Karnowski w Porsche: prywatnie, czy służbowo?
Primaaprilisowa przejażdżka Jacka Karnowskiego eleganckim Porsche może z perspektywy czasu okazać się mało zabawna.
Śledztwo w sprawie afery korupcyjnej w Sopocie wciąż trwa, ale jak dotąd nikomu nie przedstawiono żadnych zarzutów. Tymczasem pojawiły się nowe wątki łączące tym razem prezydenta Jacka Karnowskiego z miejscowym dilerem samochodów.
Według "Rzeczpospolitej" długoletnia i zażyła znajomość prezydenta Sopotu z Włodzimierzem Groblewskim, dilerem luksusowych marek samochodów, mogła nosić znamiona korupcyjne. Firma miała udostępniać Jackowi Karnowskiemu na prywatny użytek Porsche i Audi A3 ze swoich salonów.
Tym pierwszym modelem, wartym około 160 tys. euro, prezydent jeździł ulicami miasta 1 kwietnia w prima aprilis. Wypożyczenie odbyło się na zasadzie umowy ustnej. Z relacji "Rz" wynika, że Karnowski wybierając się na Euro 2008 również podróżował Porsche z salonu Groblewskiego.
- Pan prezydent nigdy nie korzystał z Porsche do celów prywatnych - zapewnia Magdalena Jachim, rzecznik prasowa miasta Sopotu.
Audi A3 posłużyło prezydentowi do prywatnego wyjazdu w zeszłym roku w góry wraz ze... Sławomirem Julke. - Tak, wypożyczaliśmy samochód zastępczy na przełomie 2007 i 2008 roku, z uwagi na deklarowaną niesprawność pojazdu pana Karnowskiego - deklaruje na łamach "Rzeczpospolitej" Krzysztof Groblewski, syn dilera.
Zarówno diler, jak i biuro prasowe magistratu zapewniają, że w tym przypadku została spisana umowa wypożyczenia, jednak nie chcą jej ujawnić, gdyż prezydent zawarł ją jako osoba prywatna .
W 2004 roku Jacek Karnowski kupił prywatnie za 75 tys zł. brutto volkswagena busa T4. Później w ciągu czterech lat firma Groblewskiego dostarczyła cztery volkswageny (Transportera, Tourana i dwa Passaty) w przetargu organizowanym przez Urząd Miasta w Sopocie. Czy był to objaw wdzięczności za wcześniejsze wypożyczenia i okazyjną cenę auta?
- Potwierdzam, że zajmujemy się tym wątkiem, ale jego zakres jest zdecydowanie szerszy niż opisuje to "Rzeczpospolita" - ujawnia Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego Wydziału Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej. - Więcej nie mogę powiedzieć.
Wiadomo tylko, że prokuratura zaczęła badać sprawę bliskich stosunków prezydenta Sopotu z właścicielem salonu samochodowego już znacznie wcześniej, bo na pół roku przed wybuchem tzw. afery sopockiej. W tym jednym z najgłośniejszych skandali na szczeblu samorządowym ostatnich lat na razie jeszcze nikomu nie postawiono zarzutów, ale jak twierdzi prokurator Niemczyk śledztwo jest na bardzo zaawansowanym etapie.