Fakty i opinie

Moda i styl okresu międzywojennego

fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

"Moda przemija, styl pozostaje" - to sformułowanie Gabrielle "Coco" Chanel niech będzie naszym mottem. Pojęcie przedwojennej elegancji było w naszym kraju ośmieszane i dla wielu współczesnych Polaków stanowi jedynie przebrzmiałe zjawisko historyczne.



Najczęstsza dziś odpowiedź na pytanie o skojarzenia z modą dwudziestolecia międzywojennego to komedia z lat 80. XX w. "Lata dwudzieste... lata trzydzieste...", przy czym skojarzenie to jest równoznaczne z wyobrażeniem szalejącej na dancingach kobiety w krótkiej sukience, z piórami i w futrze obok przystojnych mężczyzn o niezbyt dobrej reputacji.

Trzeba jednak pamiętać, że ówczesne kobiety i mężczyźni przestrzegali w życiu wskazówek, jak mają się ubierać do pracy, co założyć na bal, do teatru czy na pogrzeb. "Elegancka pani nie wychodziła z domu bez kapelusza, rękawiczek i torebki, a pończochy nosiła nawet w największy upał; nigdy nie zakładała przed południem wydekoltowanej sukni, a na balu pojawiała się w latach trzydziestych tylko w długiej kreacji.

Dżentelmen też publicznie nie pokazywał się bez nakrycia głowy i rękawiczek, nosił zawsze koszulę z krawatem, a na zdjęcie marynarki mógł sobie pozwolić tylko w ściśle rodzinnym gronie. Nawet skromne i nie zawsze zgodne z ostatnim krzykiem mody ubiory i ich dodatki odznaczały się nienaganną czystością i świeżością."
- pisze w "Elegantkach i dżentelmenach", prof. dr hab. Anna Sieradzka.

Naszym zamierzeniem nie jest szczegółowa charakterystyka zmieniającej się mody tych lat, zostawmy to specjalistom historii sztuki, ale próba uchwycenia cech charakterystycznych.

Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Ubiór okresu dwudziestolecia międzywojennego charakteryzuje wyjątkowy, niepowtarzalny szyk, styl i elegancja.

Wizerunek z lat 20. to charakterystyczne fale na włosach, małe kapelusiki z opuszczonym rondem, czy też opaski we włosach, które - według najmodniejszych ówczesnych trendów - powinny być czarne i błyszczące. Oczy były tak pomalowane, że wyglądały na smutne. Najmodniejszy makijaż to przydymiona powieka, a usta małe i ciemne.

Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Moda ignorowała kobiece kształty. Sylwetka była prosta - w kształcie litery H - stan bardzo nisko osadzony. O podkreślaniu talii czy bioder nie było mowy. Choć spodni w kobiecej szafie trudno by szukać, to jednak panie wyglądały jak współczesne chłopczyce.

Moda męska nie przeżyła aż tylu zmian co moda kobieca. Wzorem godnym naśladowania w II Rzeczpospolitej pozostawał ubiór i zachowanie angielskiego dżentelmena.

http://www.arlekin.eu/
Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Na co dzień mężczyźni zakładali wełniane garnitury w stonowanych kolorach (szarym, brązowym, granatowym) z dopasowaną, jedno lub dwurzędową marynarką, spodnie w latach dwudziestych były wyłącznie zwężane ku dołowi. Komplet z garniturem stanowiła zazwyczaj krótka kamizelka. Można było z niej zrezygnować wkładając letni garnitur w kratkę lub z jasnej tkaniny.

Niezależnie od miejsca i pory roku garniturowi towarzyszyła biała koszula i krawat o umiarkowanej szerokości i dyskretnym wzorze, czasem zastępowany lżejszym "motylkiem".

Okres międzywojenny to czas zabaw i rautów, więc w strojach wizytowych mężczyzn obowiązywały też specjalne stroje. Na oficjalne uroczystości, bale, premiery operowe i teatralne eleganccy panowie wkładali czarny frak, frakową kamizelkę i koszulę ze sztywnym gorsem, wiązali muszkę i nakładali czarne lakierki, a na ich głowach pojawiał się cylinder. Na dancingu lub mniej oficjalnym przyjęciu mężczyźni nosili smokingi lub po prostu ciemne garnitury.

Jako okrycia wierzchnie noszono latem popelinowe i gabardynowe płaszcze, przepasane paskiem, a w chłodnej porze roku dopasowane, wełniane płaszcze - dyplomatki oraz podbite futrem pelisy.

Najpopularniejszym męskim nakryciem głowy był filcowy kapelusz o różnym kształcie główki i ronda, rzadziej melonik. Niezbędne uzupełnienie ubioru stanowiły skórzane rękawiczki.

Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Kobiety nosiły luźne sukienki lub tzw. cherstonówki czyli sukienki-koszulki, na wieczór długie suknie z głębokim dekoltem na plecach. Obowiązkowo akcentowano obniżoną talię najczęściej poprzez drapowania i elementy biżuteryjne. Niezbędnym dodatkiem na bal był wachlarz piór i długie sznury pereł, które najlepiej komponowały się z najmodniejszą wtedy czernią.

Sukienki koktajlowe w latach 20. zyskały bardzo oryginalną formę. Pojawiło się bogactwo tkanin, ornamentów i połysk, które równoważyły prostotę fasonu. Suknie zaczęły być zdobione haftami, koralikami, bardzo często piórami, frędzlami, czy sztrasami.

Stroje stały się luźne i nie krępowały ruchów. Zatarła się granica między ubiorem sportowym, a codziennym, spacerowym. Wyemancypowane kobiety odważyły się także zrezygnować z obcasów - jedynie na wieczór zakładały pantofle na niskim słupku - na rzecz wygodnych płaskich butów.

Moda lat trzydziestych podkreślała w sylwetce, ubiorach i dodatkach naturalne walory kobiecości. Stroje były zróżnicowane w zależności od przeznaczenia, ale wszystkie odznaczały się dopasowaniem do figury, podkreśleniem linii ramion, talii i bioder oraz wydłużeniem: w ubiorach codziennych często do połowy łydek, w wieczorowych aż do ziemi.

Stroje nabrały kobiecej linii i ozdób różnego rodzaju faktur. Pojawiły się przeźroczystości i koronki, które najlepiej świadczą o wyemancypowaniu kobiecego stylu. Materiały stawały się coraz bardziej miękkie. W wykończeniu ubrań po raz pierwszy pojawiło się futro. Modnym kolorem był pudrowy róż.

Na co dzień kobiety najchętniej nosiły kostiumy z żakietem przypominającym męską marynarkę: poszerzonym poduszkami na ramionach, wciętym w talii, z wyłożonymi klapami; towarzyszyła mu wąska spódnica z kontrafałdą lub zaprasowanymi fałdami.

Urozmaiceniem dość surowego kostiumu były jasne bluzki,kamizelki i kobiece dodatki: sztuczne kwiaty, przypinane do klapy żakietu bądź bardzo popularny, narzucany na ramiona kołnierz z lisa. Przywrócone do łask sukienki modelowały figurę precyzyjnymi i skomplikowanymi cięciami.Nosiło się dopasowane bluzki, często dzianinowe, z poszerzonymi górą rękawami oraz opięte na biodrach spódnice.

Nie tylko szafa, ale i sposób noszenia całej siebie uległ ewolucji. Usta zrobiły się zdecydowanie większe i mocniej podkreślone. jeśli chodzi o włosy, to królowały jasne kolory, nawet platynowy blond. To zupełny odwrót od lat 20., kiedy dominowała czerń. Na kobiecej głowie pojawiają się też wyraźne przedziałki. Włosy są coraz dłuższe, a najmodniejsze są te falowane, a wręcz mocno kręcone.

Opinie (3)

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.