Fakty i opinie

Moje miasto to mój dom

Już niedługo wiosna. Wraz z radosnym jej nadejściem, słońcem, zieloną trawą powrócą na moim osiedlu kłótnie sąsiadów dotyczące ich zwierzątek, które bez pardonu robią na chodniki i ogródki pod balkonem. Efektem są siarczyste przekleństwa mieszkańców, którzy w drodze do pracy wdepnęli w kupkę pupila. - napisał do nas jeden z czytelników prosząc o poruszenie tematu brudnych chodników.

No cóż trzeba przyznać, że nikogo nie uszczęśliwia, pomimo powszechnego przesądu o przynoszącym rzekome szczęście, wdepnięcie w psie odchody. A jednak o wiele większym obrzydzeniem napawa nas posprzątanie po naszych podopiecznych, niż wyczyszczenie sobie buta na przystanku autobusowym. Niestety problem ten dotyczy nie tylko osiedli, ale nawet głównych ulic miasta, a nawet jego części zabytkowej. Na ulicach, chodnikach, trawnikach, w parkach, na plaży, na podwórkach, po prostu wszędzie zobaczyć można psie odchody.

Dlaczego w innych cywilizowanych krajach ludzie nie wstydzą się sprzątać kupek swoich zwierzaków? Zwyczajnie są do tego zobowiązani i zdają sobie sprawę, że decydując się na posiadanie psa ponoszą też odpowiedzialność za czystość trawnika, który po sobie psina zostawia. - pytają ci, co w obecnej chwili nie są szczęśliwymi posiadaczami psa. Właściciele natomiast uważają za naturalne, że pies się wypróżnia na trawę i pilnują, aby nigdy nie zrobił tego na chodniku. Fakt niejednokrotnego wypuszczania psa bez smyczy pomijają milczeniem.

Jeśli takie zarządzenie wejdzie w życie ludzie nie będą w ogóle wychodzili i przyznawali się do swoich pupili. Co więcej pozbędą się ich i liczba zwierząt bezdomnych wzrośnie - deklaruje jedna z napotkanych na spacerze nastolatek. Ja się nawet wstydzę jak stoję z nim na smyczy, a on kupę robi - a co dopiero jakbym miała to sprzątać - śmieje się jej koleżanka na spacerze z pociesznym jamnikiem.

Jak widać nie wszyscy nawet wiedzą, że praktycznie wszystkie miasta w Polsce maja uchwały swoich rad zobowiązujące właścicieli do sprzątania psich odchodów. Psy biegają bez smyczy, bez kagańców i wypróżniają się gdzie popadnie, nierzadko w piaskownicach, gdzie bawią się dzieci. Trawniki w parkach na całym świecie używane do opalania albo do pikników u nas są praktycznie niedostępne.

Artukuł na podstawie wypowiedzi Krzysztofa Kestera

Opinie (26)

  • Tumiwisizm, pseudo-szlachectwo i lenistwo

    Opisana powyżej sprawa jest tylko kolejnym przykładem tak zwanego tumiwisizmu. Niewiele osób obchodzi jakie będą konsekwencje ich postępowania. Niewiele osób tak w ogóle się zastanawia co by zrobiło, jak by się poczuło w momencie gdyby rzecz, którą robią innym spotkała właśnie ich. Osobną kwestią jest szczególne poczucie stworzenia do celów wyższych, bardzo często u nas napotykane "że co, ja mam się nad g... schylać, od sprzątania są inni!". A przede wszystkim to lenistwo, bo każdy jest tak wygodny, że nie chce mu się wziąć ze sobą papierowego worka oraz szufelki. To się znowu wiąże z brakiem czegoś w rodzaju społecznej kultury i odpowiedzialności.

    • 0 0

  • ... a mocz do butelki!

    wiem że sprzątanie psiej kupy może zniechęcać do posiadania psa ale jesli ktos kocha zwierzeta... to powinien nauczyc je wyprozniac sie we wlasciwym miejscu (np w domu do specjalnego pojemnika) a wtedy nie bedzie trzeba chodzic za psem z szufelką i papierową torbą, którą potem (pelna!) : ))) trzeba schowac do kieszeni i wyrzucic do najblizszego kosza lub oproznic w WC?!! A mocz zlewajcie w butelki, bo czasami milosnicy psow tak dlugo je trzymaja w domu, ze potem biedna psina pędzac na dwór sika na klatce bo juz nie może wytrzymac (tak bywa u mnie w bloku). wiec państwo psilusińscy - TROCHĘ ODPOWIEDZIALNOŚCI!!!!!!

    • 0 0

  • Pytanko

    Ja mam takie pytanie, do wszystkich. Czy ktoś może wie, czy w Gdańsku też obowiązują już takie zarządzenia (z artykułu jednoznacznie to nie wynika)?

    • 0 0

  • ODSTRZAŁ!!!

    Chodzi mi zarówno o psy jak i właścicieli.
    Jednych nie nauczono a drudzy nie uczą. Do rzeczy.
    Sytuacja 1: wyjezdzam rowerem do lasu, pierwsze 100 metrów lasu to kloaka. Gówno na gównie. Pól biedy jeżeli do opon mi się coś takiego przylepi gdy jadę "w las", gorzej jak wracam "z lasu" i trzeba to czyścić. Co więcej, większość "rzadkości" chlapie przy wjechaniu i trzeba oprócz mycia bika robić pranie ubioru. Brawo! Nie można na osiedlu to można w przyosiedlowym lasku czy parku.
    Sytuacja 2: Idąc do samochodu (20 m od domu) przechodzę przez 1.5m trawnika. Wygląda to mnie j więcej tak, że przeskakuję aby nie wdepnąć. Jak nie mam szcześcia to śmierdzi w samochodzie. (czasami coś się zamaskuje i nie zauważę).
    Sytuacja 3: osikane wyjscie z domu, kaluza przed drzwiami. wiadomo czyje wiadomo co to zrobiło, tylko co takim zrobić.
    ----------------------------
    nie będę pisał czyja to wina. osąd pozostawiam wszystkim myślącym ludziom (nie dotyczy poważnej części właścicieli psów)

    • 0 0

  • Krzaczory

    Drodzy państwo, zacznijmy od siebie. W krzakach przy moim bloku leży kupa ludzka. Teraz zasypał ją śnieg. Wcześniej przestraszyła mnie gdym szedł ze sklepu. Za co karcić zwierzaka jeśli i Pan pod krzkiem lubi przykucnąć? Popieram Shakatę / Killera. Obrzeża lasu na Witominie śmierdzą i nie zawsze są to kupy psie.

    • 0 0

  • Śmierć gównołazom

    W Hongkonku za zostawione gówno na chodniku przez psy i inne gównołazy kara 1000$. Dzieki temu chodniki i inee miejsca użyteczności publicznej tak lśnią że jeść na nich można. W Polsce taka kultura że ch.... Jak to nie pomoże to właścicieli na chłostę na rynek starego miasta i bedzie po sprawie..

    • 0 0

  • CD...

    Są jednak wyjątki. Podziwiam jedną mieszkankę Sopotu. Nie wiem jak sie ta rasa nazywa ale te psy to bydlaki do pasa. Prosze sobie wyobrazić kupe 3x taką jak człowiek robi. I taką łopatę gówna młoda mieszkana Sopotu sprzątnęła. Brava dla tej pani. Gdybym miał takie coś Wziąść do ręki to wolałbym z psa zrezygnować.

    • 0 0

  • Syf aż strach!

    Problem zaśmiecania jest widoczny na każdym kroku. Pomijam już czy jest substancja oraganiczna (ludzka/ zwierzęca) czy nieorganiczna. Wszystko to wyłazi po zimie.
    Syf aż strach. Jak ktoś widział okolice wyciągu na radiostacji na Witominie to wie o czym mówię. Głównie jest to zasługa meneli, ale jak jeżdzę bikiem po lesie to nieraz władowałem sie na jakieś wysypiska śmieci, pozostawione przez "normalnych mieszkańcówi" Co do trwaników, chodników i psich kup to takiej rewolucji estetycznej jak opisują tutaj ludzie jeszcze długo nie bedzie. Do tego czasu uważajcie na buty (na trawniku) i opony (w lesie). Dla bikerów: nie ma dramatu. Kiedyś w deszczu wjechałem bikem w resztki gnojowe na drodze na pole. Jakoś zyję.Życie.

    • 0 0

  • Do Shakta/Killer

    Proponuję pojechać nad Śniardwy, a potem popłynąć czy to kajakiem czy jachtem na wyspę. Znajdują się tam szczątki jakiejś bardzo starej osady, czy wręcz są to fortyfikacje, nie wiem. W każdym razie należy aby spokojnie, czystą nogą zwiedzić ten uroczy zakątek, należy posiąść umiejętność lewitacji.

    • 0 0

  • Do: Sarin

    Może się czepiam, ale w Gdańsku nie ma rynku. Ani w Głównym ani tym bardziej w Starym Mieście. Chyba, że ktoś tu miał na myśli Gdynię... :-))

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.