• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Zielony transport publiczny w Trójmieście

Czy w nadchodzących latach będziemy korzystać w Trójmieście z nisko- i zeroemisyjnego transportu publicznego? Takie starania czynią samorządy w Gdańsku i Gdyni, aplikując do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej o dofinansowanie zakupu elektrycznych autobusów i trolejbusów.



Czy byłbyś w stanie płacić więcej za bilet, gdyby przejazd realizowany był autobusem zeroemisyjnym?

Zobacz wyniki (1241)
Dotacje do zakupu nowoczesnego taboru pochodzą z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej i są realizowane w ramach programu "Zielony Transport Publiczny". Dzięki niemu - jak chwalą się urzędnicy - coraz więcej polskich miast przestawia swój transport zbiorowy na ekologiczny i zeroemisyjny.

- Autobusy elektryczne zastępują na miejskich liniach komunikacyjnych dotychczas użytkowane autobusy spalinowe, wkrótce na ulicach będą się także pojawiać autobusy wodorowe. Program szczególne znaczenie rozwojowe ma dla mniejszych ośrodków, gdzie skala inwestycji infrastrukturalnych oraz mobilność mieszkańców nie jest tak dynamiczna, jak w wielkich aglomeracjach. Wdrażany program wspiera upowszechnianie ekologicznej komunikacji miejskiej w całej Polsce. Jego głównym celem jest obniżenie wykorzystania energii i paliw emisyjnych w miejskim transporcie zbiorowym, ale także kreowanie "zielonej mobilności" wśród mieszkańców, która sprzyja rozwojowi gospodarczemu i społecznemu miast - tłumaczą urzędnicy.
W drugiej edycji programu wpłynęło 101 wniosków od organizatorów transportu publicznego z całej Polski, w tym 69 wniosków o dotację. Wartość zgłoszonych projektów została oszacowana na kwotę ponad 1,31 mld zł.

Wśród nich znalazł się wniosek z Gdańska, zabrakło za to aplikacji z Gdyni.

Dlaczego? Sprawdziliśmy.

Elektryczne autobusy regularnie pojawiają się na testach w Gdańsku. Na zdjęciu mercedes e-citaro na testach w 2019 r.
Elektryczne autobusy regularnie pojawiają się na testach w Gdańsku. Na zdjęciu mercedes e-citaro na testach w 2019 r. mat. prasowe

Najpierw analiza, potem aplikacja



Władze Gdańska włączyły się dopiero w drugą edycję programu. W pierwszej edycji urzędnicy aplikacji nie złożyli z kilku powodów, m.in. trwały wówczas jeszcze analizy kosztowe i porównanie zasięgów, infrastruktury i eksploatacji poszczególnego taboru nisko- i zeroemisyjnego.

Tym razem aplikację udało się złożyć. W grudniu złożono wniosek o dofinansowanie zakupu pięciu autobusów elektrycznych. Początkowo Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej określił poziom dofinansowania aż na 80 proc.

Gdańsk kupił trzy elektryczne minibusy



Gdy po kilkunastu dniach pula została wyczerpana, wprowadzono ograniczenia i zmieniono zasady - głównie dla dużych miast (powyżej 140 tys. mieszkańców). Dofinansowanie stopniało do 20 proc., a z programu wyłączono spółki (teraz aplikować mogą tylko poszczególne miasta).

Co to w praktyce oznacza dla Gdańska?

- Możemy uzyskać jedynie 2,5 mln złotych z wartego 15 mln projektu. Brakujące 12,5 mln musimy znaleźć w budżecie miasta - wyjaśnia Piotr Borawski, wiceprezydent Gdańska odpowiedzialny za transport publiczny w mieście. - Nasz wniosek przeszedł ocenę formalną, czekamy na decyzję dotyczącą dofinansowania.
Ministerstwo tłumaczy, że drugi nabór w programie został dostosowany do warunków określonych w Krajowym Planie Odbudowy. Zgodnie z przyjętą przez rząd "Polityką Energetyczną Polski do 2040 roku", każdy przetarg na autobus w miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców już od roku 2025 powinien dotyczyć wyłącznie nisko- i zeroemisyjnych autobusów (elektrycznych i wodorowych).

Ale zakup nisko- lub zeroemisyjnego taboru to nie tylko korzyści wynikające z ochrony środowiska. To też zwiększone wydatki na komunikację miejską.

Przykład?

Zakup autobusu z napędem diesla kosztuje około 1 mln zł. Podobny autobus elektryczny to około 2,5 mln, a autobus wodorowy nawet 3,5 mln zł.

- Bez odpowiedniego poziomu dofinansowania zmiany taboru będą skutkować większymi wydatkami z budżetu miasta i budżetów pasażerów - wyjaśnia Borawski.
A tabor trzeba wymieniać, bo ten w Gdańsku - choć coraz bardziej nowoczesny - także wymaga nakładów. Kilkanaście autobusów ma 20 i więcej lat i kwalifikuje się do wymiany.

Ale to nie koniec starań władz Gdańska o dofinansowanie wymiany taboru. W ramach Polskiego Ładu złożono aplikację o 85 proc. dofinansowanie zakupu 14 autobusów. W tym przypadku dotacja ma wynieść ok. 30 mln zł przy 5 mln wkładu własnego.


Spore zakupy w I edycji i wystarczy



Nieco inaczej niż Gdańsk postąpiły władze Gdyni, które przystąpiły do pierwszej edycji programu, rezygnując ze składania wniosków w drugiej edycji. Dlaczego?

- W I edycji spółka Przedsiębiorstwo Komunikacji Autobusowej otrzymała bardzo wysokie dofinansowanie, bo aż 85 proc. kosztów kwalifikowanych do zakupu 24 elektrobusów wraz z infrastrukturą ładowania - wyjaśnia Katarzyna Gruszecka-Spychała, wiceprezydent Gdyni ds. gospodarki. - W fazie II wnioski składać mogli wyłącznie organizatorzy, a więc samorządy, a nie jak poprzednio - operatorzy. Intensywność dofinansowania zróżnicowano w zależności od wielkości miast. Dla miast liczących ponad 140 tys. mieszkańców była ona najmniejsza i wyniosła tylko 20 proc., dlatego Gdynia nie zdecydowała się na aplikację. W terminie, w którym przyjmowane były wnioski aplikacyjne do drugiej edycji programu, spółka wykorzystywała dofinansowanie z poprzedniego programu, mając w pełni zaangażowane środki na wkład własny. I z tej przyczyny nie wzięła udziału w naborze.
W pierwszej edycji programu udział wzięły dwie gdyńskie spółki - PKM (autobusowa) i PKT (trolejbusowa). Jak wyjaśnia wiceprezydent Gdyni, wnioski aplikacyjne obydwu spółek pozytywnie przeszły kontrolę formalną oraz merytoryczną i dopiero na ostatnim etapie - negocjacji finansowych - NFOŚiGW dla obu projektów mocno zmniejszył intensywność dofinansowania.

- W rezultacie negocjacji obie spółki znacząco zmniejszyły zakres rzeczowy aplikacji, korzystając z zaoferowanej im przez NFOŚiGW możliwości wykorzystania całych przyznanych kwot dofinansowania. I tak spółka PKM pozyskała dofinansowanie do projektu, który obejmuje zakup trzech elektrycznych autobusów przegubowych, budowę jednej ładowarki pantografowej na pętli Karwiny Nowowiczlińska oraz budowę trzech punków ładowania pojazdów w zajezdni przy ul. Chwaszczyńskiej - wylicza Gruszecka-Spychała.
Ładowanie elektrycznego autobusu trwa ok. dwóch-trzech godzin. Zasięg pojazdu na jednym ładowaniu pozwala mu pokonać dystans ok. 120 km.

Łączne nakłady inwestycyjne wyniosły 12,2 mln zł (w tym dofinansowanie z NFOŚiGW to 8,6 mln zł, a wkład własny spółki 3,6 mln). Umowa o dofinansowanie została już podpisana, a wynikający z niej początek eksploatacji pojazdów i infrastruktury to druga połowa 2023 r.

Z kolei spółka PKT pozyskała dofinansowanie do zakupu sześciu trolejbusów standardowych (o długości 12 m) z alternatywnym napędem bateryjnym. Łączne nakłady inwestycyjne wyniosły 13,5 mln zł (netto). Dofinansowanie z ministerialnych środków wyniosło 6,4 mln zł, a wkład własny spółki - 7 mln. W tym przypadku umowa o dofinansowanie także została już podpisana. Termin jej realizacji minie w III kwartale 2023 r.

Testy mercedesa citaro w 2020 r.

Opinie wybrane


wszystkie opinie (269)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Najczęściej czytane