• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Walka o indeksy trwa. Najpopularniejsze znowu kierunki humanistyczne

mak
2 sierpnia 2010 (artykuł sprzed 13 lat) 
Walka o indeksy jeszcze się nie skończyła, choć już wiadomo jakie kierunki wybierano najchętniej. Walka o indeksy jeszcze się nie skończyła, choć już wiadomo jakie kierunki wybierano najchętniej.

Abiturienci wciąż walczą o indeksy na wymarzonych kierunkach studiów. W tym roku rekordy popularności biją: pedagogika i psychologia na UG, kartografia i geodezja na PG oraz lekarski i lekarsko-dentystyczny na GUMedzie. Rekrutacja jeszcze trwa.



Gdybyś znów miał/a zacząć studia...

Trójmiejskie uczelnie zaczynają podsumowywać pierwsze wyniki rekrutacji na studia stacjonarne pierwszego stopnia, choć ta na wielu kierunkach jeszcze się nie zakończyła. Już wiadomo jakie kierunki cieszą się największym zainteresowaniem.

Na Uniwersytecie Gdańskim do pierwszej trójki najpopularniejszych kierunków są: pedagogika ze specjalnością opiekuńczo-wychowawczą -16,67 osób na miejsce, psychologia - 16,21 i pedagogika resocjalizacyjna - 14,77.

Z nowo uruchomionych kierunków najwięcej, bo aż 7,23 chętnych na miejsce chętnych jest na krajoznawstwie z turystyka historyczną. Mniejszym zainteresowaniem cieszy się natomiast wiedza o teatrze - 3,7 osoby na miejsce czy filologia klasyczna z cywilizacją śródziemnomorską - 3,4. Podobnie jest z etnologią - 1,92.

Natomiast na Politechnice Gdańskiej drugi rok z rzędu triumfuje geodezja i kartografia - o jedno miejsce walczy 11,8 osób. Z czego wynika tak duża popularność tego kierunku, który funkcjonuje dopiero od zeszłego roku?

- Studia nie są łatwe, a kadra Politechniki Gdańskiej zapewnia wysoki poziom kształcenia. Wciąż jesteśmy jedynym wydziałem w Polsce, kształcącym studentów na kierunku geodezja i kartografia, który może pochwalić się pierwszą kategorią naukową. Jednocześnie przyszli studenci cenią też fakt, że geodezja i kartografia są dziedzinami, które obecnie przeżywają ogromny rozwój i dają dobre perspektywy zatrudnienia, szczególnie w rejonie Trójmiasta - wyjaśnia dr inż. Jakub Szulwic z Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska, kierownik Zakładu Geodezji.

Kolejnymi w rankingu popularności na PG są: budownictwo - 3,65 osób na miejsce oraz biotechnologia - 3,61. Dopiero na czwartym miejscu znalazła się architektura i urbanistyka (3,53), a na piątym, tak popularna niegdyś informatyka (2,65).

Wstępne wyniki rekrutacji na Gdański Uniwersytet Medyczny pokazują, że najwięcej chętnych jest wciąż na dwa sztandarowe kierunki tej uczelni - lekarski 14,5 osób na miejsce i lekarsko-dentystyczny - 26 na miejsce.

Wiele kierunków kończy lub już zakończyło rekrutację na studia stacjonarne. Natomiast wciąż można w wielu wypadkach składać dokumenty na studia zaoczne.
mak

Opinie (155) 1 zablokowana

  • a po pedagogice to tylko na budowe (17)

    w anglii

    • 152 17

    • (13)

      albo do Maca :D

      • 25 4

      • (12)

        A może te osoby są sprytniejsze i podłapały, że jest teraz wahnięcie demograficzne i więcej dzieci się rodzi?

        Oprócz tego, mało kto pracuje w zawodzie wyuczonym. A myślisz, że po fizyce by Cię rozrywali pracodawcy?

        Dlatego jestem za tworzeniem własnego biznesu. Jesteś dla siebie panem i władcą. Na początku jest trudno, ale później ... ;-)

        • 18 11

        • (2)

          akurat po fizyce problemu ze znalezieniem pracy nie ma żadnego ...

          a aż tyle dzieci się nie rodzi aby zapotrzebowanie na pedagogów gwałtownie wzrosło

          • 16 5

          • po fizyce jest praca...

            ... w szkole

            • 4 0

          • "akurat po fizyce problemu ze znalezieniem pracy nie ma żadnego"

            Napisz przykład (stanowisko, zakład pracy), ponieważ Twoje zdanie jest bez pokrycia.

            • 2 0

        • (4)

          to po kiego grzyba sie tak kształcić skoro "Oprócz tego, mało kto pracuje w zawodzie wyuczonym."?

          • 6 1

          • (3)

            I tutaj dochodzimy do ślepej uliczki. Machina robienia wykształcenia wyższego, tak się nakręciła, że nie wiadomo już po co robić magistra.

            Większość ludzi od lat na stanowiskach, musieli robić wyższe, ponieważ przyjdzie młodszy z mgr i go "pogoni".

            Ludzie zaczęli studiować, aby mieć spokój, chociaż kasa z ukończeniem studiów i tak nie idzie w parze.

            Doszło do takiego obłędu, że nie ważne z czego masz magistra, grunt, że masz.

            W firmie pracuję jako informatyk i mam na to tytuł technika informatyka, ukończoną specjalizację i parę staży, a magistra mam z ... politologii.

            A często jest, że osoby kończą tylko studia i pracują w innym zawodzie. Bardzo często to występuje.

            • 3 0

            • (...) chociaż kasa z ukończeniem studiów i tak nie idzie w parze. (...)

              nie pocieszaj sie, kolego.

              • 1 0

            • mgr nie są dla wszystkich, jak widać nawet nie dla tych, co kończą studia z powodzeniem!

              • 1 0

            • andrzej, to ze pracujesz w firmie i masz tytul mgr z innej dziedziny to nic. ale tytul doktora np chemii na anglistyce i nazywanie czlowieka dr to juz chyba przesada...

              • 0 0

        • panem i władcą jest urząd skarowy matołku (2)

          • 11 3

          • nie, od wielu lat wiem jak go wykiwać

            i nic na to nie poradze, wolę podatki płacić za granicą

            • 4 2

          • Jak u kogoś pracujesz to "panem i władcą" jest pracodawca i urząd skarbowy.

            Jak sam prowadzisz biznes to tylko "panem i władcą" jest urząd skarbowy.

            I co teraz napiszesz "matołku"?

            • 0 1

        • sprytniejsze, ha ha!!

          zapewniam Cię że te osoby NIE SĄ sprytniejsze. Idą na pedagogikę tylko dlatego bo to są łatwe studia. Refleksja przychodzi dopiero po ok. 5 latach, jak trzeba iśc do roboty...

          • 6 3

    • Na budowie (2)

      Zarabiam ponad 4 tysiące złotych ;]

      • 2 2

      • chwalisz sie czy żalisz?

        • 2 2

      • do byłego studenta PG

        też kiedyś tak cienko przędłem. Nie martw się, kiedyś może będzie lepiej...

        • 1 1

  • A gdzie w rankingu są kierunku Zarządzająco Ekonomizujące... (17)

    niegdyś tak bardzo popularna i kształcące całą rzeszę dzisiejszych nic nie umiejących magistrów.
    Studia nie powinny być dla każdego. Lepiej czasem nauczyć się porządnego zawodu niż bimbać przez 5 lat bez braku świadomości, że po skończeniu studiów nic się nie będzie umiało. No ale w tym kraju nie opłaca się pracować bo nasze kochane Państwo za lepszą pracę karze podatkami i pracownika i pracodawcę.

    • 73 11

    • (1)

      zamiast nich jest pedagogika, kształci kolejną grupę bezrobotnych ...

      To już się chyba więcej można nauczyć na zarządzaniu ....bardziej by się przydało.

      • 11 1

      • a kim tu zarządzać jak wszyscy chcą być kierownikami po studiach?

        po psychologii bedą mogli sobie pomagać nawzajem - ktoś będzie miał depresję z powodu braku pracy to pójdzie do kolegi psychologa po pocieszenie :)

        • 18 2

    • (14)

      Twoja interpretacja jest subiektywnym odczuciem. Sadze ze podparta raczej stereotypami. Studia z zarzadzania lub ekonomii moga wychowac imbecyli - to prawda. Nie mniej jednak, znam ludzi takze po PG, ktorzy inteligencja i umiejetnosciami nie grzesza bo przebimbali studia.

      Tak naprawde wyksztalcenie nie jest bezposrednio zalezne od uczelni - ona daje tylko warunki. Wszystko zalezy od czlowieka i jego podjescia - praktyki, kursow dodatkowych, dzialanosci w organizacjach studenckich. To potrafi naprawde rozwinac czlowieka, jego wiedze, umiejetnosci i spojrzenie na swiat.

      Studia z zarzadzania umozliwiaja szersze niz na kierunkach scislych perspektywy zawodowe i daja dobra podstawe, dla chetnych nauczenia sie, do poruszania sie w swiecie finansow oraz funkcjonowania przedsiebiorstwa i jego rozwoju.

      Piszac to co piszesz dokladasz sie tylko do stereotypow. Moge sie zgodzic ze na zarzadzaniu (czy to PG czy UG) jest sporo leserów ale liczy sie czlowiek a nie nazwa kierunku.

      • 14 4

      • (13)

        "Studia z zarzadzania umozliwiaja szersze niz na kierunkach scislych perspektywy zawodowe"

        Nie rozśmieszaj mnie

        • 11 9

        • ale on ma rację (12)

          po zarządzaniu możesz pracować praktycznie w każdej branży - jako manager, osoba zarządzająca projektami itp. Inaa sprawa, że firm, które oferują dobre stanowisko za dobre pieniądze jest mało, dlatego praca jest tylko dla najlepszych, reszta może zostać co najwyżej kierownikiem salonu fryzjreskiego albo Żabki.

          • 10 6

          • ale on nie do końca ma rację ;p (6)

            znam jedną osobę po zarządzaniu, co się wybiła - ale nie dzięki pseudo-szerokiem wykształceniu, ale dlatego, że się od samego początku specjalizowała i od szkoły średniej wiedziała co chce robić - zarządzanie jakością.
            Ale: powiedz mi co to za manager zaraz po studiach - "zawód dyrektor"? Naljepsi jakich znam skończyli dobre studia, zarządzanie co najwyżej jako uzupełnienie.
            To samo z zarzadzaniem projektami - nauczy się człowiek paru reguł i wydaje mu się (tak tak, tylko wydaje), że może być świetnym kierownikiem projektu w specyficznej branży.

            • 6 0

            • ale ale :) (2)

              po zarządzaniu nie wykształcenie jest szerokie, tylko możliwości. Jak ktoś jest dobry i wie czego chce to znajdzie dobrą pracę.

              A swoją drogą zawód "dyrektor" to całkiem niezły zawód, czasem żałuję, że takiego nie zdobyłem :))))

              • 2 5

              • (1)

                może i zawód dyrektor jest dobry ;), ale dla mnie to byłby obciach być managerem a nie mieć wiedzy fachowej :)

                A co do możliwości to nadal twierdzę, że po zarzadzaniu szerokie nie są - bo te studia uczą wszystkiego i niczego. Już szersze są po psychologii czy pedagogice (ja kończyłam studia techniczne - pracuję w IT)
                Skończyłam zarządzanie jako podyplomowe i żałowałam, że na nie poszłam - żadnej konkretnej wiedzy, samo wodolejstwo.

                • 2 3

              • dzięki takiemu podejściu, jak Twoje

                mamy w tym kraju 99% menedżerów z "fachową wiedzą", którzy nie mają zielonego pojęcia o zarządzaniu ani firmą, ani ludźmi.

                • 0 0

            • ale ale ale, nie masz racji (2)

              To ile znasz osób, o niczym nie świadczy.
              To tak jak student by powiedział "ponoć tylko kilkanaście procent ludzi studiuje, a większość moich znajomych to studenci, więc statystyki kłamią".
              Ja po studiach zw. z zarządzaniem mam kilkunastu znajomych (plus kilkunastu "znajomych znajomego") pracujących na stanowiskach kierowniczych. To naprawdę nie jest aż takie dziwne. Zastanów się - ktoś musi te stanowiska też znajdować. Pracodawcy naprawdę wolą tam osoby które mają jakieś pojęcie o ekonomii czy zarządzaniu, niż zatrudnić tam "znajomka" który się nie zna na niczym i rozwali im firmę.

              • 1 2

              • miało być "zajmować", nie "znajdować"

                ups

                • 0 0

              • Podstawowa wiedza na temat zarządzania i ekonomi zawsze się przydaje.
                Z mojego doświadczenia - już praktycznego - wynika, że to właśnie po zarządzaniu kierownikami zostają "znajomokowie". I najczęściej nie mają pojącia czym kierują :)
                Ludzie po innych kierunkach poznają branżę od podstaw - i tacy ludzie będą mieli szacunek podwładnych, kiedy awansują - nie ktoś z "zawodem dyrektor".

                • 2 0

          • nie ma racji (4)

            większość kierowników, project managerów ma techniczne wykształcenie plus jakieś dodatkowe kursy, podyplomówki z zarządzania ...

            • 4 0

            • gg - tak to jest właśnie z ludźmi po samym zarządzaniu: zarządzają, sami nie wiedzą czym, i wydaje im się, że są dobrzy :)

              • 1 0

            • (2)

              Jesli mowisz o budownictwie lub projektach energetycznych to i owszem - zwlaszcza tych pierwszych jest stosunkowo duzo. PM to umiejetnosci twarde ale i, przede wszystkim, miękkie. To takze jezyki i, jak juz wspomnialem, dodatkowe kursy. Osoba na zarzadzaniu ma na to wiecej czasu niz ta po PG wydaje mi sie.

              Swoja droga to rozgrywa sie tu odwieczna walka, ze PG lepsze od UG lub na odwrot. Kazdy chce sie dowartosciowac i sztucznie podbic ego. Bez sensu. Prawda jest taka, ze uczelnie techniczne konczy mniej osob niz humanistyczne. Zgodnie z zasada popytu i podazy osoby ze scislym wyksztalceniem sa bardziej pozadane. Nie mniej osoba konczaca studia z arabistyki moze zarabiac znacznie wiecej bo zapelnia pewna nisze. Podobnie moze byc z psychologiem, ktory zna jezyk migowy i potrafi rozmawiac w ten sposob z pacjentem.

              Wszystko zalezy od czlowieka. Nie krytykuje politechnik i mam szacunek zarowno dla ludzi je konczacych jak i tych konczacych uniwersytety bo liczy sie osobowosc danej osoby i umiejetnosci a nie papier.

              • 0 0

              • (1)

                Nikt przecież nie rozważał wcześniej, która uczelnia jest lepsza :)

                Wierz mi, że bez konkretnej, fachowej, wiedzy nic ci nie da znajomość podstaw psychologii (tzw. umiejętności miękkie).
                A języki... kto ich dzisiaj nie zna :)

                Przykro mi, ale nie przekonasz mnie, że zarządzanie jest dobrym kierunkiem. Obojętnie czy skończone na UG czy na PG. To jeden z kierunków, które nadają się na ewentualne uzupełnienie wiedzy, nie na samo studiowanie.

                • 0 0

              • Nie mam zamiaru Kolegi/Koleżanki przekonywac. Umiejetnosci miekkie to nie sa przedmioty humanistyczne (np.psychologia). Tu nie chodzi o teorię ale o praktykę. Miękkie umiejętności to przykładowo: sztuka prezentacji, rozwiązywania konfliktów, zarządzanie czasem, skuteczna komunikacja i wiele innych. Czyli to czego de facto nie naucza Cie na żadnej uczelni a czego sam musisz się nauczyć. W skrócie są to umiejętności zarządzania sobą oraz umiejętności interpersonalne.

                Co do języków. Mam sporo znajomych z różnych srodowisk (PG, UG, GUM, SGH i inne) i w mojej ocenie nie wszyscy znaja tak dobrze chociazby angielski. Nie wspominajac juz o jakis innych jezykach. Nauka jezykow na uczelniach generalnie leży a ludzie w siebie nie inwestują.

                Jesli obracasz sie w towarzystwie zgodnie z tym co piszesz ("A języki... kto ich dzisiaj nie zna :)") to Ci gratuluje i troche zazdroszcze bo przynajmniej mozesz za darmo pocwiczyc jezyk w konwesacji czy na pismie.

                Pozdrawiam i zycze wiecej wiary w studentów - niezaleznie od kierunku studiow :)

                • 0 0

  • Fabryka bezrobotnych (5)

    ... realia się takie, że studiowanie dzienne na tego rodzaju kierunki kompletnie nic nie wnosi... 5 lat, o które szybko zapyta przyszły pracodawca...

    • 62 9

    • jakiego rodzaju kierunki???? (2)

      o których kierunkach mówisz??? chyba nie geodezji i budownictwie?? :P

      • 10 1

      • Nie

        Mam na myśli humanistyczne, nauki społeczne...

        • 6 4

      • Teraz jest zapotrzebowanie na geodetów, ponieważ się ruszyło w budowie dróg - ekspresowe, autostrady, przebudowy, obwodnice.

        Naprodukują inżynierów, później koniunktura na rynku się osłabi i będzie dużo bezrobotnych po "geodezji i kartografii" i "budownictwie".

        Jeszcze parę lat temu było 20. na jedno miejsce na informatyce, a teraz bez problemu dostaniesz się i jeszcze "pocałują" Ciebie w rękę, że ich wybrałeś.

        Rynek się nasycił informatykami, stara gwardia odejdzie i później znów będzie zapotrzebowanie na informatyków. I w rankingach na studia też to się odczuje.

        • 0 1

    • Ha!

      Zgodzę się, bo jestem po fabryce bezrobotnych ;)

      • 5 2

    • 5 lat to minimum

      pamiętaj że część głąbów studiuje po 6-7 lat,albo zmienia co roku kierunek.

      • 3 3

  • bezrobocie rośnie - najpopularniejsze kierunki humanistyczne... brawo ug (4)

    władze tej uczelni nie mają żadnych skrupułów ..... tylko kasa

    • 80 6

    • (1)

      Co ma do tego UG? To chyba raczej "brawa" dla tych, ktorzy wybierają sobie te kierunki...

      • 11 1

      • dla jednych za to że tworzą miejsca na takich kierunkach a drugich że na te kierunki idą....taka Wiedza o teatrze to bardzo fajny kierunek, na pewno znajdzie sie paru fascynatów którzy spełnią sie w zawodzie i będzie na nich zapotrzebowanie ale nie dla 60 osób co roku!

        • 9 0

    • (1)

      To nie władze uczelni decydują, które kierunki sa popularne. Nikt nie zmusza nikogo do studiowania! Najłatwiej winić innych za swój zły wybór.

      • 2 1

      • Przepraszam, ale kto w takim razie tworzy takie kierunki? Czy ktoś sledzi potem kariery takich ludzi? A Państwo bezmyślnie łoży kasę na studenta nieważne jakiego, byle studenta a potem ma jeszcze problem co zrobić z tymi co do niczego się nie nadają...

        • 0 0

  • Młodzi niech nie idą na Prawo... (15)

    Zobaczcie ile osób co roku kończy ten kierunek. Ciekawe czy jak wszyscy zostaną adwokatami, radcami prawnymi czy notariuszami i będzie ich pełno to czy każdy zarobi chociażby na koszta kancelarii, które liczone są w tysiącach złotych, a gdzie jeszcze utrzymać rodzine :/ Tragedia się robi na rynku prawniczym :/

    • 44 15

    • boisz się o posadkę? (6)

      weź się do roboty, to młodzi nie wypchną cię ze stołka

      • 13 10

      • Mi chodzi właśnie o młodych... (5)

        Ciągle panuje mit adwokata zarabiającego niebotyczne kwoty a to jest nieprawda... Tylko czekać kiedy taki młody absolwent prawa z ambicjami i wielkimi planami zderzy się z rzeczywistością (praca od rana do wieczora prawie za darmo u patrona na aplikacji, co roku przez 3 lata trzeba płacić około 5 tyś. zł za aplikacje, a gdzie się jeszcze utrzymać??) a potem taka konkurencja, że już teraz dużo prawników z aplikacjami nie jest w stanie zarobić na kancelarie, a gdzie założyć i utrzymać rodzinę?? Będzie tak jak w Berlinie, gdzie adwokaci jeżdżą na taksówkach w weekendy, żeby zarobić na życie... Nasze społeczeństwo jest biedne i nie korzysta z usług prawnych

        • 19 2

        • GORZKA PRAWDA

          jestem absolwentka prawa i z tym, co napisala osoba powyzej zgadzam sie w 100procetach...5lat wyrwane z zyciorysu,a gowno po nich masz...

          • 19 2

        • Biedne społeczeństwo (2)

          Powiedziałabym wręcz "nędzne" zważywszy na (delikatnie mówiąc) astronomiczne ceny usług prawniczych.Reasumując-gdyby środowisko prawników nie było tak pazerne,z pewnością zainteresowanie korzystaniem z owych usług znacznie by wzrosło.

          • 4 0

          • a ciekawe ile zarabiają ludzie po innych renomowanych kierunkach?

            • 1 0

          • c.d. do poprzedniego nagłówka

            tyle lat kształcenia, płacenie za aplikację niebotycznych sum, próba wejscia na rynek, przebicia się- jakie maja być potem ceny?
            oczywiscie mogłyby zmaleć, też jestem za tym, ale nie zapominajmy, ze to efekt ciężkiej nauki i dochodzenia do czegoś w tym zawodzie, wiec nie można od nikogo wymagać, zeby pracował za bezcen.
            Ostatnio za zwyczajną poswiadczoną kopię dokumentu zapłaciłam 7,32 zł. Zajęło to notariusz ok 15 min- z wypełnianiem jakichś nieznanych mi formularzy włacznie. Od znajomej gdy powiedziałam jej o tej cenie dowiedziałam się, ze robotnicy zarabiaja tyle lub mniej w godzinę, a nie 15 min. Tylko ze ta osoba musiała długie lata spędzać na nauce, każda czynnosci której dokonuje poparta jest odpowiednimi przepisami i sporą wiedzą, a nie... nie chcę nikogo obrazić, ale jednak wymagajacą niewielkiego zaangażowania umysłowego, pracą fizyczną. Do tego musi opłacić kancelarię, koszty jej utrzymania, wszystkie swoje podatki. Zbiera owoce wielu lat ciężkiej pracy.
            Pamietajmy też o tym.
            Ceny prawników- czyli rozumiem, ze mamy tu na myśli radców, adwokatów czy notariuszy, a nie absolwenta prawa, który powinien być szczęśliwy jesli ma pracę- zależą też raczej od tego kogo "osługują". A testament nie zapłacimy dużo. Za obsługę prawną duzej firmy rzecz jasna tak.
            Więc nie rzucajcie wyzwiskami o pazerności w stylu cudownej gazety "Fakt". Są zawody prawnicze różne, jedne dają wiekszy zarobek przy stałych godzinach pracy (patrz: notariusz), inne to z tego co wiem- bo nie pisze przecież o sobie- siedzenie cały dzień nad sprawami i życie pracą jeśli chce sie naprawdę nieźle zarobić (patrz: radca prawny).
            Wiec moze czepiajmy się najpierw niedouczonych menagerów czy prezesów albo kierowników ściagajacych bajońskie sumy, a potem ludzi, którzy wiele lat życia i wiele kasy (tak, za aplikację trzeba sporo płacić, nieraz wczesniej zarobić na to, zeby móc się dalej kształcić, bo to sumy niemałe, nie tak jak po medycynie, gdy za staż dostaje sie kasę) strawili żeby dojsc do tego do czego doszli i zarabiać ile zarabiają.
            Jak kogoś nie stać naprawdę pamietajmy, ze jest możliwość uzyskania przed sądem obrońcy z urzędu. Jeśli natomiast załatwiasz inne sprawy to pewnie zwiazane są z prowadzoną działalnoscią, wlicz to w koszt. Jak oni wliczają miejmy nadzieję tylko to co trzeba.

            • 4 1

        • mit adwokata arabiajacego niebotyczne kwoty

          to nie mit tylko prawda. szukalam adwokata do napisania blachego pisemnka zaledwie do SM i ile chcieli za 30-1h? 300zl. Istna kpina. Jesli nie zarabiaja to znaczy ze maja wygorowane stawki. A 1lub2 powiedzilo mi, ze nie wiedza ile im to zajmie a 1h to 300!

          • 0 1

    • Na KAŻDYM rynku robi się tragedia

      Stawki za tłumaczenia są IDENTYCZNE albo niższe, jak 5 lat temu. Moim zdaniem potrzebni są sensowni, duzi inwestorzy zagraniczni, niekonicznie poszukujący najtańszej siły roboczej. Ale 50 miejsc pracy dla informatyków rocznie tego nie załatwi. Budowanie pomników Solidarności zamiast uzbrajania terenów też.

      • 13 1

    • Z tym się akurat zgadzam.

      W zawodzie prawniczym na zarabianie pieniędzy czeka sie bardzo długo.
      "Dobrze" to zaczyna być mniej więcej po 10 latach od rozpoczęcia aplikacji i to nie wszystkim. Aplikanci (pomijam wyjątki z koneksjami rodzinnymi, szczęściarzy oraz jednostki wybitne i/lub związane rodzinnie z biznesem i/lub lokalnymi układami polityczno - koteryjnymi) robią prawie za darmo. Taka jest prawda. A dodatkowo rynek trójmiejski jest już nasycony prawnikami, a co gorsza w najbliższych 3-4 latach dojdzie na rynek jeszcze ok. 1.000 aktualnych aplikantów. Przepraszam ale niestety nie powstają już nowe duże firmy (a tylko takie zatrudniają profesjonalnych doradców), a te które istnieją mają już swoją, sprawdzoną, obsługę prawną, która nie dopuści młodej konkurencji.

      • 13 1

    • A właśnie niech idą (4)

      Tragedia na rynku prawniczym? Zależy dla kogo. W Polsce na korzystanie z usług prawników obecnie stać elitę. Kiedy zwykły człowiek jest do tego zmuszony okolicznościami, to musi wyzbyć się ostatnich oszczędności, albo zaciąga długi. Większa ilość prawników to tańsze usługi. I - uprzedzając argument o jakości - nie do każdej sprawy potrzeby jest prawnik wybitny i drogi. Do większości spraw wystarczy przyzwoity rzemieślnik - i na takiego powinno być stać każdego. A to będzie możliwe, gdy na rynku będzie więcej prawników. No, ale dla niektórych to rzeczywiście oznacza tragedię.

      • 5 2

      • A byłeś w Nowym Jorku??!! (2)

        W tym mieście jest najwięcej prawników ze wszystkich miast w USA i usługi prawne są tam najdroższe w całych Stanach... Ciekawe jak to wytłumaczysz mądra głowo?! Za ilością nie koniecznie idzie spadek cen. Koszta kancelarii stale rosną więc lepiej mieć 1 klienta za 5 tys. zł niż 3 za 1 tyś. czy 1,5 tyś. zł.

        • 2 2

        • Oj Gapcio,Gapcio ! (1)

          Czemuż tak skromnie ? Jeszcze lepiej byłoby mieć klienta np.za 30 tys.,albo za 50!po co się tak rozdrabniać ?!

          • 0 2

          • średnio 5 tyś. kosztuje sprawa rozwodowa więc nie wiem o co Ci chodzi :/

            • 0 0

      • Poza tym

        już teraz mamy w trójmieście 2 razy tyle adwokatów niż 5-6 lat temu a ceny w ogóle nie spadły a wręcz wzrosły... Słuchasz tylko tego co powi Ci ktoś w telewizji, ale oni nie zawsze mają rację

        • 2 0

    • to tak samo jak z farmacją, też na każdym rogu powstają apteki, a wszystkie się nie utrzymają. a na dodatek właściciele aptek wolą zatrudnić technika bo jest tańszy, co z tego, że powstało teraz pełno szkół kształcących nie najlepiej wykwalifikowanych techników, kasa to kasa

      • 1 0

  • Studia jako element mojego ego a nie koniecznosc niezbedna do zdobycia dobrej pracy (5)

    Jeszcze przed ukonczeniem studiow piastowalem wysokie stanowisko kierownicze.
    Studia nie pomogly mi w niczym odnosnie zycia zawodowego.
    Podczas rozmowy o prace nikt nie pytal mnie o studia a jedynie o doswiadczenie.
    Doswiadczenie decyduje o przyjeciu do pracy nie studia (90% przypadkow)

    Dlatego inwestujcie w studia ale ZAOCZNE i zdobywajcie doswiadczenie zawodowe
    Po "dziennych" znajomi czekaja w kolejce do posredniaka

    • 38 27

    • nie do końca tak... (2)

      jest mnóstwo zawodów, w których wyższe wykształcenie kierunkowe jest warunkiem KONIECZNYM do zdobycia państwowych uprawnień zawodowych.
      oczywiście nie mówię to o kierunkach humanistycznych, czy społecznych, bądź innych zarządzaniach i marketingach :P

      • 9 2

      • zapomniałam dodać...

        niestety nie wszystkie kierunki prowadzi się zaocznie :(

        • 3 2

      • ehh te stereotypy

        o zarządzaniach, marketingach i ekonomiach wypowiadają się ludzie którzy coś gdzieś kiedyś usłyszeli ale nie do końca mają pojęcie o czym piszą... proszę mi powiedzieć czy szanowna studentka słyszała o licencjonowanych zawodach: pośrednika w obrocie nieruchomosciami, zarządcy nieruchomości, rzeczoznawcy majątkowego, doradcy inwestycyjnego (nie mylić z doracą tudzież sprzedawcą finansowym), maklera papierów wartościowych? najlepiej oceniac wszystko po stereotypach...

        • 2 0

    • (1)

      i ze niby jak mam zdobywac doswiadczenie w medycyniec przed studiami?

      • 15 1

      • proponuję "Milczenie owiec" jak film instruktażowy ;)

        Bo to chyba jedyny sposób...

        • 2 0

  • (3)

    Po kazdym kierunku można być kelnerem i sprzątać.
    To cieszy.

    • 69 2

    • (1)

      Właśnie:), i to w naszym kraju umożliwiają studia dzienne:), prawie na wszystkich kierunkach.

      • 4 2

      • Proponuję kierunki "ścisłe". I duuużo pracy podczas studiów, zamiast wiecznego imprezowania. Nie będzie najmniejszych kłopotów z pracą.

        • 4 2

    • wcale nie cieszy

      wyrzucone przez państwo pieniądze, takze twoje, jako podatnka.
      ta osoba z ekonomicznego punktu widzenia ni zwróci się

      • 0 0

  • gosc (2)

    z tego wychodzi, że jednak GUM i profil lekarsko dentystyczny wygrywają, a nie kierunki humanistyczne, prosta matematyka 26>16,67 ....

    • 26 2

    • widocznie autor ukończył jakąś humanę

      matematyka poziomu podstawówki już zbyt trudna

      • 16 0

    • wszyscy są tacy mądrzy i plusują powyższemu...

      Zgadza się, że 26 > 16,67, jednakże:
      ilość osób na miejsce (co Autor podaje) jest ilorazem ilości chętnych i ilości wolnych miejsc, natomiast wskazanie "najpopularniejszych" kierunków odbyło się zapewne na podstawie liczb bezwzględnych.

      Jeśli na kierunek X jest 100 osób na 25 miejsc (4 os./miejsce), a na kierunek Y 80 osób na 10 miejsc (8 os./miejsce) to wcale nie oznacza, że kierunek Y był popularniejszy od X, tylko że na Y było przyznanych (arbitralnie!) mniej miejsc.

      • 0 2

  • Dobrze jest sobie studiować za dnia prawo a wieczorem za chałupa i tak lepić garnki,zbijać karmniki i kuć ozdobne kraty (4)

    wykształcenie należy traktować jako ekskluzywna ozdobę ozdobę dla swego umysłu.A siedzenie za biurkiem zabija ciało i duszę...

    • 34 3

    • nie rozumiem postu...

      • 1 7

    • no chodzi o tzw NO FUTURE- to że wielu ludzi z pięknym humanistycznym wykształceniem błaka się bez celu i pracy po tym padole

      łez

      • 7 1

    • Wolałabym, żeby przyszły lekarz moich dzieci nie traktował swojego wykształcenia jak ekskluzywnej ozdoby. I ten, co będzie projektował mosty i estakady, po których jeżdżę - też nie. Ani notariusz, który sformułuje mi umowę kupna domu. Jeszcze parę innych specjalności dałoby się wymienić.

      • 3 0

    • zobacz, jak zmienia się społeczeństwo

      jak teraz zachowuje się młodzież. to nie to samo, co było 10 czy 20 lat temu. psychologowie i specjaliści od resocjalizacji są jak najbardziej potrzebni, niestety.

      • 1 0

  • powinny być kierunki budowlane o specjalności: brukarz,malarz,tynkarz (7)

    po co nam banda psychologów, pedagogów resocjalizacyjnych...przecież w wiezieniach nie jest potrzebnych aż tylu takich specjalistów

    • 48 11

    • (5)

      Przecież są wspomniane przez Ciebie kierunki "brukarz,malarz,tynkarz", ale w szkołach zawodowych (2-3 letnie). Zakładam, że chcesz zrobić je jako kierunki do szkół wyższych, ale co można klepać o układaniu kostki brukowej przez 5 lat?

      Ostatecznie jak się chce to wszystko jest możliwe. ;-)

      • 14 1

      • w zawodowych??? a w jakich??? (4)

        prawie wszystkie zawodówki polikwidowali...ja chce być inżynierem brukarzem!!!

        • 10 0

        • (3)

          i czego chcesz sie uczyć na tych studiach? układanie kostki w pionie czy na mostach?

          • 3 2

          • patrząc na nasze ulice to chciałbym jednego i drugiego

            • 8 0

          • i układanie sufitowe też (1)

            • 2 0

            • Ekonomia kostki brukowej 20x10cm a zapaść rynku nieruchomosci w latach 2005-2010

              • 4 0

    • :P

      A co ciekawe niejednokrotnie Ci wyuczeni, co maja pomóc innym - sami potrzebuja pomocy specjalisty;P

      • 1 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane