Złamać regularność
Dablex i Łączpol mają po cztery punkty, ale wszystkie zdobyty na wyjazdach. Pierwsza przymiarka na własnych parkietach do medalistek z poprzedniego sezonu nie była udana. Gdynianki przegrały z mistrzyniami z Lublina, a gdańszczanki - podobnie jak przed wakacjami w rywalizacji o brąz - nie dały rady szczypiornistkom z Lubina. Gorycz z porażek była tym większa, gdyż miejscowe oddawały komplet punktów różnicą jednego trafienia.
W środę łatwiej o zwycięstwo będzie akademiczkom. Elblążanki mogą jedynie wspominać dawne sukcesy. Latem stracili praktycznie ostatnią szczypiornistkę, która budzi respekt na każdym krajowym parkiecie, Elżbietę Olszewską. Trener Andrzej Drużkowski, który podobnie jak trzydzieści lat temu, wziął się za odbudowanie szczypiorniaka w Starcie bazuje obecnie na dwóch rutyniarkach Katarzynie Szklarczuk i Justynie Stelinie oraz młodzieży. - Są tam młode, zdolne dziewczyny, o dobrych warunkach fizycznych, potrafiące rzucać z drugiej linii. Musimy cały czas utrzymać koncentrację, uniknąć przestojów - mówi Jerzy Ciepliński, szkoleniowiec Dableksu. Przypomnijmy, że w okresie przygotowawczym akademiczki wygrały z elblążankami dwukrotnie, w tym u siebie aż 34:27, choć do przerwy przegrywały 11:15.
Analiza dotychczas uzyskanych wyników wskazuje na to, że Beacie Kłusewicz, prezes Łączpolu od razu po awansie do ekstraklasy udało się zbudować drużynę, która nie powinna być niżej w końcowej tabeli niż na szóstym miejscu. Oczywiście taka diagnoza jest przy założeniu, że utrzymany zostanie skład osobowy (nie będzie większych kontuzji) i dobra kondycja finansowa klubu, którego budżet szacowany jest w okolicach miliona złotych.
O tym, czy podopieczne Grzegorza Gościńskiego mogą liczyć na coś więcej, będziemy wiedzieli więcej po środowym meczu. W Rumi, przy ul. Mickiewicza stawi się Zgoda. W ostatnich sezonach zespół z Rudy Śląskiej regularnie plasował się zaraz za plecami ligowej czołówki, raz wywalczył nawet Puchar Polski. - Spotkają się dwie drużyny, które preferują bardzo zbliżone style gry, które oparte są na agresywnej obronie i kontrakt. Która drużyna będzie miała lepszą dyspozycję dnia, zrealizuje w większym stopniu założenia taktyczne, to wygra - diagnozuje trener Gościński.