Bywali tu huzarzy i błyskawiczne dziewczyny
porównać
Wielu z was mija go zapewne codziennie jadąc al. Żołnierzy Wyklętych, nie poświęcając mu zbytniej uwagi. Tymczasem budynek dawnego zajazdu, który w tym miejscu istnieje od co najmniej 125 lat
, jest jedną z nielicznych zachowanych pamiątek po czasach, kiedy Strzyża Górna była jedynie podmiejską wsią, a nie dzielnicą Gdańska.
Strzyża (niem. Strieß) to wieś o średniowiecznym rodowodzie (pierwsza wzmianka z 1342 r.), której najwcześniejsza zabudowa znajdowała się nad potokiem, od której zyskała nazwę, między osadą Wrzeszcz a opactwem oliwskim.
Z biegiem lat zaczęto wyróżniać jej dwie części: Górną (Hochstrieß) i Dolną (Legstrieß). Ta druga została włączona w granice Gdańska już w 1814 r. Strzyża Górna musiała czekać na to kilkadziesiąt kolejnych lat - najpierw niewielki jej fragment przyłączono do miasta w 1898 r., zaś resztę w 1902 roku.
Wnętrza restauracji Prinzess Viktoria, w tle wejście do sali bilardowej, między ok. 1912- 1914 (zbiory Krzysztofa Gryndera)
Kuźnice i dwory, karczmy i zajazdy
Mimo kolejnych zniszczeń (Strzyża często padała łupem wojsk oblegających Gdańsk) wieś rozwijała się. Zawdzięczała to przede wszystkim położonym nad potokiem, dzierżawionym przez opatów cysterskich, zakładom przemysłowym (głównie kuźnicom), wokół których zaczęły z czasem wyrastać posiadłości (dwory). Pod koniec XVIII w. istniało takich dworów dziewięć.
Dzięki dogodnej lokalizacji, we wsi funkcjonowały też karczmy i zajazdy. Pierwszą karczmę w Strzyży źródła odnotowują już w 1570 r. Wraz z rozwojem okolicznych posiadłości (czy dzielnicy Wrzeszcz), szczególnie w XIX w., zaczęły pojawiać się nowe obiekty. W 1864 r. w Strzyży Górnej mieszkało 436 osób i było 60 zabudowań.
Zajazd w Strzyży Górnej
Na chwilę obecną nie wiadomo, kiedy dokładnie powstał interesujący nas zajazd. Miało to miejsce najpewniej w drugiej połowie XIX w. Z całą pewnością zajazd istniał już na początku lat 90. - około 1893 roku uzyskał kształt widoczny na historycznych pocztówkach, za wyjątkiem przeszklonej werandy, którą dobudowano od frontu w 1910 roku.
Od Brętowskiej Szosy do al. Żołnierzy Wyklętych
Pierwotnie odcinek szosy, przy której stał zajazd nazywany był Brentauer Chaussee (Szosa Brętowska). Dopiero po włączeniu całej Strzyży Górnej w obręb Gdańska w 1902 r. trakt przemianowano na Hochstrieß, czyli Strzyżę Górną. Restaurację i hotel pierwotnie oznaczono adresem Brentauer Chaussee 7, następnie zaś Hochstrieß 14. Po 1945 r. ulica ta została przemianowana na ul. Juliusza Słowackiego, a w związku z jej przebudową (de facto budową nowej trasy) większy jej fragment zyskał nazwę al. Żołnierzy Wyklętych.
Restauracja na cześć córki cesarza
Powróćmy jednak do omawianego zajazdu. Pierwszym znanym nam właścicielem restauracji i niewielkiego omawianego hotelu był Otto Kroll. Między 1910 a 1912 rokiem nieruchomość przejął Wilhelm Schremmer. To właśnie w tamtym czasie przybytkowi nadano nazwę na cześć pruskiej księżniczki, jedynej córki cesarza Wilhelma II Hohenzollerna, Wiktorii Luizy: Hotel und Café Prinzess Viktoria. Była ona honorowym szefem 2. pułku przybocznego huzarów, który stacjonował w budynkach stojących dokładnie po drugiej stronie szosy. Nic dziwnego zatem, że w lokalu częstymi gośćmi byli skoszarowani tam żołnierze, jak chociażby ten uwieczniony na jednej z prezentowanych pocztówek.
Czytaj także: Czarni huzarzy w koszarach we Wrzeszczu
Wnętrza restauracji Prinzess Viktoria, między ok. 1920-1923 (zbiory Krzysztofa Gryndera)
Około 1914 roku restaurację i hotel przejął Robert Kalko, który dwa lub trzy lata później sprzedał je pewnemu rentierowi (jak się wydaje, zawieszono wówczas działalność restauracji). Ostatecznie po zakończeniu I wojny światowej przybytek zakupił Carl Hendrich. Kiedy ów zmarł w pierwszej połowie lat 30. ubiegłego wieku, biznesem zarządzała wdowa po nim, Martha. Jeszcze w pierwszej połowie lat 20. w lokalu zlikwidowano salę z bilardem, w jej miejsce tworząc m. in. kręgielnię i dodatkowe sale restauracyjne. Powstał wtedy także duży ogródek piwny przy przepływającej obok Strzyży, a sama posesja zyskała ozdobne ogrodzenie.
Dziś możemy sobie już tylko wyobrazić, jak urokliwym miejscem musiała być restauracja z zapleczem położona nad szumiącym potokiem. Dzięki dogodnej lokalizacji przy szosie cieszył się najpewniej popularnością także wśród turystów, którzy wybierali się na wycieczkę do którejś z położonych wyżej wsi czy majątków: Matemblewa, Brętowa (od 1933 r. dzielnicy Gdańska), Złotej Karczmy, czy dalej - Piecek lub Migowa.
Centrum szkolenia "błyskawicznych dziewczyn"
Zmiana funkcji zajazdu przyszła w latach II wojny światowej. Obiekt został wynajęty przez Wehrmacht z przeznaczeniem na kwatery dla uczestniczek specjalnych kursów na operatorki systemu łączności Wojsk Lądowych. Warto zauważyć, że wojny zawsze odgrywały rolę katalizatora zmian społecznych, w tym także emancypacji zawodowej kobiet. W strukturach niemieckich Sił Zbrojnych aktywność kobiet była szczególnie widoczna w strukturach łączności.
Dawny zajazd (widoczny od tyłu) w 1941 r., kiedy pełnił funkcję centrum szkolenia pomocniczek łączności Wehrmachtu. Widać zakwaterowane w ośrodku dziewczęta odpoczywające w ogrodzie (źródło: Soldat im Weichselland... 1941, Juli).
Okres powojenny
Budynek przetrwał działania wojenne 1945 r., jak i chaos pierwszych tygodni po wyparciu wojsk niemieckich, na szczęście bez większych zniszczeń. W kolejnych latach pełnił różne funkcje. W latach 90. ubiegłego wieku był siedzibą chociażby nieistniejącego już I Gdańskiego Liceum Społecznego. Do niedawna swoje biura miał w nim trójmiejski Oddział Rejonowy Polskiego Czerwonego Krzyża.
Obecnie opuszczony budynek jest w złym stanie technicznym. Można mieć uzasadnione obawy o jego przyszłość - bez odpowiedniej opieki może podzielić los podobnych mu, starych, sięgających początkami jeszcze XIX w., budynków.
O autorze
Jan Daniluk
- doktor historii, adiunkt na Wydziale Historycznym UG, badacz historii Gdańska w XIX i XX w., oraz historii powszechnej (1890-1945).