SIOSTRUNIE (NUNSENSE)Muzyka i libretto Dan GogginPolska wersja libretta Janusz Delfopracowanie Andrzej OzgaPolskie wersje piosenek Andrzej OzgaReżyseria – Andrzej Ozga, Sebastian GonciarzChoreografia - Sebastian GonciarzScenografia – Julia SkrzyneckaKierownictwo muzyczne – Elżbieta DeputatPrzygotowanie wokalne – Agnieszka SzydłowskaAsystent reżysera – Ewa GierlińskaObsada: Przełożona Regina (Matka Przełożona) Anna AndrzejewskaMary Leo (Nowicjuszka) Aleksandra MellerRoberta Anna (Katechetka) Dorota KowalewskaMary Hubert (Opiekunka nowicjatu) Grażyna DrejskaAmnezja (Chodzące nieszczęście) Ewa GierlińskaSIOSTRUNIE to kameralny musical dla pięciu aktorek. Konwencja teatru w teatrze (mówiąc ściślej – estrady, bądź kabaretu w teatrze) pozwala na wystawianie go praktycznie w każdym wnętrzu z elementami umownej scenografii.Bohaterkami absurdalnej sztuki Goggin’a jest pięć zakonnic, które pragnąc zebrać pieniądze na pochówek współ - siostrzyczek (wszystko z winy Siostry Julii – kucharki, z zapałem eksperymentującej z kuchnią francuską), zdecydowały się wystąpić przed nami – widzami w zaimprowizowanym show. Będą więc, tańczyć śpiewać i nawiązując bliski kontakt z widownią opowiadać nam o codzienności konwentu, o swoich pasjach, wyborach drogi życiowej... itp. Będą mówić o tym chwilami serio, ale zwykle z przymrużeniem oka, doskonale zdając sobie sprawę z tego, co „boskie”, a co „cesarskie”.Trzeba podkreślić, że choć musical Goggina przesycony jest czarnym, a czasem nawet przaśnym humorem, nie ma w nim cienia złośliwości ani agresywnego antyklerykalizmu. Widz znajdzie w nim wiele treści głęboko ludzkich. Ba, nawet wzruszających swym specyficznym (choć wyzbytym z dewocji) żarem wyznań religijnych. Każda z zakonnic wnosi na scenę – estradę temat swojego życia. Odniesienie do słynnego musicalu Chorus Line nie jest tu przypadkowe, będąc jednym z licznych elementów pastiszu w tym spektaklu.
Przedpremierowa niespodzianka Teatru Wybrzeże!Gra komputerowa Lilla Weneda.Zagraj w spektakl(u)!Wyznaczamy dzisiejszą wagę Świętości, Prawdę wystawiamy na sprzedaż, "Patrotyzm" odbijamy z rąk ideologów. Symulujemy Twoje marzenia, badamy geografię sumienia - deklarują twórcy Lilli Wenedy, reżyser spektaklu Wiktor Rubin i dramaturg Bartosz Frackowiak.Ich spektakl mówi o współczesności językiem klasycznej literatury. Mocno, dosadnie, przenikliwie.Akcja rozgrywa się w idealnej przestrzeni ekskluzywnego SPA. Basen na środku sceny, fototapeta okalająca jej przestrzeń oraz rozsypany nadmorski piasek wyznaczają terytorium kapitalistycznego marzenia nowej klasy średniej.Bohaterowie wchodzą w swoje role i zajmują pozycje w dwóch wrogich obozach (politycznych, mentalnych, estetycznych, światopoglądowych): Lechitów, reprezentujących nowoczesne, indywidualistyczne i ahistoryczne społeczeństwo, oraz Wenedów, tradycyjonalistów i konserwatystów, żyjących zgodnie z ideologią kosolidującą ich wspólnotę.Jak podkreślają twórcy spektaklu, Lechici i Wenedzi reprezentują dwa żywioły w ramach jednego społeczeństwa Polaków. Żywioły które przenikają się wzajemnie, prowadząc do chaosu w porządku symbolicznym kraju. Kto jest patriotą? Kto katolikiem? Co to znaczy wierzyć w Boga? Co jest ważniejsze - zaufanie w mądrość pokoleń, czy emancypacyjne unieważnienie krępujących uprzedzeń, stereotypów i mitologii? W jaką estetykę ubrać dziś swoją egzystencję?Rosa Weneda to przedstawicielka jednego z tych obozów - jako główny ideolog Wenedów strzeże "ducha narodu". To specjalistka od propagandy. Ultranowoczesna, piękna, wyemancypowana i dominująca Gwinona to druga, nie mniej groźna, strona konfliktu. Jak zapowiadają twórcy, konfliktu, który nie ma charakteru zbrojnego. Wojna toczy się bowiem na symbole.Symboliczną przestrzeń sztuki Słowackiego w spektaklu Rubina i Frąckowiaka zastąpiła wyobraźnia wycięta wprost z katalogu Neckermanna - luksusowy basen, malownicze reprodukcje oraz pieczołowicie
Tylko 29 marca cena promocyjna - wszystkie bilety 20 zł.Znakomita komedia, brawurowa akcja. Dorośli, a przekomarzają się jak dzieci. Znudzone sobą przechodzące kryzys małżeństwo zaczyna prowadzić grę. Niewiadomo, czy wspólnie to zaplanowali, czy też grają jedno przed drugim w tajemnicy. Ona wielokrotnie próbuję popełnić samobójstwo – co nigdy nie dochodzi do skutku, on nieustannie romansuje, na co też nie ma dowodów. Rozmawiają tylko o tym, licytują się i prześcigają w pomysłach. Miłość, zazdrość, duma, intymność, wszystko to wystawione na próbę, rzekomo nowej jakości bycia we dwoje. Farsa ta ma kilka planów, jest teatrem w teatrze, dialogiem z publicznością pełnym śmiesznych i przewrotnych sytuacji.Zobaczcie jak zabawne potrafią być małżeństwo i dorosłość!Dario Fo, Franca Rame - ZWIĄZEK OTWARTYreżyseria: Tomasz Manw rolach głównych: Beata Buczek Żarnecka i Piotr Michalski
Alan AyckbournINTYMNE LĘKIPrivate fears in public placesPrzekład Małgorzata SemilobsadaNicola – Marta KalmusStewart– Jarosław TyrańskiDan – Grzegorz GzylAmbrose – Dariusz SzymaniakCharlotte – Magdalena BoćImogen - Joanna Kreft-BakaArthur – Adam TrelaReżyseria: Adam OrzechowskiScenografia: Magdalena GajewskaOpracowanie muzyczne: Paweł KolendaPrapremiera 15 grudnia 2006 roku w Malarni Intymne lęki to opowieść o sześciu mieszkańcach dużego miasta. Skomplikowane relacje, jakie rodzą się między nimi, czasem w zabawny, a czasem we wzruszający sposób odsłaniają ich głęboko skrywaną samotność, rozpaczliwą tęsknotę za bliskością oraz zagadkowe szczegóły ich pozornie nudnego życia. Zbudowane z kilkudziesięciu scen, które zmieniają się na naszych oczach w błyskawicznym tempie, Intymne leki przypominają raczej film niż tradycyjny utwór sceniczny. Zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w Stanach Zjednoczonych sztuka zdobyła uznanie znawców oraz sympatię widzów. Nowojorscy krytycy uznali ją za jedno z dziesięciu największych wydarzeń kulturalnych 2005 roku. Intymne lęki przeniesione zostały również na ekran filmowy. Private Fears in Public Places wyreżyserowane przez Alaina Resnais otrzymały w 2006 roku Srebrnego Lwa na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Alan Ayckbourn o Intymnych lękach:„Wszystkie moje dziecięce wspomnienia związane z teatrem pochodzą z filmów - rzadko wprost ze sceny. Dorastałem w czasach, kiedy każde angielskie miasteczko miało co najmniej trzy kina. W każdym z nich pokazywano 6 filmów tygodniowo. Mój przyrodni brat i ja oglądaliśmy je wszystkie. Rezultat był taki, że kiedy rozpocząłem swoją teatralną karierę, moje inspiracje były definitywnie zaczerpnięte z filmu. To tłumaczy, dlaczego moje sztuki przenoszone na ekran, nie zmieniają się w dobre filmy. One są filmami zanim się jeszcze w nie zmienią.Witam więc w teatrze. Miłego seansu!” Adam OrzechowskiAbsolwent Reżyserii Dramatu krakowskiej PWST. Wyreżyserował min.: