Fakty i opinie

stat

Kwiaty giną sprzed gdańskich lokali. Kamera nagrała złodziejkę przebiśniegów

W piątek sprzed kilku lokali w centrum Gdańska zniknęły kwiaty. Jeden z okradzionych w ten sposób restauratorów nagrał całe zajście.


Restauratorzy z Gdańska narzekają na kradzieże kwiatów doniczkowych sprzed swoich lokali. - To nienormalne, żebyśmy na noc musieli chować je do środka - mówi restaurator z centrum Gdańska. Jednemu z nich udało się nagrać, jak pod osłoną nocy kobieta kradnie doniczki sprzed jego kawiarni.



Dlaczego ludzie kradną kwiatki za kilka złotych?

mentalny złodziej nie zastanawia się nad sensem, skoro może ukraść - to kradnie

49%

bo mają wypaczoną osobowość i są całkowicie aspołeczni

23%

ze złośliwości lub z zazdrości

5%

nie wiem, nie mogę tego pojąć

23%
Kwiaty przed restauracjami czy kawiarniami to norma. Mają upiększać ulicę i wejście do lokalu oraz zachęcać do spędzenia w nim czasu.

Niestety, bywa że takie rabatki są okradane.

Ostatnie kradzieże miały miejsce w piątek w nocy, kiedy to kwiaty zniknęły sprzed kilku lokali. Właścicielowi Bakalia Cafe - kawiarni działającej przy ul. Szerokiej zobacz na mapie Gdańska udało się zdobyć nagranie, na którym uwieczniony jest moment kradzieży. Doszło do niej raptem pół godziny po zamknięciu lokalu. Na nagraniu widać, jak pod kawiarnię podjeżdża na rowerze kobieta, rozgląda się na boki, po czym ładuje wszystkie kwiaty z dwóch kwietników do plecaka i odjeżdża.

- Działamy w tym miejscu od maja zeszłego roku i pierwszy raz coś takiego nam się przydarzyło - mówi Mariusz Świdkiewicz, właściciel Bakalia Cafe. - Znajomy, który prowadzi lokal przy Długim Pobrzeżu ostrzegał mnie już przed kradzieżą kwiatów, bo jemu to przytrafia się regularnie.

Kwiaty, które ukradła rowerzystka to przebiśniegi - są tanie, można je kupić za 6 zł.

- W zeszłym roku mieliśmy wystawione bratki, które kosztują 2 zł za sztukę i nikt ich nie ruszył - dodaje restaurator. - Teraz skradziono nam droższe przebiśniegi. Pewnie zostaną gdzieś zasadzone.

Kradzieże kwiatów to zmora gdańskich restauratorów. Wie o tym też Jan Orchowski, właściciel Baru pod Rybą działającego przy ul. Piwnej zobacz na mapie Gdańska. Wszystkie kwiaty chowa na noc na zaplecze.

- To nie jest normalne, żebyśmy musieli na noc wnosić kwietniki do lokalu, a te, których się nie da wnieść, przyśrubowywali do ściany w obawie przed kradzieżą - zżyma się Orchowski.

Właściciel Bakalia Cafe nie będzie zgłaszać kradzieży na policję. Pozostaje mu, wzorem innych właścicieli, wszystkie kwietniki chować na noc.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (231)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
12.12.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.