Szkoły z historią: VIII LO w Gdańsku

Najnowszy artukuł na ten temat Szkoły z historią: I LO w Sopocie

Zobacz, jak dawniej wyglądały lekcje WF-u i jak setka uczniów wchodziła do szkoły "na jeden beret".


Dawniej mieściło się w budynkach XVII-wiecznego dworu, a zasłynęło dzięki matematyce, długodystansowym biegom i po wypowiedzi byłej uczennicy w czasie ceremonii wręczenia Fryderyków. W kolejnym odcinku cyklu "Szkoły z historią" prezentujemy dzieje VIII Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku zobacz na mapie Gdańska.



Czy łączy cię coś z VIII LO w Gdańsku?

Zobacz wyniki (598)
Oszczepy nie raz przelatywały na ulicą, pchano też kule i rzucano dyskami. Świętością były jednak biegi - miłość legendy "Ósemki", profesora Eugeniusza Bulińskiego. - Kiedy tylko znikał śnieg, co najmniej dwa razy w tygodniu wybiegało się w górki. Dwie godziny takiego biegania, że potem do domu wracało się tyłem. Ale to dawało wytrzymałość i pokazywało, kto naprawdę jest dobry - wspomina prof. Andrzej Ceynowa, dziekan Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego.

- Zawsze mnie to dziwiło, że na metę przybiegałem pierwszy. Przecież miałem znacznie większych i wyższych kolegów. A oni co tydzień mówili na starcie: biegnij, biegnij! I rzeczywiście byłem pierwszy. Tyle że potem, kiedy profesor wezwał wszystkich na dywanik, wyszło, że część kolegów widziano pod sklepem i że robili sobie przerwy na piwo. Trochę się zawiodłem, myślałem, że jestem taki dobry, a okazało się, że nie do końca rozumiałem, co się działo - śmieje się prawie do łez Jerzy Karpiński, dyrektor Pomorskiego Centrum Zdrowia Publicznego.

Biegi, lekkoatletyka i gimnastyka. Gry zespołowe na końcu. Legenda "Ósemkowych" lekcji wuefu i SKS-ów "Bulaja" zaczęła tworzyć się jeszcze w latach 50. ub. wieku. Szkoła mieściła się wtedy w zabytkowych budynkach XVII-wiecznego Dworu Krzyżowniki przy ul. Kartuskiej 245 zobacz na mapie Gdańska. Niegdyś posiadłość należała do gdańskich patrycjuszy, pod koniec XIX wieku działał tu zakład wychowawczy, a od połowy lat 30. rejonowa szkoła powszechna. Po II wojnie światowej dawny kompleks dworski przejęło zaś polskie państwo.

- To była zamknięta enklawa poza Gdańskiem, swoisty świat. Od strony ulicy i po bokach mur dwumetrowy. Wchodziło się przez żelazną furtkę, a brama była zabezpieczona sztabami. W pierwszych latach po wojnie byliśmy tam wyklęci. Na parkanach widniały napisy w języku niemieckim takie jak "Wynoście się Polacy". Pamiętam, że pierwszą lekcję, którą prowadziłam w tej szkole musiałam przerwać i przenieść się piętro wyżej, bo w stronę okien sali rzucano kamienie. Z czasem miejscowa ludność wyjechała i zrobiło się spokojniej - wspomina Janina Wojciechowicz, emerytowana nauczycielka jęz. polskiego i rosyjskiego.

Rentgen w oczach i wysokie obcasy

Wejście do Publicznej Szkoły Podstawowej Nr. 14.
Wejście do Publicznej Szkoły Podstawowej Nr. 14. repr. zdj. z kroniki szkolnej VIII LO
Klasa III b na podwórzu szkoły, która działała budynkach Dworu Krzyżowniki.
Klasa III b na podwórzu szkoły, która działała budynkach Dworu Krzyżowniki. repr. zdj. z kroniki szkolnej VIII LO
Pielęgnacja roślin w szkolnym ogrodzie.
Pielęgnacja roślin w szkolnym ogrodzie. repr. zdj. z kroniki szkolnej VIII LO
W budynkach Dworu Krzyżowniki od 1945 r. działała Szkoła Podstawowa nr 13. Następnie zmieniono numer na "14", a w 1948 r. przekształcono placówkę w Publiczną Szkołę Podstawową i Stopnia Licealnego. Z czasem zaprzestano jednak przyjmowania uczniów do podstawówki i pozostała Państwowa Szkoła Ogólnokształcąca Nr VIII.

Uczniowie i nauczyciele pochodzili przeważnie z Wileńszczyzny, WołyniaPodola. Wielu rodzinom brakowało podstawowych rzeczy. Nauczyciele i rodzice organizowali więc zbiórki żywności i odzieży dla biednych dzieci, uczyli higieny i wyposażali szkołę w sprzęty niezbędne do nauki.

- Starsi nauczyciele zachęcali też młodszych do pracy nad sobą. Raz w miesiącu zbieraliśmy się o pół do siódmej rano, po to, aby przed lekcjami zapoznawać się z nowymi wydawnictwami i dyskutować o nich. W ten sposób poznałam literaturę amerykańską, angielską i francuską. Ponadto pani Sokołow zaczęła bardzo rozbudowywać bibliotekę dla uczniów, a my - trzydzieści kilka osób - składaliśmy się po 50 złotych miesięcznie na książki do biblioteki nauczycielskiej - opowiada emerytowana nauczycielka.

Do szkoły wdzierała się jednak komunistyczna ideologia. Nakazano usunąć z księgozbioru "pozycje nieodpowiednie", a także organizować szkolne uroczystości związane z rocznicą Bitwy pod Lenino czy z Miesiącem Pogłębiania Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Partyjne władze wydały również instrukcje, jak należy przygotować się przed 1 maja.

Na długo przed świętem atmosfera szkoły ma być przesiąknięta uroczystością i świętem. Przećwiczyć chóry świetlicowe. 30 kwietnia wykonać czyn 1-majowy, a wieczorem urządzić akademię, na którą zaprosić przedstawicieli Partii, przodowników pracy, Komitet Rodzicielski i Opiekuńczy. Na zakończenie Międzynarodówka.

Nauczyciele przeważnie starali się uchylać od działalności ideologicznej, a ci, którzy angażowali się w promowanie ówczesnego systemu narzekali, że śmieją się z nich koledzy. Wizytator kuratorium także nie był zachwycony. Według niego grono pedagogiczne "Ósemki" miało mało ideologiczną postawę. Nauczyciele koncentrowali się na poziomie nauczania. Królowała matematyka i profesor Jadwiga Sajdak.

- Jak to się mówi metr pięćdziesiąt, na wysokich obcasach i w kapeluszu. Dla niej matematyka była przedmiotem, który trzeba było robić elegancko. Najgorszą rzeczą, jaką się od niej słyszało było: i co ty mi pokazujesz? To jest elegancko zrobione?! Jakbyś mi pokazał rozwiązanie na pół strony, no, na stronę, to tam byłby pomysł, a to jest wyrobnicze! Co tym mi pokazujesz?! - cytuje Andrzej Ceynowa.

- Napisała zadanie na tablicy, powiedziała, że kto rozwiąże, ten poprawi ocenę i wyszła z klasy. A że byłem słaby z matematyki, koledzy pomogli. Po czym wchodzi pani profesor, spogląda na tablicę i mówi: Doskonale! Kto z was rozwiązał? W sali dał się słyszeć cichy śmiech kolegów. Nieśmiało podniosłem rękę, a pani profesor, natychmiast, jakby w oczach miała rentgen, zadecydowała: Siadaj! Dwa! - śmieje się Jerzy Karpiński.

- Poza tym fantastycznie grała w brydża. Bardzo dobrze licytowała. Kiedy miałem grać z "Jadźką", to wiedziałem, że tamci nie mają szans - dodaje z uznaniem były rektor Uniwersytetu Gdańskiego.

Przeprowadzka "Ósemki" i Chylińska o nauczycielach

Uroczystość przed gmachem, do którego przeniesiono VIII LO.
Uroczystość przed gmachem, do którego przeniesiono VIII LO. repr. zdj. z kroniki szkolnej VIII LO
Lekcja w jednej z licealnych sal.
Lekcja w jednej z licealnych sal. repr. zdj. z kroniki szkolnej VIII LO
Tereny szkoły i najbliższa okolica na początku lat. 70. ubiegłego wieku.
Tereny szkoły i najbliższa okolica na początku lat. 70. ubiegłego wieku.
O.N.A. podczas ceremonii wręczenia Fryderyków. Wypowiedź Agnieszki Chylińskiej o nauczycielach znajduje się w końcowej części nagrania.

O.N.A. podczas ceremonii wręczenia Fryderyków. Wypowiedź Agnieszki Chylińskiej o nauczycielach znajduje się w końcowej części nagrania.

Choć od tamtych wydarzeń minęło kilkadziesiąt lat i zmienili się nauczyciele, matematyka nadal pozostaje królową przedmiotów w "Ósemce". - Przysparza ona uczniom dużo cierpień i radości - przyznaje otwarcie Romuald Cichocki, dyrektor VIII Liceum Ogólnokształcącego i z powagą dodaje: Szkoła słynie z wysokich wyników, które osiągają absolwenci na maturze, ale wymaga to bardzo dużo pracy nauczycieli i uczniów.

Od 1971 r. nauczyciele i uczniowie walczą o dobre wyniki w neogotyckim budynku przy ul. Kartuskiej 128 zobacz na mapie Gdańska. Po wydarzeniach grudniowych na Wybrzeżu dawną siedzibę szkoły przejęło ZOMO, a "Ósemkę" przeniesiono do gmachu z początku XX wieku, gdzie działała szkoła podstawowa. - Do dziś przyjeżdżają absolwenci Niemcy, którzy chodzili tutaj do szkoły podstawowej jeszcze do 1945 roku i z dużym wzruszeniem wspominają swoje sale i swojego dyrektora - opowiada Romuald Cichocki.

Od momentu powstania "Ósemki" szkolne mury opuściło ponad 6,2 tysiąca absolwentów. Wśród nich są historyk i dziennikarz Andrzej Drzycimski oraz była minister Edukacji Narodowej Katarzyna Hall. "Ósemkę" ukończyła także mistrzyni świata w jeździe figurowej na lodzie - Agata Błażowska i znana z telewizyjnego show "Taniec z Gwiazdami" tancerka klasy S Magdalena Soszyńska-Michno. Z kolei sporty walki reprezentuje Kamila Bałanda, która na swoim koncie ma m.in. mistrzostwo świata w kickboxingu i w boksie tajskim.

- Pamiętam, jak pojechaliśmy na szkolny przegląd spektakli francuskojęzycznych i wystawiliśmy adaptację bajki o Kopciuszku. Grałam złą macochę i nawet wybrano mnie najlepszą aktorką - wspomina Bałanda.

- To były wspaniałe, beztroskie lata. Nauczyciele byli surowi, ale mieli też ogromne poczucie humoru, cierpliwość i wielkie serce do uczenia młodych ludzi - dodaje sopranistka Agnieszka Tomaszewska.

Podczas ceremonii wręczenia Fryderyków w 1996 r. miliony widzów przed telewizorami usłyszały jednak skrajnie inną opinię o liceum. - Fuck off. Nienawidzę was - rzuciła do nauczycieli Agnieszka Chylińska, kiedy członkowie O.N.A. odbierali nagrodę w kategorii zespół roku.

Wypowiedź byłej uczennicy "Ósemki" wywołała medialną burzę. Zaskoczeni sytuacją nauczyciele, opowiadali na łamach prasy, jak pomagali uzdolnionej muzycznie uczennicy: w przygotowaniach do festiwalu piosenki francuskiej i zabiegając o dwóję z matematyki, kiedy Agnieszce groziła "pała". Było też o wagarach wokalistki i braku chęci do nauki.

- Wiem, że została w szkole poniżająco potraktowana. Więc trzymając w rękach Fryderyka mogła im udowodnić, że nie jest takim zerem, za jakie ją uważano - komentował w artykule Ryszardy WojciechowskiejMarcina Dybuka brat wokalistki.

- Nikt jej tu nie tępił. (...) Jak ktoś się nie uczy, to trudno, żeby mu fundować dobre oceny. A ona się po prostu nie uczyła - twierdził z kolei dyrektor liceum.

W "Ósemce" Agnieszka nie zdała do czwartej klasy. Jedynki miała z matematyki, chemii i biologii. Przeniosła się więc do szkoły w Sopocie, z której po kilku miesiącach zrezygnowała.

Love Parade i telewizor w pokoju

Po głośnej sprawie pozostały wycinki z gazet i fragment nagrania gali Fryderyków. Życie szkoły wróciło do swojego rytmu. Uczniowie jeździli na wymiany do Niemiec i Szwecji, pomagali materialnie szkole z Wilna. Ponadto odnosili sukcesy na ogólnopolskich olimpiadach, a od 1998 r. najlepszy uczeń-humanista otrzymywał szkolną nagrodę im. Natalii Sokołów. Ustanowili ją córka i syn zmarłej nauczycielki, która przez lata uczyła jęz. polskiego i z wielkim zaangażowaniem prowadziła szkolną bibliotekę. - To było bardzo miłe. Dostałem nagrodę i mogłem kupić sobie telewizorek do pokoju - wspomina Abelard Giza, laureat z 1999 r.

Giza już w czasach szkolnych dał się poznać jako reżyser i scenarzysta. Odnosił też sukcesy z drużyną VIII LO w ogólnopolskiej Odysei Umysłu. A po lekcjach znajdował czas na próby raczkującego kabaretu Limo. Odbywały się w szkolnej auli. - Ćwiczyliśmy z Marcinem Kulwikowskim, Adamem Kocbuchem i Krystianem Kułagą. Jeden skecz, który do tej pory gramy, powstał w "Ósemce". Tak, jest taki, który gramy już 15 lat. To Love Parade - śmieje się Giza i dodaje: - To właśnie w "Ósemce" zaraziłem się tym, co robię teraz. Fajne było to, że nauczyciele mieli ludzkie podejście. Może z matmy nie byłeś najlepszy, może z fizyki nie byłeś geniuszem, ale jeśli zauważali zainteresowania, które chciałeś rozwijać, to pomagali i to było wporzo.

- Z kolei to co ja wyniosłem z "Ósemki", to pewne zdyscyplinowanie, że jeśli skoncentrujesz się na pewnej sprawie, wykonasz ją solidnie, to osiągniesz sukces - puentuje prof. Henryk Krawczyk, rektor Politechniki Gdańskiej.

Szkoły z historią to cykl poświęcony dziejom trójmiejskich gmachów i szkół, które w nich funkcjonują. W kolejnym odcinku zaprezentujemy I Liceum Ogólnokształcące w Sopocie.
Dawniej dziewczęta trenowały gimnastykę, a chłopcy śmigali na nartach biegowych. Poznaj historię II LO w Gdyni.

Dawniej dziewczęta trenowały gimnastykę, a chłopcy śmigali na nartach biegowych. Poznaj historię II LO w Gdyni.

Ćwiczenia w maskach przeciwgazowych, zbieranie warzyw podczas wykopków i stare studniówki. Poznaj dzieje II LO w Gdańsku.

Ćwiczenia w maskach przeciwgazowych, zbieranie warzyw podczas wykopków i stare studniówki. Poznaj dzieje II LO w Gdańsku.

Opinie (182) 7 zablokowanych

  • a j.francuski? (4)

    Szkoda że w reportażu nie wspomniano o j. francuskim i genialnej, charyzmatycznej pani Rozalii, dzięki której każdy był w stanie nauczyć się tego języka.

    • 95 9

    • Pani Rozalia

      Masz rację mnie Pani Rozalia uczyła j. francuskiego tylko przez 2 lata . Zdałam maturę z tego języka i do tej pory mam ten język w głowie , mimo ,iż minęło ponad 30 lat . Wspaniały nauczyciel !!!

      • 18 3

    • język francuski to już nie prestiż.

      tak się składa, ze jestem uczniem klasy francuskiej i traktują nas jak ostatnich debili, a nie jako tych, którzy skupiają największą uwagę na naukę języka. Szkoła jest tragiczna!!! Nauczyciele plotkują między sobą w pokoju a potem przychodzą na lekcje i mowią uczniom kto co o nich nie powiedział itp itd wybielając samego siebie. żenada! nie polecam nikomu tej szkoły !!!!!!!!!

      • 11 11

    • nie wierze!!!! (1)

      No nie wierzę!! Wspominacie z sentymentem p.Rozalię???Bezsensowe uczenie się na pamięć głupich tekstów, a jak ktoś zapomniał jednego wersetu to oczywiście jedynka i przelot zeszytu przez pół sali!!!Metody nauczania p.Rozalii były wielokrotnie zgłaszane do dyrektora, a jaką odpowiedź otrzymaliśmy: "ona już taka jest, musicie jeszcze trochę wytrzymać" Wszyscy doskonale zdawali sobie sprawę co ona wyprawia na lekcjach i nikt nie zainterweniował.Taaak...wspaniała szkoła...

      • 7 5

      • no nie znam nikogo, kogo uczyła p. Rozalia, kto by jej nie wspominał

        z sentymentem. Była specyficzną nauczycielką to fakt, ale jako osoba - niesamowita. Trudno było na francuskim, ale jak ktoś się starał to nie miał u niej źle, takie historie z latającymi zeszytami zdarzały się ale notorycznym nieukom. Co do jej metod nauczania - ludzie po wielu latach pamiętają te wierszyki, a na romanistykę dostawali się bez żadnych dodatkowych kursów, więc o czymś to świadczy.

        • 0 2

  • Najgorsza szkola (25)

    Bardzo zaluje ze skonczylem te szkole. Tragiczne warunki dydaktyczne, nauczyciele zlosliwi, przyklad ze sprawa Chylinskiej to potwierdza. Kilku nauczycieli szczerze nie chcialbym spotkac do konca zycia. Nie polecam !!!

    • 50 118

    • popieram (2)

      tu się zgodzę- zwłaszcza co do "charyzmatycznej" Duzdal- minęło ponad 10 lat od matury, a do dziś naprawdę gorąco jej nienawidzę

      • 21 13

      • ...

        p. Duzdal mozna nie lubić za charakter, ale nauczycielem była bardzo dobrym. Miałem z nią na pieńku przez rok, ale koniec końców kiedy zobaczyła, że przykładam się do nauki do nawet zaczęła mnie lubić.

        • 7 3

      • pani Duzdal

        a ja bardzo lubiłam p. Duzdal, wspominam ją jako jedną z najlepszych nauczycielek (jeśli nie najlepszą). Uważam, że była sprawiedliwa i bardzo dużo mnie nauczyła. Dzięki niej nie miałam najmniejszego problemu z maturą czy egzaminami na studia.

        • 3 3

    • Najgorsza dla tych co mieli problemy.

      Jak ktoś był na poziomie poniżej wymagań to co ma wspominać mile? W każdej szkole były również osoby, które miały problemy. A warunki...szkoda na ten temat rozmawiać bo ktoś chyba marzył o lekcjach w Hiltonie.

      • 11 11

    • prawda (1)

      metoda nauki na zasadzie : wstawie 25 jedynek ze sprawdzianu na 28 osob ,,,wtedy napewno zaczna sie uczyc ,,,,
      pozniej chwala sie ze swietny poziom nauki ...uczniowie siedza do 2 w nocy zeby ogarnac material ,,,
      i co z tego ze matme maja w 1 palcu skoro na wybrane studia sie nie dostaja powod : 3 na swiadectwie ,,,

      • 18 4

      • a co ma średnia ocen do studiów ? Wystarczy teraz dobrzę maturę napisać .

        • 1 3

    • Mówicie o Pani Rodman bo z nią ścieła się Chylińska (2)

      Ja akurat miałem u niej 5 gdzie większość klasy jechała na 3, a kujon nie byłem. Za to doceniam matme gdzie jechałem na 3, a maturę zdałem na 6, dzięki temu na studiach z matmy byłem najlepszy. Nie lubiłem za to Pani z j.polskiego, która uczepiła się mnie i paru innych osób i zawsze tylko nam się dostawało.

      Sorry ale wymagania ósemki dawały w kość ale przydały się w życiu. Ponadto duża kutura ludzi, całe krany w łazienkach i mydło, nie spotkałem tego ani w podstawówce ani w XIII LO, do którego uczęszczałem na szczęście tylko rok.

      • 10 5

      • Z p. Olewińską też się ścięła (1)

        Patrząc przez jej pryzmat nie dziwiłem się wtedy Chylińskiej, aczkolwiek poza Olewińską i panią Mieszkowską nie spotkałem się z przypadkami niesprawiedliwego traktowania. Bardzo dobrze wspominam tę szkołę. Zwłaszcza pana Jaworskiego który nauczył mnie matematyki (de facto wyciągnął klasę z dołka), a pały sypały sie jak z worka. Mimo to nikt nigdy nie miał mu tego za złe. Dusza człowiek. Tak samo bardzo zaangażowana pani Krygier.

        • 7 0

        • apropos Olewińskiej to ponoć z roku wyżej ktoś jej zawiesił "zakaz palenia"

          na drzwiach od kanciapy w której zwykła jarać przed lekcją i wynikła z tego niezła draka

          • 3 0

    • (3)

      A Katarzyna Hall ?

      • 0 3

      • Kaśka a nie Katarzyna (2)

        W VIII LO Kaśka była uczennicą. Fajna laska adorowana przez kolegów lubiana przez koleżanki. Nie potrzebnie zmieniła kolor włosów.

        • 1 3

        • df

          :) Znam ją osobiście , pozdrawiam Adrian Witkowski hahaaha :D Kopła mnie w tyłek na facebooku za spoufalanie się :D Uwielbiam ją człowieka .

          • 0 3

        • Przekażcie jej , że ją uwielbiam ,ale jest mi cholernie przykro że mnie tak potraktowała :( .

          • 0 4

    • (9)

      To trzeba było się uczyć, pewnie poszło by Ci lepiej w szkole i życiu :)

      • 3 3

      • (1)

        Oj matmę poprawię :) . Ale tęsknię za nią :D Ona chyba nie wie że latałem po imprezach na akademikach UG ,zamiast się uczyć do matury :D

        • 0 1

        • a różnica wieku między nami jest 21 lat ja ,a ona jest dwa lata młodsza od mojej mamy .

          • 0 1

      • (4)

        tata prowadzi firmę ochroniarską , uczę się na behapowca :D

        • 0 1

        • (3)

          A matura to wcale nie bzdura .

          • 0 1

          • (2)

            Adamowicz mnie lubi ,a ona chyba ma ze mnie bekę .

            • 0 1

            • (1)

              poza tym wstyd mi teraz do Sopot ogóle jechać , bo też tam ma rodzinę :( .

              • 0 2

              • znaczy się mam . Nie chce sobie już przypału robić , siedzę cicho , jak coś ruszy w moim temacie to się do niej odezwę .

                • 0 1

      • sffs (1)

        uczę się ,ale przeszedłem trochę w życiu :( nie dość że mam rok w plecy w siódemce , to jeszcze w podstawówce i gimnazium chodziłem z rok młodszymi , bo " koledzy " mnie pobili w 1 klasie podstawówki i na prośbę rodziców zostałem odroczony :( . I jestem z tego powodu nerwowy ,jąkam się . Przykra sprawa . A jak powiedzcie mi o Chylińskiej , jak jej sprawa wygląda ?

        • 1 2

        • Moja przeszłość niech już na zawsze niech zostanie przeszłością , bo bez tego nie można zmierzyć się z teraźniejszością . Jak się ogarnę to przekaże wiadomość .

          • 1 1

    • byłem tam (1)

      no cóż, szkoda że się czyta takie rzeczy, chylińska była wredna i tyle, i mało przyjemna, 'polowała na koty' i zazdrościła mi Martenów hahaha, jedyne co fajnie robiła to śpiewała po francusku, co jej pozostało do dziś. śpiewała w takim zespole Second Face i tak też jej zostało (chodzi oczywiście o twarz) pozdro!!. Róża żyleta, no i co z tego? czy ktoś mówił że trzeba kochać wszystkich nauczycieli?

      • 4 0

      • Chylińska wredna wcale nie była,ale ze szkoły wyleciała na własne

        życzenie, nie uczyła się dostała trzy zasłużone pały na koniec roku i tyle. Zresztą nikt jej nie wyrzucił, obraziła się i sama odeszła ze szkoły. Chyba już wtedy trochę gwiazdorzyła, nauczyciele traktowali ją wręcz ulgowo, więc gadanie że się ktoś uwziął to bzdury. A kto to jest Rodman? nikt taki nas nie uczył, pały miała od Olewińskiej, Kuźmiuk i Pawełka ;)

        • 6 0

  • no proszę,
    też kończyłam "ósemkę", pomiętam Panią Sajdak i Bulaja.
    Ale czy przyjeżdżałabym obejrzeć szkołę po wielu latach, jak ci sentymentalni niemcy? Zycie toczy się dalej a w liceum byłam tylko 4 lata

    • 25 4

  • pozdrawiam maturzystów z 89 (1)

    szczególnie klasę IVd

    • 16 4

    • Moi rodzice dziękują i pozdrawiają ;D

      • 1 1

  • Stawka większa niż życie (5)

    Szkoła stała się też miejscem gdzie kręcono zdjecia odc. 2 "Hotel Excelsior":
    Jako Hans Diederlich/Jan Derlacz, nauczyciel gimnastyki tej szkoły wystąpił Mieczysław Kalenik :)
    Mój młodszy syn jest absolwentem tej szkoły.

    • 23 0

    • wtedy (2)

      to była podstawówka nr 12

      • 3 0

      • A chłopaki z trzeciej klasy (1)

        paradowali na filmie w komunijnych garniturkach jako Hitlerjugend :)

        • 3 1

        • jakie garniturki ?

          Coś Ci się pomyliło.
          To były mundurki harcerskie a nie komunijne garniturki
          i nie z trzeciej a z siódmej - ja wtedy byłem w piątej.
          a ósemkę kończyłem
          za czasów: Gulgowskiej, Sajdak, Śniegowskiego, Nitschke , Bulaja, "Suchej", Chwalany, grażdanki Kazimierskiej, Ordona który zastąpił redaktora Tomasza Wołka, "Łysej" , "Rozali", "Lumena", Bulczakowej, Gil-owej, Mazurowej, .... a także Pani Trudzi i woźnego którego nazwiska nie pamiętam (coś mi się kołacze po głowie nazwisko Jażdżewski ale to pewnie było w Szk. Podst. 12).
          A i jeszcze należy przypomnieć Stacha - Stacheckiego dzięki któremu w szkole nadal funkcjonują "witraże" w drzwiach wejściowych. Wszystkie robiła moja klasa na obchody 200 lecia KEN i nadania imienia szkole.
          Są (czy nadal tam są) "histerycznie- historyczne" i aż dziw bierze że przez 40 lat nikt ich nie powybijał. Cała nadzieja w graffiti.

          • 2 0

    • Stawka większa niż życie

      Bzdura! Tylko budynek się zgadza. W trakcie kręcenia tego odcinka w budynku była S.P. nr 12

      • 1 0

    • stawka wieksza niż życie

      Stawkę większa niż życie nagrywano w tym budynku, ale nie w tej szkole. Wtedy była to Szkoła Podstawowa Nr 12. wiem bo byłam wtedy uczennicą tej szkoły ( V klasa)

      • 1 0

  • matura 1999 (10)

    skończyłem, wychowanek Pani Aliny Kryger, klasa mat-fiz+inf., zadowolony jestem z życia i pracy. Wspaniała Szkoła, wspaniali nauczyciele. Któż by nie pamiętał Jawora i Hamera? :) Dzięki matematykowi, pierwszy rok na PG to bajeczka, z fizyką również kłopotu nie ma.

    • 62 10

    • matura 1999

      Ja podobnie, szkola warunki dydaktyczne miala wtedy trudne ale nadrabiala kadra nauczycielska. Do tego w okresie przygotowan do matur okazali sie swietnymi ludzmi. Panie od chemii i biologii potrafily przykrecic srube, ale potem to procentowalo.
      Dodam, ze miejscowka wtedy tez byla niezla bo blisko bylo do bramy na fajeczke i do sklepu po cole i piwko od czasu do czasu. Oczywiscie po szkole ;)

      • 12 1

    • nienawidziłem Aliny (1)

      Zawsze brała mnie do tablicy i dostawalem pały.

      • 9 1

      • trzeba było zabrać jej notatki :)

        tak jak my kiedyś zrobiliśmy :)

        • 13 0

    • Tez mat fiz info i PG peace of cake :). Pozdrowienia dla Jawora, Hamera i p. Aliny K.

      • 4 1

    • (1)

      *Chamera : )

      • 3 0

      • Tak jest Chamera :), z polskim jak widac juz tak dobrze nie bylo ;)

        • 0 1

    • matura 2000

      Oo taak Jawor i Kryger to byli wspaniali ludzie. Nie dość że z ludzkim podejściem to świetni nauczyciele. W moim przypadku ich nauka również zaprocentowała, zarówno na Politechnice (też rewelacyjny pierwszy rok - byłem jednym z najlepszych studentów) jak i w pracy zawodowej.

      • 5 1

    • 99 mat-fiz-inf (1)

      O już się prawie cała klasa w komentarzach zebrała... ;)

      PaniKa i naszych dwóch etatowych wycieczkowych opiekunów dawało radę. Wspaniali ludzie, nie do zapomnienia.

      • 2 1

      • To i ja (Anka)

        Jaworski i jego wyrozumiałość dla klasy T - dzięki niemu dałam radę i maturę z historii pchnęłam (douczając się na matmie). Dziś nadal cytuję Jawora: "proste jak metr sznurka w kieszeni" albo Chamera: "ucz się, ucz..." w czasie moich lekcji, ale dzisiejsze dzieciory już tego nie łapią :)

        • 0 0

    • Ja też robiłam maturę w 1999, klasa z rozszerzonym francuskim u pani Rozalii. Bardzo fajna szkoła!

      • 0 0

  • To były fajne czasy!!!

    Najlepsza buda na świecie.

    • 38 9

  • O,widzę krypciocha. (2)

    Trzeba szkołę reklamować,"łowić" nowych uczniów i pieniądze które od "łebka" państwo płaci.
    Inaczej,blady strach i zwolnienia.Nie lękajcie się w każdej szkole tak jest :P
    Niż,niż demograficzny.

    • 14 30

    • Do ósemki nie jest łatwo się dostać (1)

      Szkoła ma wysoki poziom i przyjazną atmosferę, nie musi się reklamować

      • 7 6

      • Każda musi się reklamować,każda.

        a i często poziom przyjęć zaniżają.

        • 0 2

  • ósemka była super wyborem (9)

    a gdzie w materiale wspomnienie o p Templin? Smerfecie? I Olewińskiej od chemii? Ludzie historie ! :) To dzięki tym charakterystycznym ludziom mamy co wspominac :)

    • 42 7

    • (3)

      p. Olewińska - tzw. "Postrzelona sarna":) babka z charakterem, ale przynajmniej trzymała dyscyplinę. A po sprawdzianie wszyscy jak jeden mąż odpowiadali przy tablicy:)

      • 15 1

      • (1)

        nie nawidziłam jej! jak dobrze mają ci, których już nie uczy...

        • 1 3

        • Ta pani okazywała się dość sympatyczna, jeżeli klasa byłą w porządku, serio :) Też się baliśmy i też nas traktowała na początku ostro - w 2 roku trochę się uspokoiliśmy, a pani zaczęła sobie żartować i być luźniejsza :) Taki charakterek.

          • 0 0

      • hehe przy tablicy z tego samego co było na sprawdzianie

        nienawidziłem jej

        • 3 1

    • (1)

      Smerfeta piła z matmy, bardziej wymagajacej nauczycielki w calej szkole nie było. Ale do matury dobrze przygotowała.

      • 9 1

      • ???

        z tego miejsca pragnę podziękować Pani Tomaszewicz za wszystko co dla mnie zrobiła! Dusza człowiek - oto cała prawda.. A matmy, cóż - wystarczy się uczyć;)

        • 1 1

    • Metan etan propan butan - Olewińska orangutan

      No ale reakcji utwardzania tłuszczów nigdy nie zapomnę. Nawet za nią trochę tęsknię.

      • 5 3

    • Hmm czyżby koledzy i koleżanki z klasy ? :D (1)

      Takie mam coś wrażenie że "kasię" to znam i Pana ss od metana etana propana butana też :D i jeszcze odnośnie Olewińskiej - tablica "na mokro !!!", Smerfeta piła ale przygotowała z matmy dobrze. Też dobrze wspominam sporą część nauczycieli i atmosferę VIII LO.

      • 6 1

      • pozdrowienia dla wszystkich z klasy:)

        Smerfeta, Chamer, Templin... a dlaczego nikt nie wspomni o p. Chądzyńskim?? super nauczyciel - super człowiek!

        • 2 0

  • Óseka to szkoła z duszą. (5)

    Pan Jerzy Chamerski był moim wychowawcą. Postać dla niektórych kontrowersyjna, ale mnie z pewnością nauczył samodzielnego myślenia i zadawania pytań. Za to dzięki pani Barbarze Nitschke polubiłam teatr. To była nauczycielka z olbrzymią kulturą osobistą, wzór do naśladowania. Może nie wszystkich nauczycieli lubiłam, ale mam dużo przyjemnych wspomnień związanych z tą szkołą.

    • 38 7

    • Chamerski był świetny, lubię barwne postacie (3)

      a panią Nitschke, mimo iż kilka razy potraktowała mnie niesprawiedliwie w wyniku głupiego nieporozumienia, również wspominam z pewnym sentymentem. Na pewno starała się nas wychować na ludzi.

      • 4 0

      • super, zwłaszcza jak nawaleni chodzili na SKS (2)

        Każdy ma swoich ulubionych nauczycieli. Dla jednych byli super, dla innych niesprawiedliwi.
        Ale picie razem z uczniami u siebie na chacie, albo stawanie na głowie na SKS i efektowna przewrotka, bo promili było za dużo...kiedyś śmieszne, teraz żenada.

        • 4 0

        • noo pani Nitschke raczej nawalona nigdy nie chodziła

          a co do innych to bywali tacy (męskiej płci), ale pozwalali sobie na takie spoufalanie tylko z tą bardziej świadomą częścią uczniów. Przynajmniej ja odniosłem takie wrażenie. Było to na tyle żadkie że raczej spowodowało powstanie więzi niż utratę szacunku. Przynajmniej tak było w mojej klasie. Ten który sie nawalił na imprezie klasowej był też najlepszym nauczycielem który nas najwiecej nauczył i nikt nigdy nie śmiał sie z nim spoufalać z własnej inicjatywy.

          • 1 0

        • Niestety

          Co poniektórzy lubiący integrację z uczniami przy promilach faworyzowali tych, z którymi się integrowali. Jeśli już koniecznie chcieli zacieśniać relacje, nie powinni przenosić tego na szkolny grunt.

          • 0 0

    • Zgadzam się z Kasią w 100%. I pozdrawiam wszystkich maturzystów z IV D 1998.

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.