Polska przegrywa z Argentyną 0:2
Michał Przysiężny, mimo że przez 4 ostatnie miesiące leczył kontuzję kręgosłupa, podjął wyzwanie, ale nie zdołał na inaugurację meczu z Argentyny sprawić niespodzianki w Ergo Arenie.
Polscy tenisiści w pierwszym meczu w historii w Pucharze Davisa w grupie światowej przegrywają z Argentyną 0:2. W Ergo Arenie na trybunach zasiadło około 3 tysięcy kibiców, ale żadnemu z biało-czerwonym nie udało się przełamać serwisu rywala, ani tym bardziej wygrać choćby seta. Jednak jeszcze nic nie zostało stracone. Zwycięży i do ćwierćfinałów awansuje ta reprezentacja, która wygra trzy gry. W sobotę gra deblowa rozpocznie się o godzinie 13, a w niedzielę kolejne single od 12. Bilety kosztują od 15 do 99 złotych i są dostępne w sprzedaży internetowej oraz w kasach obiektu na granicy Gdańska i Sopotu.
BILETY NA PUCHAR DAVIS OD 15 do 99 ZŁ. SPRAWDŹ, GDZIE KUPIĆ
Michał Przysiężny - Guido Pella 1:6, 4:6, 6:7 (5-7)
Michał Przysiężny gra w Pucharze Davisa, czyli rozgrywek uznawanych za nieoficjalne drużynowe mistrzostwa świat tenisistów, od 2004 roku. Guido Pella w piątek w nich debiutował. Jednak jak to często w sporcie bywa nie staż, a aktualna dyspozycja decydowała o wyniku starcia w Ergo Arenie.
Jego faworytem był 26-letni Argentyńczyk, gdyż to on klasyfikowany jest obecnie na 42. miejscu światowego rankingu. Natomiast dla Polaka był to pierwszy poważny pojedynek od czterech miesięcy, które poświęcił nie tyle na trening, co na wyleczenie kontuzji kręgosłupa. Jeszcze we wtorek Michała w ogóle nie zaproszono na oficjalną konferencję prasową biało-czerwonych. Jednak, gdy okazało się, że Jerzy Janowicz ze względu na dolegliwości kolana nie wyjdzie na kort, Przysiężny podjął ryzyko mierzenia się ze znacznie wyżej notowanym rywalem.
PRZECZYTAJ, CO MÓWILI POLSCY TENISIŚCI I ICH KAPITAN, A TAKŻE RYWALE NA PRZEDMECZOWEJ KONFERENCJI PRASOWEJ
Michał Przysiężny (biała koszulka) nie zdołał sprawić sensacji na inaugurację meczu z Argentyną. Oby lepiej poszło jego treningowemu partnerowi Łukaszowi Kubotowi w sobotę w deblu.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Przysiężny rozkręcał się z seta na set, ale nie wystarczyło to, aby wygrać nawet honorowego seta. Na pierwszy zwycięski gem Michała czekaliśmy do szóstego gema. Jak się okazało był to jedyny wygrany w inauguracyjnym secie, a miało to miejsce przy wyniku 0:5. Argentyńczyk grał tak swobodnie, że w jednej z wymian obronił się uderzeniem z końcowej linii, gdy piłkę posłał między nogami, stojąc tyłem do siatki. Natomiast nasz reprezentant popełniał zbyt dużo niewymuszonych błędów.
W tenisie za kluczowy dla losów seta uznaje się gem numer cztery. Jednak w drugim secie boju Przysiężny - Pella takimi partiami okazały się nr pięć i dziesięć. Polak wygrywał własne podania na 1:0 i 2:1. Przy trzecim serwisie Przysiężny rozpoczął od 0:30, zdołał doprowadzić do równowagi, ale potem wyrzucił w wymianach dwie piłki z bekhendu w aut.
Natomiast w dziesiątym gemie, przy 4:5 Przysiężny miał tzw. break na przełamanie podania rywala, gdy ten popełnił podwójny błąd serwisowy. Niestety, Argentyńczyk postawił na spokojne przebijanie piłki z głębi kortu i w tych wymianach był bardziej precyzyjny. Wygrał gema, a tym samym poprawił wynik meczu na 2:0.
MiCHAŁ PRZYSIĘŻNY BOHATEREM DAVIS CUP W GDYNI I MECZU ZE SŁOWACJĄ
Prawdziwa wojna na syntetycznym korcie w Ergo Arenie rozpętała się w trzecim secie. Michał miał chwilowe kryzysy, gdy własne gemy rozpoczynał od 0:30, ale ostatecznie wychodził z opresji i systematycznie utrzymywał własne podania. Tym samym rozpoczął od 1:0 i prowadził bądź remisował aż do 6:5. Argentyńczyk do tie-breaka doprowadził, wygrywając gema na sucho, czyli bez straty żadnego punktu.
Decydującego gema, granego do 7. punktu lub na 2 przewagi, Michał rozpoczął od 1:0. Potem jednak dwa serwisy miał Argentyńczyk i oba rozstrzygnął na własną korzyść. Tym samym odpowiedział Polak i było 3:2 na jego korzyść. Po chwili jednak było 3:3 i nastąpiła zmiana stron kortu.
Na 4:4 Przysiężny wyrównał wolejem po akcji przy siatce. Ale potem zaczęły się kłopoty w... obrazie telewizyjnym. Pella zakwestionował asowy serwis naszego reprezentanta i challenge potwierdził jego opinię, natomiast videoarbitraż, o który poprosił Polak, po wywołanym aucie w wymianie, przyznał rację arbitrowi. W decydującej wymianie Przysiężny z kolei wyrzucił w aut.
- Popełniłem za dużo niewymuszonych błędów. Widać było, że nie grałem od 4 miesięcy. W normalnej dyspozycji mógłbym pokonać tego rywala, gdyż było widać, że słabiej spisuje się on na szybkich bądź betonowych nawierzchniach. Chciałem grać agresywnie, ale brakowało regularności. Przerwa na leczenie kontuzji była widoczna zwłaszcza w gemach returnowych. Najbardziej szkoda tego gema z drugiego seta, w który miałem break point, ale przegrałem prostą wymianę - ocenił Michał Przysiężny.
Pierwszy mecz Polska - Argentyna oglądało około 3 tysięcy widzów. Do drugiego pojedynku zgłoszeni zostali Hubert Hurkacz i Leonardo Mayer. W sobotę gra deblowa rozpocznie się o godzinie 13, a w niedzielę kolejne single od 12. Zwycięży i do ćwierćfinałów awansuje ta reprezentacja, która wygra trzy gry.
Radosław Szymanik (z prawej) wyznaczył Huberta Hurkacza do singla, gdyż uznał, że 19-latek ma największe szanse w polskiej ekipie, by sprawić niespodziankę w pojedynku z pierwszą rakietą Argentyny.
- Jeśli mamy liczyć na niespodziankę, to musiałem wystawić zawodnika, który ma zupełnie inny styl gry niż Argentyńczycy. Właśnie ze względu na szybką nawierzchnię, która jest w Ergo Arenie oraz na charakterystykę Huberta, postawiłem na niego - tak wyjaśniał Radosław Szymanik, dlaczego przeciwko niepokonanemu od 2013 roku tenisiście w Pucharze Davisa posłał Huberta Hurkacza.
PRZECZYTAJ WIĘCEJ O SKŁADZIE POLAKÓW NA ARGENTYNĘ
Tenisista z Wrocławia ma 19 lat, mierzy 195 cm i chlubi się atomowy serwisem. Jednak w starciu z Leonardo Mayerem, obecnie numerem 38. w światowym rankingu, nie były to zbyt wielkie atuty. Co prawda podanie o prędkości 233 km/h pozwoliło Hubertowi ocalić trzeciego gema, ale wówczas już przegrywał 0:2.
Polak, by zaskoczyć rywala, musiał podejmować grę na bardzo wielkim ryzyku. Częściej ono się nie opłacało. Na przykład w piątym gemie w walce na przewagi nasz reprezentant popełnił dwa błędy serwisowe i dlatego zrobiło się 1:4.
Hurkacz pokazał pazur w ósmym gemie. Przy podaniu rywala miał breaka na przełamanie, ale return posłał w siatkę i wkrótce potem było po secie. Argentyńczyk zrobił pierwszy krok w kierunku wygrania dziewiątego pojedynku z rzędu w Pucharze Davisa.
W drugim secie Polak zagrał jeszcze lepiej. Co prawda nadal przeplatał doskonałe zagrania z niewymuszonymi błędami, ale dzielnie utrzymywał własne podanie aż do wyniku 6:5. Argentyńczyk też nie oddał własnego serwisu, a zatem trzeba zagrać tie-breaka.
Hubert rozpoczął od prowadzenia 1:0, ale potem oddał sześć piłek z rzędu. Po kapitalnej wymianie przy siatce Polak obronił pierwszego setballa, potem wyszedł z opresji i przy drugim, ale po trzecim musiał skapitulować.
Takie zakończenie tej partii najwyraźniej zdeprymował 19-latka. Trzeciego seta rozpoczął od 0:3. Potem wygrał jeszcze dwa podania, ale serwisu rywala, podobnie jak w pierwszym spotkaniu Przysiężnemu, przełamać mu się nie udało. Mimo to po porażce Hurkacz był optymistycznie nastawiony.
- Mayer popełniał mało błędów, dobrze returnował, ale w przyszłości mogę grać... lepiej niż on - zapewniał Hubert.
- Dałem z siebie wszystko. Tym razem nie wyszło, ale wierzę, że dostanę kolejną szansę i wówczas zwycięstwo będzie po mojej stronie. Takie mecze to dla mnie duże doświadczenie. Dobrze serwowałem. Niewiele zabrakło, aby wygrał parę gemów serwisowych więcej. Nie pozwoliło na to zbyt dużo niewymuszonych błędów. Liczę że będę popełniał ich mniej i dalej się rozwijał. W trzecim siebie miałem nadal siłę, by walczyć, ale postanowiłem zaryzykować. Pomyliłem się dwa razy w jednym gemie, Mayer zdobył dzięki temu przewagę i już jej nie oddał, gdyż grał solidnie swoim serwisem - dodał Hurkacz.
PZT LICZYŁ NA 7 TYS. WIDZÓW NA KAŻDYM DNIU DAVIS CUP W ERGO ARENIE
Sobota godz. 13:00
Łukasz Kubot/Marcin Matkowski - Carlos Berlocq/Renzo Olivo
Niedziela od godz. 12:00
Michał Przysiężny - Leonardo Mayer
Hubert Hurkacz - Guido Pella
Bilety kosztują od 15 do 99 zł. Wejściówki są dostępne w sprzedaży internetowej, na stronach www.eventim.pl oraz www.ebilet.pl. Ponadto można je nabywać w sieciach Empik, Media Markt, Saturn i Media Expert oraz w kasie nr 3 w Ergo Arenie (od poniedziałku do piątku w godz. 10-16).
Tak cieszyli się polscy tenisiści we wrześniu ubiegłego roku w Gdyni po awansie do grupy światowej Pucharu Davisa.
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0