Fakty i opinie

Gdański "ogórek" zyskał swojego "korniszonka"

Jelcz 043 zwany "ogórkiem" z przyczepką P-01, czyli tzw. "korniszonkiem".
Jelcz 043 zwany "ogórkiem" z przyczepką P-01, czyli tzw. "korniszonkiem". fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl

Gdańsk wzbogacił się o kolejny historyczny pojazd komunikacji miejskiej. Po ponad półrocznym remoncie, ZKM zaprezentował przyczepkę do Jelcza 043. Ponieważ autobus nazywany jest "ogórkiem", przyczepkę do niego ochrzczono "korniszonkiem". Niestety nie będzie można w niej podróżować, bo nie zezwala na to prawo.



Czy miasto powinno sprowadzać i odnawiać kolejne historyczne pojazdy?

tak, to świetna atrakcja turystyczna i promocja komunikacji miejskiej 74%
tak, o ile fundusze na to nie obciążą funkcjonowania liniowej komunikacji 18%
nie, to zbędny wydatek, należy skupić się na naprawach obecnego taboru 4%
nie, historyczny tabor nie jest potrzebny i stanowi zbędne obciążenie finansowe 4%
zakończona Łącznie głosów: 835
Poszukiwania "korniszonka" trwały co najmniej od 2009 r., kiedy siłami Pomorskiego Stowarzyszenia Sympatyków Transportu Miejskiego oraz władz miasta sprowadzono do Gdańska "ogórka". Tzw. "pojazd doczepny" udało się namierzyć i kupić w październiku ubiegłego roku.

- Przyczepka, którą możemy dzisiaj oglądać, powstała z dwóch pojazdów tego typu. Pierwszy, wyprodukowany w 1974 r., znaleźliśmy pod Sulęczynem, drugi, o dwa lata młodszy, kupiliśmy od firmy Warbus. Niektóre części znaleźliśmy w magazynach lub pozyskaliśmy od kierowców - miłośników transportu miejskiego - tłumaczy Alicja Mongird, rzecznik prasowy ZKM Gdańsk.

Wnętrze pojazdu i wszelkie jego instalacje zostały wyremontowane, dlatego prawie wszystko jest w nim oryginalne.

- Nie udało nam się zainstalować oryginalnych siedzisk. Repliki różnią się tym, że mają gąbkę zamiast sprężyn - tłumaczy Wojciech Kamiński, kierownik wydziału zaplecza technicznego autobusów w ZKM Gdańsk.

Wnętrze przyczepki wykonano na nowo od podstaw.
Wnętrze przyczepki wykonano na nowo od podstaw. fot. Krzysztof Koprowski/Trojmiasto.pl
Miasto zapłaciło ok. 2 tys. zł za kaszubskiego "korniszonka" i ok. 20 tys. zł za kupionego u warszawskiego przewoźnika. Różnica w cenach wynika głównie ze stanu poszczególnych pojazdów. Dalsze prace naprawcze i remontowane były wykonywane już nakładem własnym ZKM Gdańsk.

Przyczepka będzie stanowić jednak raczej eksponat muzealny, niż mieć zastosowanie praktyczne. Choć w jej wnętrzu mogłoby zmieścić się 30 pasażerów, współczesne przepisy nie pozwalają na ich przewożenie w takich warunkach. Co ciekawe, gdyby identyczną przyczepkę ciągnął traktor, byłoby to legalne. "Korniszonka" będzie więc można zwiedzić wyłącznie podczas postoju lub wykorzystać jako przestrzeń bagażową, np. podczas przejazdów specjalnych na ślub czy inne uroczystości (istnieje możliwość wynajmu autobusu od ZKM Gdańsk).

Tak wyglądała przyczepka spod Sulęczyna w 2011 r.
Tak wyglądała przyczepka spod Sulęczyna w 2011 r. fot. Adam Kaszubowski
Ale nie ma też czego specjalnie żałować. - W czasach gdy przyczepki eksploatowano w jeździe liniowej, podróż w tej części nie była nadzwyczaj komfortowa. Szczególnie dotkliwe były spaliny i kurz, który dostawał się do wnętrza. Dodatkowo niewielki rozstaw osi sprawiał, że była ona podatna na nierówności w drodze - wspomina Kamiński.

Ciekawostką wnętrza przyczepki jest specjalny luk pod tylnymi siedzeniami, gdzie przechowywano koło zapasowe, guzik do powiadamiania kierowcy o przystanku na żądanie oraz hamulec postojowy umieszczony pod fotelem obok drzwi.

"Ogóreczek" wraz z "korniszonkiem" będą pojawiać się na ulicach Gdańska podczas specjalnych przejazdów lub na liniach turystycznych. Dotychczas "ogórkiem" można było podróżować po terenach postoczniowych w ramach Subiektywnej Linii Autobusowej.

Opinie (104) 4 zablokowane

  • : ) (1)

    Jak korniszonek to i pół literka : )

    • 110 6

    • Na Zdrowie!!!

      • 2 0

  • Super! (1)

    Aż chcę się przejechać... czekam z niecierpliwością! :) może kiedyś przepisy się zmienią?

    • 60 1

    • Oj..

      ...jazda tą przyczepką potrafiła dostarczyć sporą dawkę adrenaliny.Gdy autobus solidnie się rozpędził na niezbyt równej drodze to przyczepką zdrowo " miotało" :-)))

      • 3 0

  • KOMUNA WRACA

    HEHEHEHEHEHE

    • 13 45

  • (12)

    A ja troszkę tęsknię za starymi autobusami. Przynajmniej były wygodne i miękkie siedzenia :)

    • 47 16

    • to prawda i niejeden stary tramwaj (6)

      ma lepsze ogrzewanie niż nowy!!!

      • 15 5

      • (5)

        ogolnie te stare tramwaje wydają się bardziej porządne. Jakoś nie wyobrażam sobie 30sto letniej PESy jeżdżącej po gdańsku :)

        • 15 4

        • Tak jak nie wyobrażam sobie 20-letniej lodówki albo pralki

          Ale cóż. Tak skonstruowana jest dzisiejsza gospodarka światowa.

          • 11 1

        • (3)

          Konstale mają normalne okna, nie piszczą jak Pesy, ostatnio też patrzę a Pesa mnie mija brana na zapych - nowe tramwaje, a psują się jak te "wysłużone". Ja mam takie zdanie, że jedyną - jedyną przewagą pes na konstalami jest to, że są "przyjazne" dla wózków, reszta w mojej ocenie przemawia za Konstalami.

          • 4 10

          • tak, wszystko poza układem napędowo hamulcowym :)

            • 0 0

          • trzeba było kupić Bombardiery (1)

            są lepsze od PES i Konstali

            • 2 0

            • Tu się zgadzam - Bombardier, przede wszystkim nie piszczy, jak Pesa, co mnie osobiście irytuje i nie ma krzeseł na ukos, które są jednym z bardziej dziwacznych pomysłów jakie widziałem w układzie foteli w środkach k.m.

              • 1 0

    • (2)

      dodatkowo miały duże okna, w gorący dzień jak znalazł. w aktualnych autobusach lufciki i brak włączonej klimatyzacji - uzasadnienie kierowców : bo na przystankach otwierane są drzwi i i tak się powietrze miesza... :)

      • 3 0

      • Bo to fakt. Każdy kierowca wie, że w warunkach miejskich klimatyzację to można sobie wsadzić w d*pę - duże, otwierane okna są o wiele lepszym rozwiązaniem. Klimatyzacja może być skuteczna gdzieś tam w korkach, ale zwykle zaraz jest przystanek i schłodzone powietrze opuszcza autobus momentalnie.

        • 0 0

      • duze okna

        duze okna w ogorkach? Dopiero ikarusy mialy okna ktorych otwarcie cos dawalo.

        • 0 0

    • W Ikarusie latem otworzyłeś okna i było chłodno (1)

      A w Solarisach, no niestety...

      • 1 2

      • Bo ludzie otwierają okna

        To klima siada. A starczyłoby trochę pomyślunku.

        • 2 1

  • hehe (1)

    Prawie jak Krakowski tramwaj z osobnym wagonem, no tego jeszcze nie było żeby miejski autobus miał przyczepke :D

    • 9 20

    • Korniszonek - glupie swoja droga.

      Najwyrazniej za pozno sie urodziles !

      • 1 0

  • To były sprzęty :) (1)

    Lubiłem jako mały chłopaczek siadać z przodu i
    podziwiać jak kierowca poszukiwał biegów i kręcił koloru kremowego fojerą, podskakując na na fotelu.
    A jakoś nikt nie płakał że mu klimy nie włączyli.

    • 93 1

    • To były sprzęty :)

      Dokładnie taki sam zestaw miała Samochodówka na Elbląskiej, jeździliśmy nim na obozy /na Mazury/ w latach siedemdziesiątych. Kierowcą był p. Gawroński
      o ile pamiętam. Łezka się w oku kręci...

      • 7 0

  • (3)

    Ogorek, Korniszonek, Sokol, Orzelek, Bombel vel Bombka... Jakie sa jeszcze nazwy dla pojazdow komunikacji miejskiej? ;)

    • 19 1

    • Trumna. To były te stare tramwaje, gdzie można było sobie z tyłu rumplem pokrecić. To były czasy.

      • 6 0

    • (1)

      żelazko, akwarium to wasze kochane 105tki. Na bombardiery mówi się poprostu bomba :), dwukierunkowe n8c to potocznie dortmundy, ale dla wtajemniczonych jest to poprostu helmut :) Najciekawsze jest to że na swingi 120nag wszyscy mówią poprostu pesa :)

      • 5 0

      • A nie...

        na swingi ja mówię z dziećmi GLIZDA :) Bo się ładnie wyginają na zakrętach (5 krótkich części, zamiast dwóch długich)

        A Helmuty to raczej wcześniejsza generacja niemieckich tramwajów, takie zaokrąglone, typ GT8. W Gdansku ich nie ma.

        • 1 0

  • Bez przesady. (4)

    Wcale nie było tak źle z tymi spalinami, a i kurz też nie doskwierał. Co zostało mi w pamięci z podróży takimi przyczepkami, to "cisza" związana z brakiem dźwięku prcującego silnika oraz łomot sprzęgu podczas przyśpieszania i hamowania. Miało się wrażenie, ze pasażer porusza się jakimś elektrycznym wehikułem. Fajne te korniszonki były. Ogórasy też. Jako dzieciak uwielbiałem opierać się na wielkiej osłonie silnika wewnątrz pojazdu i podglądać pracę kierowcy.

    • 73 1

    • Ja tam lubiłem jeździć w przyczepie

      Żadnych spalin nie pamiętam. Fakt,że przyczepy to był epizod w komunikacji miejskiej. Jak to się stało, że nie zachował się żaden ogóras miejski?! Ani krótki ani przegubowy. Wielka strata.

      • 10 1

    • Problem byl jedynie tego typu, ze rozne mety mogly w takiej przyczepie robic co chca. Przy malej liczbie pasazerow w takiej przyczepie moglo byc niebezpieczne.

      • 5 0

    • kiedyś taka przyczepka jeżdziła na lini 154 i miała pętle przy ptasiej. (1)

      A my cała brygadą jechaliśmy w niej do miasta. Drziw się nie zamknęly i przez całą Małomiejską rąb rąb w każdy słup !!! Ale była zabawa

      • 3 1

      • glowa tak rabales w kazdy slup? faaajna zabawa.. :)))

        • 0 0

  • ..jechałem kiedyś takim "korniszonkiem" (1)

    ..wydaje mi się jednak że to chyba tylko był taki epizod w historii ZKM. Miałem przyjemność podróżować tym na trasie 148 z Nowego Portu. Wolałem jednak przegubowce..

    • 22 0

    • Ja za dzieciaka regularnie takimi jeździłem :)

      I pamiętam tramwaje stare, drzwi harmonijkowe a motorniczy korbą kręcił. Ale to była komuna :)

      • 2 0

  • nie ma na co pieniedzy wydawac? (1)

    juz tacy bogaci jestesmy? Za 20 tys+ mozna by np. smietniki ustawic tam gdzie ich nie ma czyli prawie wszedzie, ale nie lepiej zrobic sobie przyczepke, ktora jest tak potrzebna jak swini siodlo... Boze widzisz i nie grzmisz?

    • 11 154

    • A za dwieście tysięcy można by je opróżniać przez rok.

      • 6 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.