• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Ludzie Trójmiasta: ratowanie życia to jego pasja

- 24 godziny to niedużo - mówi Łukasz Wrycz-Rekowski. - Kiedy nie ma interwencji, mogę zjeść, obejrzeć telewizję, przespać się. Ale gdy zadzwoni telefon mam około minuty, by znaleźć się w karetce. W ciągu 12-godzinnego dyżuru wyjeżdżam średnio 5-7 razy. Najwięcej 14. Najdłuższy dyżur? Cztery dni pod rząd. Dałem radę.
- 24 godziny to niedużo - mówi Łukasz Wrycz-Rekowski. - Kiedy nie ma interwencji, mogę zjeść, obejrzeć telewizję, przespać się. Ale gdy zadzwoni telefon mam około minuty, by znaleźć się w karetce. W ciągu 12-godzinnego dyżuru wyjeżdżam średnio 5-7 razy. Najwięcej 14. Najdłuższy dyżur? Cztery dni pod rząd. Dałem radę. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Najgorsze są nagłe zgony, duże katastrofy i urazy dziecięce. To one zostają przed oczami najdłużej. Widok policjanta, który postrzelił się w głowę czy człowieka zmiażdżonego przez trolejbus to wiele, nawet dla doświadczonego ratownika. Kolejnym bohaterem cyklu "Ludzie Trójmiasta" jest Łukasz Wrycz-Rekowski, ratownik medyczny z 12-letnim stażem.



Z Łukaszem umawiam się przed południem w jednej z kawiarni w Gdyni. Choć kilka godzin temu skończył nocny 12-godzinny dyżur w Miejskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Gdyni, opowiadając o swojej pracy, pozostaje pełen energii. Znowu do karetki wsiądzie nazajutrz o godz. 7 rano i będzie dyżurował do 19. Ale tym razem to nie koniec, bo teoretycznie o tej samej godzinie musi być już w gdańskim Copernicusie. Kolejny dyżur trwający połowę doby rozpoczyna się idealnie na zakładkę.

- 24 godziny to niedużo - zaznacza Łukasz Wrycz-Rekowski. - Kiedy nie ma interwencji, mogę zjeść, obejrzeć telewizję, przespać się. Ale gdy zadzwoni telefon mam około minuty, by znaleźć się w karetce. W ciągu 12-godzinnego dyżuru wyjeżdżam średnio 5-7 razy. Najwięcej 14. Najdłuższy dyżur? Cztery dni pod rząd. Dałem radę.
Chcesz się podzielić z nami swoją historią? A może znasz kogoś, o kim powinniśmy napisać? Czekamy na maile: ludzietrojmiasta@trojmiasto.pl


Odebrać poród, przywrócić życie, odwszawić bezdomnego



Musi wiedzieć, jak radzić sobie w sytuacji zagrożenia życia. Ma uprawnienia do interpretacji EKG, zna farmakologię, elementy podstawowego badania neurologicznego, internistycznego, chirurgicznego, okulistycznego. Nie rozwiąże złożonego problemu ginekologicznego, ale poród już odbierze. Czasami kobiety zwlekają i akcja porodowa jest już tak zaawansowana, że nie ma czasu na jazdę do szpitala. Łukaszowi tylko raz zdarzyło się własnoręcznie przyjąć dziecko na świat, ale wspomina ten dzień jako jeden z najbardziej satysfakcjonujących momentów w swojej karierze.

Ale nie zawsze jest miło.
Kiedyś na oddział przywieźli kobietę znalezioną na śmietniku w pomorskich Kolbudach. Temperatura ciała: 28 stopni. Ale żyła. W takich przypadkach najpierw trzeba podnieść temperaturę we wnętrzu - wprowadzając ciepły płyn przez cewnik do pęcherza lub przy pomocy sondy do żołądka. Ogrzewać wychłodzonego człowieka nie można szybciej niż stopień na godzinę, by nie zszokować organizmu. Minęły cztery godziny zanim Łukaszowi i jego współpracownikom udało się przywrócić kobiecie funkcje życiowe. Potem mycie i odwszawianie, bo to też należy do ich obowiązków. Podziękowanie? "Dawać ku**a moją torebkę" - usłyszeli.

- Nie, nie jesteśmy otoczeni opieką psychologa - odpowiada Łukasz na moje pytanie. - Jeden rozładowuje napięcie na siłowni, inny musi się upić. Mi pomaga bieganie i rozmowy z kolegami, którzy na co dzień robią to samo. Żona nie chce słuchać o mojej pracy. Jest księgową. Wolę oszczędzić jej niektórych szczegółów.

Nie mylić z call center


"W okresie grypowym to pewnie często jeździcie" - usłyszał Łukasz w czasie jednej z ostatnich interwencji. Oczywiście stwierdzenie padło z ust mężczyzny, który wezwał karetkę do kaszlu i bólu głowy.

Niby oczywiste, że z grypą należy udać się do lekarza rodzinnego, a nie wzywać pogotowie. Ale odmówienie przyjazdu karetki pacjentowi to dla dyspozytora duże ryzyko. Jeśli okazałoby się, że pozornie niegroźna dolegliwość spowoduje śmierć czy kalectwo, mógłby zostać pociągnięty do konsekwencji. Bo z jednej strony pacjenci potrafią wyolbrzymiać problemy, ale z drugiej są i tacy, którzy bagatelizują swój stan zdrowia.

- Regularnie jesteśmy zastraszani - mówi spokojnie Łukasz. - Jeśli dyspozytor odmówi przyjazdu zespołu ratowniczego lub ratownik nie zrobi tego, czego oczekuje pacjent, słyszymy, że zgłosi nas do telewizji i czeka nas tajemnicza "interwencja". Przecież podatnik za nas płaci. Ja rozumiem, że chwila, w której dochodzi do utraty zdrowia jest trudna, bo często zupełnie nagle wszystko odwraca się o 180 stopni. Ale ludziom niestety brak świadomości.
- Jesteś zmęczony? - pytam.
- Bywam. Ale ratownictwo to uzależnienie - odpowiada Łukasz. - Obecnie pracuję o wiele mniej niż jeszcze kilka lat temu. Zwolniłem, staram się znaleźć więcej czasu dla rodziny i nie spędzać w pracy więcej niż dobę pod rząd.
- Jesteś zmęczony? - pytam. - Bywam. Ale ratownictwo to uzależnienie - odpowiada Łukasz. - Obecnie pracuję o wiele mniej niż jeszcze kilka lat temu. Zwolniłem, staram się znaleźć więcej czasu dla rodziny i nie spędzać w pracy więcej niż dobę pod rząd. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl
Ratownicy walczą z pokutującym stereotypem: ten, kto przyjedzie do szpitala karetką, szybciej zostanie przyjęty i trafi pod opiekę lekarza. - Błąd - twierdzi Łukasz.

W szpitalach obowiązuje system kwalifikacji chorych - bez względu na to, czy pacjent przychodzi samodzielnie czy przyjeżdża karetką, jest wstępnie badany i dopiero wówczas podejmuje się decyzję o priorytecie przyjęcia. Zespoły ratownictwa mają jeździć do udarów, zawałów, stanów ciężkich i takich zagrażających życiu. Niestety, często robią za taksówkę.

Łukasz: - Wiele możemy zrobić dla pacjenta, ale on musi też chcieć zrobić coś dla nas. Trzeba zastanowić się zdroworozsądkowo: czy jestem w stanie spakować się i na własną rękę dotrzeć do szpitala - taksówką lub przy pomocy kogoś bliskiego - czy konieczne jest wzywanie ambulansu. Ale jednocześnie namawiam: nie bójmy się zadzwonić na 999. Tam siedzi kompetentna osoba, która niekoniecznie musi wysłać karetkę na miejsce, ale może poradzić co zrobić. Zweryfikować, jakie objawy są niepokojące, a jakie niekoniecznie. Nie traktujmy dyspozytora jako obsługi call center, ale jak równoprawny personel medyczny.

Życie cenniejsze od połamanych żeber


Kiedy walczy się o ludzkie życie, liczy się każda minuta. Dlatego to świadek, często zupełnie przypadkowy człowiek udzielający pomocy, jest najważniejszym ogniwem w całym procesie. Nie ratownik, nie najlepszy z lekarzy i nie warte dziesiątki tysięcy maszyny medyczne. Decyzja kompletnie obcej osoby może zdecydować o wszystkim, co wydarzy się później. Jeśli ktoś nie pomoże rannemu/choremu w ciągu czterech minut, to nie pomoże mu już nawet cud.
Nie ma odpowiedzialności karnej za złe udzielanie pomocy, jest tylko za jej nieudzielenie


- Pacjent znajduje się w najgorszej z możliwych sytuacji, bo jego serce przestało bić. Powiedzmy sobie szczerze - nie zaszkodzimy mu. Jeśli trzeba, połammy mu nawet jedno czy dwa żebra. Zrosną się, a teorie, że mogą przebić płuca, to mit. Gdy człowiek przeżyje, będzie wdzięczny za ten brak delikatności. I co ważne: nie ma odpowiedzialności karnej za złe udzielanie pomocy, jest tylko za jej nieudzielenie - tłumaczy Łukasz. I dodaje:

- Zespoły ratownictwa medycznego jeżdżą i tak na granicy bezpieczeństwa. Nie jesteśmy w stanie poruszać się szybciej, by zdążyć. A są niestety rzeczy, które znacznie opóźniają nasze dotarcie na miejsce. Rozejrzyj się, widzisz gdziekolwiek numer budynku? - pyta Łukasz.

Zerkam za okno. Faktycznie, w samym centrum Gdyni, w zasięgu naszego wzroku nie widzę ani jednej tabliczki z numerem budynku. Po wyjściu, gdy kontynuuję "śledztwo", udaje mi się dostrzec kilka niewielkich numerków - tak niewielkich, że nawet jako przechodzień, w ciągu dnia, muszę zbliżyć się do budynku, by je odczytać. Co mówić o ratownikach w pędzącej karetce, często już po zmroku?

- Przeszkodą są też grodzone osiedla, co często zakrawa na absurd - mówi Łukasz. - Złodziej przeskoczy przez płot, jeśli będzie chciał się włamać. My musimy objechać teren i nierzadko kilkadziesiąt sekund tłumaczyć ochronie do kogo i w jakim celu jedziemy.
Jak przygotować się na przyjazd karetki?
Jak przygotować się na przyjazd karetki? mat. prasowe
Często trzeba parkować kilkadziesiąt albo kilkaset metrów dalej i biec do chorego. Oczywiście nie bez balastu. Ostatnio Łukasz sprawdził ile waży jego sprzęt. 40 kilogramów to podstawowe narzędzia, które musi mieć przy sobie, gdy ma do czynienia z zatrzymaniem krążenia.

- Druga rzecz: zwierzęta - kontynuuje Łukasz. - Kocham je z całego serca, ale one mnie w czasie pracy niekoniecznie. Kiedy badam człowieka i coś go zaboli, potrafi krzyknąć, stęknąć. Dla psa to często prosty sygnał, że panu dzieje się krzywda. Reakcja? Atak. Poza tym noszę na sobie zapachy wielu miejsc, a to drażni czworonogi. Proszę. Zamykajmy w pokoju zwierzęta, gdy spodziewamy się karetki.

Koperta życia


Ratownik chce jak najwięcej wiedzieć o pacjencie: na co choruje, jakie leki zażywa, co dokładnie mu się stało. Każdy z tych czynników zbliża do postawienia słusznej diagnozy i skutecznej pomocy.

- Przy zawałach serca, udarze mózgu czy innych przyczynach odwracalnego zatrzymania serce to diabelnie ważne. Jestem wtedy w stanie podjąć dobrą decyzję i wdrożyć odpowiednie kroki medyczne, jeszcze zanim dojedziemy do szpitala - zaznacza Łukasz.
Rozwiązaniem, które powinno znaleźć się w dekalogu odpowiedzialnego pacjenta, jest tzw. "koperta życia". Mieści się w niej komplet informacji dotyczących chorego. W Stanach Zjednoczonych ratownicy wymyślili, żeby pacjenci chowali ją... do lodówki. Dziwne? Ale skuteczne, bo ten sprzęt znajduje się w każdym domu, a włożona tam karta od razu rzuca się w oczy - w przeciwieństwie do takiej, która zostanie wetknięta do szuflady czy barku.

- Tam nierzadko faktycznie znaleźć można informacje o pacjencie, ale najpierw przekopać trzeba się przez przepisy na ciasto, pisma urzędowe czy kartki urodzinowe od wnuków. Na to, gdy trwa walka o życie, nie ma czasu - przekonuje ratownik.
Rozwiązaniem, które powinno znaleźć się w dekalogu odpowiedzialnego pacjenta, jest tzw. "koperta życia". Mieści się w niej komplet informacji dotyczących chorego.
Rozwiązaniem, które powinno znaleźć się w dekalogu odpowiedzialnego pacjenta, jest tzw. "koperta życia". Mieści się w niej komplet informacji dotyczących chorego. mat. prasowe
W Trójmieście działa program, który ma uświadomić i nakłonić do posiadania kopert życia w lodówkach. Na drzwiach warto przykleić naklejkę informującą o tym, że jesteśmy członkiem programu i że trzeba zajrzeć do naszej lodówki. To projekt bezpłatny, a kartę można pobrać z internetu i wydrukować. I wbrew częstemu przekonaniu - wcale nie skierowany tylko do seniorów, ale do każdego, kto ma coś do powiedzenia na temat swojego zdrowia.

"Moda" na porzuconych seniorów


Na początku kariery, kilkanaście lat temu, gdy zdarzył mu się 30-letni pacjent z zawałem, Łukasz był zszokowany. Opowiadał o tym kolegom po fachu, bo był to tak nietypowy przypadek. Teraz nie ma tygodnia, by nie było osoby z zawałem w tym wieku.

- Młodzi trafiają na ostry dyżur wbrew sobie przez pęd, presję i mało higieniczny styl życia - mówi Łukasz. - Ale są też osoby starsze, które notorycznie, wręcz chętnie, wzywają karetkę. Bywa, że już się kojarzymy i pytamy co u kogo słychać. W okresie świątecznym z kolei trwa "moda" na chorych, których pozbywają się rodziny. Dzwonią pod 112, a że u 80-letniej osoby trudno jest nie znaleźć choroby, ta często trafia do szpitala. Jeśli odsyłamy ją do domu zbyt szybko, trudno nie zauważyć niezadowolenia bliskich. To smutne i wymagające dużych pokładów empatii z naszej strony.
Empatia jest tylko jedną z cech z szerokiego spektrum kompetencji, które musi posiadać ratownik medyczny. Spektrum, które musi "działać" nieprzerwanie przez wiele godzin i sprawdzić się w najróżniejszych przypadkach. Wszystko okraszone presją czasu i odpowiedzialności za ludzkie życie. I choć na etacie ratownicy medyczni, tacy jak Łukasz, pracują jak większość ludzi - zgodnie z Kodeksem Pracy, to z tego najczęściej trudno wyżyć.

Zazwyczaj podejmują zatrudnienie w kilku miejscach jednocześnie. Średni miesięczny czas pracy ratownika? 300-400 godzin, bo personel medyczny często pracuje na podstawie kontraktu, a z pracodawcą łączy go relacja zleceniodawca-wykonawca.

- Jesteś zmęczony? - pytam.

- Bywam. Ale ratownictwo to uzależnienie - odpowiada Łukasz. - Obecnie pracuję o wiele mniej niż jeszcze kilka lat temu. Zwolniłem, staram się znaleźć więcej czasu dla rodziny i nie spędzać w pracy więcej niż dobę pod rząd. Oczywiście w tym czasie mam nadzieję znaleźć chwilę na drzemkę czy posiłek. Ale czy tak się stanie, weryfikuje dany dzień. Wszystko oczywiście kosztem mniejszych pieniędzy, ale nie chcę wyjeżdżać za granicę. Jestem przywiązany do Polski i Trójmiasta.

Błędne koło



Jak podkreśla Łukasz, mamy jeszcze dużo do zrobienia, bo polska służba zdrowia jest niedoszacowana. Za mało jest środków, winna jest też zła organizacja. Mniej przeznaczamy na profilaktykę, więcej na leczenie. To bardzo niekorzystna sytuacja, choć mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Żeby zobrazować w czym rzecz, podaje przykład. Banalny. Często spotykany. Boleśnie demaskujący niedoskonałości systemu.

Łukasz: - Wyobraźmy sobie, że ktoś choruje na rwę kulszową. Dzisiaj na zabiegi związane z tą przypadłością czeka się bardzo długo. Jednocześnie potrafi ona mieć bardzo silne dolegliwości uniemożliwiające pracę. Chory przebywa więc na zasiłku, czas mija, a symptomy pogłębiają się. Kiedy w końcu po kilku latach doczeka się operacji i tak zostaje na rencie przez nowe problemy zdrowotne. Błędne koło. A gdyby zoperować go od razu i zrehabilitować? Po pół roku wróciłby do sprawności, znowu zacząłby pracować i dokładać się do wspólnej kasy. I dodaje:

- Inwestujemy zbyt mało w profilaktykę, a wszystko dlatego, że politykom trudno jest wykazać jej słuszność, bo efekty widać byłoby dopiero po 10-15 latach - mówi ratownik. - To proces długotrwały, nieopłacalny tu i teraz. Szkoda, bo przecież można by zarządzić, że każdy mężczyzna, który pracuje, musi zbadać sobie prostatę, a kobiety zrobić cytologię. Chorzy zostaliby "wyciągnięci" już w pierwszej fazie i w dużej liczbie wyleczeni. Przy obecnym systemie, wielu z nich zostanie zdiagnozowanych zbyt późno.

Opinie (171) ponad 10 zablokowanych

  • I to jest dobry temat (6)

    a nie wyższość roweru nad innymi środkami transportu na trasie 30km w środku zimy.

    • 269 18

    • Bardzo dobry temat! I ciekawy!

      • 34 1

    • (3)

      Zgadzam się wreszcie coś co aż miło się czyta , brawa dla autora !

      • 32 1

      • autorki (2)

        • 8 1

        • Tyle, że użyła terminu "służba zdrowia" (1)

          Pan ratownik na pewno zwróciłby uwagę, że w 1989 Służba Zdrowia została zlikwidowana. W Polsce mamy System Ochrony Zdrowia, co oznacza, że lekarze, pielęgniarki i ratownicy nie są na służbie, ale w pracy (z różnymi konsekwencjami).

          • 4 8

          • ale się przyjęło mówić slużba zdrowia i tak się mówi

            i wszyscy wiedzą o co chodzi

            • 5 1

    • wystarczy uznanie roweru za równoprawny środek lokomocji

      a liczba 30 letnich pacjentów z zawałem serca uległa by radykalnemu zmniejszeniu

      • 0 2

  • Jaka jest waga karetki z pelna zabudowa (7)

    i wysposazeniem medycznym? Zmiesci sie w 3.5 tony? ;)

    • 30 14

    • Sprinter ma 2,4 tony zostaje 1,1 t na sprzęt. Także się zmieści (3)

      • 26 3

      • Dzieki za info (2)

        Zawsze myslalem, ze zabudowa (fotele, szafki, wzmocnienia zawieszenia) + sprzet medyczny(nosze, butle, elektronika) razem waza duzo wiecej i potrzeba prawko C...

        • 13 4

        • no widzisz jak prosto się zapytać i dowiedzieć (1)

          zamiast żyć domysłami całe życie

          • 23 1

          • niepotrzebna złośliwość

            • 1 0

    • eeee (1)

      W życiu się nie mieści wszystkie karetki mamy przeciążone

      • 2 2

      • No właśnie..

        • 0 0

    • Waga Karetki

      Zazwyczaj mieści się w katB (3,5t) ale bywają kontenery (takie jak w US) albo ambulansy specjalne na które trzeba mieć katC. Ogólnie do prowadzenia zwykłej karetki wystarczy PJ kat B i wkładka do pojazdów uprzywilejowanych

      • 0 1

  • (4)

    szacun dla tych ludzi

    • 219 5

    • I niewiele przy tym zarabia - i nagród nie dostaje po 60 tysięcy chociaż akurat On zasłużył! (2)

      • 27 2

      • (1)

        W jego firmie prężnie działa instytucja pracownika roku :)

        • 0 3

        • Moze i dziala

          Ale wynagordzenie pieniezne dostaja tylko pracownicy etatowi. Na kontrakcie dostajesz dyplom i uscisk reki prezesa.

          • 7 0

    • tak,ratownicy nieraz więcej tobie pomogą i doradzą niż te bufony lekarze na SORZE....

      Podwyższyć dla ratowników medycznych pensje a nie dla tych pseudo lekarzy!

      • 5 0

  • (5)

    Z całym szacunkiem do tej ciężkiej pracy , ale 4 dni dyżuru ? Trochę długo...

    • 100 13

    • Czytanie ze zrozumieniem (4)

      Proszę uważnie przeczytać artykuł. Jest informacja na temat tego ile jest średnio interwencji podczas jednego dyżuru.

      • 10 2

      • (1)

        Pracujemy 4 dni, bo to nei bajka, jak kazdy z nas zrobi 168h, to po 1 dostaniemy 2400brutto, albo nieopłacalny kontrakt, a po 2gie zabraknie personelu na obsady, w tv morawiecki wam tego nie powie... Tylko powiedza ze ratownicy nie maja co nazekać bo dostali 400zł to ja dodam ze to jest 400 btuttro brutto

        • 13 1

        • nie można pracować "dla ludzi" własnym kosztem, bo to zawsze jest ze szkodą,

          albo dla osoby tak pracującej, albo dla osoby, które korzystają z usług tej pracującej.

          • 3 1

      • a..

        interwencja nie trwa 5 minut. Wyjazd to godzina-półtorej, więc i nie zostaje już czasu na leżakowanie.

        • 8 0

      • Interwencja

        A średni czas jednej interwencji to godzina lub 1,5. Do tego dokumentacja medyczna, dezynfekcja karetki po każdym wyjeździe, sprzątanie, uzupełnianie leków etc i wychodzi, że z karetki nie wysiadasz od 7-ej do 19-tej.

        • 1 1

  • a zarobki ? (21)

    czy to prawda ,że ratownik medyczny w Gdańsku zarabia 2200zł brutto?

    • 83 4

    • W Gdyni 1700 netto. (2)

      • 30 1

      • cooooooo!!@@@???? (1)

        • 17 0

        • Niestety a warunki pracy w szpitalu miejskim tragiczne:(

          • 13 0

    • (3)

      Zwykly tak. Taki na kontrakcie 3-4x tyle

      • 21 3

      • (1)

        3x tyle może i zarabiają ale nie za 160 godzin tyle co wynosi średnio etat.

        • 21 3

        • a ile godzin się pracuje na kontrakcie? 500 czy 600?

          • 4 3

      • bzdury piszesz, chyba że za ok 300 h i do opłacenia zus i podatki, badanie i ubranie, dokumenty i psycho testy, nie wiesz nie pisz bzdur

        • 3 3

    • (10)

      Ostatnie ogłoszenie w Urzędzie Pracy w Gdyni:
      2000 zł brutto- umowa o pracę na pełnym etacie w SOR.

      • 32 1

      • To zwykly etat - nie kontrakt.

        • 14 0

      • dno a szczurek wydaje miliony na pomniki!!! (3)

        • 25 7

        • Szczurek nie zatrudnia ratowników.

          • 15 5

        • pretensje do partii rządzącej (1)

          która sobie nagrody rozdaje

          • 10 9

          • Takie zarobki były też za PO

            więc przestań

            • 8 6

      • (4)

        Nie może być 2000 zł. Minimalne wynagrodzenie za pracę na pełny etat przy umowie o pracę to 2100 zł brutto. Może chodziło tu o 2000 zł netto -czyli ok 3000 zł brutto?

        • 9 5

        • Tak czy siak mizeria. Powinni dostawać więcej - ratownicy, pielęgniarki, itd. (2)

          • 52 0

          • (1)

            Zgadzam się

            • 15 1

            • nie widziałem ze w Polsce taka nędza jest

              ręce opadają

              • 14 1

        • minimalne w 2019 TO 2250 brutto

          • 0 0

    • MASAKRA

      Współczuję zarobków. Jak wszystkie służby w tym smutnym kraju, tak i Ta jest bardzo niedofinansowana. A co gorsze nikt nic z tym nie robi, bo wg. nich "zawsze się znajdzie jakiś ktoś". Niechęć do tego kraju mnie bierze z każdą taką informacją.

      • 33 1

    • Prawda

      • 4 1

    • Prawds

      • 0 0

  • oni tak ciężko pracują.... ile mają interwencji na zmianę? (6)

    Na dyzurce mają łóżko;:)

    • 16 68

    • (3)

      A ile interwencji ma staż pożarna? Też mają łóżko ;)

      • 35 1

      • a policjant ? (2)

        policjant w patrolu na jednej zmianie ma od 12 do 14 interwencji domowych( w niedzielę znacznie mniej) + sporządzenie z nich szczegółowych dokumentacji

        • 10 3

        • 12? (1)

          Chyba w marcu, w Jastarni.

          • 12 2

          • wiem, bo pracuję

            W marcu w Jastarni to może i było mniej, ale w Gdańsku 12 na 12 godzin bywa często.

            • 10 2

    • idz i zobacz cwaniaku, ile razu z tego łóżka mogą skorzystać !!!

      • 8 0

    • Jest napisane w artykule. Ciężko przeczytać trochę więcej niż tytuł?

      • 2 0

  • pracują ponad normę (13)

    a dostają psie pieniądze, do tego potrzebna jest pasja, normalny człowiek nie wyrobi. Przeraża ilosć godzin jaka przepracowują, te dyżury...

    • 107 8

    • (8)

      Jak masz kontrakt i dzialalnosc to na poczatku pojawiaja sie cyferki 6-7...

      • 11 0

      • (5)

        Tak prawda, tylko to jest kwota brotto za 300 godzin pracy, od tego zapłać ZUS plus podatek, więc z 7 - 6 robi się 4 - 3 bez urlopu bez chorobowego bez składek na emeryturę

        • 31 3

        • (2)

          Jak bez skladek na emeryture? W koszty mozesz sobie wrzucic auto, zegarek i inne rzeczy potrzebne do dzialalnosci. Do tego z czasem prv szkolenia itd... Nie jest tak zle :)

          Zeby zarobic 3-4tys przedstawiciel handlowy albo inny kierownik musi sie troche napracowac.

          • 2 16

          • Z tą różnicą, że przedstawicielem handlowym możesz zostać i po podstawówce, jeśliś trochę obrotny. A o odpowiedzialności to już nie wspomnę...

            • 7 1

          • zapraszam do karetki

            • 1 1

        • (1)

          ZUS- to są składki na emeryturę. Ale pomijając to, uważam, że praca ratownika jest niedoceniona finansowo.

          • 15 0

          • tylko jaką składkę odprowadzą z tej kwoty? pomijając oczywiście, że pieniądze oddane do zusu na emeryturę to pieniądze zmarnowane.

            • 2 0

      • (1)

        Siostra zarabia 15k na miesiac, pracuje jako lekarz w przychodni i bierze dyzury w szpitalu. Kontrakt

        • 1 2

        • Indywidualna praktyka lekarska 14.000zl miesięcznie..

          • 0 0

    • No i brud bo często są poszkodowani brudni nie umyciu.. śmierdzący lub mają choroby zakaźne także trzeba uważać i być odpornym. Szacunek dla nich

      • 15 0

    • Dyzur

      Lekarze pracuja tyle, co kazdy czlowiek na etacie. Tyle ze biora dodatkowa prace w innych placowkach i wtedy rzeczywiscie moze byc fak, ze dyzur trwa tyle czasu. Szkoda tylko, ze nikt nie wspomina o tym, ze ten dyzur jest na wlasne zyczenir lekarza i w roznych placowkach. Moj szwagier tez tak pracuje jako lekarz i ma 48 godzinne dyzury, ale dlatego, ze chce wiecej zarabiac, wiec pracuje w 3 szpitalach.

      • 7 0

    • Nie cierpię "pochwały" typu "pracują ponad normę", to nie jest zawód, w którym dobre jest pracowanie "ponad normę" (1)

      • 1 0

      • raczej nikt tego nie pisze w kategorii "pochwały"

        • 2 0

  • Brawo

    Brawo takich ludzi jest za mało

    • 89 7

  • Praca jak każda. (7)

    • 16 121

    • ...

      Całe szczęście ty jesteś bezrobotny

      • 24 4

    • Nie. W dodatku za 3-4 tys. na rękę (pod warunkiem, że mowa o kontrakcie/działalności wykraczającej czasowo ponad 160h/m) (5)

      rzeczywiście musi temu zajęciu towarzyszyć pasja, biorąc pod uwagę skalę odpowiedzialności, presję i zagrożenia.

      • 17 2

      • (3)

        Na kasie w markecie tez masz presje...

        • 3 20

        • Cóż, współczuję.

          • 17 2

        • Ja tobie tez :)

          • 2 12

        • ale nie musisz mieć specjalnych umiejętności

          te prace różni poświęcenie które ratownik musiał ponieść zdobywając odpowiednie wykształcenie. A jakie wykształcenie musi mieć pani na kasie?

          • 4 0

      • Majac dzialalnosc nie masz okreslonych ilosci godzin. To nie etat a samozatrudnie :)

        • 2 5

  • Jedni okradają przez lata bezczelnie rególarnie miasto i nie chcą ustąpić z funkcji (5)

    Drudzy za parę gorszy ratują ludzkie życie- i nie oczekują niczego prócz jałmużny w formię pensji i słowa dziękuję. Jedni chodzą na spędy pod tytułem "aborcja jest ok " drudzy biedni ludzie którym ledwo starcza od pierszego do pierszego wychowują dzielnie swoje dzieci wpajając kolejnym pokoleniom czym są wartości.

    • 66 27

    • regÓlarnie ? (3)

      ? Trzeba być naprawdę niezłym, żeby walić takie byki, dodatkowo kiedy każdy błąd jest podkreślony.....
      Napiszę po twojemu, morze dotże: za dórzo kompótera.

      • 15 12

      • skup się chłopie na przesłaniu - Jak matka uczyła cię kultury ty zwracałeś uwagę na kurz na półkach (2)

        I takie są efekty :)

        • 16 14

        • Przepraszam ale za bardzo bije po oczach..... (1)

          Przesłanie jest takie, że dobrze byłoby znać ortografię, zanim zacznie się pisać swoje wypociny po forach.

          • 16 8

          • szczególnie ze jest sprawdzanie pisowni po wysłaniu

            ale nie na komórce

            • 0 3

    • Co z tego z inni wpajają.

      Współczesna kultura i mass media wpają to, ze jak nie masz ajfona, wczasów na Bali, najnowszego mesia w lizingu na podjeździe przed domem na kredyt to jestes przegrywem.

      • 2 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najczęściej czytane