Fakty i opinie

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

"Vice Versa" - płyta Dominika Bukowskiego

Na półki muzycznych sklepów trafił właśnie trzeci autorski album Dominika Bukowskiego. Czołowy polski wibrafonista nie jest jednak jedynym kompozytem płyty "Vice Versa".To album bardzo spójny, przemyślany, w którym nie chodzi o popisowe solówki czy dominację któregokolwiek instrumentu.



Za trzy, spośród siedmiu utworów, odpowiada fiński saksofonista Joonatan Rautio, a za jednen - nasz trójmiejski kontrabasista Piotr Lemańczyk. Pozostaje dodać, że za perkusją zasiadł, również wywodzący się z Finlandii, Vill Pynssi.

Dominik Bukowski w trakcie swojej krótkiej kariery (rocznik 1977) współpracował z imponującą liczbą muzyków polskich i zagranicznych. Dźwiękami swojego wibrafonu wzbogacił m.in. albumy Janusza Mackiewicza, Przemka Dyakowskiego, Tomka Sowińskiego, Leszka Kułakowskiego, Emila Kowalskiego czy Gorana Larsena. Od roku 2003 zajmuje niezmienne II miejsce w kategorii "wibrafon roku" w ankiecie prestiżowego magazyny muzycznego Jazz Forum.

Sesja nagraniowa albumu "Vice Versa" to efekt trasy koncertowej po Szwecji w 2007 roku, podczas której Bukowski wspierał skład saksofonisty Gorana Larsena. Tam poznał też fińskich muzyków, którzy towarzyszą mu na płycie. Wspominając wcześniej wkład kompozytorski poszczególnych osób, chciałem podkreślić klimat równowagi, pewnej demokraci dźwiękowej, która uderza już od pierwszych dźwięków otwierającego płytę "Carriage" i trwa praktycznie do jej zamknięcia utworem "One More Annex".

To album bardzo spójny, przemyślany, w którym nie chodzi o popisowe solówki czy dominację któregokolwiek instrumentu. To rejestracja spotkania przyjaciół, doskonale się ze sobą porozumiewających, pomimo oczywistych różnic językowych.

Nie zabrakło też na płycie instrumentalnego kunsztu. Doskonale przeplatają się ze sobą kolaże dźwiękowe wibrafonu Dominika Bukowskiego i saksofonu Joonatana Rautio. Wspaniale współpracuje ze sobą sekcja rytmiczna - Piotr Lemańczyk i młody, ale jakże pomysłowy Vill Pynssi. Są uniesienia - tempo rozwija się i narasta w kompozycji o wszystko mówiącym tytule "Freak Out Zone". To zresztą najszybszy moment "Vice Versy". A poza tym jest bardzo kojąco - czego dowodem są chociażby utwory "Anna" czy "Quiet Boy" - tym samym, to muzyka wprost wymarzona na zimowe wieczory. cechuje ją pewien uniwersalizm, dzięki któremu możemy cieszyć się nią zarówno podczas jej bezpośredniej kontemplacji, jak i towarzyskiego spotkania.

Album "Vice Versa" jest ciekawy także pod względem studiów nad pewnym skandynawskim fenomenem. Zawsze mnie ciekawiło, jak mieszkańcy mrocznej i zimnej Północy potrafią stworzyć tak niezwykle "ciepłe", a przy tym uniwersalne twory kultury? Astrid Lingren i jej "Dzieci z Bullerbyn", Joonatan Rautio i jego saksofon, oraz Ikea, do której, chcąc nie chcąc wracamy, gdy potrzeba nam czegoś ładnego, odkrywczego w swej prostocie, a przy tym doskonale wykonanego. Podobnie ja wracam do albumu Dominika Bukowskiego.
Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 4)

Dodaj opinię

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.