KOD wycofał wniosek ws. wiecu na pl. Solidarności
Na placu Solidarności 31 sierpnia mieli się spotkać członkowie KOD-u i związkowcy z "Solidarności". Wojewoda jednak prawnie umożliwił to tylko tym ostatnim.
Wojewoda przyznał pierwszeństwo na organizację uroczystości 31 sierpnia na placu Solidarności
NSZZ "Solidarność" przed Komitetem Obrony Demokracji. W związku z tym, prezydent Gdańska przekonał działaczy KOD, aby wycofali dotychczasowy wniosek i złożyli kolejny. Na nową lokalizację obchodów rocznicy porozumień sierpniowych wybrano plac przy ul. Doki
, obok historycznej sali BHP.
Jednocześnie zgłosił w czwartek kolejny wniosek - tym razem w trybie uproszczonym - o organizację w tym samym dniu obchodów rocznicy porozumień sierpniowych przy ul. Doki, przy historycznej sali BHP.
Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz opublikował również krótkie oświadczenie, w którym wyjaśnia, że to właśnie on przekonał władze KOD-u do takiego kroku.
- Podjąłem się niełatwych rozmów, w wyniku których Radomir Szumełda wraz ze swoimi Współpracownikami z Pomorskiego Komitetu Obrony Demokracji podjęli bardzo ważną i dobrą decyzję o wycofaniu pierwszego wniosku i złożeniu kolejnego, w którym zmienili lokalizację przygotowywanych przez nich przyszłotygodniowych obchodów. Bardzo dziękuje za tą decyzję pokazującą prawdziwą klasę i ducha Solidarności - widnieje w oświadczeniu Adamowicza.
Pełną treść oświadczenia można przeczytać na facebookowym profilu prezydenta Gdańska.
W środę informowaliśmy, że Komitet Obrony Demokracji jako pierwszy zarejestrował w gdańskim magistracie manifestację przy pomniku Poległych Stoczniowców w 37. rocznicę podpisania porozumień sierpniowych. Plac chciał zajmować aż przez 12 godzin (w godz. 10-22), a na wiec zaprosił związkowców z NZSS "Solidarność", którzy uznali to za prowokację.
Czytaj też: Wojewoda odwołał wiec KOD-u
Tego samego dnia wieczorem redakcje otrzymały komunikat od rzecznika wojewody pomorskiego przyznające pierwszeństwo związkowcom w organizowaniu manifestacji. Wojewoda na podstawie nowej ustawy o zgromadzeniach, która weszła w życie w kwietniu bieżącego roku, a dokładniej art. 26b, stwierdził, że organizowane przez Solidarność od 30 lat obchody są cykliczne i zdecydował, że "S" przez trzy lata będzie miała pierwszeństwo w organizacji obchodów rocznicowych, 31 sierpnia w godzinach 12:00 - 19:30.
"Jestem zwierzyną łowną PiS"
Prezydent Gdańska w czwartek przyznał, że ma twardy orzech do zgryzienia i jeżeli nie zastosuje się do wytycznych wojewody, to obawia się wprowadzenia w mieście zarządu komisarycznego.
Zgodnie z prawem musi bowiem w przeciągu 24 godzin (do godz. 19:18 - w tym czasie drogą elektroniczną został powiadomiony przez wojewodę) wydać decyzję o zakazie innych zgromadzeń. Jeśli tego nie zrobi, wojewoda może wydać decyzję zastępczą.
- Jestem rodzajem zwierzyny łownej i PiS chętnie by mnie zamordował politycznie - przekonuje Paweł Adamowicz. Do godz. 19 musi zdecydować, co dalej z demonstracjami na placu Solidarności 31 sierpnia.
Przedtem, nie przebierając w słowach, zaznaczył, że zakaz wojewody to sprzeniewierzenie się idei Solidarności, a "decyzja została wydana, aby podzielić gdańskie społeczeństwo na złogi i patriotów, na dobrych i złych ludzi". Wyraził też zdziwienie, że wojewoda nie zachował się jak arbiter i nie spotkał się z żadną ze stron przed wydaniem decyzji.
Wojewoda dba o bezpieczeństwo
Dariusz Drelich, wojewoda pomorski, swoją środową decyzję wydał na podstawie wniosku złożonego tego samego dnia przez gospodarza tego miejsca - "Solidarność" Stoczni Gdańskiej - o "rozpatrzenie działań prawnych zabezpieczających uroczystości rocznicowe".
Wojewoda Dariusz Drelich uznał, że to "Solidarność", a nie KOD powinna zająć 31 sierpnia plac Solidarności w Gdańsku na cały dzień.
Przypomnijmy, że z rozpoznania przeprowadzonego wcześniej przez Komendę Miejską Policji w Gdańsku wynikało, że nie ma czynników zagrażających przeprowadzeniu któregokolwiek ze zgłoszonych zgromadzeń.
KOD nie zrezygnuje i będzie na placu
- Zaskarżymy decyzję wojewody do sądu. 31 sierpnia będziemy na placu Solidarności czy to się komuś podoba czy nie. I żaden wojewoda nam tego nie zabroni! - podkreśla Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD-u, na swoim profilu na FB.
Przyznaje też, że jeśli sąd podtrzyma decyzję wojewody, to w bezpośrednim sąsiedztwie, w miejscu związanym historycznie z sierpniem, KOD zorganizuje swoją imprezę.
- Zaskarżymy decyzję wojewody do sądu - zapowiedział Radomir Szumełda, szef pomorskiego KOD-u.
Potrafimy się odpowiednio zabezpieczyć
Związkowcy nie widzą problemu w tym, że na placu Solidarności pojawią się członkowie KOD-u. Zapowiadają, że pojawią się tam góra na dwie godziny i plac będzie cały dzień dostępny.
- W tej całej sprawie kuriozalne jest to, że my przez 30 lat nigdy nie blokowaliśmy tego miejsca nikomu. KOD rezerwując to miejsce prawie na całą dobę uniemożliwił nam zorganizowanie naszych uroczystości, a miedzy krzyżami a bramą jest niecałe 50 m. Jak odseparować tak duże zgromadzenia? W stanowisku "S" napisaliśmy bardzo wyraźnie, że każdy ma prawo świętować i protestować, ale jeśli ktokolwiek będzie próbował nam to prawo ograniczyć, to my się przeciwstawimy w sposób zdecydowany - mówi Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ "Solidarność".
Związkowcy mają żal do prezydenta Gdańska, że zgodził się na taką sytuację, w której może dojść do konfrontacji, bo uważają działania KOD-u za prowokacyjne. Nie obawiają się też sytuacji, w której prezydent nie odwoła zgromadzenia KOD-u.
- W razie czego doskonale wiemy, jak organizować tego typu przedsięwzięcia i zapewnimy bezpieczeństwo ludziom biorącym udział w naszych uroczystościach - podkreśla rzecznik.
