Zmarł Krzysztof Matuszewski, aktor Teatru Wybrzeże
Krzysztof Matuszewski odszedł w wieku 65 lat.
Nie żyje Krzysztof Matuszewski, jeden z najstarszych stażem aktorów Teatru Wybrzeże, związany z tą sceną nieprzerwanie od 1983 roku. Grał również w filmach i serialach. Odszedł w wieku 65 lat.
Uroczystości pogrzebowe Krzysztofa Matuszewskiego odbędą się 2 sierpnia.
O godz. 10:30 rozpocznie je msza w Kościele Świętego Mikołaja. O godz. 12.30 w nowej kaplicy na Cmentarzu Centralnym Srebrzysko zostanie wystawiona urna. Ceremonia pogrzebowa rozpocznie się o godz. 13.
We wtorek, 29 lipca, Teatr Wybrzeże podał informację o śmierci Krzysztofa Matuszewskiego.
- Dotarła do nas bardzo bolesna wiadomość. Zmarł nasz serdeczny kolega, jeden z najwybitniejszych aktorów Teatru Wybrzeże, Krzysztof Matuszewski, "Matucha", "Matuszka".
Krzysztof Matuszewski urodził się w 1960 roku. Był aktorem teatralnym, dubbingowym, filmowym i serialowym. Jednym z najstarszych aktorów w zespole Teatru Wybrzeże, związanym z gdańską sceną od 1983 roku, gdzie w tym samym roku zadebiutował rolą Hajmona w "Antygonie" Sofoklesa w reż. Marka Okopińskiego. Przyjechał do Gdańska po studiach aktorskich w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie.
Bardzo ceniony przez uznanych reżyserów i reżyserki, często grał w przedstawieniach Jana Klaty, Eweliny Marciniak, Radosława Stępnia, Adama Orzechowskiego i wielu innych. W ostatnim czasie mogliśmy go oglądać w spektaklach: Wspólny pokój, Puste miejsca, Lilla Weneda, Czego nie widać, Wyzwolenie, Życie intymne Jarosława, Śmierć Iwana Iljicza.
Grał również w filmach i serialach. Na małym i wielkim ekranie mogliśmy go oglądać w takich produkcjach jak "Wróżby kumaka", "Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł", "Kamerdyner", "Studniówk@" czy "Wielka woda".
Krzysztof Matuszewski w 2013 roku otrzymał Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska w Dziedzinie Kultury. Dodatkowo w 2016 roku odznaczono go Brązowym Medalem "Zasłużony Kulturze - Gloria Artis".
Jak podaje Teatr Wybrzeże, w rozmowach chętnie i często wracał wspomnieniami do swego rodzinnego miasta - Czeladzi. Poza aktorstwem uwielbiał stolarkę, pływanie, jazdę na rowerze oraz był czynnym zawodnikiem curlingu.
- Był niemal zawsze uśmiechnięty, pogodny w relacji z innymi, zawsze chętny do rozmowy, rozładowujący stresowe sytuacje celnym żartem. Chętnie rozmawiał o problemach innych, swoje skrywał pod pogodną naturą, służył wsparciem, nie tylko na scenie bywał ojcem i dziadkiem dla młodszych kolegów i koleżanek. O swoich dzieciach i wnukach mówił czule i z troską - czytamy w komunikacie Teatru.
