Jesienne dylematy sprzed 70 lat

Jarosław Kus
28 września 2025 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (11)
Manifestacja kolarzy na wjeździe na Błędnik. 1955 rok.

Wrzesień roku 1955 (choć według gdyńskich pocztowców jest rok 1966 - ale trochę dziwne są te "pocztowe obrzędy")...



...ciągle "jeszcze kontynuuje "politykę" sierpnia i darzy nas ciepłymi promieniami słońca".

Jednak, gdy po letniej przerwie w rejs do Indii wyrusza m/s "Batory" (obecny rejs jest 105. podróżą naszego motorowca), mieszkańcy Wybrzeża zaczynają myśleć już o niedalekiej zimie.

Półki wielu spiżarni zapełniają się więc "słoikami konfitur, flaszkami soków owocowych", a "skrzętne gosposie ubijają beczułki kwaszoną kapustą, ogórkami, suszą grzyby, słowem przygotowują zapasy na długi okres zimowych miesięcy".

O ile jednak z zakupem "ziemniaków na zimę" większych kłopotów na razie nie ma...

...to już "owoce są na ogół w tym roku drogie, głównie z powodu długotrwałych chłodów wiosennych". A że "przyjemnie mieć jakieś przetwory własnej roboty na okres zimowy", najlepiej jest "zaopatrzyć się w taki surowiec, który nie będzie nas wiele kosztować", dodatkowo zaś "zbieranie jego w czasie niedzielnej wycieczki" - nawet "w lasach otaczających trójmiasto" - "sprawi nam przyjemność".

No i "wina jeżynowe domowego wyrobu cieszą się od dawna zasłużoną sławą zarówno dla wyśmienitego smaku, jak i pięknego koloru"!

Ale z tym lepiej uważać, bo "zaczyna się od jednego na rozgrzewkę", a potem pada się ofiarą nałogu, "powodującego otępienie umysłowe lub białą gorączkę".

Tymczasem zbliżająca się jesień przypomina mieszkańcom Trójmiasta o sezonie koncertowo-teatralnym. Lecz cóż z tego, skoro wygląd teatru przy al. Rokossowskiego w Gdańsku-Wrzeszczu wskazuje na to, że roboty są jeszcze niezakończone i że nie zakończą się w tych dniach. Jest jednak nadzieja na to, że jeśli pozostałe roboty zostaną wykonane w terminie, to pierwsze przedstawienie odbędzie się w końcu października.

Wrzesień to najwyższy czas, by przygotować się na zimowe sztormy i "naprawić falochron w Basenie Jachtowym" w Gdyni, ponieważ "szerokie wyrwy przepuszczają falę, która niszczy drogi sprzęt żeglarski".

A gdy "wiatr wzmaga się coraz bardziej", przygotowania do zimy ogarniają już całe Trójmiasto. We Wrzeszczu "brygada ogrodnicza", która już teraz "dysponuje 17-metrową drabiną", przystępuje do działania i "z powodzeniem usuwa konary, grożące złamaniem się w czasie wiatrów jesiennych i zimowych zawiei".

Gdy "nadchodzi jesień, a wraz z nią słoty", trzeba "ułatwić ludziom chodzenie i uchronić ich obuwie (oraz spodnie marki Mexico)...

...przed błotem". Wszak właśnie dlatego, "od wielu set lat w miastach układa się na ulicach chodniki" - oczywiście "ma je i Gdynia, tylko że na wielu ulicach całe ich odcinki przykryte są warstwą piasku". Z tego powodu "przy silnych deszczach chodniki na nic się nie zdają i ludzie chodzą po błocie, mocząc niepotrzebnie obuwie".

Lecz nie tylko chodniki wymagają uwagi, bo "brzydkie, zaniedbane podwórka", jak chociażby to "znajdujące się obok bloków mieszkalnych" i "szpecące piękny gmach Domu Kultury, też nie są rzadkością.

Podwórza "zawalone (...) cegłami i gruzem, które dzieci rozrzucają wszędzie, budują z nich kopce - zawalidrogi", w oczywisty sposób nie poprawiają estetyki trójmiejskiej przestrzeni, podobnie jak ogłoszenia naklejane na ścianach zabytkowych kamienic...

W jesiennych szarugach szczególnie dotkliwymi stają się niedostatki komunikacji zbiorowej, przez które zwykła nawet podróż staje się dość często "podróżą z przeszkodami": wskutek "przykrych doświadczeń" dość łatwo stać się podróżnym... niedoszłym.

Z perspektywy pasażera gdańskiego tramwaju właśnie "tak płynie dzień za dniem - nic się nie zmienia i "człowiek wysiada z tramwaju zmięty, pokopany i zdenerwowany". Czy to "ma być ta "zaprawa" do rozpoczęcia dnia pracy w pogodnym nastroju"? A przecież "obecnie jest jeszcze ciepło, co będzie zimą?" Bo "co się dzieje wewnątrz wozów, to przechodzi wszelkie pojęcie: straszny ścisk, ludzie wymyślają sobie wzajemnie i pod adresem WPKGG".

Zastanawiające jest tylko jedno: "niezwykła wprost cierpliwość pasażerów" i... "spokój, z jakim przyglądają się temu od czasu do czasu zjawiający się tam kontrolerzy WPKGG".

Chyba porządki przydałyby się nie tylko w zajezdni... Jakże inaczej wyglądają doświadczenia pewnego pasażera gdyńskiego trolejbusu. Bo chociaż "jak zwykle w deszczowe popołudnia, trolejbus, kursujący na trasie Gdynia - Sopot, był zapełniony ludźmi o nieszczególnie dobrych humorach", to "jakież było zdziwienie pasażerów, gdy po paru minutach jazdy okazało się, że kierowca bardzo spokojnie rusza z miejsca, prowadzi wóz pewnie i bez wstrząsów, hamuje łagodnie, nie zmuszając ludzi do gwałtownego potrącania sąsiadów".

Jakby tego było mało, "mimo sygnału kierowca czekał na ludzi, biegnących do trolejbusu"!

Okazuje się bowiem, że aby zmienić coś na lepsze, wcale nie trzeba "pobierać wyższej ceny".

Wystarczy tylko trochę życzliwości.

Szkoda tylko, że tak rzadko się to zdarza...

Źródło: "Dziennik Bałtycki" nr 221 z 16 września 1955 r., nr 222 z 17 września 1955 r., nr 223 z 18 i 19 września 1955 r., nr 227 z 23 września 1955 r., nr 228 z 24 września 1955 r. i nr 230 z 27 września 1955 r. Skany pochodzą z Bałtyckiej Biblioteki Cyfrowej.

W temacie: Dawne gazety - Historia Trójmiasta

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (11)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze