Skwer prof. Lecha Wałęsy na Ołowiance w Gdańsku? Żart na mapach Google

Ewa Palińska
12 lutego 2025 (artykuł sprzed 1 roku)
Opinie (286)
Google Maps to jedna z najpopularniejszych map, ale nie najbardziej rzetelna, co widać na przykładzie fikcyjnego oznaczenia skweru na Ołowiance. Bo choć Lech Wałęsa ma dwa honorowe tytuły profesora i kilka doktoratów honoris causa, to swojego skweru w Gdańsku nie ma.

"Skwer prof. Lecha Wałęsy" - to nazwa opisująca miejsce na Ołowiance w pobliżu zwodzonej kładki nad MotławąMapka, widoczna podczas przeglądania Google Maps. Taki skwer naprawdę nie istnieje, a na mapie pojawił się w ramach żartu.





Skwer profesora Lecha Wałęsy na Ołowiance



Jak oceniasz umieszczenie na mapie Google fikcyjnego „skweru prof. Lecha Wałęsy”?

Nie wiadomo, kto dodał tę nazwę do opisu mapy, ale zapewne zrobił to dla żartu. Zaciekawienie budzi fakt, że Lech Wałęsa został opisany nie jako "prezydent", jak czyni się to zazwyczaj, lecz jako "profesor".

Polityk i noblista ma wprawdzie na koncie wiele sukcesów, ale nie te związane z karierą naukową. Jak sam przyznawał, nie ma nawet matury.

Nigdy nie był studentem, ale został profesorem



Choć Lech Wałęsa, były prezydent Polski i legenda "Solidarności", studentem nigdy nie był, posiada doktoraty honoris causa nadane przez uczelnie z całego świata: m.in.: Uniwersytet Harvard, Uniwersytet Columbia w Nowym Jorku, Uniwersytet Paryski, Uniwersytet Europejski w Madrycie, Uniwersytet Meiji w Tokio, Uniwersytet Cesar Vallejo w Peru, ale też Uniwersytet Gdański i Uniwersytet im. M. Kopernika w Toruniu.

  • Lech Wałęsa po otrzymaniu doktoratu honoris causa na Uniwersytecie Cesar Vallejo w Peru.
  • Lech Wałęsa w gronie filipińskich studentów po przyznaniu mu tytułu profesora Uniwersytetu w Manili.
Dwukrotnie otrzymał też honorowy tytuł profesora: w 2012 r. od Uniwersytetu św. Tomasza w Manili na Filipinach, a cztery lata później od Kijowskiego Uniwersytetu Kultury.

Na naukę nigdy nie jest za późno. Sprawdź oferty Uniwersytetów Trzeciego Wieku



Pies na balkonie jako atrakcja turystyczna



Nie jest to pierwszy przypadek, gdy ktoś dla żartu lub w ramach internetowego "trollingu" dodaje fikcyjne nazwy miejsc na mapach Google. Podobne przypadki zdarzały się wcześniej w wielu miastach na świecie.

Tego typu żartów jest więcej. Kilka lat temu opisywaliśmy historię "słodkiego psa na balkonie" w Gdańsku, którego opisano na mapach Google jako lokalną atrakcję turystyczną. Zyskała ona 460 opinii w Google i wysoką notę 4,9. Gdy sprawę opisaliśmy, serwis usunął "słodkiego psa" z mapy.

"Słodki pies na balkonie" atrakcją turystyczną

Zobacz także

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (286)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze