Sinice już są
Do zakwitu sinic dochodzi przy dużym nasłonecznieniu, w stojącej wodzie i wysokiej temperaturze - czyli wtedy kiedy najchętniej szukalibyśmy ochłody w wodach zatoki. Mętna woda przypomina niestety wówczas zupę i brzydko pachnie.
- Sytuacje poprawić może kilkustopniowy spadek temperatury, który zahamuje gwałtowny rozwój bakterii - mówi Andrzej Probucki - kierownik oddziału epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Gdańsku. - Musimy wprowadziś zakaz kąpieli, ponieważ kontakt z sinicami może doprowadzić m.in. do podrażnień skóry i układu oddechowego. Napicie się wody, w której się namnożyły, może spowodować zatrucie pokarmowe.
Ostrzeżenie przed korzystaniem z wody dotyczy Gdyni-Orłowa, Redłowa, Śródmieścia, Sopotu-Kamiennego Potoku oraz Łazienek Północnych i Południowych. Turystom, którzy koniecznie chcą się wykąpać nie pozostaje więc nic innego jak pojechać na plażę do Gdańska lub do Gdyni po drugiej strony portu. Tylko, że nie ma żadnej gwarancji, że i tam jutro nie pojawią się złośliwe bakterie. Taką pewność można zdobyć jedynie wybierając się nad otwarte morze, gdzie prądy morskie sprawiają, że sinice nie mnożą się w takim tempie jak w Zatoce.
- Jest tak ciepło, że trudno wytrzymać na plaży bez wchodzenia do wody - mówi Emil Bartkowiak z Leszna. - Jutro wsiądziemy chyba w pociąg i pojedziemy na Hel. To nie jest daleko, więc rano pojedziemy a wieczorem wrócimy. Szkoda, że nie wytępiono jakoś tych bakterii, bo dla nas to duży zawód, że jesteśmy nad morzem, jest piękna pogoda, a nie można się wykąpać.
Sinice wraz z bakteriami są zaliczane do prokariontów. Nie mają wyodrębnionego jądra komórkowego, a ich materiał genetyczny jest zgromadzony w komórce w postaci nieosłoniętej cząsteczki DNA.