Fakty i opinie

stat

Śledzie znowu pomaszerują przez zatokę

Najnowszy artukuł na ten temat

Śledzie w sobotę pomaszerują przez zatokę


Nie jest to może największa impreza rekreacyjna na Pomorzu, ale z pewnością najtrudniej się na nią dostać. - W tym roku było 16 osób na jedno miejsce. Mamy uczestników z całej Polski i zza granicy - mówi Radosław Tyślewicz, pierwszy śledź RP i organizator marszu przez mielizny Zatoki Puckiej. Ten sobotni zacznie się w Kuźnicy i skończy w Rewie.



Lubisz spędzać wolny czas na ekstremalnych wyprawach?

tak, cały czas szukam nowych wyzwań i przesuwam sobie granice 20%
czasami, ale nie przesadzam z kuszeniem losu 25%
raczej nie, choć zdarza mi się czasem "zaszaleć" 25%
nie, to nie dla mnie 30%
zakończona Łącznie głosów: 332
Wprawdzie nie suchą stopą, ale niemal 12,5-km trasę można praktycznie w całości przejść. Jedynie pogłębiony tor wodny do portu w Pucku o szerokości kilkuset metrów trzeba będzie przepłynąć, trzymając się lin ciągniętych przez zabezpieczających przejście ratowników. Będą oni towarzyszyć śmiałkom, płynąc obok trasy marszu na motorówkach i łodziach.

W marszu po raz kolejny weźmie udział 100 osób. Organizatorzy limitują liczbę uczestników od lat, uzasadniając to chęcią zapewnienia bezpieczeństwa każdemu z nich.

- Od pierwszego marszu nikomu nic się nie stało i nie chcemy tego zmieniać. Ale faktem jest, że nie wszyscy dochodzą do mety. Trzeba bowiem pamiętać, że wiele zależy od stanu wody i czasami marsz jest marszem tylko z nazwy. Wielu uczestników nie wie, że ja mam dwa metry wzrostu i niemal zawsze idę, ale różnie bywa z tym u innych, niektórzy muszą płynąć - śmieje się Radosław Tyślewicz, organizator i pomysłodawca Marszu Śledzia.


Choć wiele osób nie zostało wylosowanych, bo w tym roku było 16 chętnych na jedno miejsce, to wciąż jest szansa, by wziąć udział w tegorocznym marszu, który odbędzie się w sobotę (szczegóły w ramce poniżej). Jak zawsze zostaje 10 miejsc dla tych, którzy zgłoszą się na starcie jako pierwsi. Ale jeśli ktoś liczy, że uda mu się po kilkugodzinnym oczekiwaniu, to może się przeliczyć. Najbardziej zdeterminowani rozbijają obóz w miejscu wymarszu już dobę wcześniej.

Zresztą Marsz Śledzia, to już dawno nie tylko wydarzenie rozrywkowe dla aktywnych osób. Przed kilkoma laty trafił do podręczników geografii, gdzie można poznać jego historię i przede wszystkim ciekawostki na temat Zatoki Puckiej. Podczas jednego z marszów zbierane też były śmieci, a osoby, które przeszły marsz więcej razy, otrzymują tytuł "weterana", koszulkę i oficjalnie przyjmowane są do "śledziowej rodziny". I nie są to słowa na wyrost, bo gdy w czerwcu 2012 r. odszedł wielki sympatyk marszu z południa Polski, okazało się, że w testamencie poprosił, by pochować go w koszulce Marszu Śledzia. O przeprawie powstają też dzieła literackie. Wiersz napisał Andrzej Fal, który opublikował go w tomiku "40 dni i ty. Trudne, ale piękne człowieczeństwo". Rozdział poświęcony marszowi znalazł się też w książce "Śledź a sprawa polska", która jest pokłosiem konferencji naukowej w Kołobrzegu.

Przejdą przez zatokę, to nie cud

Przed laty przez Zatokę Pucką chodziło się regularnie. Był to znany wśród mieszkańców szlak pieszy, który został przerwany przez wykonanie przekopu, umożliwiającego bezpieczną żeglugę. Uczestnicy marszu będą więc musieli przepłynąć kilkusetmetrowy odcinek - głównie na linach ciągniętych przez łódki. Resztę 12-kilometrowego dystansu śmiałkowie pokonają w piankach - czasem brodząc po pachy, a miejscami woda (w zależności od stanu morza) sięga zaledwie łydek. I to kilka kilometrów od brzegu. Po drodze zobaczą m.in. wrak wojennego okrętu ORP Kujawiak oraz miejsca, które czasami służą fokom za prywatną plażę.


Opinie (91) 7 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.