Czerwony Korsarz, czyli samozwańczy gdański pirat, o którego ordynarnym zachowaniu piszemy od dawna, został w piątek zatrzymany i trafił na komisariat. Następnie został przesłuchany i... puszczony wolno.
nie, policja jest zbyt bierna w tej sprawie
57%
nie wiem, nie liczę na szybki finał tej sprawy
20%
tak, to się w końcu musi skończyć
23%
W piątek po godz. 17, spacerującą po
ul. Długiej 
parę zaczepił Czerwony Korsarz, czyli
Sławomir Ziembiński, samozwańczy pirat, który od blisko 2 lat nęka turystów i mieszkańców Gdańska.
Tym razem miał mniej szczęścia, bo jego "ofiary" nie zignorowały jego zaczepek, jak robili to inni, lecz postanowiły zareagować i zgłosiły sprawę patrolowi.
- W piątek otrzymaliśmy zgłoszenie od dwóch osób - kobiety i mężczyzny - w sprawie gróźb karalnych. Osoby te wskazały patrolowi składającemu się z policjanta i strażnika miejskiego mężczyznę podejrzewanego o ten czyn [czyli Czerwonego Korsarza - przyp. red.] - mówi
Lucyna Rekowska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
- Został on zatrzymany i przesłuchany w charakterze świadka.Pirat trafił na komisariat przy ul. Piwnej, gdzie został przesłuchany w charakterze świadka, a następnie wypuszczony na wolność.
- Sprawa trafiła do prokuratury. Czekamy więc na jej decyzję - dodaje Rekowska.
Agresywne zaczepki przebranego w strój pirata mężczyzny, który na ulicach Trójmiasta pojawił się po śmierci wieloletniego gdańskiego pirata
Andrzeja Sulewskiego, opisywaliśmy wielokrotnie.
Kilka miesięcy temu zaatakował on nożem fotoreportera, wcześniej był wyrzucany z miejskich imprez, naprzykrzał się turystkom, na siłę stawiając im pieczątki - np. na dekolcie.
Choć mężczyzna bywał już zatrzymywany, a sprawy przeciw niemu trafiały do sądu, kolejne ekscesy uchodzą mu na sucho. Większość osób po prostu woli machnąć ręką i nie zawracać sobie głowy wzywaniem policji czy uczestnictwem w sądowych procesach. Tym bardziej, że mężczyzna sprawia wrażenie niezrównoważonego psychicznie.