Westerplatte schowane za Labubu i Pokemonami
Gofry, zapiekanki i słodycze z widokiem na wyłaniający się zza drzew Pomnik Obrońców Wybrzeża na Westerplatte. Kramów na Westerplatte nie było nigdy tak wiele, jak w tym roku.
Ojczyzna na sztandarach, politycy przekrzykują się, kto jest patriotą, a kto rosyjskim szpiegiem lub niemieckim pachołkiem, wieloletnie przepychanki na linii władza centralna - samorząd o organizację obchodów wybuchu II wojny światowej, a na Westerplatte rządzą Labubu i Pokemony - ze smutkiem zauważa pan Paweł.
Oto jego refleksje, którymi dzieli się z czytelnikami Trojmiasto.pl:
Normalka.
Od kilku lat, przez kilka dni w roku, oprowadzam znajomych z południa kraju po naszym pięknym mieście. Te same miejsca, te same opowieści, historia, zabytki... klasyka dobrego gospodarza.
I zawsze, zawsze wszystkim powtarzam: jeśli chcesz przyjechać się pobawić, poopalać się i popływać to przyjedź w sezonie. Ale jeśli chcesz poznać Gdańsk, to nie przyjeżdżaj w sezonie, bo zrazisz się do miasta z tak piękną historią.
Obowiązkowym punktem programu wycieczki jest Westerplatte. Bywam tu 2-3 razy w roku. I to co obserwuję powoduje, że wizyta u gastrologa wydaje się nieunikniona. O ile przed sezonem, powiedzmy do kwietnia, wszystko jest tak, jak powinno być, to w sezonie turystycznym komercjalizacja tego miejsca przekracza wszystkie granice. To wyjątkowe w naszej historii miejsce, skłaniające do refleksji i wymagające skupienia, zamienia się w dożynki.
O tyle dobrze, że w przeciwieństwie do zeszłego roku nie zauważyłem tym razem stoiska z leżakami do wypożyczenia, na których można by się wylegiwać pod napisem "Nigdy więcej wojny". Nie było też koszulek reprezentacji Argentyny z nazwiskiem Messiego.
Reszta jednak pozostała bez zmian.
Westerplatte pełne kramów z tandetą
Poza sezonem, jest tylko jedno miejsce na Westerplatte, obok parkingu i pętli autobusowej, gdzie można kupić pamiątki. Natomiast w sezonie kramy, na których można kupić niemal wszystko, stoją wzdłuż niemal całej drogi prowadzącej do pomnika.
Maska przeciwgazowa typu "Słoń"? Nie ma sprawy!
Bajery z bursztynu? Pewnie!
Idąc za wiodącymi obecnie trendami nie mogło w tym roku również zabraknąć Labubu, wesoło uśmiechających się obok pluszowych pokemonów.
No i w razie gdyby ktoś zgłodniał można sobie wciągnąć "zapieksę", a na deser lody i kawkę.
Po prostu RE-WE-LA-CJA! Oczywiście nieistotnym faktem już jest to, że te straganiki przysłaniają plac z historycznymi tablicami, na których zawarte są zdjęcia i informacje dotyczące ataku na Polskę 1 września 1939. Jest Labubu, jest zabawa, pieniądz się zgadza.
Po pierwsze, nie powinno być zgody na ustawienie tych kurników w takim miejscu. Po drugie, jeśli już je ustawiono, to dlaczego nikt nie kontroluje co się na nich sprzedaje? Ja rozumiem, że teraz wszystko jest "monetyzowane", ale bez przesady.
Chcemy, żeby szanowano naszą historię. Ale nikt nie będzie jej szanował, jeśli my sami tego nie będziemy robić. I tak samo jak żenujący jest poziom męskiej reprezentacji w piłce nożnej, tak samo żenującym jest pomysł na tablice #łączy nas Westerplatte. Wolałbym, żeby #łączyło nas myślenie.
Co Cię gryzie - artykuł czytelnika to rubryka redagowana przez czytelników, zawierająca ich spostrzeżenia na temat otaczającej nas trójmiejskiej rzeczywistości. Wbrew nazwie nie wszystkie refleksje mają charakter narzekania. Jeśli coś cię gryzie opisz to i zobacz co inni myślą o sprawie. A my z radością nagrodzimy najciekawsze teksty biletami do kina lub na inne imprezy odbywające się w Trójmieście.