Sąsiedzki spór o drzwi do klatki

Krzysztof
26 listopada 2024 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (443)
Otwarte drzwi klatki poróżniły sąsiadów.

- Sąsiad notorycznie pozostawia otwarte na oścież drzwi do klatki. Gdy ktoś je zamknie, to robi awanturę, że znęcamy się nad jego psem, który nie może wrócić do domu ze spaceru. Grozi, że "na to jest paragraf". Nie mamy już pomysłu, co z tym zrobić - pisze czytelnik Trojmiasto.pl, pan Krzysztof. Oto historia jego sąsiedzkiego sporu.



Kto ma rację w tym sporze?

Na Chełmie mieszkam od połowy lat 90. Wcześniej znaliśmy się wszyscy, bo rotacja mieszkańców była bardzo mała. Jednak w ostatnich latach, wraz ze zmianą pokoleniową, pojawia się coraz więcej nowych sąsiadów.

A wraz z nimi problemy.

Zazwyczaj drobne "igły", z których "widły" robią tylko najstarsze sąsiadki. Ale ostatnia sprawa dokucza wszystkim, zwłaszcza ze względu na panujące temperatury.

Wypuszcza psa, blokuje drzwi klatki



Jeden z sąsiadów, który mieszka na parterze, regularnie wypuszcza swojego psa na spacer, a sam wraca do domu.

Już pomijam to, że w tym czasie kundelek (na szczęście niegroźny) biega bez smyczy i kagańca, że może sobie załatwiać potrzeby, gdzie chce, i nikt po nim nie posprząta... Choć to też może denerwować. Ale jakby tego było mało, sąsiad blokuje drzwi do klatki, żeby pies mógł sam wrócić pod drzwi i zaszczekać, żeby go wpuścił. A wszyscy wiemy, że już nie ma lata i wychładza się przez to temperatura na całej klatce, a przez to i w mieszkaniach.



Sąsiad był zdziwiony, potem stał się agresywny



Na zwrócenie uwagi na początku reagował zdziwieniem, że nam to przeszkadza. Teraz - gdy regularnie zamykamy drzwi, bo wiemy, że nie są zablokowane np. ze względu na przeprowadzkę i ktoś coś nosi - zrobił się agresywny. Grozi nam, krzyczy, że znęcamy się nad jego psem, bo nie pozwalamy mu wrócić do domu, przez co marznie, może się zgubić albo nawet zginąć i za to jest "paragraf".

Policja: zgłoście, że wam grozi



Powiadamialiśmy już nawet policję, ale odpowiedzieli, że jak chcemy, to możemy założyć mu sprawę, zeznając, że nam grozi. Jeśli bezpośrednio nie grozi i nie mamy dowodów, to oni sami nic nie zrobią.

Straż miejska też rozkłada ręce, choć przyjechali, ale sąsiad akurat był z psem w domu, więc spisali notatkę i pojechali. I nie ma się co dziwić, przecież nie zrobią jakiejś wielkiej "zasadzki" na niego - sami wiemy, że mają ważniejsze sprawy na głowie, więc nie mamy pretensji.

Ale co możemy jeszcze zrobić? Może ktoś podpowie? Mieszkają tu sami starsi ludzie, więc żadne sposoby siłowe nie wchodzą w grę. Z drugiej strony nie ma żadnego pola do porozumienia, bo sąsiad ma wszystkich gdzieś. Czy ktoś ma jakiś pomysł, jak rozwiązać ten pat?

Ranking.trojmiasto.pl – Najlepsze doradztwo prawne w Trójmieście Gdańsk, Gdynia, Sopot

Krzysztof

Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście.

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (443)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze