Fakty i opinie

stat

Pirat był już karany przez sąd i straż miejską

- Łapał co ładniejsze hostessy, wymuszając na nich 
wspólne zdjęcia, podchodził do stolików, gdzie rozmawiali biznesmeni i przykładał im swój plastikowy miecz do gardeł albo kazał podwijać rękawy i stawiał pamiątkowe pieczątki na nadgarstkach, wypraszał piwo na zagranicznych stoiskach, gwizdał głośnym 
gwizdkiem - relacjonuje nasz czytelnik. Efekt? Ochrona wyrzuciła pirata z targów Trako.
- Łapał co ładniejsze hostessy, wymuszając na nich wspólne zdjęcia, podchodził do stolików, gdzie rozmawiali biznesmeni i przykładał im swój plastikowy miecz do gardeł albo kazał podwijać rękawy i stawiał pamiątkowe pieczątki na nadgarstkach, wypraszał piwo na zagranicznych stoiskach, gwizdał głośnym gwizdkiem - relacjonuje nasz czytelnik. Efekt? Ochrona wyrzuciła pirata z targów Trako. fot. Andrzej Gojke/KFP

Grzywna wymierzona przez sąd za natarczywe żebranie oraz wielokrotne interwencje Straży Miejskiej - to dorobek samozwańczego pirata, który grasuje w Gdańsku. W środę ochrona wyrzuciła go z targów Trako, bo napraszał się hostessom i zbierał do torby wszystkie gadżety.



Przebranie pomaga w darmowym wikcie, ale nie wszystkim się to podoba.
Przebranie pomaga w darmowym wikcie, ale nie wszystkim się to podoba. fot. Andrzej Gojke/KFP
Nowy pirat - jego wybryki opisaliśmy przed kilkoma dniami - jest doskonale znany strażnikom miejskim z Gdańska, którzy wielokrotnie podejmowali wobec niego interwencje. Zazwyczaj kończyło się to pouczeniem, ale nie zawsze. Bywało, że bezczelność samozwańczego pirata nie pozwalała mu uniknąć kary.

- Stało się tak np. w okolicach Westerplatte, gdzie za wtargnięcie na jezdnię przed nadjeżdżający samochód został ukarany mandatem - mówi Tomasz Siekanowicz z gdańskiej straży miejskiej.

Nikt nie miałby nic przeciwko piratowi, gdyby nie jego nachalność. Zdarzało się nawet, że wchodził na ulicę i zatrzymywał samochody, domagając się pieniędzy. - Na ul. Długiej nieraz podbiegał do kobiet i bez pytania stawiał im pieczątki na dekolcie. Straszył też dzieci - opowiada nasz czytelnik, pan Krzysztof.

Pirat staje się agresywny, gdy ktoś odmawia mu zapłaty za zdjęcie. Taka "przyjemność" wyceniana jest przez niego na 5 zł. Często domaga się pieniędzy bardzo natarczywie.

Jak skutecznie pozbyć się pirata z gdańskich ulic?

zgłaszać jego aktywność straży miejskiej i policji

34%

nie dawać mu pieniędzy, odechce mu się

32%

być tak samo opryskliwym wobec niego, jak on wobec ludzi

24%

na wariatów nie ma rady, nie ma co tracić energii na walkę z wiatrakami

10%
- W jednym z przypadków z minionych wakacji zaczepiana przez niego osoba była tak zdeterminowana, że zdecydowała się świadczyć przeciwko niemu w sądzie. Dzięki temu został ukarany grzywną za natarczywe żebranie. Niestety, większość osób woli machnąć ręką niż zeznawać za kilka złotych, ale teraz, gdy pirat widzi strażników, od razu się oddala - mówi Tomasz Siekanowicz.

Wybryki Sławomira Ziembińskiego można też zgłaszać policji, która ma większe kompetencje i większy wachlarz dyscyplinujących kar. - Jeśli ktoś poczuje się dotknięty zachowaniem tego pana, który będzie nachalnie domagał się pieniędzy, wystarczy do nas zadzwonić - mówi Magdalena Michalewska z gdańskiej policji.

Samozwańczy pirat chciałby być następcą zmarłego w ubiegłym roku Andrzeja Sulewskiego, który przez lata przechadzał się ulicami Śródmieścia. Niestety, najwyraźniej brakuje mu taktu, co sprawia, że urzędnicy - którzy jego poprzednika zatrudniali np. podczas imprez - nie chcą mieć z nieudolną kopią nic wspólnego.

- Nie możemy jednak nikomu zabraniać przebierać się za pirata, ale nie popieramy działań tego pana - podkreśla Anna Zbierska, odpowiadająca za promocję w biurze prezydenta Gdańska.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (279)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.