Fakty i opinie

stat

Gdańskie zabytki wracają pod nadzór konserwatora wojewódzkiego

Sprawa kanału Raduni i tzw. koryta edukacyjnego w Forum Gdańsk stała się powodem rozwiązania porozumienia między konserwatorami wojewódzkim, miejskim a wojewodą.
Sprawa kanału Raduni i tzw. koryta edukacyjnego w Forum Gdańsk stała się powodem rozwiązania porozumienia między konserwatorami wojewódzkim, miejskim a wojewodą. fot. trojmiasto.pl

Nielegalna zabudowa kanału Raduni z jednej strony, z drugiej - polityka rządu w kwestii Westerplatte i terenów stoczniowych - takie są prawdopodobnie powody, dla których nadzór nad gdańskimi zabytkami wróci pod skrzydła wojewódzkiego konserwatora zabytków.



Aktualizacja godz. 13:00

W ramce pod artykułem zamieszczamy oświadczenie władz miasta Gdańska w sprawie opisywanej przez nas decyzji Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, która okazała się dla miasta zaskakująca oraz - zdaniem miejskich urzędników - "motywowana politycznie".


Kto powinien sprawować nadzór nad gdańskimi zabytkami?

miejski konserwator

49%

konserwator wojewódzki

51%
Z naszych informacji wynika, że w poniedziałek po południu, za pośrednictwem wojewody pomorskiego, do gdańskiego magistratu trafiło pismo, w którym Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków wypowiada miastu umowę, na mocy której to miejski konserwator zabytków sprawował nadzór nad najcenniejszymi gdańskimi zabytkami.

Przypomnijmy: porozumienie między oboma konserwatorami (wojewódzkim i miejskim) oraz wojewodą pomorskim zostało podpisane 17 listopada 2015 roku. Na jego podstawie miejski konserwator zabytków przejął obowiązki wojewódzkiego konserwatora w zakresie opieki nad zabytkami na terenie Gdańska, z wyłączeniem Głównego Miasta.

Orędownikiem takiego porozumienia był prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, a ostatecznie przychylił się do niego ówczesny konserwator wojewódzki Dariusz Chmielewski. Przekonywał on, że "nowy podział kompetencji przyniesie zabytkom korzyści, chociażby z tego względu, że samorząd Gdańska ma zaplecze finansowe i kadrowe, o którym on nawet nie może pomarzyć".

Czytaj też: Gdańsk przejmie zabytki od pomorskiego konserwatora?

Krytykiem takiego rozwiązania był natomiast m.in. Tomasz Korzeniowski, prezes Towarzystwa Opieki nad Zabytkami. Już w 2014 r. przestrzegał, że "wiele niewygodnych miastu zabytków, w imię realizowanych inwestycji, podzieli los spichlerza Woli Łeb [rozebranego - dop. red.] na Wyspie Spichrzów lub zabytków Stoczni Gdańskiej".

Prezydent jednocześnie jako inwestor-wnioskodawca oraz jako decydent



Faktycznie, porozumienie sprawiło, że miejski konserwator zabytków stał się recenzentem efektów pracy swoich kolegów z innych wydziałów magistratu czy miejskich instytucji, którzy przygotowywali lub prowadzili inwestycje na terenie miasta.

I właśnie na tę kwestię zwróciła uwagę obecna pomorska wojewódzka konserwator zabytków. W piśmie przesłanym do gdańskiego magistratu zwróciła uwagę, że "na terenie historycznych zespołów zabudowy, w tym również w granicach układu urbanistycznego Gdańska - pomnika historii, inwestycje realizowane są na mocy umów partnerstwa publiczno-prywatnego pomiędzy prywatnymi inwestorami a miastem Gdańsk, co skutkuje tym, że prezydent miasta występuje jednocześnie jako inwestor-wnioskodawca oraz jako decydent".

- W naszej ocenie porozumienie nie umożliwiało sprawowania skutecznego nadzoru przez tutejszy organ nad działaniami Miejskiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku - tłumaczy swoją decyzję Agnieszka Kowalska, pomorska wojewódzka konserwator zabytków.
Jej zdaniem rażącym przykładem takiej sytuacji jest sprawa pozwoleń na wykonanie tzw. dwudzielnego koryta w kanale Raduni, biegnącym przez Forum Gdańsk.

Miejski konserwator nic nie zrobił w sprawie kanału Raduni



Sprawę relacjonowaliśmy na bieżąco. Po kontrolach stwierdzono nieprawidłowość wydanych decyzji miejskiego konserwatora, w tym tej pozwalającej na wykonanie tzw. koryta edukacyjnego, co było niezgodne z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

Ostatecznie decyzje zostały unieważnione, a na dewelopera Forum Gdańsk nałożono 500 tys. zł kary, która została podtrzymana przez generalnego konserwatora zabytków, zwierzchnika wojewódzkiej konserwator.

Czytaj też: 0,5 mln zł kary dla Forum Gdańsk podtrzymane

Mimo upływu kilku miesięcy miejski konserwator nie podjął żadnych działań zmierzających do usunięcia skutków błędnych decyzji i nie wszczął postępowania w sprawie nakazania przywrócenia zabytku - Kanału Raduni - do stanu poprzedniego.

- Powyższa sytuacja wskazuje na brak realnego wpływu Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na działania prowadzone przez Miejskiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku, nawet w przypadku złamania obowiązujących przepisów - konkluduje Agnieszka Kowalska. - Zgodnie z obowiązującymi zapisami porozumienia z 17 listopada 2015 r., wszelkie czynności mogą skutecznie zostać podjęte dopiero po zajęciu stanowiska przez Miejskiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku. W związku z powyższym, w ocenie Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, porozumienie z dnia 17 listopada 2015 r. utrudnia skuteczną ochronę zabytków, do których kompetencje przekazano Miejskiemu Konserwatorowi Zabytków w Gdańsku. W związku z tym za zasadne uważa się jego rozwiązanie.
Termin wypowiedzenia mija 28 lutego 2019 roku.

Kwapiński: kanał Raduni, ale też polityka



O ocenę tej decyzji poprosiliśmy Mariana Kwapińskiego, byłego pomorskiego wojewódzkiego konserwatora zabytków w Gdańsku. Początkowo nie chciał on się zgodzić na przekazanie części swoich kompetencji konserwatorowi miejskiemu. Zgodził się na to po utworzeniu samorządowego programu opieki nad zabytkami, co ostatecznie nastąpiło i dawało bezpieczeństwo nadzoru wojewódzkiego konserwatora nad samorządowymi konserwatorami.

- Po kontrowersjach m.in. z Forum Gdańsk, obecny rząd, bo należy pamiętać, że wojewódzki konserwator jest przedstawicielem administracji rządowej, zmienił front. W mojej ocenie to nie była inicjatywa pani Agnieszki Kowalskiej [wojewódzkiej konserwator zabytków - red.], by porozumienie rozwiązywać, tylko efekt oceny sytuacji przez generalną konserwator zabytków. Nie bez znaczenia jest tu polityka - twierdzi Marian Kwapiński.
Były konserwator uważa, że niebagatelny wpływ na rozwiązanie umowy ma nadzór nad Westerplatte. Przypomnijmy: gdański samorząd jest gospodarzem części terenów, które niedawno stały się przedmiotem sporu między wojewodą, dyrekcją Muzeum II Wojny Światowej, a miastem.

Kolejnym punktem zapalnym są tereny dawnej Stoczni Gdańskiej. Ze strony przedstawicieli rządu ma być wywierany nacisk, by obszar ten stał się pomnikiem historii, co może utrudnić lub nawet uniemożliwić przywrócenie na tym obszarze normalnych funkcji miejskich.

Warto odnotować, że dwa lata temu podobne porozumienie między konserwatorem wojewódzkim i miejskim zostało rozwiązane w Warszawie. Dziś miejski konserwator nadal prowadzi miejską ewidencję zabytków oraz podejmuje uchwały o przyznaniu dofinansowania na ochronę miejskich zabytków.

Oświadczenie władz Gdańska w sprawie decyzji Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków

W poniedziałek 26 listopada w godzinach popołudniowych do Urzędu Miejskiego w Gdańsku wpłynęło pismo, którym Wojewoda Pomorski na wniosek Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków rozwiązał porozumienie z dnia 5 listopada 2015 r. zawarte pomiędzy Wojewodą Pomorskim a Gminą Miasta Gdańska w sprawie prowadzenia spraw z zakresu właściwości Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Gdańsku przez Gminę Miasta Gdańska (szczegóły porozumienia tutaj: https://www.gdansk.pl/download/2016-04/71093.pdf).

Decyzja ta jest dla Miasta zaskakująca. Podobne porozumienia obowiązują w wielu miastach, m.in. w Sopocie, Gdyni, Poznaniu czy Szczecinie. Warto także podkreślić, że przez cały okres obowiązywania porozumienia, Pomorski Wojewódzki Konserwator Zabytków otrzymywał kopie wszystkich decyzji miejskiego konserwatora i nie było do nich żadnych uwag.

Niestety, zapewne za taką decyzją stoją motywacje polityczne. Jest to kolejna próba odbierania kompetencji samorządom, jak to miało miejsce w Warszawie, gdzie także dwa lata temu rozwiązano takie porozumienie. Co dalej teraz będzie z Westerplatte czy terenami postoczniowymi? Czy chęć decydowania o tych miejscach bez udziału samorządu także leżała u podstaw wypowiedzenia umowy? Na to pytanie każdy może odpowiedzieć sobie sam.

A przecież głównym powodem zawartego w Gdańsku w 2015 roku porozumienia było uproszczenie i przyspieszenie procedur konserwatorskich. Warto postawić pytanie: jak wygląda obecnie terminowość wydawania decyzji przez wojewódzkiego konserwatora zabytków i o ile dłużej będzie się teraz czekało na takie decyzje? Teraz każdy inwestor zamierzający inwestować na terenach chronionych w Gdańsku, zobowiązany będzie przejść procedurę uzyskania zgody Pomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

W kompetencjach miejskiego konserwatora pozostaną na pewno dotacje na remonty zabytków, prowadzenie gminnej ewidencji zabytków oraz szeroko pojęta edukacja i upowszechnianie wiedzy na temat gdańskich zabytków. Przypomnijmy, że od 2005 roku Gdańsk udziela dotacji na prace konserwatorskie przy zabytkach podmiotom zewnętrznym. Do dziś przekazano na ten cel ponad 30 milionów złotych, w tym 820 tysięcy złotych przekazanych Gminie Miasta Gdańska jako pomoc międzygminna na rzecz kościoła p.w. św. Katarzyny.


Na pewno ulegnie przeorganizowaniu praca Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków, niewykluczone, że część etatów zostanie zlikwidowanych. Propozycja reorganizacji pracy Biura zostanie przedstawiona w najbliższych miesiącach. Za wcześnie także, by mówić, jakie miejskie inwestycje mogą zostać spowolnione przez wypowiedzenie porozumienia. Potrzeba kilku miesięcy, by to zweryfikować.

Opinie (276) 8 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.