Zwiastuny upadku trójmiejskiej koszykówki?
W nadchodzącym sezonie możemy zapomnieć o emocjonujących, koszykarskich derbach Trójmiasta. Trener Eugeniusz Kijewski wierzy jednak, że oba klubu już niedługo ponownie mogą grać o najwyższe cele.
- "Nie można przez dziesiątki lat być na samym szczycie i bez przerwy zdobywać mistrzostwa. Braku następnego sukcesu nie powinno nazywać się upadkiem. W Trójmieście dalej funkcjonują dwa zespoły w Tauron Basket Lidze, co jest wspaniałym osiągnięciem. Dlatego też uważam, że kibice w Gdyni czy Sopocie doczekają się jeszcze sukcesów" - mówi Eugeniusz Kijewski, były trener Prokomu Trefla Sopot, który na początku XXI w. był przy powstawaniu wielkiego, trójmiejskiego klubu koszykówki, z którym święcił sukcesy.
W Trójmieście dalej funkcjonują dwa zespoły w Tauron Basket Lidze, co jest wspaniałym osiągnięciem. Trzy drużyny, które oglądaliśmy na najwyższym szczeblu rozgrywek, to było trochę za dużo. Chociażby przez pryzmat utrzymywania Asseco Prokomu i Trefla w TBL, nie można widzieć przyszłości w czarnych kolorach. Zresztą wiem, że ludzie, którym na sercu leży ich funkcjonowanie, zrobią wszystko, aby zespoły powróciły na szczyt. Co prawda, nie znam zbyt dobrze prezesa Asseco Prokomu Przemysława Sęczkowskiego, ale wiem, że wciąż wielkim pasjonatem sportu pozostaje Ryszard Krauze. Co prawda nie ma go już oficjalnie przy klubie, ale za moich czasów też tak było, a jednak pilnował on wszystkiego, jeżeli chodzi o stronę sportową. Teraz może być podobnie.
Natomiast prezes Kazimierz Wierzbicki wielokrotnie udowadniał, że ma duży zapał do prowadzenia klubu. Poświęcił on wiele dla drużyny. Do tego posiada wsparcie w postaci prezydenta Sopotu. Ci dwaj panowie na pewno nie pozwolą upaść Treflowi.
Niektórym wydaje się, że sygnałem do tego jest m.in. odejście Filipa Dylewicza. Nie znam dokładnie przyczyn jego rozstania z Treflem. Ale nawet jeśli było tak, jak głoszą plotki, że chodziło o pieniądze, to także nie można się Filipowi dziwić. W końcu jest on coraz bliżej zakończenia kariery. Filip od zawsze kochał grać w koszykówkę i przebywać na parkiecie. Pomagał w defensywie, w ataku, dostawał ode mnie dużo minut tak w lidze, jak i w Eurolidze. Dzięki temu świetnie się rozwinął. Jego gra ma również kilka mankamentów, ale Filip świetnie je maskuje.
Tak, jak grę, Filip uwielbiał Trójmiasto, do którego przyjechał jako młody chłopak. Ciężko mi jednak powiedzieć dlaczego opuścił to miejsce. Na pewno nie można jednak także tego wiązać ze zwiastunem upadku trójmiejskiej koszykówki.