- 1 Nowy trend. Czym są analogowe torby? (81 opinii)
- 2 Kultowa impreza pierwszy raz w Polsce (13 opinii)
- 3 Rekordowe tłumy na Technikaliach (15 opinii)
- 4 Taco Hemingway: widowiskowy koncert (48 opinii)
- 5 Słynny czarny charakter dostanie pomnik? (100 opinii)
- 6 Marketing millenialsów vs. marketing gen Z (78 opinii)
Szaleństwo na widowni podczas koncertów L.U.C.a i grupy Morcheeba
Na ich występ publiczność musiała czekać niemal do północy, ale było warto - zespół Morcheeba rozpalił Operę Leśną do czerwoności, stając się najmocniejszym punktem tegorocznego Brasswood Festival - Kwitnienie. Brytyjczycy sięgnęli po największe hity i nowsze utwory, pokazując, że po latach na scenie wciąż potrafią zaskoczyć świeżym brzmieniem. Niezłą rozgrzewkę przed dwugodzinnymi tańcami na widowni zapewnił publiczności L.U.C., który przed występem Brytyjczyków, w retrospektywnym programie, symbolicznie "żegnał się z mikrofonem".
- Brasswood Festival 2025 - Kwitnienie w Operze Leśnej w Sopocie
- Barwna parada zespołów dętych
- Bogaty lineup rozpisany na trzy sceny
- L.U.C. - pożegnanie z mikrofonem
- Morcheeba - ogień na scenie i widowni od pierwszych dźwięków
- Skye - wulkan emocji, którego erupcja energetycznie rozniosła widownię Opery Leśnej
- Spektakularny powrót po przeszło dwóch dekadach
Brasswood Festival 2025 - Kwitnienie w Operze Leśnej w Sopocie
Pierwsza część - "Pylenie" - miała miejsce dzień wcześniej w Adventure Park w Gdyni i była poświęcona muzyce elektronicznej oraz organicznym brzmieniom, z udziałem m.in. Dub FX.
"Kwitnienie" w Sopocie skupiło się natomiast na bardziej naturalnych i eterycznych dźwiękach, występach orkiestr i kolektywów muzycznych, z gwiazdą wieczoru - zespołem Morcheeba na czele. Kierownikiem artystycznym wydarzenia niezmiennie, od jego pierwszej edycji, jest Łukasz L.U.C. Rostkowski.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Do wspólnego występu L.U.C. zaprosił artystów, którzy na przestrzeni tych dwóch dekad z hakiem towarzyszyli mu na artystycznej drodze, m.in. Michała Urbaniaka (tym razem z saksofonem), Dub FX i PFK Sopot.
Barwna parada zespołów dętych
Od samego otwarcia o godz. 18 czuć było niepowtarzalny klimat - pochód artystów z Placu Przyjaciół Sopotu do Opery Leśnej, dźwięki Orkiestry Red Swing Low Gryfice i barwne kostiumy Zespołu Pieśni i Tańca UG Jantar wprowadzały w świat, w którym natura, światło i muzyka stapiały się w jedno.
Plany próbował pokrzyżować deszcz, na szczęście okazał się na tyle lekki, że jedynie nieznacznie wpłynął na pierwotnie zaplanowaną formę pochodu.
Bogaty lineup rozpisany na trzy sceny
Aby zachować dynamikę wydarzenia Brasswood tradycyjnie odbywał się na kilku scenach - kiedy jeden występ się kończył, publiczność przechodziła pod kolejną scenę, a na tej pierwszej przygotowania do swojego występu, bez konieczności robienia przerwy, mógł prowadzić kolejny wykonawca. Ta formuła sprawdziła się już w latach ubiegłych.
Scena Lasy zabrała nas w podróż po tradycji i energetycznych rytmach. Wystąpili na niej ZPiT Jantar, później Orkiestra Red Swing Low Gryfice, a wieczorem energetyczny Rebel Babel Ensemble, którego prezentacje w ramach tej imprezy są stałym punktem od pierwszej edycji.
Scena Główna stała się natomiast prawdziwym epicentrum wydarzeń. Kiedy Kolektyw FOLK otworzył wieczór, publika już wiedziała, że czeka ją coś wyjątkowego. Jazzanova w swojej live odsłonie zaczarowała widownię, a po godz. 21 przyszedł czas na niezwykły moment - L.U.C. świętował 22-lecie działalności w towarzystwie Michała Urbaniaka, Dub FX i Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot, żegnając się symbolicznie z mikrofonem.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
L.U.C. i Orkiestra Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot
L.U.C. - pożegnanie z mikrofonem
Występ Łukasza L.U.C.a Rostowskiego miał charakter retrospektywny. Artysta nie tylko zaprezentował szeroki przekrój twórczości powstałej na przestrzeni przeszło dwóch dekad, ale też uraczył słuchaczy bogatą porcją wspomnień dotyczących jego artystycznej działalności.
Słuchacze poznali odpowiedź na pytanie "jak to się zaczęło", usłyszeli opowieść o dziewczynie, która po kilku próbach samobójczych przyznała się L.U.C.owi, że jego muzyka uratowała jej życie i dowiedzieli się, że - cytując artystę - "Jeśli Bóg szykuje ci prezent, pakuje go w problem".
Do wspólnego występu L.U.C. zaprosił artystów, którzy na przestrzeni tych dwóch dekad z hakiem towarzyszyli mu na artystycznej drodze, m.in. Michała Urbaniaka (tym razem z saksofonem), Dub FX, Rebel Babel Ensamble, a aranżacje wzbogacono o partię orkiestrową, której wykonania podjęła się fantastyczna i - jak się w ostatnim czasie szczególnie często okazuje - niesamowicie wszechstronna Polska Filharmonia Kameralna Sopot.
Jak na punkt kulminacyjny przystało, pod sceną było gorąco, energetycznie i tanecznie - wielu słuchaczy już na początku setu opuściło swoje miejsce i ruszyło pod scenę, pełniącą tego wieczoru rolę tanecznego parkietu. Prawdziwa eksplozja nastąpiła podczas utworu finałowego, nasuwającego wyraźne skojarzenia do "Mad About You" belgijskiej grupy Hooverphonic.
Po nim wybrzmiał słynny "Manifest", stanowiąc płynne przejście do kolejnego punktu programu - występu Rebel Babel Ensemble na scenie Lasy.
Morcheeba - ogień na scenie i widowni od pierwszych dźwięków
Grupa Morcheeba pojawiła się na scenie Opery Leśnej po godz. 23. Od pierwszych dźwięków publiczność została wciągnięta w charakterystyczny, hipnotyzujący świat triphopu i downtempo, który od lat definiuje twórczość zespołu.
Setlista stanowiła przekrojową podróż przez ponad dwie dekady twórczości Morcheeby, ukazując zarówno kultowe, jak i świeższe utwory.
Koncert otworzyły klasyczne "Trigger Hippie" i "Friction", przypominając, jak Morcheeba kształtowała brzmienie lat 90., łącząc subtelne beaty z soulowym wokalem Skye Edwards. Tu nie było rozgrzewki, zresztą po występie L.U.C.a publiczność jej nie potrzebowała. Gdy już na początku występu wokalistka poprosiła słuchaczy o powstanie z miejsc, ci natychmiast to zrobili. Niektórzy natychmiast ruszyli pod scenę, aby tam oddawać się tanecznym szaleństwom aż do końca trwania imprezy.
Gdy zabrzmiały pierwsze dźwięki "Rome Wasn't Built in a Day" Skye zaprosiła fanów do siebie, na scenę, aby wspólnie oddać się tanecznym szaleństwom. Dwa razy prosić nie musiała...
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Skye zaprasza publiczność na scenę
Skye - wulkan emocji, którego erupcja energetycznie rozniosła widownię Opery Leśnej
Powiedzieć, że Skye wchodziła w interakcję z publicznością, to nie powiedzieć nic! Nie mówiła wprawdzie dużo, ale każde jej słowo było jak kanister benzyny dolewany do tego płonącego pod sceną ogniska emocji.
W dalszej części programu pojawiły się ponadczasowe hity - "The Sea" i "Part of the Process" - które wywołały wspólne śpiewy i mocno rezonowały z atmosferą leśnej sceny.
Nie zabrakło także nowszych kompozycji, takich jak "Blaze Away" czy, mająca swoją premierę w tym roku "Call For Love", pokazujących, że zespół wciąż rozwija swoje brzmienie, zachowując przy tym własny styl.
Na bis zabrzmiała nastrojowa interpretacja "Summertime" Gershwina, przy zapalonych na prośbę Skye tysiącach światełek ze smartfonów - a potem, w odpowiedzi na oklaski, których nic nie było w stanie w żaden sposób ani przytłumić, ani zatrzymać, dwie kolejne piosenki, doprowadzające publiczność niemal do ekstazy.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Wkalistka grupy Morcheeba uczciła pamięć Ozzy'ego Osbourne'a (koniec nagrania)
Spektakularny powrót po przeszło dwóch dekadach
Artyści wrócili też pamięcią do swojego występu w Sopocie, przed dwiema dekadami i przyznali, że nadal wspominają ten występ z ogromnym sentymentem. Podobnie jak wielu słuchaczy, którzy tego wieczoru zasiedli na widowni.
- Pamiętam jak dziś, jak podczas występu Morcheeba w Sopocie, w sierpniu 2002 roku, który miał miejsce na scenie przy molo, wchodzący w skład zespołu Paul Godfrey wykrzykiwał "Pokażcie swoje kiełbasy, you f@ckers!" - wspominał z uśmiechem Marcin, jeden z uczestników wczorajszego koncertu. - To był czas, kiedy grupa dopiero zyskiwała popularność w Polsce, dlatego widownia była wówczas dość nieliczna, liczyła jakieś kilkaset osób. Poziom energetyczny jednak, podobnie jak dziś, sięgał zenitu. Przyglądam się ludziom na widowni i widzę wielu swoich rówieśników. Osoby, które przy dźwiękach Morcheeby wchodziły w dorosłość, szalały podczas studenckich imprez, robiąc podczas nich wiele rzeczy, które dziś wspomina się z rumieńcem zakłopotania. Dzisiaj, za sprawą tej muzyki, która brzmi dokładnie tak samo, poczułem się jak tamten młodzieniec ze studenckich imprez, nieświadomy tego, co przyniesie przyszłość. Niesamowite uczucie.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
L.U.C. i Orkiestra Polskiej Filharmonii Kameralnej Sopot
Miejsca
Zobacz także
Opinie wybrane
-
2025-07-27 21:03
Trochę mieszane uczucia miałem po koncercie Luca. Trochę za dużo gadania, a za mało rapowania. I niektórych hitów tez zabrakło.
- 14 0
-
2025-07-28 09:10
Koncert był na prawdę bardzo dobry. L.U.C. nie znam, ale osobiście nie przypadł mi do gustu po jego występie.
Morcheeba dała taki koncert, który będzie wspaniałym wspomnieniem, a po długim wywoływaniu wyszła na bis i jeszcze zagrała kilka piosenek, w ten sposób jej koncert trwał prawie 2h.
Natomiast mam uwagi do naświetlenia sceny iKoncert był na prawdę bardzo dobry. L.U.C. nie znam, ale osobiście nie przypadł mi do gustu po jego występie.
Morcheeba dała taki koncert, który będzie wspaniałym wspomnieniem, a po długim wywoływaniu wyszła na bis i jeszcze zagrała kilka piosenek, w ten sposób jej koncert trwał prawie 2h.
Natomiast mam uwagi do naświetlenia sceny i nagłośnienia, może to tylko moje wrażenia, ale L.U.C.a w zasadzie przez cały występ było słabo widać lub nawet wcale, najlepszy był moment, gdy na scenie towarzyszył mu DUB FX, na którego było dane światło, a na LUCa już nie. Rozumiem, że LUC biegał po całej scenie, ale jak wychodził trochę na przód to tam już światła w ogóle nie docierały. Nieco lepiej, ale też bez szału z oświetleniem było podczas występu Morcheeby. Co do dźwięku to tekstów LUCa często w ogóle nie szło zrozumieć co śpiewa, nie wiem czy to kwestia nagłośnienia mikrofonów, bo DUB FX dało się zrozumieć. Głośność muzyki i basów była zbyt mocna w stosunku do głośności mikrofonów.
Mam wrażenie, że to już jakiś standard w Operze Leśnej, że dźwięk jest często źle ustawiony, ale może się mylę.- 14 0
-
2025-07-27 11:26
To był wyjątkowy koncert
Dużo, duuużo energii, dużo improwizacji na lucu. Szkoda że to pożegnanie z mikrofonem.
- 12 5
Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.



