Płacą i tracą
- Miasto nie wystawia nam faktur, bo działamy bez umowy. Z kolei władze nie chcą z nami umowy przedłużyć, bo chcą żebyśmy podpisali nową, w formie aktu notarialnego z adnotacją, że po wygaśnięciu umowy opuścimy zajmowane miejsce i rozbierzemy naszą halę - mówi Sławomir Gryczka, prezes Gildii Kupców Gdańskich.
Kupcy zajmują teren na Tragu Siennym, gdzie zamierza inwestować holenderska firma ING Real Estate, a w miejsce Gildii postawić luksusowy dom handlowy. Problem w tym, że i kupcy mają pomysł na wybudowanie tam nowoczesnego domu towarowego (zabiegają o to od 1995roku).
- Siedzimy na minie, bo nie wiemy kiedy miasto nam podziękuje - dodaje Gryczka. - To absurd, że wybrane przez nas władze pomagają obcemu kapitałowi nas stąd usunąć. Do tego niszczą nas finansowo, bo brak faktur to dla nas strata 20 tys. zł miesięcznie na podatkach.
Przypomnijmy, że walka kupców i władz miasta zaczęła się w 2000 roku, kiedy władze Gdańska podpisały pierwszy list intencyjny z ING. Kupcy, oflagowali Gildię, na której kwitnie handel rodzinny, zarzucili władzom pominięcie ich w rozmowach i zaczęli zabiegać o możliwość partycypowania w kosztach przebudowy Śródmieścia i budowę własnego centrum. Miasto ma dla kupców jedynie teren zamienny. Prezes Gryczka przyznaje, że atrakcyjny. Jednak kupcy woleliby pozostać na Targu Siennym.
