National Cup
- Zawodnicy zażądali przyjazdu do Cetniewa przedstawiciela związku. Chodziło o zwrot utraconych przez reprezentacyjne powinności zarobków. Wyjaśnienia, które złożył Szablewski, zadowoliły drużynę. W najbliższychdniach te obietnice powinien potwierdzić prezes związku. Bez tego nie będzie drużyny na Ukrainę, z którą zmierzymy się w następną sobotę - twierdzi Grzegorz Kacała, szef wyszkolenia PZR.
Do Lund pojechało zaledwie 19 zawodników. W wyjściowym składzie było czterech debiutantów: Łukasz Kasperek, Paweł Nowak, Paweł Piwnicki, Konrad Jarosz. Po przerwie pierwszy mecz zaliczył Grzegorz Szostek, a na ławce zostali dwaj inni nowicjusze: Paweł Sienkiewicz i Krzysztof Wolniak. Zamiast nich na boisko wszedł... Kacała.
- Przed meczem trener Jumas przekonał mnie, że wpisze moje nazwisko do protokołu, aby lepiej to wyglądało w oczach europejskiej federacji. Jednak gdy na 20 minut przed końcem przegrywaliśmy 6:7, zmieniłem Nowaka, który już na początku meczu zderzył się głową z rywalem. Akcja, która przyniosła nam zwycięstwo, była kopią tej z Gdyni przeciwko Hiszpanii. Wyniosłem do góry Michała Dembickiego, piłka poszła do młyna, a akcję wykończył ponownie kapitan drużyn, przy czym tym razem w tej roli występował Maciek Brażuk. Mam nadzieję, że ta wygrana sprawi, że reprezentacja odbije się od dna. W Szwecji pojechaliśmy trochę na poprzednich wynikach, gdyż rywale mieli przed nami spory respekt. Pod względem wagowym nasz młyn rzeczywiście mógł się podobać, ale zawodnikom brakowało doświadczenia. Na dobrym międzynarodowym poziomie będą mogli grać za 3-4 lata - podkreśla Kacała.
Dodajmy, że reprezentację w dużej mierze uratowało sopockie Ogniwo, które do Szwecji wysłało 8 zawodników. I wydatnie osłabiło swoje szanse w dzisiejszym meczu o Puchar Polski z AZS AWF Gdańsk (początek przy ul. Jana z Kolna dzisiaj o godzinie 16.00). Regulamin stanowi bowiem, że w tych rozgrywkach kadrowicze nie grają.
