Alpat - SMS
Wiesław Dziura, wybierając się na trening, bardziej może czuć się jak lekarz na szpitalnym obchodzie niż szkoleniowiec. Ostatni raport wskazuje na to, że w sobotę w miejscowych szeregach zdolnych do gry będzie co najwyżej dziewięć zawodniczek i to tylko wtedy, gdy Ewa Nastały po raz kolejny w tym sezonie porzuci obowiązki drugiego trenera i kierownika zespołu na rzecz powinności zawodniczych.
- Ilość może nie jest jeszcze tragiczna, ale zawsze trzeba stawiać przede wszystkim na jakość. Musimy sobie radzić bez Justyna Lademan i Kasi Zygmuntowicz. Ponadto kłopoty zdrowotne awizuje Aneta Bakiera - przyznaje trener Dziura.
Szkopuł w tym, że aby nie tyle wygrać z SMS, czyli najzdolniejszymi zawodniczkami młodego pokolenia w kraju, ale nawiązać ze szkołą walkę, trzeba mieć końskie zdrowie.
- Są tam dziewczyny o bardzo dobrych warunkach fizycznych. Mają wysoki blok i potężną siłę ognia. Grają prostą siatkówkę. Wystawa idzie na skrzydło, a tam jest łomot. Ale nie należy zapominać, że to jest siatkówka kobieca. Świeżo mamy w pamięci Turczynki z Baku, grające kapitalnie, a na drugi dzień tragicznie - dodaje szkoleniowiec Alpatu.
W SMS rozgrywa wychowanka Trefla Gdynia, Marta Szymańska. Jej koleżanka klubowa i szkolna, Aleksandra Nastały, na co dzień gra w SMS II, ale ze wstępnych deklaracji płynących z południa Polski wynika, że w rodzinne strony zostanie zabrana.
W II lidze męskiej Amber w meczu ostatniej szansy w kontekście przedłużenia nadziei na awans do finałowej czwórki zagra przy ul. Olimpijczyków Starogardzkich w sobotę o 17.00 z MKS MDK Warszawa. Pół godziny później przy ul. Nagietkowej w Gdyni Alpat ugości AZS UWM II Olsztyn. Siatkarki Olimpijczyka jadą do Poznania.
