Jeśli zaparkujemy auto w niedozwolonym miejscu, to coraz częściej musimy liczyć się z wieloma konsekwencjami. Samo odholowanie i mandat to w Trójmieście wydatek minimum 615 zł. A niekiedy po odbiór samochodu trzeba pojechać nawet kilkanaście kilometrów.
nie, robię to regularnie i nigdy nie poniosłem kary
11%
tak, ale i tak mnie to nie powstrzymuje
10%
zawsze parkuję tylko tam, gdzie to jest dozwolone
79%
Fakty są takie, że w Trójmieście kierowcy nieprawidłowo parkujący często mogą czuć się bezkarni, bo straż miejska dopiero zaczyna na poważnie traktować takie wykroczenia. Ale mandaty sypią się już gęsto, mundurowi
dokupują blokady na koła i coraz częściej wzywają lawety do odholowywania aut, których właściciele ostentacyjnie lekceważą przepisy.
Trzy możliwości, każda złaJeśli już straż miejska albo policja zajmie się naszym autem, to lepiej żebyśmy w trakcie interwencji pojawili się na miejscu. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że ani strażnik, ani policjant nie może wystawić mandatu "na samochód", ale musi ukarać konkretnego kierowcę. W przypadku, gdy nie ma go na miejscu, za szybą zostawia wezwanie na przesłuchanie, a na to przeznaczyć trzeba dodatkowy czas, co i tak skończy się mandatem, albo nawet wnioskiem do ukarania przez sąd. Lepiej więc przyjąć karę od razu i mieć to z głowy.
Zobacz galerię zdjęć:
Łosie na drodze.Jeśli kierowcy nie ma na miejscu, strażnicy miejscy mogą założyć blokadę na koło, a w niektórych przypadkach wezwać lawetę, która wywiezie samochód. Robią tak przede wszystkim w miejscach, gdzie jest odpowiednie oznakowanie lub auto zostało zaparkowane tak, że utrudnia ruch lub stwarza zagrożenie na drodze.
Blokada na koło to rozwiązanie stosowane dość często i kończy się oczekiwaniem na przyjazd strażników. A że obowiązuje ich kolejność zgłoszeń, to oprócz mandatu, można też spędzić przy samochodzie nawet 2 godziny. Jeszcze gorzej jest, gdy samochód odjedzie na lawecie, wezwanej przez funkcjonariuszy.
Kilkaset złotych i wycieczka po TrójmieścieOdholowanie samochodu w każdym z miast Trójmiasta kosztuje tyle samo: 476 zł. Ale to nie wszystkie koszty, bo za każdą rozpoczętą dobę przechowywania płacimy jeszcze 39 zł. Do tego dochodzi mandat za parkowanie: minimum 100 zł.
W sumie zapłacimy więc co najmniej 615 zł. A jeszcze trzeba pojechać po auto, które wcale nie będzie czekało za rogiem.
- Samochody usunięte z dróg Sopotu trafiają na parking prowadzony przez firmę Naparty Auto Serwis w Gdańsku. Znajduje się on pod estakadą Rakoczego
- mówi Magdalena Jachim z sopockiego magistratu.W to samo miejsce trafiają nieprawidłowo zaparkowane samochody, wywiezione z Gdańska. I nie ma co liczyć na wielkie oszczędności, gdy zdążymy pojawić się na miejscu, kiedy samochód nie został jeszcze wciągnięty na lawetę. Zwłaszcza, gdy jest ona już na miejscu.
- Jeżeli wydanie dyspozycji usunięcia pojazdu spowodowało powstanie kosztów, do ich pokrycia zobowiązany jest właściciel pojazdu. Wysokość kosztów nie może przekroczyć 40 proc. maksymalnej kwoty za usunięcie i przechowywanie pojazdu - informuje Sebastian Drausal, rzecznik Urzędu Miasta Gdyni.To dla niektórych i tak lepiej, niż jazda po samochód. Bo najczęściej odholowywane są auta z śródmieścia Gdyni, a parking, na który trafiają mieści się przy
ul. Rummla 23 
. To Chwarzno-Wiczlino, najbardziej oddalona od centrum dzielnica Gdyni.