Zacumowane od 10 lat kutry przy Ołowiance zniknęły. Co się z nimi stało?
porównać
Spod gmachu Narodowego Muzeum Morskiego na wyspie Ołowianka zniknęły dwa stare kutry rybackie. Obie jednostki były tam zacumowane od ponad dekady i wchodziły w skład muzealnych zbiorów. Już nie wrócą do Gdańska, ale nie zostaną pocięte na żyletki. Dokąd trafiły i jaki los je czeka?
Jeden z nich - zacumowany bliżej Ołowianki - nosił nazwę WŁA-252, miał pomalowany na czarno kadłub i niebieską nadbudówkę. Drugi kuter miał na burcie nazwę GDY-18, jego kadłub był w kolorze zielonym, a nadbudówka w kolorze białym.
Obie jednostki były zacumowane w tym miejscu od ponad dekady i wchodziły w skład zasobów położonego na wyspie Narodowego Muzeum Morskiego. W jakich okolicznościach trafiły do muzealnych zbiorów?
Historyczne kutry GDY-18 i WŁA-252 na zdjęciu z kwietnia 2009 r. Obie jednostki trafiły do zasobów Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku w związku z akcją redukcji naszej floty rybackiej.
Pamiątki po redukcji floty rybackiej
- Oba kutry zostały nam przekazane przez rybaków na przełomie 2007 i 2008 r. Miała wówczas miejsce redukcja polskiej floty rybackiej [jej przeprowadzenie było konieczne z uwagi na przepisy unijne - dop. red.]. W zamian za rekompensatę właściciele wybranych kutrów musieli je wycofać z użytkowania. Mieli do wyboru dwie opcje: zezłomować jednostkę albo przekazać ją na cele kulturalne. Zgodziliśmy się włączyć te kutry do naszych zasobów jako dziedzictwo kulturowe polskiego rybołówstwa - tłumaczy Małgorzata Bochenek, rzecznik prasowy Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku.
Muzea w Trójmieście
Zielony kuter został zwodowany w 1973 r. w Stoczni Ustka, zaś czarny kuter w 1979 r. w Stoczni Remontowej Gryfia w Szczecinie. Jak wskazują wymalowane na burtach nazwy, ich porty macierzyste znajdowały się odpowiednio w Gdyni i Władysławowie. Co ciekawe, zielony kuter wśród muzealników był nazywany pieszczotliwie "ogórkiem".
Zobacz film Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku z akcji odholowania "ogórka"
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Czarny kuter do Władysławowa, zielony do Łeby
Czarny kuter został odholowany z wód Motławy na początku roku, a zielony w ubiegłą środę. Obie jednostki już nigdy nie wrócą do Gdańska, ale nie trafiły do huty na przetopienie. Nadal będą służyć w celach wystawienniczych.
Oferty rejsów wędkarskich na Bałtyku
- Kuter WŁA-252 został sprzedany Stowarzyszeniu Rozwoju Szotlandu z siedzibą we Władysławowie. Zostanie tam wyeksponowany do zwiedzania w celach kulturalno-edukacyjnych. Natomiast kuter GDY-18 nadal pozostaje w naszych zasobach. Znajduje się on obecnie w stoczni, skąd trafi docelowo do Łeby, do Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa Bałtyckiego. To nowy, 10. już oddział naszego muzeum - kontynuuje Bochenek.
Przepołowienie "ogórka"
Po co "ogórek" trafił do stoczni? Wbrew pozorom nie po to, aby zostać poddanym kapitalnemu remontowi, ale... aby zostać przepołowionym. Kuter będzie bowiem ustawiony w Łebie na lądzie. Jak nietrudno się domyślić, ten nietypowy zabieg ma służyć lepszemu wyeksponowaniu pod kątem zwiedzających.
- Kuter GDY-18 zostanie przecięty na pół w poprzek kadłuba. Obie części zostaną włączone do stałej ekspozycji Muzeum Archeologii Podwodnej i Rybołówstwa Bałtyckiego w Łebie. Przyszli goście naszego oddziału będą mieli niepowtarzalną okazję zobaczyć przekrój kutra. Ponadto będzie można go podziwiać dosłownie z każdej strony, łącznie z dnem - kwituje Bochenek.
Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku nie ma jeszcze sprecyzowanych planów, w jaki sposób wykorzystać zwolnione przez kutry miejsca do cumowania na Motławie.
