Jak Polacy ostrzelali Sopot

Marcin Dobrzyński
25 maja 2025, godz. 15:00
Opinie (75)

Choć nie pozostał po tym zdarzeniu żaden zapis w dzienniku działań bojowych, to 2 września 1939 r. wojsko polskie prawdopodobnie jedyny raz w historii ostrzelało Sopot.



Pancernik "Schleswig Holstein" ostrzeliwujący po 7 września 1939 r. Gdynię z basenu amunicyjnego na Westerplatte. Zdjęcie ze strony Muzeum II Wojny Światowej.
Gdy o godz. 4:45 (według dziennika pokładowego godz. 4:48) 1 września 1939 r. pancernik "Schleswig Holstein" rozpoczął ostrzał Westerplatte, Niemcy zakładali kapitulację polskiej załogi w ciągu 2-3 godzin. Jednak oddziały atakujące WST nie posiadały materiałów z rozpoznania terenu, co spowodowało kompletną klęskę ich działań, szczególnie w pierwszym dniu wojny.

Dowódca okrętu, kmdr Gustav Kleikamp miał jednak o wiele ważniejsze zadanie. Po doprowadzeniu do kapitulacji polskiej załogi WST Schleswig Holstein miał wspierać siły niemieckie w ataku na Gdynię, gdzie szczególnie od strony Kolibek i Redłowa spodziewano się silnej obrony.

Marynarze ze Schleswiga na sopockim wzgórzu Augusta



Interesujesz się historią II wojny światowej?

W celu realizacji wsparcia natarcia wojsk na Gdynię zgodnie z zasadami kierowania ogniem artylerii okrętowej na jedno ze wzgórz w Sopocie skierowano dwóch-trzech marynarzy z załogi pancernika z wyposażeniem umożliwiającym obserwację dalekiego przedpola oraz przekazywanie koordynat celów na okręt za pomocą podręcznej radiostacji.

Do tego celu wybrano wzgórze AugustaMapka o wysokości 24 m n.p.m., położone w pobliżu obecnej ul. Malczewskiego w Sopocie, z którego roztaczał się dobry widok na pobliską, ówczesną granicę Wolne Miasto Gdańsk - Polska.

Współczesne schody na szczyt wzgórza Augusta w Sopocie. Domena publiczna.
Na wzgórzu służbę pełniło co najmniej dwóch znanych z nazwiska żołnierzy, wskazanych w zachowanym "Dzienniku działań bojowych pancernika S-H od 24.08 do 02.10.1939" (fragmenty opublikowane w książce J. Żebrowskiego "Zanim poddał się Hel"). Byli to podporucznik marynarki Harney (brak imienia) oraz funkobergefreiter (odpowiednik stopnia starszego kaprala w WP) Josef Schumann.

2 września, w dzienniku działań pancernika, odnotowano:

O godz. 0417 z stanowiska obserwacyjnego artylerii okrętu (Art.B.Stlle - Artillerie Beobachtungstelle) ppor. mar. Harneya na wzgórzu Augustus w Sopocie zażądano wsparcia ogniem artylerii 280 i 150 mm.

Kilka godzin później, około południa, punkt obserwacyjny zamilkł. Prawdopodobnie został rozpoznany przez żołnierzy polskiego 2. Morskiego Pułku Strzelców, broniących granicy od Redłowa aż do Chwarzna (jednostka licząca niemal 3 tys. żołnierzy). Punkt został ostrzelany, zapewne z artylerii posiadanej przez pułk, takiej jak armata 75 mm.

Armata 75 mm wz. 1905-26 używana w 1939 r. przez Wojsko Polskie. Zdjęcie przedstawia przedwojenne ćwiczenia z użyciem tej armaty.
Możliwym jest także, iż punktu obserwacyjnego dosięgnęła polska artyleria przeciwlotnicza z baterii w Redłowie. Jej armaty były przystosowane także do ostrzeliwania celów lądowych.

2 Bateria 1 Morskiego Dywizjonu Przeciwlotniczego - stanowisko w Redłowie, nieopodal widocznego na zdjęciu majątku Kolibki. Zdjęcie z archiwum autora.
Meldunki pobliskich jednostek polskich z tamtych dni milczą jednak o ostrzelaniu punktu na Wzgórzu Augusta.

W wyniku ostrzału zginął wskazany funkobergefreiter Josef Schumann, a jego kolega miał zostać ranny.

Poległemu Niemcy urządzili po walkach coś jakby izbę pamięci, jednak nie udało mi się ustalić, czy w samym Sopocie, czy np. w Gdańsku. Na ekspozycji prezentowano jego przebity odłamkami hełm, godło polskie, uszkodzoną flagę Kriegsmarine oraz rozbitą radiostację.

Miejsce pamięci funkobergefreitera Josefa Schumanna, który zginął na wzgórzu Augusta w Sopocie. Z archiwum autora.
Zabitego pochowano z honorami wojskowymi na cmentarzu Srebrzysko, podobnie jak innych żołnierzy niemieckich poległych w walkach we wrześniu 1939 r. na Pomorzu.

Tajemnica wojennych pochówków na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku Tajemnica wojennych pochówków na cmentarzu Srebrzysko w Gdańsku

To prawdopodobnie jedyny ujawniony przypadek ostrzelania obszaru Sopotu przez Wojsko Polskie w 1939 r.

Rycerski sprzeciw admirała to zapewne tylko legenda



Warto nadmienić, iż gdzieniegdzie pojawiają się informacje, choć raczej legendarne, że we wrześniu 1939 r. pojawił się pomysł ostrzału jeszcze jednego obiektu w Sopocie.

Broniący się na terenie Rejonu Umocnionego Hel polscy żołnierze około 20 września mieli uzyskać informację (z obserwacji np. kapitulacji Gdyni i wizyty Hitlera na Kępie Oksywskiej), iż w sopockim Grand Hotelu przebywają niemieccy wojskowi wysokiej rangi.

Polska armata 152,4 mm na stanowisku. Hel po kapitulacji w 1939 r. Kadr z niemieckiego filmu propagandowego.
Pojawił się pomysł ostrzelania hotelu z dział 31 Baterii Cyplowej 2 Morskiego Dywizjonu Przeciwlotniczego. Zasięg jej dział wynosił około 36 km, tak więc był wystarczający do ostrzelania dowolnego celu w Sopocie.

Historia niezłomnego obrońcy Helu Historia niezłomnego obrońcy Helu

Jednak dowodzący obroną polskiego wybrzeża wiceadm. Józef Unrug miał tego pomysłu nie zaakceptować, gdyż uznał go za "nierycerski".

O autorze

autor

Marcin Dobrzyński

pasjonat historii, eksplorator, były żołnierz, licencjonowany przewodnik miejski

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (75)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane