Fakty i opinie

Ostatnia historia z ulicy Partyzantów

artykuł historyczny
Gertruda Wedra z paszportem swojej mamy z czasów Wolnego Miasta Gdańska. Jeszcze w swoim ogródku w domu przy ul. Partyzantów 110.
Gertruda Wedra z paszportem swojej mamy z czasów Wolnego Miasta Gdańska. Jeszcze w swoim ogródku w domu przy ul. Partyzantów 110. fot. Marek Gotard

Przez prawie sto lat nikt nie niepokoił tego fragmentu Wrzeszcza. Ominęły go dziejowe zawieruchy, a czas się tam praktycznie zatrzymał. Zachodni fragment ulicy Partyzantów umiera dopiero teraz. Niskie kamieniczki z czerwonej cegły postoją jeszcze tylko kilka miesięcy, aż ostatecznie dobiją je buldożery. Ulica Partyzantów od numeru 108 do 116 stanie się częścią nowej trasy Słowackiego.



Wymalowany smołą na fasadzie domu przy ul. Partyzantów 114 niemiecki napis z lat 30. nawołujący do udziału w wyborach. Nie wiadomo o jaką listę chodziło agitatorowi. Numer listy "zniknął" podczas montażu instalacji gazowej.
Wymalowany smołą na fasadzie domu przy ul. Partyzantów 114 niemiecki napis z lat 30. nawołujący do udziału w wyborach. Nie wiadomo o jaką listę chodziło agitatorowi. Numer listy "zniknął" podczas montażu instalacji gazowej. fot. Marek Gotard
Fragment ulicy Partyzantów, który niedługo zniknie całkowicie podczas budowy trasy Słowackiego.
Fragment ulicy Partyzantów, który niedługo zniknie całkowicie podczas budowy trasy Słowackiego. fot. Marek Gotard
W ten rejon miasta zobacz na mapie Gdańska mało kto zagląda. Od strony ulicy Słowackiego czasami przemykają kierowcy, by niszcząc zawieszenie na nierównej, brukowanej nawierzchni skrócić sobie drogę do centrum Gdańska. Prawie wszystkich mieszkańców domów przesiedlono już w inne części miasta. Wśród nich była pani Wedra, która ponad 80 lat swojego życia spędziła w domu przy ul. Partyzantów 110.

Robotnik Bernhardt Wedra zamieszkały przy Mirchauerweg 110 (dawna nazwa ul. Partyzantów), w księdze adresowej miasta Gdańska z 1940 roku figuruje obok m.in. Herberta Treysa, malarza, swojego imiennika Kalkowskiego, również robotnika, tkaczki Marthy Kein i motorniczego tramwajów Theodora Wolschona. Księga adresowa z suchymi nazwiskami nie wspomina nic o rodzinach głównych lokatorów.

Córka Bernhardta Wedry, Gertruda, pamięta prawie wszystkich sąsiadów z dawnego Gdańska. Tych którzy jak jej ojciec mówili po kaszubsku i tych, którzy witali się po polsku i niemiecku. Było to jeszcze w czasach, gdy za różnymi językami gdańszczan nie stała nienawiść. Gdy największą niedzielną atrakcją był wypad do teatru przy Kohlenmarkt (Targu Węglowym) z racji swojej niecodziennej nieco architektury nazywanym "młynkiem do kawy". Gdy córkę pani Wedry codziennie rano pozdrawiała sąsiadka jeżdżąca do dworu w Mattern (dzisiaj Matarnia) na służbę jako pokojówka do państwa Romerów - właścicieli stojącego tam dworu.

Pani Gertruda wspomina jak nagle zmienił się senny klimat ulicy. Gdy w połowie lat 30, dwie sąsiadki u których często zaczęli bywać mężczyźni w brunatnych mundurach, uważnie zaczęły słuchać o czym mówi między sobą rodzina Wedrów. Jak żegnała kolejnych braci, którzy uciekali przed służbą w Wehrmachcie lub przysyłali do domu kartki, zapisane koślawym pismem, rękami drętwiejącymi od mrozu pośród szalejącej pod Stalingradem zimy.

Są też wspomnienia najwyraźniejsze. Te, które w marcu 1945 wyrył strach. Gdy płonęły i waliły się już kamienice przy głównej ulicy Wrzeszcza, która później stała się aleją Grunwaldzką, a rodzina Wedrów z małego, prowizorycznego bunkra patrzyła jak płotek do przydomowego ogródka miażdży czołg z czerwoną gwiazdą na wieżyczce. Jak tankiści krzyczą po niemiecku, by chować wszystkie kobiety, bo za nimi już nadciąga piechota.

Ten mały kawałek ulicy Partyzantów miał wówczas szczęście. W sąsiednim domu natychmiast zamontował się radziecki sztab, a obok wjazdu do niego stanął szlaban. Dzięki temu, także do domu Wedrów nie śmiał zbliżyć się żaden maruder. Sowieccy oficerowie bawili na Partyzantów dość długo, stosunkowo szybko zniknęły zaś sąsiadki donosicielki sympatyzujące niegdyś z nazistami.

Gdy obeschły już łzy po tych co nie wrócili do rodzinnego domu, końcówka ulicy Partyzantów znów zaczęła żyć sennym trybem, przetykanym czasami pracy, odpoczynku i niedzielnych rozrywek. Nowi mieszkańcy, przeważnie robotnicy z głębi Polski szybko zasymilowali się z tymi, którzy pamiętali swoje miasto z czasów dawnej świetności i upadku.

Gertruda Wedra, jak przed laty, codziennie rano pozdrawiała swoją sąsiadkę, dawną służącą Rommerów. Ta dopiero kilka lat przed śmiercią opowiedziała jej, co działo się w dworze tuż przed wejściem radzieckich wojsk. O samobójczej śmierci kulawego służącego, którego wiszący u wejścia trup "witał" Rosjan i makabrycznej historii pochowanego w piwnicy dworu niemowlęcia...

Po ponad 80 latach pani Gertruda opuściła swoje mieszkanie przy ul. Partyzantów 110. Zabrała ze sobą utrwalone klisze wspomnień i skromny dobytek. Na Partyzantów zostały resztki niepotrzebnego dobytku i na wpół już spalona szopka sklecona jeszcze przez jej ojca ze skrzynek po produktach z Wolnego Miasta. Pośród tego bałaganu walają się jeszcze butelki pamiętające lata wojny. Być może to z nich pili bawiący niegdyś na Partyzantów radzieccy sztabowcy...

Opinie (171) 8 zablokowanych

  • Ratujmy gdańskie kamiennice

    Nie pozwólmy deweloperom, przepłaconym konserwatorom zabytków, którzy są nimi tylko z nazwy, by piękne stare gdańskie budyneczku, kamiennice, które celowo są zabijane deskami, by dokonać ich zburzenia, co spowoduje zanik piękna Gdańska, gdyż owe budynku z pięknymi fasadami, drewnianymi drzwiami zjedzonym i zębem czasu są pocztówka Gdańska minionych epok, i jeżeli pozwolimy , by zniknęły z krajobrazu miasta, Gdańsk już nie będzie dawnym Gdańskiem, którego klimat jest wyczuwalny podczas wieczornych spacerów, który jest wciąż żywy. Pozdrawiam.

    • 0 0

  • szkoda (2)

    znam ta pania ze zdjecia moja mama urodzila sie na tej ulicy tam mieszkala moja babcia dziadek ciocia. pamietam ze szczeniecych lat takie osoby jak pani stazja pan sienkiewicz czasami chodzil w zarekawkach bo byl ksiegowym panstwa szmagaj pania rygiel buchnowskiego bryllowskich. oj to byly czasy cale moje dziecinstwo zwiazane jest z ta ulica.pamietam wrak starej warszawy na dachu kotlowni jak sie w niej bawilismy :) pozdrowienia dla wszystkich bylych mieszkancow od dzieci pani Ireny ze 112 :) kto ma wiedziec ten pewnie domysli sie o jaka Irene chodzi? a moze nie bo w tym bloku mieszkaly dwie Ireny to ulatwie od tej Ireny ktorej okna wychodzily na ulice :) ale teraz byli mieszkancy maja zagadke do rozwiazania :))

    • 3 0

    • (1)

      Wiem, chodzi o Irke Brylowska. Z tego co mi wiadomo zmarła kilka lat temu. Tak prawda ta ulica miała swój klimat wszyscy sie znali nie to co teraz. Pozdrawiam wszystkich dawnych mieszkańców tej ulicy.

      • 1 0

      • Tak moja mama zmarla niestety w 2007 roku. Pochowana jest na cmentarzu w Matarni.

        • 0 0

  • Powiedzmy sobie szczerze: W to, że Nowa Słowackiego kiedykolwiek powstanie, od dawna już nikt nie wierzy ;] (5)

    Tak samo z W-Z i Trasą Sucharskiego. Musimy się nauczyć żyć bez tych ulic, taka prawda.

    • 7 19

    • A jednak powstaly

      • 0 0

    • śledzie za Swelinię (3)

      • 1 1

      • O przepraszam. Gdynia ma: Dwupasmowe nowe połączenie portu/centrum z Obwodnicą Tójmiasta, Drogę Różową-dwupasmowa droga (2)

        odciążająca Główną Arterię Komunikacyjną Trójmiadta. A Gdańsk ?

        • 0 2

        • (1)

          Już tylko został do wybudowania węzeł na kiełpinie i będzie, puki co WZ kończy się kawałeczek przed obwodnicą.

          Hajs na to jest, tylko czekać aż wjadą buldożery.

          • 2 1

          • Zakład, że nie zaczną budoważ W-Z w 2010 roku, a Słowackiego przed 2012 ?

            • 1 2

  • no tak, gdań - szczanie chlubvią się swoją niemieckością. (20)

    "wolne" Miasto gdańsk (wolne niemieckie miasto gdańsk). Historii nie przeskoczycie.
    Tyle w temacie.

    • 22 282

    • Stwierdzam absolutny brak rozwoju intelektualnego ... Prostak. Wstyd że takich polska ziemia nosi!

      • 0 0

    • ehh

      bez obrazy ale tym komentarzem pokazujesz swoj zanik myslenia.. serio..

      • 0 0

    • Wal sie gdynska świnio!

      • 0 0

    • jestem z Gdyni i wstydzę się za takich debili (1)

      takie posty jak 'wolna Gdynia' powinno się kasować. NIE KARMCIE TROLA!

      • 11 0

      • ja też z Gdyni

        podpisuję sie pod tym co powiedziałeś

        • 2 0

    • wolna Gdynia - jestes głupi że aż szkoda slów, tępy ignorant albo marny prowokator

      • 5 0

    • porąbało cie kaszubie (4)

      sam pewnie jesteś napływowy do gdyni, zapewne z wejherowa albo redy (nie obrazam tu nikogo), i sie wielkim "śledziem" nazywasz...
      fuuuu

      • 27 6

      • podejżewam, że ci z Redy czy Wejherowa nie pisali by takich głupot. (2)

        to durne polaczki, których potomkowie przyjechali do gdyni budować ją a mieli ze sobą dziurawe portki i tobołek z suchym chlebem. Teraz wielcy Panowie Gdynianie

        • 22 9

        • pomyśl zanim obrazisz wszystkich Polaków i polaczków(to też Polacy), przyjeżdżali bo taka była historia naszego kraju, a co mieli mieć poza dziurawymi portkami jak im wszystko zabrano?

          • 2 1

        • nie potomkowie, tylko protoplaści Panie enteligencie

          • 5 2

      • ERA

        jeszcze gorzej niż wolna Gdynia...szkoda słów....

        • 6 2

    • koleś spokojnie!

      tak samo można zarzucić wam, że gdyby nie to że gdańsk nie znajdował się w polsce, to waszego miasta by nie było, więc nie wiem czym się szczycisz... pozatym nie chce rodzić kolejnej wojny, sam jestem z gdańska, tu się urodziłem, ale wg mnie to nie powód, żeby najeżdżać na gdynian, tylko dlatego, że nie są z gdańska, więc może zamiast szukać wad i minusów w tym gdańsku, gdyni, poszukajmy zalet, wykorzystajmy je tak, żeby było lepiej...

      • 11 0

    • Gdansk, Gdynia zawsze byly i beda kaszubskie. (5)

      Czasami sie do nas duzo polaczkow sprowadza, czasami niemieszkow, ale prawda i tak zawsze zwyciezy.

      Niech zyja wolne Kaszuby!

      • 3 27

      • (2)

        Spadaj kaszubie z kartuz i nie wylatuj mi z takimi tekstami. wy kaszubi to swine trzymacie na balkonach, a by wylaczyc zarowke to wpierw na nia dmuchacie.

        • 14 12

        • święte słowa

          kaszubska niewykształcona chołota. Te tłuki dopiero teraz uczą się gramatyki swojego słowiańskiego języka, który przypomina mowę polskich wieśniaków

          • 7 6

        • jesteś gorszy od tego separatysty

          • 7 5

      • typowy kaszub

        wyżej s****niż pupę nosi

        • 10 7

      • Niech żyje Wolne Pomorze

        Pomorze jest dla każdego kto czuje się Pomorzaninem
        więc Kociewiak, Kaszub, Polak - jest na "swojej ziemi"

        • 19 2

    • tragiczna historia, ale historia... nie każde miasto ją ma

      • 7 0

    • ej te

      no i tak powstaje wrogie nastawienie mieszkańców Gdy i Gda. nie ogarniam ludzkiej nieżyczliwości. a nie można było napisać, że Gdańsk ma przeogromnie bogatą historię, która jest do pozazdroszczenia, ale niektóre jej fragmenty są mniej "na pokaz"? przecież, to nie wina obecnych mieszkańców, że niemcy upodobali sobie Danzig. i ja tu nie widzę chlubienia, tylko przedstawienie historii z pkt widzenia jednostki.

      • 50 2

  • sprostowanie (1)

    ponieważ sprawa dotyczy naszej rodziny wiec w ramach wyjasnienia kilka informacji gdyż niestety, w artykule znalazło się sporo przekłamań, począwszy od personaliów i powiązań rodzinnych (czy pan redaktor źle słuchał opowieści?) . Dane osobowe głownej bohaterki są błędne, jak również jej powiązania rodzinne dotyczące Bernharda. Rosjanie wcale nie zachowywali sie grzecznie, jak wynika z treści. Próbowali zabierać kobiety (i nie tylko), jak i wywozic dzieci.
    Przybysze po wojnie to w znacznym stopniu uchodźcy ze wschodu oraz mieszkańcy Kaszub - tak wynika z opowieści bliskich. Ale to akurat sprawa mniej istotna.

    • 10 2

    • dokladnie moja babcia opowiadala jak kobiety chowaly sie przed ruskimi w haldy wegla i gdzie sie dalo zeby tylko ich nie dopadla ta ruska holota. moja babcia nazywala sie agnieszka bryllowska i dobrze pamietala tamte czasy a Pania Gertrude znala doskonale :)

      • 1 0

  • (1)

    wiem ze te domy to ruiny, a wkolo no coz syf.
    ale jednak jakos mi dziwnie gdy pomysle ze ta zatrzymana w czasie czesc partyzantow poprostu zniknie.
    na szczescie zrobilem sporo fotek, chociaz cos zostanie.
    a za artykul autorowi bardzo dziekuje.

    • 21 1

    • mam prosbe jesli masz fotki z partyzantow 108 lub tej calej ulicy to prosze wstaw je na dzielnice wrzeszcza na naszej klasie ja sie tam wychowywalam u dziadkow oni juz nie zyja a mile mam wspomnienia z tamtad a jeszcze milo by bylo miec pamiatki lecz ja ich nie mam Katarzyna lub na kazik-1968@wp.pl z gory dziekuje

      • 0 0

  • treśc bez sensu

    ,,Córka Bernhardta Wedry, Gertruda, pamięta prawie wszystkich sąsiadów z dawnego Gdańska. Tych którzy jak jej ojciec mówili po kaszubsku i tych, którzy witali się po polsku i niemiecku. Było to jeszcze w czasach, gdy za różnymi językami gdańszczan nie stała nienawiść. Gdy największą niedzielną atrakcją był wypad do teatru przy Kohlenmarkt (Targu Węglowym) z racji swojej niecodziennej nieco architektury nazywanym "młynkiem do kawy". Gdy córkę pani Wedry codziennie rano pozdrawiała sąsiadka jeżdżąca do dworu w Mattern (dzisiaj Matarnia) na służbę jako pokojówka do państwa Romerów - właścicieli stojącego tam dworu,,

    Trzy razy przeczytalam tekst i i nie wiem o co chodzi np. zdanie zaczynajace sie od GDY córke Pani -brak sensu, bo nie ma zakonczenia, musialo cos byc dalej przez tą Panią powiedziane , Bez słowa gdy częsciowo mialoby sens to zdanie
    .Po co ,,gdy ,, najwiekszą atrakcją , wystarczyzdanie zacząc od słowa Najwiekszą
    Ani ładu ani skladu.
    Panie Marku styl się kłania

    • 1 2

  • codziennie przechodzę u. Partyzantów i od zawsze tamtędy przechodziłam. Panią Gertrudę, bohaterkę artykułu często można było zobaczyć w okienku lub przy drzwiach do kamienicy. Tworzyła dla mnie od zawsze część tego wszystkiego :) czasami, gdy jej nie było wydawało się, że czegoś brakuje. Mimo, że jest mi osobą znaną tylko z widzenia będę tęsknić za tymi wspomnieniami. Pozdrawiam gorąco panią Gertrudę i życzę zdrówka !

    • 3 0

  • Z innej beczki jakby-postuluję przywrócenie nazwy ulicy na Mirachowską-to ładna nazwa a ci partyzanci w środku miasta pachną mi (17)

    właśnie peerelem Nie rozumiem czemu nazwa ulicy nie miała by nawiązywać do przedwojennej tradycji i zarazem ładnej kaszubskiej miejscowości(Mirachowo).A tak poza tym również Waryńskiego powinna być przemianowana.Tyle że w tym wypadku trzeba by wymyślić jakąś ładną nazwę bo powrót do przedwojennej byłby niewskazany.

    • 14 5

    • A może zmień swoje nazwisko? Też PRL-em zalatuje.

      • 0 0

    • a czemu Ci się Brunshöf nie podoba? (4)

      • 0 0

      • Brunshof miało być (3)

        • 0 0

        • Brunshoferweg to nazwa tej ulicy na cześć niemieckiego badacza ryb Bruno Hofera,jak sądzę ,który jako taki nie musi mieć (2)

          swojej ulicy w Gdańsku podobnie zresztą jak Ludwik Waryński...

          • 1 2

          • Dobrze że nie jesteś Radnym :) (1)

            Takich wiejskich filozofów tam już dostatek :)

            • 2 1

            • Niestety z kim przestajesz takim się stajesz a propos twojej opieki

              a tu wciąż więcej mnichów niż rozumu

              • 0 1

    • Niestety pachniesz mi zacietrzewionym głupcem. (3)

      W ferworze zmian nazw ulic po '89 dwie ulice - i to we Wrzeszczu - w różnych miejscach dedykowano księdzu Sychcie. Ty jak widzę nic nie wiesz o Waryńskim, ale na wszelki wypadek wolałbyś go nie widzieć :) Każdy struś musi się liczyć z tym, że gdy schowa głowę w piasek, wypina co innego. Historii nie da się zakłamać, ani przemilczeć. Nie jest prawdziwa jej wersja serwowana nam za setki milionów złotych rocznie przez Impet Porąbanej Nienawiści. Mieszkałem przy Partyzantów wiele lat, nadal mieszka tam moja Mama i nie życzę sobie wprowadzania w życie Twoich "przemyślanych" fantazji. Każda zmiana nazwy kosztuje, pomyślałeś o tym?

      • 2 1

      • O Waryńskim wiem i mnie nie zachwyca a wielu wybitnych gdańszczan z okresu I Rzeczpospolitej nie ma swoich ulic(np. (2)

        najwybitniejszy malarz polskiego Gdańska z XVI-XVIIw Antoni Moller) albo jakieś małe śmieszne pasażyki jak np.Gotfryd Lengnich o którym Ty pewnie niewiele wiesz jak i o wielu innych zagadnieniach-wiedzę zastępując tanim sentymentalizmem rodem z PRL-u.Najwięcej kosztuje utrata świadomości tożsamości miejsc starszych od nas i naszych rodziców ale to już zapewne wykracza poza granice rozumienia niektórych "rodowitych"

        • 0 1

        • Tyle wiesz o moich uczuciach, co o Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, cieniasie. (1)

          Gdyby nie PRL, o której wydajesz się nie mieć pojęcia, nie miałbyś swojego "gruntownego wykształcenia" :) Może nie wypowiadaj się w sprawie mojej wiedzy, skoro nie masz o tym pojęcia.

          • 2 1

          • "Jowiszu gniewasz się a zatem nie masz racji"-mniej obelg więcej argumentów

            bo na tym poziomie dyskusja z jakimiś malolatami mnie nie interesuje:)

            • 0 1

    • To była kiedyś droga prowadząca do Mirachowa. (1)

      Nie miała w nazwie Strasse tylko Weg. Dziś dalszy jej ciąg ma już inną nazwę, więc wracanie na siłę do przeszłości, tylko dlatego, że nie podobają Ci się partyzanci, to dla mnie dziecinada.

      • 2 0

      • takich dziecinad jest więcej na przykład droga do Kartuz jest tak jak była wciąż ulicą Kartuska

        i jakoś nikogo nie dziwi ten zdumiewająco infantylny fakt...

        • 0 1

    • jeśli już wracamy do historii przywróćmy również ulicę (3)

      SA czy Adolfa H. Będzie git i poczujemy się jak w FSD!

      • 1 8

      • Adolfa to nie i nikt tego nie proponuje ale już Aleję Zwycięstwa spokojnie można by przemianować na Wielką Aleję (2)

        wracając do jej historycznej nazwy wcale nie szowinistycznej ani militarystycznej a po prostu historycznej i gdańskiej

        • 7 2

        • Jeśli dla Ciebie szowinizmem jest stwierdzenie faktu, że przegnano stąd faszystów,

          to może nie wypowiadaj się na temat Gdańska.

          • 2 1

        • Kolego, nie wiem ile masz lat,

          ale jak widzę, wielu rzeczy jeszcze nie rozumiesz. Najpierw poczytaj, potem poczytaj, przy okazji podciągnij się z gramatyki, a cały czas ćwicz logiczne myślenie. Przestań myśleć schematami, to nic nie daje.

          • 2 1

    • a co Ci Waryński przeszkadza? W Warszawie też jest jego ulica i co?? Mimo wszystko był to Polak i patriota, walczący przeciw władzom carskim, a nie sowiecki komunista.

      • 3 1

  • Nareszcie coś do poczytania!

    po artykule o historii portu to kolejny ciekawy artykuł! Byle tak dalej 3miasto.pl !

    • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.