Prace Rubensa przyjadą do Gdańska
Aleksandra Kozłowska: Został Pan członkiem Rady Muzeum przy Muzeum Narodowym w Gdańsku. Teraz chyba będzie nam łatwiej wypożyczać obrazy z wiedeńskiego Kunsthistorisches Museum?
Karl Schütz, dyrektor Galerii Malarstwa Kunsthistorisches Museum w Wiedniu: - Mam taką nadzieję. Pierwsze efekty już widać - razem z Muzeum Narodowym w Gdańsku i Muzeum Narodowym w Warszawie przygotowujemy dużą wystawę roboczo zatytułowaną "Złoty wiek malarstwa flamandzkiego". Złoży się na nią około 30 znakomitych obrazów m.in. Petera Rubensa, Anthony`ego van Dycka. Wiele z nich będzie prezentowanych w Polsce po raz pierwszy. Przykładem udanej współpracy z tymi dwoma polskimi muzeami była wystawa "Transalpinum. Od Giorgione i Dürera do Tycjana i Rubensa". Pokazaliśmy na niej 43 dzieła z naszej kolekcji.
W tej chwili w wiedeńskim Kunsthistorisches Museum trwa ekspozycja zatytułowana "Europa bez granic. Narodziny artystycznej różnorodności". Czy tytuł można rozumieć w ten sposób, że oto padają bariery i dzieła sztuki będą swobodniej krążyć po europejskich muzeach?
- Można ewentualnie tak to odczytać, choć idea wystawy jest nieco inna. Chcieliśmy pokazać, jak od roku 1400 do 1800 w całej Europie postępował ruch, wymiana zarówno artystów, jak i dzieł sztuki. Ideę tę świetnie ilustruje np. nieduży portret Katarzyny Aragońskiej namalowany przez Michaela Sittowa. Twórca ten urodził się w Tallinie, kształcił się w Niderlandach, jako nadworny malarz działał w Hiszpanii na dworze Izabeli Kastylijskiej, matki wspomnianej Katarzyny. Sama Katarzyna była zaś pierwszą żoną Henryka VIII, króla Anglii. W jednym niewielkim obrazku zbiega się więc historia kilku narodów.
Czy na tej wystawie pojawiają się też wątki gdańskie?
- Oczywiście. Jednym z prezentowanych tam arcydzieł jest "Portret młodej Wenecjanki" Albrechta Dürera, znany gdańskiej publiczności z wystawy "Transalpinum". Obraz ten w XVIII w należał do kolekcji gdańskiego burmistrza Schwarza. Zleceniodawcą innego z obrazów - "Alegoria Europy" Ferdinanda Kessla był Jan III Sobieski...
Skoro mówimy o dawnych właścicielach obrazów - czy do Kunsthistorisches Museum zgłaszają się spadkobiercy kolekcjonerów? Czy zdarzają się tak spektakularne rewindykacje, jak w przypadku 200 obrazów ze zbiorów Goudstikkera, o które skutecznie upomniała się niedawno synowa kolekcjonera?
- Najgłośniejsza taka sprawa w Austrii dotyczyła wiedeńskiej Belvedere Gallery. W lutym tego roku pięć obrazów Gustava Klimta zrabowanych w 1938 roku przez niemieckich i austriackich nazistów wróciło do Marii Altmann, legalnej właścicielki tych dzieł. Kunsthistorisches Museum w latach 1945-50 oddało przedwojennym właścicielom dzieła zarekwirowane przez nazistów. Właściciel nie mógł tylko wywieźć z Austrii żadnego z odzyskanych obrazów, chyba że 10 procent kolekcji zostawiłby w którymś z tamtejszych muzeów. Na początku lat 90. weszła ustawa mówiąca o tym, że tamte 10 procent również należy zwrócić. W ten sposób pięć lat temu nasze muzeum oddało część kolekcji Rotszylda.
|
