Gedania - Lechia 4:3
1:0 Szymański (7), 1:1 Bławat (49-głową), 1:2 Kalkowski (59), 1:3 Wasicki (67), 2:3 Cirkowski (74), 3:3 Borowski (79), 4:3 Borowski (90-głową).
Sędzia: T. Cwalina (Gdańsk). Widzów 4000.
GEDANIA: BIECKE - MAZURKIEWICZ Ż (69 GUBIENKO), Górski, Witt, Cirkowski Ż - SZYMAŃSKI, Hering (59 Podgórniak Ż), Broner, Adamus (80 R. Stencel) - Borowski, Hartman (67 Laskowski). TRENER: Bussler.
LECHIA: Opuszewicz - Kaczmarek, Matuk Ż, Gąsiorowski Ż, ŻUK (46 GRONOWSKI) - MELANIUK, Borkowski, Widzicki, CIUCIAS (46 WASICKI) - Kalkowski, Bławat. TRENER: Jastrzębowski.
Deszczowa aura nie pozwoliła na to, by oprawa meczu i frekwencja na trybunach dorównały niezwykłej stawce spotkania. Dorównał jej tylko przebieg gry. Absolutnie dramatyczny.
Biało-zieloni, zachęcani od pierwszej sekundy żywiołowym dopingiem, rzucili się na rywali. W polu karnym Gedanii natychmiast zrobiło się gorąco, jednak mylił się ten, kto pomyślał, że tak będzie przez cały mecz. Nominalni gospodarze, mimo że chwilami interweniowali jakby byli z porcelany, często też bojaźliwie, potrafili zapanować nad emocjami i ku zdumieniu tłumu, strzelili gola przy pierwszej okazji. Borowski, nieudolnie kryty przez Gąsiorowskiego, przedłużył głową dośrodkowanie Adamusa i zamykający akcję Szymański strzelił celnie z 10 m. Powtórzyła się więc sytuacja z jesieni, gdy ten sam wychowanek Lechii ukłuł w tak ważnym momencie. W 11 min mogło być 2:0, ale Adamus, zderzając się z jednym z kolegów, fatalnie spudłował z 12 m, a po chwili biało-zieloni patrzyli jak po rzucie wolnym Mazurkiewicza Borowski spokojnie przyjmuje piłkę w polu karnym. Supersnajper przypadkiem dotknął piłkę ręką. Kibicom Lechii serca zabiły w 14 min, kiedy "główka" Widzickiego minimalnie minęła cel. Potem jeszcze dwukrotnie Melaniuk strzelał groźnie z okolic "szesnastki", Biecke wypuścił piłkę po uderzeniu Bławata i wreszcie w 34 min młody golkiper sparował na róg piłkę po strzale Borkowskiego z rzutu wolnego. Przed tym Mazurkiewicz wyprosił żółtą kartkę, bo po raz wtóry bez ceregieli faulował Kalkowskiego tuż przed polem karnym.
Te akcje były sygnałem, co prawda skromnym, tego, co musi się stać po przerwie. Tylko nie wiadomo dlaczego Gedania była zaskoczona odmianą w grze lidera (m.in. Kalkowski zszedł na lewą flankę). Generalnie druga połowa była popisem beznadziejności bramkarzy, aczkolwiek pod tym względem wygrał Biecke. W 49 min idiotycznie wybiegł do dośrodkowania Kalkowskiego z rzutu rożnego, a dziesięć minut później chyba nie widział gdzie jest, kiedy lechista zagrywał spod linii końcowej. W 67 min też maczał palce w nieszczęściu. Po uderzeniu Gronowskiego odbił futbolówkę prosto pod nogi Wasickiego. Cała Gedania w tym okresie zachowywała się jakby uczestniczyła w sparingu. Nic nie wskazywało na to, że Lechia może stracić przewagę.
W 74 min Adamus z Cirkowskim wycięli liderowi numer. Był rzut rożny. Adamus delikatnie musnął piłkę, czego nie zauważyli rywale. A "Cirek" zabrał futbolówkę, pognał w pole karne i strzelił. Szok. W końcówce ujawnił się genisz Borowskiego. Najpierw dobił strzał Laskowskiego z 14 m, a w doliczonym czasie przeskoczył Opuszewicza, który bez sensu wybiegł do dośrodkowania na 10 m. Aż się wierzyć nie chciało. Kilka sekund później gedanistów ogarnął szał radości.
28. KOLEJKA.
Orlęta Reda - Chojniczanka 3:1 (0:0); Król (80), Labuda (85, 88) - Stopa (48).
Cartusia - Olimpia Sztum 0:0
Pomezania Malbork - Bałtyk Gdynia 0:0
KP Sopot - Wisła Tczew 0:1 (0:0); Setera (88).
Gryf '95 Słupsk - Pogoń Lębork 2:1 (1:0); Kublik (25), Pożega (75) - Łapigroski (64).
Powiśle Dzierzgoń - Wierzyca Starogard Gdański 1:2 (0:2); Wiercioch (60) - Kaszubowski (17-karny), Czapliński (39).
Sparta Sycewice - Orkan Rumia 0:3 (0:1); Twaróg (6), Hebel (61), Manteuffel (77).
Wybrzeże Objazda - Kaszuby Połchowo 0:3 (0:2); Pomorski (17), Sera (35-karny), Jersak (76)
