Urząd Morski nie ma czym latać nad morzem

Turbolet L-410 z powodu usterki silnika ma mieć ok. dwumiesięczną przerwę w lotach.
Turbolet L-410 z powodu usterki silnika ma mieć ok. dwumiesięczną przerwę w lotach. fot. archiwum Trojmiasto.pl

Przed rokiem Urząd Morski w Gdyni musiał wycofać z użytku stary śmigłowiec Mi-2, a niedawno wykryto usterkę silnika w samolocie typu L-410 Turbolet. Chwilowo więc urząd nie ma żadnego statku powietrznego, który strzegłby m.in. czystości polskiej części Bałtyku. Dlatego urzędnicy zwrócili się o pomoc do Marynarki Wojennej.



Czy widziałe(a)ś kiedykolwiek turbolet Urzędu Morskiego w Gdyni?

Zobacz wyniki (192)
- Mamy problem z silnikiem. Podczas przeglądu okazało się, że jest jakieś uszkodzenie - przyznaje Leszek Czerwiński, kierownik Inspektoratu Ochrony Środowiska Morskiego.
Usterkę wykryto w samolocie na kilka dni przed pokazem działań ratowniczych i antyterrorystycznych, który odbył się 20 czerwca w Gdyni. Z tego powodu L-410 Turbolet, który co roku uczestniczy w tej cyklicznej imprezie, tym razem nie zaprezentował się na gdyńskim niebie.

Przeczytaj też: Komandosi i antyterroryści ćwiczyli w Gdyni

Głównym zadaniem dwusilnikowego samolotu turbośmigłowego jest patrolowanie polskich obszarów morskich w celu ochrony środowiska. Maszyna o rozpiętości skrzydeł sięgającej prawie 20 metrów i masie prawie czterech ton, stacjonuje na lotnisku w Rębiechowie. W opinii pilotów turbolet to "dobry wołek roboczy".

Zobacz w akcji samolot Urzędu Morskiego w Gdyni. Materiał z 2012 r.


- Wprawdzie teraz mamy sytuację awaryjną, ale jeśliby przeanalizować ostatnich kilka lat eksploatacji, to wygląda to bardzo dobrze. W porównaniu do innych służb, jesteśmy wręcz prymusami w kwestii utrzymania gotowości do lotu - przekonuje Czerwiński.
Według jego szacunków, wykryta usterka silnika oznacza dla turboleta około dwumiesięczną przerwę w patrolowaniu. Samolot, po dopełnieniu licznych formalności, serwisowany będzie w Czechach. W tym czasie obowiązki jedynego statku powietrznego, którym obecnie dysponuje Urząd Morski w Gdyni, mają przejąć samoloty Marynarki Wojennej AN-28E. To maszyny dobrze znane inspektorom urzędu, którzy w ciągu roku latają z ich załogami na wspólne patrole. A wszystko w ramach współpracy z Marynarką Wojenną.

Pomoc Gdyńskiej Brygady Lotnictwa i Straży Granicznej

- Terminy lotów na tzw. monitoring ekologiczny wód Morza Bałtyckiego ustalane są z Urzędem Morskim na bieżąco. Zwykle wykonujemy ponad 20 takich misji w roku. W przyszłym miesiącu, na prośbę Urzędu Morskiego, liczba planowanych lotów została zwiększona. W miarę posiadanych możliwości staramy się być elastyczni i reagować na doraźne potrzeby w tym zakresie - tłumaczy kmdr ppor. Czesław Cichy, rzecznik Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej.
Poza tym Urząd Morski w Gdyni będzie otrzymywać informacje dot. ochrony środowiska polskiej części Bałtyku od lotnictwa Straży Granicznej. Taka współpraca trwa od lat.

- Polega ona na dwustronnej wymianie informacji na temat zanieczyszczeń, rybołówstwa, eksploracji oraz ruchu jednostek na polskich obszarach morskich. W przypadku zaobserwowania zdarzeń, typu zanieczyszczenia, nurkowania czy połowy, informacja taka jest przekazywana do Urzędu Morskiego - wyjaśnia ppor. SG Agnieszka Golias, rzecznik komendanta głównego SG.
Poza tym w razie pilnego zdarzenia Urząd Morski może poprosić o lot statku powietrznego SG w dane miejsce na Bałtyku.

- Tego typu sytuacje zdarzały się w poprzednich latach od pięciu do dziesięciu razy w roku - podaje Golias.
Jak podsumowuje Leszek Czerwiński, mimo chwilowych problemów technicznych turboleta, monitoring polskiej części morza - jedno z zadań urzędu - jest więc zapewniony.

Sprawa wycofanego z użytku Mi-2 i jego następcy

Obecnie turbolet to jedyny statek powietrzny gdyńskiego Urzędu Morskiego, ponieważ rok temu wycofano z użytku wysłużony śmigłowiec Mi-2. Maszyna zbudowana w 1977 r. w świdnickich zakładach, przez lata patrolowała porty i linię brzegową w Trójmieście, a także Półwysep Helski i Mierzeję Wiślaną. Jednak po tym, jak skończył się resurs na łopaty i to samo groziło innym elementom, śmigłowiec wysłano na lotniczą emeryturę.

Zobacz śmigłowiec, który dawniej latał w barwach Urzędu Morskiego


- Remont pochłonąłby kilka milionów złotych i dałby możliwość latania śmigłowcem może przez kolejne dwa lata. Zapadła więc decyzja, aby wycofać maszynę z użytku. Mi-2 to wiekowa konstrukcja i koszty utrzymania śmigłowca były za duże - tłumaczył wówczas Jarosław Bomba, zastępca głównego inspektora ochrony środowiska w Urzędzie Morskim w Gdyni.
Po wycofaniu z użytku Mi-2 rozważano trzy scenariusze: wynajem śmigłowca wraz z pilotem, kupno nowej maszyny lub otrzymanie używanej w spadku od Marynarki Wojennej, po tym, jak dostałaby nowe śmigłowce. Urząd rozważał także, aby do tego czasu część zadań powierzyć dronowi.

Przeczytaj także: Dron będzie pilnował bezpieczeństwa nad wybrzeżem

Sprawa drona utknęła w martwym punkcie z powodów prawnych. Jak tłumaczy Czerwiński, chodzi m.in. o brak możliwości szybkiego reagowania za pomocą dronów cywilnych.

- Polskie prawo nie przewiduje współdzielenia przestrzeni powietrznej między normalnym ruchem lotniczym, czyli na przykład samolotami a dronami. Jedyną możliwością, aby móc używać drona, byłoby wydzielanie dla nas specjalnie zamkniętych obszarów. Tyle że nie sprawdziłoby się to w przypadku działań operacyjnych, kiedy trzeba od razu lecieć i sprawdzać - wyjaśnia kierownik Inspektoratu Ochrony Środowiska Morskiego.
Z kolei w sprawie śmigłowca zapadła decyzja, aby go nie kupować.

Nowe maszyny tylko w przypadku nowych zadań

- Dyrektor [Andrzej Królikowski - dop. red.] miał ambicję i chciał rozszerzać zadania urzędu w zakresie działań lotniczych. Potem kolejny dyrektor [Tadeusz Hatalski - dop. red.] zadecydował, że jednak nie będziemy starać się o nowy śmigłowiec - informuje Leszek Czerwiński.
Jak przekonuje kierownik IOŚM, urząd zrezygnował z pozyskania śmigłowca, bo kierował się ekonomią i szacunkiem do pieniędzy podatników.

- Mi-2 po prostu był, więc z niego korzystaliśmy. Koszty lotu wielozadaniowego morskiego śmigłowca wyposażonego w dwa silniki są natomiast nieporównywalnie większe niż w przypadku Mi-2 - ocenia kierownik IOŚM.
Jego zdaniem zakup śmigłowca miałby sens jedynie w przypadku, kiedy urząd otrzymałby nowe zadania. Takie jak choćby lotniczy nadzór nad farmami wiatrowymi czy lotnicze ratownictwo.

- W takim przypadku musielibyśmy zwiększyć nasz potencjał i wielozadaniowy śmigłowiec by się przydał - ocenia Czerwiński.

Turbolet miał zaprezentować się na tegorocznym pokazie w Gdyni. Nie przyleciał, bo kilka dni wcześniej wykryto usterkę silnika

Opinie (46)

  • Urząd morski ma pływać :) (1)

    A urząd lotnictwa ma latać :-D

    • 28 11

    • Oczywiście niezły żart z tym pływaniem,

      Drony też można używać w trybie alarmowym, ale oczywiście nie te które produkowane są w chinach jako zabawki a w Polsce wynajmują jako prpofesjonalne urządzenia.

      • 1 0

  • Niestety w Gdyni wszystko tak wygląda (2)

    Jak nie 30-to letni rumpel z PKA blokujący obwodnice w szczycie na 3 godziny, to spadający samolot...

    • 31 14

    • Gdzie pan przepracowany? Zaraz wyznawcy Szczurka cię zminusuja:).

      • 6 6

    • Tym bardziej, ze ten samolot bazuje na Rebiechowie, to zla lokalizacja jest, pechowa widac.

      • 1 0

  • Drona niech sobie kupią :) (1)

    Będzie taniej i szybciej..

    • 27 8

    • Nie przeczytałeś artykułu

      • 14 2

  • A ja panie żem myślał (1)

    my jesteśmy mocarstwem co na wojne z Moskalem się szykuje, a tu latać nie ma czym?

    • 31 5

    • Z Moskalem na wojnę, to się tylko #dobrazmiana szykuje...

      A bundeswehra sobie hasa po Polskiej ziemi na całego, z jankesami na zmianę....

      • 5 5

  • No tak (1)

    Imigranty rzeźby i inne pierdoły ważniejsze

    • 32 5

    • Ić stond

      • 3 10

  • Ten "turbolet" to wyrób starszy od węgla (1)

    w Czechach o nim dawno zapomniano bo produkowany był w latach .70,
    naprawiać? - chyba że Pepiki części gdzieś u siebie po stodołach znajdą...

    • 23 3

    • Jiri Pavel

      Jest ciągle produkowany...To BARDZO UDANA konstrukcja.

      • 0 0

  • Róbmy zrzutkę!

    Na miotły. Ekologicznie będzie.

    • 13 1

  • (5)

    Najlepszy był konkurs na pilota w UM...pensja 2400 na rękę hahaha

    • 37 0

    • Poważnie???

      • 12 0

    • Poprawka

      proponowane wynagrodzenie zasadnicze brutto 1 971,28 zł

      • 5 1

    • zdziwiłbyś się (1)

      Wielu chciało by taką robotę nawet za darmo :)

      • 2 7

      • wielu pilotów????

        • 4 3

    • Albo kolejny wałek pt: podnajmiemy jakiś atrakcyjny grunt przy samej plaży.

      Browar albo inna intratna inwestycyjka za łapówkę i pieniądze się znajdą. Trzeba wspierać "biznes po polsku".

      • 1 2

  • (3)

    Szczurek gdzie ty jesteś? Dlaczego nie rozmawiasz z mieszkańcami??? Nie tłumaczysz się że swojej nieudolności???

    • 16 12

    • a co ma do tego Urząd Miejski? Nie krytykuj, jak nie umiesz czytać ze zrozumieniem i ogólnie nie ogarniasz rzeczywistości

      • 6 3

    • (1)

      Kolejny PISowski idiota....

      • 1 1

      • Urząd Morski należy do administracji rządowej a nie do miasta Gdynia.

        • 0 1

  • Polska rzeczywistość

    Ale na nie potrzebne świątynie i kościoły pieniążki są, a statki dalej w naszej granicy nadmorskiej spuszczają wszystkie syfy do morza,

    • 29 7

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.