Fakty i opinie

stat

ZOO: łanie księcia Alfreda

artykuł historyczny

Zobacz, jak filipińskie łanie przeprowadzają rekonesans, aby znaleźć odpowiednie miejsce do opalania.


Jeszcze kilkadziesiąt lat temu sądzono, że żyjące na wolności jelenie księcia Alfreda całkowicie wyginęły. Jednak dzięki staraniom naukowców, filipińskie zwierzęta udało się uratować przed zagładą. Obecnie w gdańskim ZOO można oglądać pięć łań, które należą do jednego z rzadszych gatunków na świecie.



Książę Edynburga Alfred, którego imieniem nazwano filipińskie jelenie.
Książę Edynburga Alfred, którego imieniem nazwano filipińskie jelenie. zdj. ze zbiorów commons.wikimedia.org
Wycieczka po gdańskim ZOO zajmuje ci średnio:

do dwóch godzin

6%

do trzech godzin

19%

do czterech godzin

20%

do sześciu godzin

9%

do ośmiu godzin

3%

więcej niż osiem godzin

2%

nie liczę czasu, kiedy zwiedzam ogród zoologiczny

37%

nie miałe(a)m jeszcze okazji być w gdańskim ZOO

4%
Spacerowicze są dokładnie obserwowani. Filipińskie łanie z uwagą śledzą ruch wokół ogrodzenia swojego wybiegu. Choć w gdańskim ZOO są całkiem bezpieczne, samice gatunku Cervus alfredi zachowują się nieufnie. W genach mają bowiem wyjątkową czujność. To między innymi dzięki niej, ostatnie jelenie księcia Alfreda przetrwały na dwóch filipińskich wyspach PanayNegros. Choć zoolodzy uznali je za gatunek wymarły.

W XIX wieku sytuacja nie wyglądała jeszcze tak dramatycznie. Filipińskie jelenie żyły przynajmniej na kilku wyspach. Europa Zachodnia usłyszała o tym gatunku, między innymi dzięki księciu Alfredowi.

Władca Edynburga, który sporo podróżował po brytyjskich koloniach w Azji, w 1870 roku przesłał do siedziby Zoological Society of London filipińskiego jelenia. Na cześć władcy gatunek nazwano Cervus alfredi.

Niewielkie jelenie, które ważą średnio kilkadziesiąt kilogramów i mierzą ok. 70 cm w kłębie, wkrótce zmuszone były walczyć o przetrwanie w swoim naturalnym środowisku. Do drastycznego spadku populacji jeleni w XX wieku przyczyniły się polowania kłusowników i masowe wycinki lasów na Filipinach.

Dzięki wrodzonej czujności i prowadzeniu nocnego trybu życia, niewielkiej liczbie jeleni księcia Alfreda udało się przetrwać w głębokiej dżungli. Naukowcy nie wiedzieli jednak o tym. Jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku uznawali ten gatunek za wymarły w przyrodzie. Zmienili zdanie za sprawą odkrycia Roger'a Cox'a.

Brytyjski zoolog w 1986 roku, przy jednej z wiejskich chat na wyspie Panay, zauważył oswojonego samca "wymarłego" gatunku. Niedługo potem odnaleziono i odebrano kłusownikom kilka kolejnych zwierząt. Naukowcy odzyskali nadzieję i rozpoczęli poszukiwania jeleni księcia Alfreda, które mogły przetrwać w filipińskich lasach.

Ponadto na wyspach założono stacje hodowlane, w których rozmnaża się zwierzęta. Rozpoczęto reintrodukcję gatunku, czyli ponowne wprowadzanie jeleni księcia Alfreda do naturalnego środowiska.

Według różnych statystyk światowa populacja jeleni księcia Alfreda, które żyją na wolności liczy kilkaset osobników. Dlatego w Czerwonej Księdze Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody gatunek ten figuruje jako zagrożony wyginięciem, z wysokim ryzykiem wymarcia w niedalekiej przyszłości.

Do akcji odbudowy populacji włączyły się więc także ogrody zoologiczne. Pierwsze jelenie księcia Alfreda trafiły do Francji i do Poznania. Dały one początek europejskiej hodowli. Od niedawna pięć łań księcia Alfreda mieszka również w gdańskim ZOO.

- Na razie zapoznają się z nowym terytorium, jakim jest ich wybieg. Najbardziej upodobały sobie miejsce na wzniesieniu, gdzie czują się bezpiecznie, a do tego mogą się opalać - opowiada Jakub Werdenowski, opiekun zwierząt.

W przyszłości do stada łań ma dołączyć także jeleń. Jednak gdańskie ZOO ma cichą nadzieję, że być może stado powiększy się wcześniej. Prawdopodobnie jedna z łań trafiła do Gdańska będąc już w ciąży.

Wacek lubi drapanie za uchem, Wiesław się droczy, Ludek jest sumienny, a Toto trzyma dystans. Cztery żyrafy przechodzą pieszczotliwy trening.

Wacek lubi drapanie za uchem, Wiesław się droczy, Ludek jest sumienny, a Toto trzyma dystans. Cztery żyrafy przechodzą pieszczotliwy trening.

Mają napęd na dwie nogi i spore przyspieszenie. Do tego samiec lubi otaczać się haremem samic. Zobacz nandu - nowy nabytek gdańskiego ZOO.

Mają napęd na dwie nogi i spore przyspieszenie. Do tego samiec lubi otaczać się haremem samic. Zobacz nandu - nowy nabytek gdańskiego ZOO.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (28)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.