Jak Polacy ostrzelali Sopot
Choć nie pozostał po tym zdarzeniu żaden zapis w dzienniku działań bojowych, to 2 września 1939 r. wojsko polskie prawdopodobnie jedyny raz w historii ostrzelało Sopot.
Pancernik "Schleswig Holstein" ostrzeliwujący po 7 września 1939 r. Gdynię z basenu amunicyjnego na Westerplatte. Zdjęcie ze strony Muzeum II Wojny Światowej.
Dowódca okrętu, kmdr Gustav Kleikamp miał jednak o wiele ważniejsze zadanie. Po doprowadzeniu do kapitulacji polskiej załogi WST Schleswig Holstein miał wspierać siły niemieckie w ataku na Gdynię, gdzie szczególnie od strony Kolibek i Redłowa spodziewano się silnej obrony.
Marynarze ze Schleswiga na sopockim wzgórzu Augusta
Do tego celu wybrano wzgórze Augusta
Współczesne schody na szczyt wzgórza Augusta w Sopocie. Domena publiczna.
2 września, w dzienniku działań pancernika, odnotowano:
O godz. 0417 z stanowiska obserwacyjnego artylerii okrętu (Art.B.Stlle - Artillerie Beobachtungstelle) ppor. mar. Harneya na wzgórzu Augustus w Sopocie zażądano wsparcia ogniem artylerii 280 i 150 mm.
Kilka godzin później, około południa, punkt obserwacyjny zamilkł. Prawdopodobnie został rozpoznany przez żołnierzy polskiego 2. Morskiego Pułku Strzelców, broniących granicy od Redłowa aż do Chwarzna (jednostka licząca niemal 3 tys. żołnierzy). Punkt został ostrzelany, zapewne z artylerii posiadanej przez pułk, takiej jak armata 75 mm.
Armata 75 mm wz. 1905-26 używana w 1939 r. przez Wojsko Polskie. Zdjęcie przedstawia przedwojenne ćwiczenia z użyciem tej armaty.
2 Bateria 1 Morskiego Dywizjonu Przeciwlotniczego - stanowisko w Redłowie, nieopodal widocznego na zdjęciu majątku Kolibki. Zdjęcie z archiwum autora.
W wyniku ostrzału zginął wskazany funkobergefreiter Josef Schumann, a jego kolega miał zostać ranny.
Poległemu Niemcy urządzili po walkach coś jakby izbę pamięci, jednak nie udało mi się ustalić, czy w samym Sopocie, czy np. w Gdańsku. Na ekspozycji prezentowano jego przebity odłamkami hełm, godło polskie, uszkodzoną flagę Kriegsmarine oraz rozbitą radiostację.
Miejsce pamięci funkobergefreitera Josefa Schumanna, który zginął na wzgórzu Augusta w Sopocie. Z archiwum autora.
Tajemnica wojennych pochówków na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku
To prawdopodobnie jedyny ujawniony przypadek ostrzelania obszaru Sopotu przez Wojsko Polskie w 1939 r.
Rycerski sprzeciw admirała to zapewne tylko legenda
Warto nadmienić, iż gdzieniegdzie pojawiają się informacje, choć raczej legendarne, że we wrześniu 1939 r. pojawił się pomysł ostrzału jeszcze jednego obiektu w Sopocie.
Broniący się na terenie Rejonu Umocnionego Hel polscy żołnierze około 20 września mieli uzyskać informację (z obserwacji np. kapitulacji Gdyni i wizyty Hitlera na Kępie Oksywskiej), iż w sopockim Grand Hotelu przebywają niemieccy wojskowi wysokiej rangi.
Polska armata 152,4 mm na stanowisku. Hel po kapitulacji w 1939 r. Kadr z niemieckiego filmu propagandowego.
Historia niezłomnego obrońcy Helu
Jednak dowodzący obroną polskiego wybrzeża wiceadm. Józef Unrug miał tego pomysłu nie zaakceptować, gdyż uznał go za "nierycerski".
O autorze
Marcin Dobrzyński
pasjonat historii, eksplorator, były żołnierz, licencjonowany przewodnik miejski