Fakty i opinie

Posprzątali rezerwat "Mewia Łacha"

Plaża w rezerwacie przyrody "Mewia Łacha", która była pełna śmieci, została posprzątana. Wywieziono pełną przyczepę odpadów - butelek, fragmentów toreb foliowych, kapsli, słomek, sznurków i drutów. Odpady na brzeg wyrzuciła woda. Stanowiły śmiertelne zagrożenie dla ptaków i fok.



Widzisz, że ktoś śmieci w przestrzeni publicznej. Co robisz?

zwracam tej osobie uwagę 66%
zawiadamiam Straż Miejską 5%
sprzątam po tej osobie 10%
ignoruję to 19%
zakończona Łącznie głosów: 515
Dobrą nowinę przekazała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku. Akcję sprzątania rezerwatu "Mewia Łacha"Mapka w Sobieszewie organizował Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Gdańsku.

Zobacz, jak plaża w rezerwacie "Mewia Łacha" wyglądała przed sprzątaniem

- Zebrana przez nas przyczepka odpadów to owoc sprzątania niespełna 1,5 km odcinka strefy przybrzeżnej rezerwatu. Niestety występujący kilkukrotnie w roku sztorm i bliskość odcinka ujściowego Wisły nie pozwala na zbytni optymizm i wiarę, że jest to jednorazowa akcja. Jednak miejmy nadzieję, że widoku zalanej odpadami plaży, który widzieliśmy 1 lipca, nie zastaniemy prędko w rezerwacie - czytamy na facebookowym profilu RDOŚ.
Z rezerwatu "Mewia Łacha" wyjechała przyczepa pełna śmieci.
Z rezerwatu "Mewia Łacha" wyjechała przyczepa pełna śmieci. źródło: wfos.gdansk.pl
Foliowe torby, plastikowe opakowania i worki, które zalegały na plaży w rezerwacie, dotarły tam z nurtem Wisły lub zostały wrzucone do morza. Wyrzucone przez wodę na brzeg śmieci zaczepiały się o roślinność i stwarzały zagrożenie dla zwierząt.

Czytaj też: Testowe siatki na śmieci na potoku Strzyża

Pracownicy WFOŚiGW w Gdańsku postanowili działać. Uzbrojeni w worki do segregacji odpadów i rękawice ochronne ruszyli do akcji. Pomagała im ekipa nie tylko z RDOŚ, ale też z Urzędu Morskiego w Gdyni, Urzędu Gminy Stegna, WWF oraz studentki z Koła Ornitologicznego Uniwersytetu Gdańskiego.

"Ręce opadają, że tyle tego jest"



Wspólnie zebrali kilkanaście worków odpadów - butelek, fragmentów toreb foliowych, kapsli, słomek, sznurków, drutów.

Zobacz też: Zużyte rękawiczki zaśmiecają ulice i trawniki

- Ręce opadają, że tyle tego jest. Odpady te stanowią śmiertelne niebezpieczeństwo dla ptaków i fok. Zwierzęta mogą się zaplątać w pozostałości toreb foliowych, zarówno w te fruwające na lądzie, jak i te pływające w wodzie - stwierdził na miejscu Jan Wilkanowski z Błękitnego Patrolu WWF.

Wszechobecny plastik to ogromny problem



- Ta plaża jest odzwierciedleniem całego kraju. Wszędzie leżą "jednorazówki": sztućce, naczynia, słomki. Po użyciu trafiają do naszego ekosystemu, zatruwają rośliny, zwierzęta i nas samych. Musimy baczniej przyglądać się temu, czego używamy w codziennym życiu, i te "jednorazówki" wymienić na przedmioty wykorzystywane wielokrotnie. Już dziś naukowcy alarmują o obecności plastiku w mięsie m.in. ryb. Zaznaczę, że są to ryby, które jemy - mówi Krzysztof Zalewski, dyrektor Działu Rozwoju i Marketingu WFOŚiGW w Gdańsku.

Nielegalne wysypiska śmieci w Trójmieście



Rezerwat przyrody Mewia Łacha ze względu na unikatowe wartości przyrodnicze wpisany został na listę obszarów NATURA 2000. Miejsce jest rajem dla ptactwa wodno-błotnego. Plaża i zaciszne zagłębienia na wydmach oraz piaszczyste łachy to miejsca, na których ptaki znalazły bezpieczne schronienie podczas lęgów i wędrówek. To także ostoja bałtyckich fok szarych.

Kąpieliska i plaże w Trójmieście



Rezerwat udostępniony jest dla zwiedzających tylko w ograniczonym zakresie. W zachodniej części rezerwatu (od strony Świbna) przebiega szlak udostępniony dla ruchu pieszego. Natomiast wschodnia część (od strony Mikoszewa) nie jest dostępna dla ludzi - ta część rezerwatu przeznaczona jest wyłącznie dla chronionej w rezerwacie przyrody, m.in. ptaków siewkowych.

Foczki widziane z punktu widokowego w rezerwacie Mewia Łacha. Materiał archiwalny