Codzienne ognisko na koczowisku w samym centrum Gdańska
-
Lubię to 3
-
Super 7
-
Trzymaj się
-
Ha ha 13
-
Wow 5
-
Przykro mi 1
-
Wrr 40
- Wszystkie 69
W historycznym centrum Gdańska, na ul. Chmielnej, koczująca tam osoba bezdomna codziennie rozpala ognisko. - Czy musi dojść do tragedii, żeby służby się tym zajęły? - pyta pan Paweł, mieszkaniec okolicznego osiedla. Straż Miejska informuje, że jeszcze dziś - 23 września - wyśle tam patrol. Ponownie, bo interweniowała w tej sprawie już w sierpniu. Działania podejmuje też MOPR.
- Ogniska nad Motławą palą się codziennie
- Obawy, że w końcu dojdzie do tragedii
- Straż Miejska podejmie interwencję. Ponownie
- MOPR działa, ale osoby z koczowiska odmawiają pomocy
Aktualizacja, 24.09
W czwartek, 24 września, na miejscu podejmowana jest kolejna interwencja służb - strażników miejskich i pracowników MOPR.
- Mężczyzna konsekwentnie jest namawiany do przyjęcia oferty pomocy, ale odmawia. Zadeklarował jednak, że opuści ten teren. Będziemy to sprawdzać, jednocześnie wystosowaliśmy pismo do prywatnego właściciela tego terenu ws. jego uprzątnięcia - informuje Andrzej Hinz ze Straży Miejskiej.
Ogniska nad Motławą palą się codziennie
- Od kilku miesięcy mieszka tam bezdomny człowiek, który regularnie pali w tym miejscu ogniska. Już teraz ogniska są właściwie codziennie. Podejrzewam, że jesienią, gdy zrobi się chłodniej, problem się jeszcze bardziej nasili, aż w końcu dojdzie do tragedii - napisał do redakcji Trojmiasto.pl pan Paweł, mieszkaniec pobliskiego osiedla, który ogniska widzi z okna oraz czuje dym, jaki się z nich wydobywa.
Czytelnik zwraca uwagę na duże zagrożenie pożarowe.
Katalog.trojmiasto.pl – Widzisz pożar? Dzwoń po straż
Obawy, że w końcu dojdzie do tragedii
- Te ogniska są rozpalane w centrum miasta, tuż obok nieczynnych spichlerzy, które wydają się szczególnie podatne na podpalenie, a także w pobliżu hotelu, licznych apartamentów i urzędów. Osoba bezdomna, będąca pod wpływem alkoholu, może nie być w stanie odpowiednio kontrolować ognia. Wystarczy, że zaśnie, a wiatr przeniesie ogień w inne miejsce - i może dojść do poważnego problemu - wskazuje pan Paweł.
Ogłoszenia.trojmiasto.pl – Wysokie ceny mieszkań w centrum Gdańska
Mężczyzna twierdzi, że "nikt z tym nic nie robi od wielu miesięcy". Sprawę zgłosił do kilku miejskich instytucji.
- Mam nadzieję, że może ktoś się tym w końcu zainteresuje, zanim któregoś dnia dojdzie do tragedii. To jest historyczne centrum miasta. A truizmem jest mówić, że z ogniem nie ma żartów - podkreśla mężczyzna.
Na wspomnianym koczowisku służby podejmowały już interwencję w połowie sierpnia. Teraz zamierzają ją powtórzyć.
Straż Miejska podejmie interwencję. Ponownie
O sprawie Trojmiasto.pl od razu poinformowało Straż Miejską w Gdańsku.
- Jeszcze dziś pojawi się tam patrol i podejmie interwencję - poinformował w środę, 23 września, Andrzej Hinz ze Straży Miejskiej.
Okazuje się jednak, że nie będzie to pierwsza interwencja w tej sprawie, bo problem jest strażnikom znany.
W połowie sierpnia mundurowi podejmowali tam już interwencję. Wtedy ognisko paliło się rano, a na miejscu strażnicy zastali dwie osoby - kobietę i mężczyznę.
Jak ustalono, ognisko służyło im do przygotowania posiłku.
Domy i ośrodki pomocy społecznej w Trójmieście
- Podczas interwencji funkcjonariusze zauważyli, że mężczyzna leżący na materacu uskarża się na silny ból podbrzusza. Niezwłocznie wezwano zespół ratownictwa medycznego. Stan mężczyzny stopniowo się pogarszał, a dodatkowo pojawiły się wymioty. Po przybyciu ratowników medycznych początkowo odmówił transportu do szpitala, prosząc jedynie o podanie środka przeciwbólowego. Dzięki rozmowie przeprowadzonej przez strażników został jednak przekonany, że jego stan wymaga specjalistycznej diagnostyki i leczenia. Ostatecznie wyraził zgodę na przewiezienie do szpitala - informowała Straż Miejska.
Po wyjściu ze szpitala mężczyzna powrócił jednak do miejsca, z którego został zabrany. Strażnicy o sytuacji powiadomili Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie.
MOPR działa, ale osoby z koczowiska odmawiają pomocy
Jak informuje Trojmiasto.pl Marcin Męczykowski, wicedyrektor MOPR sytuacja na ul. Chmielnej jest stale monitorowana.
- Pracownicy MOPR regularnie podejmują działania w tym miejscu we współpracy z zespołem ratunkowo-sanitarnym Stowarzyszenia na Rzecz Ratownictwa "ADIUTARE" oraz streetworkerami Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Dostępna oferta obejmuje m.in. schronienie, wsparcie medyczne i socjalne oraz pomoc w aktywizacji społecznej i zawodowej. Ze względu na zagrożenie związane z przebywaniem bezpośrednio przy Motławie o sytuacji powiadomiony został również Komisariat II Policji w Gdańsku z prośbą o działania prewencyjne. MOPR nie ma jednak uprawnień do przymusowego usuwania osób z określonego miejsca. Możemy proponować pomoc, motywować do zmiany sytuacji i wspólnie z zainteresowaną osobą opracować plan wsparcia. Skorzystanie z dobrowolnych form pomocy wymaga jednak jej zgody i współpracy - mówi Męczykowski.
Wicedyrektor deklaruje, że oferta pomocy dla osób z koczowiska będzie ponawiana. Do tej pory propozycje były odrzucane.
