Fakty i opinie

stat

Mam 16 lat. Bo osiem i osiem to ile jest? Uczniowie pomagają w Domu Opieki Caritas

- Jest moja zguba! - krzyczy wesoło Agnieszka, po czym wita się z jedną z pensjonariuszek.
- Jest moja zguba! - krzyczy wesoło Agnieszka, po czym wita się z jedną z pensjonariuszek. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Wielu rzeczy nie potrafią. Ale w niektórych są niedoścignieni. Robert umie słuchać, jak nikt inny. A Agnieszka i Daria potrafią się zaprzyjaźnić chyba z każdym.



- Tylko nie dotykajcie kwiatów - mówi pani Bronisława. - Sama je podleję. Tak długo jak mogę, wszystko robię sama.
- Tylko nie dotykajcie kwiatów - mówi pani Bronisława. - Sama je podleję. Tak długo jak mogę, wszystko robię sama. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
- Najbardziej mi się podobają filmy akcji, na przykład "Szklana pułapka" - mówi pani Janeczka do Roberta. Robert potakuje. Jest mistrzem słuchania.
- Najbardziej mi się podobają filmy akcji, na przykład "Szklana pułapka" - mówi pani Janeczka do Roberta. Robert potakuje. Jest mistrzem słuchania. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Joanna Kołakowska - nauczycielka z Zespołu Szkół Specjalnych nr 2 w Oliwie.
Joanna Kołakowska - nauczycielka z Zespołu Szkół Specjalnych nr 2 w Oliwie. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Agnieszka wita się z panią Janeczką.
Agnieszka wita się z panią Janeczką. fot. Borys Kossakowski / trojmiasto.pl
Pomagać:

należy bezwzględnie

55%

warto, ale najpierw trzeba zadbać o siebie

34%

można czasami

6%

nie warto

5%
W sali przy dużym stole siedzi kilka kobiet. Malują akwarelami. Na oko najmłodsza ma siedemdziesiąt lat. Wchodzi Agnieszka, przytula się do jednej z kobiet i śmieje się.

- Jak leci? Co dzisiaj pani namalowała? - pyta. Krok w krok za nią Daria (18 lat). Wita się z seniorkami jak z kumpelkami ze szkoły. Czują się w obecności dziennikarza i fotoreportera nieswojo. Trudno zachowywać się naturalnie pod obstrzałem aparatu fotograficznego. - Jesteśmy celebrytkami - śmieją się.

Jesteśmy w Domu Pomocy Społecznej Caritas w Gdańsku, przy ul. Fromborskiej. Uczniowie przychodzą tu pomagać dwa razy w tygodniu.

- Potrafią zagadywać seniorów, jak nikt inny - mówi Renata, opiekunka. - To niezwykłe. Nie mają takich oporów jak przeciętni ludzie. Po prostu podchodzą do nich i pytają.

- Jak leci? Jak się czujesz? Co było dzisiaj na obiad? - wymienia osiemnastoletnia Daria. To proste rozmowy.

- A oni są spragnieni rozmów - mówi pani Renata. - Młodzież ze szkoły specjalnej przychodzi tu zaskakująco chętnie. Grają w bingo, krzyżówki rozwiązują. Latem siedzą w ogrodzie, parzą sobie herbatę. Siedzą, gadają.

Pani Janeczka: - Podziwiam ich. Tak dokładnie pracują, że to niewiarygodne. A Agnieszka to przylepa. Przytula się do nas. Wszyscy ją tutaj lubimy.

Pani Janeczka jest drobnej postury. Dookoła wszyscy malują, ona nie. - Wolę jakiś konkret, na przykład prace z papieru. A najbardziej lubię filmy akcji. Na przykład Szklaną Pułapkę, albo Rambo. Syn mnie wciągnął w takie filmy. Moje koleżanki czasem nie dają rady - śmieje się. - Lubię też Formułę 1.

Agnieszka kręci nosem. Nie lubi filmów. Woli sama pobiegać. Nagle się ożywia - A gdzie jest moja zguba? - Zrywa się i pędzi na korytarz po jedną z pensjonariuszek. Jest poruszona. To jej ostatni dzień w ośrodku. We wrześniu skończy dwadzieścia cztery lata i zgodnie z prawem nie będzie mogła już dłużej uczyć się w szkole specjalnej. Chciałaby pracować w Caritas, ale nie wiadomo, czy znajdzie się dla niej miejsce.

Zespół Szkół Specjalnych nr 2 w Oliwie obchodził niedawno 45. rocznicę powstania. Z tej okazji na patronkę wybrał Matkę Teresę z Kalkuty. Nie dlatego, że uczniowie potrzebują pomocy.

- Mało komu przyszłoby do głowy, że to właśnie niepełnosprawni uczniowie pomagają innym - mówi Marta Pałucha, psycholog. - Z uśmiechem, entuzjazmem i życzliwością. My dostarczamy im jedynie okazji do dzielenia się z innymi i wyposażamy w odpowiednie umiejętności.

Uczniowie ćwiczą z maluchami w domu dziecka, towarzyszą i wspierają osoby starsze w domu opieki, odwiedzają hospicja, biorą udział w akcjach społecznych. Według słów Matki Teresy: "Nie możemy zrobić nic wielkiego - za to małe rzeczy z wielką miłością!"

Niepełnosprawni potrafią to, co jest nieosiągalne dla przeciętnych dorosłych. Na przykład słuchać.

- Robert niewiele mówi. Prawie nic - tłumaczy Joanna Kołakowska, nauczycielka. - Ale potrafi słuchać jak nikt inny.

Robert się uśmiecha na znak, że się zgadza. Ma 21 lat, jeździ na wózku. Ma dziecięce porażenie mózgowe.

- Chyba po prostu łatwiej akceptują życie ze wszystkim, co ono niesie - dodaje Marta Pałucha. - Sami też nie mają łatwo. I jak mogą pomóc, bardzo chętnie pomagają, zamiast zamartwiać się, że więcej nie mogą. W szkole czasem wykręcają się od podejmowania wysiłku, jak nie mają na coś ochoty, a tu chcą pokazać, na co ich stać. W szkole - jak to młodzież - bywają głośni, uwielbiają intrygi. A na praktykach są spokojni, zdyscyplinowani, pracowici, odpowiedzialni. Cenią pracę. Daria bardzo prosiła o dołączenie do grupy, która chodzi do domu dziecka. Tam też dużo z siebie daje, choć nie jest lekko.

Jak się okazuje, w zakładzie nie wszystkim jest potrzebna pomoc.

- Ja mam szesnaście lat - tajemniczo uśmiecha się pani Bronisława. - No bo osiem i osiem to ile jest? Ha, ha, sama nie sądziłam, że tyle przeżyję. Pięć lat temu miałam operację na zaćmę i odzyskałam wzrok. To tak jakbym odzyskała młodość. Mogę czytać bez okularów. I czasem nitkę sama nawlekę. Tylko czasem ręce drżą. Wie pan, starość. Ale, póki mogę, opędzam się od pomocy. Jestem Zosia-Samosia. Nie podlewaj kwiatów, ja to zrobię - zwraca się do Sylwii. - Bardzo się starają, pranie, prasowanie. Cieszę się, że przychodzą tutaj. Można z nimi trochę pogadać, a i się mogą tutaj czegoś nauczyć. Bo ja panu powiem, że niektórzy to kończą studia, fakultety, a sprzątać nie umieją.

***


Niepełnosprawni w zaskakujący sposób potrafią radzić sobie w trudnych warunkach. Zachowują pogodę ducha, tam gdzie starość, choroba, niedołężność są na porządku dziennym. Bo nie jest łatwo iść z uśmiechem przez życie, gdy dzień rozpoczyna się taką rozmową.

- A gdzie jest ten pan, który miał rękę na temblaku? - dopytuje się Agnieszka.
- Pan Grzegorz? Ten, który lubił grać w warcaby?
- Tak.
- Już nie żyje.

Oni to potrafią.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (42)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.