Pod murem

jag.
26 kwietnia 2006 (artykuł sprzed 20 lat)
Opinie (7)
Koszykarki Wisły Can-Pack uzyskały, mówiąc językiem siatkarskim bądź tenisowym, piłkę meczową. Po wygranej w środę na własnym parkiecie nad Lotosem 73:61 (24:20, 12:15, 16:11, 21:15) krakowianki od zdobycia tytułu mistrzyń Polski dzieli już tylko jedno zwycięstwo. Gdynianki, aby po raz dziesiąty w historii i dziewiąty z rzędu uzyskać złote medale, muszą triumfować w sobotę we własnej hali (poczatek gry o godzinie 18.30), a w przyszłym tygodniu podbić Kraków. Drużyna Krzysztofa Koziorowicza została najwyraźniej przyparta do muru...

WISŁA: De Forge 24 (1x3), Skerovic 17 (1), Braxton 9, Kress 9 (1), Trafimava 5 (1) oraz Perovanovic 9, Johnson 0, Krawiec 0.

LOTOS: Johnson 15 (1), Kobryn 13, Kovacevic 9 (1), Bibrzycka 9 (2), Sarenac 7 oraz Newton 5, Pawlak 3 (1), Leciejewska 0, Riuchina 0.

Inauguracyjna odsłona sprowadziła się głównie do starcia Anny De Forge z Eweliną Kobryn. Amerykanka zdobyła 13, gdynianka 10 punktów, a Wisła po dziesięciu minutach uzyskała czteropunktową zaliczkę. Druga kwarta była z obu stron próbą wytrzymałości. Najpierw szarpnęły miejscowe, odskakując na 33:26. Gdyńskie Amerykanki Temeka Johnson i Chelsea Newton doprowadziły do wyrównania (33:33). Ostatecznie kwartę wygrał Lotos, ale po pierwszej połowie prowadziła Wisła 36:35.

Po zmianie stron gdynianki za sprawą Gordany Kovacevic objęły prowadzenie (43:42). Wówczas rywalki odwołały się do akcji za trzy punkty. Zza linii 6,25 trafiła Jelena Skerovic, a Kara Braxton punktowała 2+1. Tym samym w ostatnią kwartę drużyny wchodziły przy 6-punktowej przewadze gospodyń (52:46). Szkoda, że Lotos dał się zaskoczyć zaraz na początku tej odsłony. Straty urosły bowiem do 13 "oczek". Koleżanki starała się poderwać Paulina Pawlak, trafiąc za trzy, ale nie znalazła wsparcia u koleżanek. Na pewno można było mocniej powalczyć w końcówce, gdyż krakowianki za pięć przewinień przedwcześniej straciły obie środkowe Braxton i Marinę Kress.

- Przegraliśmy zdecydowanie walkę pod tablicami. Było wiele akcji, gdy po swoim rzucie wiślaczki zdobywały punkty z powtórzonych akcji, co bardzo boli. Jednak nie tracimy nadziei na tytuł - zapewnia trener Koziorowicz. - Czuliśmy ogromną presję, bo wiedzieliśmy, że musimy wygrać. Wspaniale zagrał cały zespół, choć pewne zastrzeżenia mam do Braxton. Był to bardzo ciężki mecz. Pomogli nasi kibice, którzy stworzyli wspaniałą atmosferę - podkreślał Elmedin Omanic, szkoleniowiec Wisły Can-Pack.
jag.

Kluby sportowe

Zobacz także

Opinie (7)

  • TA PIEKNA ATMOSFERA

    pozostawia wiele do życzenia trzeba tam być i zobaczyć Omanić nieżle przesadził jak zwylke.............

    • 0 0

  • najpiekniejsza byla atmosfera w pociagu jak wpadli wislacy z kijami bejsbolowymi i chcieli nam przylozyc bo jestesmy z Gdyni :/

    • 0 0

  • jeb..........Wisłe i policje CRacovia!!!!

    trzeba było im powiedziec PSY!! do budy!!!

    • 0 0

  • i dostac pala po glowie :/ nie dzieki:((((

    • 0 0

  • MNC

    jestes baranem i tyle

    • 0 0

  • DZIEKUJEMY

    Panu Krzysztofowi Pyrkowi biznesmenowi z Gdanska za pokrycie wszystkich kosztów zwiazanych z przejazdem grupki kibiców z Gdyni do Krakowa na mecz koszykarek lotosu.

    • 0 0

  • sorry bardzo ale nikt nie sponsorowal wyjazdu kibicow Lotosu Gdynia do Krakowa na ten mecz.
    Pojechalismy za wlasna kaske:[

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.