Ostatni przedwojenny grudzień upłynął pod znakiem zakupów, jubileuszy, ale i tragedii, którą było zatonięcie w Gdańsku statku "Tczew".
W grudniowej prasie najwięcej miejsca poświęcano nadchodzącym Świętom Bożego Narodzenia - nie inaczej było i w roku 1938, gdy już 7 grudnia "Gazeta" informowała o godzinach "codziennego handlu przed gwiazdką".
2
Niedzielę handlową przypadającą na dzień 11 grudnia ochrzczono mianem "srebrnej, zaś 18 grudnia - "złotej". W tej sytuacji nie pozostaje więc nam nic innego, jak i was zaprosić na kiermasz i świąteczne zakupy - ze swej strony polecając zakup... epidiaskopu o wdzięcznej nazwie Hel.
Ale nie tylko zakupami człowiek żyje. Śnieg, który w drugim tygodniu grudnia 1938 r. spadł na Wybrzeżu, nikogo nie ucieszył. Był "w takiej jednak postaci, że nikt nie był z niej zadowolony". Był to śnieg "niemal tylko z pozoru", zmieniając się "zaraz w deszcz i błoto". "Triumfujące parasole" oznaczały, że choć "skończyła się na dobre piękna i sucha jesień", to na równie piękną (śnieżną i mroźną) zimę przyjdzie jeszcze poczekać.
Brak śniegu zapewne był nie w smak św. Mikołajowi (6 grudnia), jednak innym grudniowym świętym raczej nie przeszkadzał - mowa tu o św. Barbarze (patronce nie tylko górników - 4 grudnia) i św. Łucji - ("od marynarzy" - 13 grudnia).
Jesienne pluchy nie powstrzymały też od nadmorskiej peregrynacji innego świętego (a raczej jego doczesnych szczątków) - Andrzeja Bobolę (1591-1657). Tego polskiego duchownego, jezuitę, misjonarza i kaznodzieję, który poniósł śmierć męczeńską zabity przez Kozaków, Stolica Apostolska oficjalnie wyniosła na ołtarze 17 kwietnia 1938 r., co było ukoronowaniem blisko dwustu lat polskich starań o jego kanonizację i było też olbrzymim wydarzeniem narodowym i patriotycznym.
Powrót do Polski jego doczesnych szczątków w dniu 8 czerwca 1938 r. był szczegółowo relacjonowany i komentowany przez ówczesną prasę, budząc powszechne zainteresowanie opinii publicznej. Cząstkę relikwii postanowiono złożyć również "u stóp cudownej figury Najśw. Marii Panny, Królowej Polskiego Morza w Swarzewie nad Zatoką Pucką" - zaplanowaną na dzień 8 grudnia uroczystość zapowiadano "jako wielką manifestację religijną na wybrzeżu polskim".
Ale grudniowy kalendarz A.D. 1938 dostarczał też innych okazji do świętowania: 8 grudnia mijało "18 lat od chwili założenia Państwowej Szkoły Morskiej w Gdyni", zajmującej się "przygotowaniem wykwalifikowanych zawodowo pracowników żeglugi morskiej oraz zawodów pokrewnych".
Również tego samego dnia "przypadało 15-lecie Polskiej Y.M.C.A.", czyli doskonale już znanej naszym czytelnikom "organizacji skupiającej młodzież chrześcijańską", posiadającej "w Gdyni również swe ognisko w wynajętym gmachu po Hotelu Nadmorskim, po przeróbce i drobnych ulepszeniach (...)".
Na łamach grudniowego numeru "Gazety Gdańskiej" znajdujemy też obszerny tekst poświęcony jubilatowi roku poprzedniego, czyli Towarzystwu Przyjaciół Nauki i Sztuki w Gdańsku. Założone w roku 1922, zajmowało się badaniami naukowymi, upowszechnianiem sztuki, budzeniem zmysłu artystycznego i wspieraniem współpracy kulturalnej pomiędzy Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem, w tym celu otrzymując od władz gdańskich prawo odbywania publicznych zebrań i odczytów, organizowania wystaw, koncertów i publikowania własnych wydawnictw.
Niestety, nawet tak zasłużona dla polskiego morza uczelnia jak wspomniana przed chwilą Państwowa Szkoła Morska w Gdyni nie mogła przygotować swych absolwentów na wszelkie niebezpieczeństwa pracy na morzu, takie jak np. zdarzenie, do którego doszło w gdańskim porcie "w poniedziałek wieczorem": "w basenie Westerplatte zatonął nagle 1050-tonowy statek Tczew, a wraz z nim dwóch członków załogi, asystent maszynowy Witold Cheliński i palacz Jan Stolpa".
Co ciekawe, już wcześniej jednostka uchodziła za mającą problemy ze statecznością, jednak rozpatrująca zdarzenie Izba Morska uznała, że przyczyną wypadku były błędne decyzje kapitana - kmdr. w st. sp. Antoniego Wąsowicza (Izba odebrała Wąsowiczowi prawo dowodzenia statkami, dlatego też podjął on pracę w gdańskim porcie w charakterze pilota, czego zakaz nie obejmował).
"Tczew" został podniesiony z dna 27 grudnia, po czym trafił do gdyńskiej stoczni, gdzie - jeszcze przed ukończeniem remontu - we wrześniu roku 1939, wpadł w ręce niemieckie, po czym - prawdopodobnie jako "Dirschau" (niemiecka nazwa Tczewa) - zatonął na Bałtyku wskutek działań wojennych.
Zamarznięte statki uwięzione na Bałtyku - widok z lotu ptaka. Drugi od prawej widoczny "Tczew". Data wykonania zdjęcia nieznana. Jednostka zatonęła w porcie w Gdańsku w grudniu 1938, ale została wydobyta z dna i przywrócona do eksploatacji.
fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Niestety, nie było to jedyne groźne zdarzenie w gdańskim porcie...
Źródło: "Gazeta Gdańska" nr 277 z 7-8 grudnia 1938 r. i "Ilustrowany Kurier Codzienny" nr 338 z 7 grudnia 1938 r. Skany pochodzą z Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej i Małopolskiej Biblioteki Cyfrowej.
Tak, najbardziej ten fragment to same fakty i absolutnie żadnego prywatnego wywodu autora (1)
"Przez mgłę deszczowego, jesiennego ranka przebija się słońce, seledynową jakby smugą sięgając do miejsca, nad którym stojąc czujemy naszą bezsilność, że nic oto pomóc nie mogliśmy tym dwom dzielnym marynarzom polskim, naszą małość wobec śmierci, która wzięła ich z posterunku"
7 lat
413
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 14:07
Fajny opis...
7 lat
110
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 13:02
Ale to niestety ludzie chcą opinii.
Koniecznie takich samych jak ich własne, broń Boże przed faktem który podważa mój światopogląd :)
a.
7 lat
81
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 12:13
Ajj (2)
Mam kilka takich gazet po dziadkach. Cinzano to kiedyś był rarytas. Pamiętam u cioci na wzgórzu jak pojawił się na stole. To matko bosko kochana. Każdy po praktycznie naparstku chlip chlip.. A mlaskania przy tym było co nie miara. hehe :)) Jakieś takie lepsze czasy się wydawały, niby mniej było ale więcej szczęścia ludzie mieli wokół siebie.
Kapiszon z Rumi
7 lat
632
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-08 21:29
Moja babka z siostrami rozpracowywaly butelkę cinzano na imieninach każdej (a trochę ich było), a wstawiwszy się procentami, przechodziły na kaszubski i pół rodziny nie kumało o co chodzi. Podejrzewalismy (my, stado nieletnich wnuków), że obrabialy tyłki swoim mezom, bo dziadkowie w tym czasie ewakuowali się z literkiem do kuchni ;)
7 lat
50
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-26 18:16
Lechia pany
To prawda ,było skromnie , ale serdecznie, byliśmy bardziej dla siebie mili
stary kibic
7 lat
00
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 12:16
Jedną ze smutniejszych rzeczy w wojnie było to (11)
Że po niej już nic nie było takie samo. Wystarczyło niecałe 6 lat żeby całkowicie zmienić podejście do budownictwa, mody, literatury, prasy- do całego stylu życia. Piękne suknie zastąpiono dżynsamy. Wcześniej panowie na co dzień nie wychodzili z domu bez białej koszuli i marynarki, Budowało się tylko pojedyncze domki zamiast bloków, a piękne sklepowe witryny zastąpiono dziurami na parterach w kamienicach gdzie były tylko okna i drzwi. Już sama reklama miała gust- szyldy, szczegółowe rysunki w gazetach. Wszystko strasznie zbiedniało- nie tyle nawet ekonomicznie co umysłowo u ludzi.
7 lat
5019
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 12:36
jakie elity taki rozkwit. (1)
słoma w gumofilcach. Teraz ich dzieci dalej ten rozkwit nadzorują.
jarek
7 lat
171
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 20:50
Hufce SP
pracowały na Wybrzeżu po wojnie, głównie młodzież ze wsi. Pobór był przymusowy. Wielu z nich zostało. I dla wielu z nich był to awans społeczny.
7 lat
31
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 12:40
Pojedyncze domki? (4)
A o czynszówkach, suterenach, oficynach, podwórzach-studniach, wychodkach na zewnątrz albo - w najlepszym razie - jednej łazience na kilka rodzin słyszał? To, że fasada od głównej ulicy miała pierdyliard ornamentów, niewiele pomagało - tyle tylko, że kamienica na pocztówkach wyglądała pięknie (od podwórza fotograf bałby się wejść).
A teraz popatrz na pocztówki i albumy z PRL-u, albo współczesne - też jest pięknie i co z tego wynika?
7 lat
253
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 13:13
To raczej efekt dokwaterowania po wojnie - z dużego mieszkania zrobiono (3)
kilka mieszkań ze wspólnym korytarzem, kiblem i łazienką.
Leszcz z Sitałer.
7 lat
103
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 13:24
Dokładnie (1)
Struktura zamieszkania się zmieniła - ludzie gromadnie szli ze wsi do miast, i tak przez całą komunę. A teraz za demokracji - w drugą stronę. Ot - koniec czasu wielkich zakładów pracy.
7 lat
81
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 19:29
Ludzie gromadnie szli ze wsi do miast już od czasu rozpoczęcia rewolucji przemysłowej, na długo zanim powstał komunizm.
Wystarczy spojrzeć choćby na statystyki liczby ludności miast, poziom przedwojenny został osiągnięty dopiero wiele lat po zakończeniu wojny a powierzchnia miast była często mniejsza niż dzisiaj i nie było przestronnych blokowisk czy też wyższej zabudowy.
Przed wojną (tuż po zresztą też) warunki życia dla mniej zamożnych mieszkańców miast, zwykłych robotników, których była przecież większość były bardzo trudne.
Zabudowa była bardzo gęsta (choćby przytoczone już wyżej oficyny), warunki sanitarne kiepskie (w budynkach często brak było jakichkolwiek sanitariatów), wszechobecny smród i pył od pieców opalanych węglem i wszelkiego rodzaju zakładów przemysłowych...
tk
7 lat
50
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 18:03
niestety bredzisz - to był standard, ba, dziś 1,5 ludzie w Polsce nia ma łazienki
7 lat
13
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 13:14
Trzeba podziekowac firmom zbrojeniowym ktore podkrecały nacjonalizmy przed I WS żebyglupi ludzie zaczeli skakać sobie do gadeł
7 lat
27
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 13:18
Drelichy i cajg noszono kilka lat po wojnie!
"Dzynsy" to późniejsza historia...
7 lat
60
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 20:18
Rzeczywiście ludzie zbiednieli umysłowo, wcześniej przecież w tych swoich brunatnych koszulach mogli bezkarnie lać i mordować
Wojna przyniosła ogromne straty i cierpienia, smucić mogą miliony ofiar albo zrujnowane miasta i wioski ale późniejsze zmiany światopoglądowe są raczej pozytywne.
Zresztą zmiany w budownictwie przyszły dużo szybciej, źródła modernizmu sięgają końca XIX w. a pierwsze bloki powstały już przed wojną we Francji i miały wnieść nową jakość w życie robotników gnieżdżących się dotąd w ciemnych, przeludnionych kamienicach bez sanitariatów.
Również dżinsy powstały dużo wcześniej, w XIX wieku, i wojna co najwyżej przyspieszyła ich popularność w Europie.
tk
7 lat
43
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-08 12:16
Tak, przed wojną to było... wychodki, jedna para butów albo i wcale, analfabetyzm, osiem osób w jednej "izbie" i studnia na kołowrotek co by "prysznic" wziąć. Eldorado normalnie.
7 lat
33
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 12:46
Chyba tak między wierszami nie straszycie że obecny Grudzień też będzie ostatni? (1)
… tak mi się nasunęło.
Orłowo
7 lat
174
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 14:10
...nie straszymy...
ale trochę się obawiamy...
7 lat
50
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 15:55
Zenada gdanska
To miasto nigdy nie mialo jakosci teraz jest tylko reklamowym kiczem
Sanepid
7 lat
537
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 17:02
Lubię czytać te artykuły.
7 lat
210
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 20:39
Cinzano moi mili i kochani pijam zawsze w czwartki wieczorrem. (4)
Uwazam ze jest to najlepsza forma odprężenia moi drodzy. Polecam
Sven Sku.....en
7 lat
79
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-07 20:56
...a ja w poniedziałki...
bo udało się przeżyć :)
7 lat
30
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-08 12:18
(1)
To już "Dżony Łolker" nie modny ?
7 lat
21
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-08 12:41
W niektórych kręgach
- modny :)
7 lat
21
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-08 15:16
piosenka
"Bo dla nas jabole to najlepsze alkohole,
bo dla nas jabole są najlepsze i już!"
(dr H.)
7 lat
10
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-08 15:15
Totalna nuda (1)
7 lat
229
Twoja opinia
Zmień treść
Zgłosiłeś tę opinię do moderacji -
2018-12-09 12:58
biedaku
puść sobie disco polo, to coś na twój poziom umysłowy
7 lat
40
Twoja opinia
Zmień treść
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.