Fakty i opinie

stat

Zobacz średniowieczny kościół w Matarni

artykuł historyczny

Zobacz, co kryją wnętrza średniowiecznego kościoła w Matarni.


Pierwszy patronuje osobom chorym na padaczkę i nerwice oraz... zakochanym. Drugiemu Matarnia zawdzięcza swoją nazwę. Św. Walenty i św. Matern od wieków spoglądają z malowideł na wiernych przychodzących do pocysterskiego kościółka. W dwudziestym pierwszym odcinku cyklu Niezwykłe świątynie Trójmiasta prezentujemy średniowieczny kościół św. Walentego w Gdańsku Matarni.



Tak w połowie XX wieku wyglądał pocysterski kościół św. Walentego we wsi Matarnia.
Tak w połowie XX wieku wyglądał pocysterski kościół św. Walentego we wsi Matarnia. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Mimo szalejącej zamieci, zdesperowany stolarz z uporem brnął przez śnieg w kierunku Gdańska. Mężczyzna chciał sprowadzić lekarza do obłożnie chorej żony. Jej stan zdrowia gwałtownie się pogorszył, a do tego oczekiwała na... poród.

Stolarz więc czym prędzej wyruszył z wioski Matarnia. Do Gdańska jednak nie dotarł. W czasie morderczej wędrówki upadł z wycieńczenia w lesie nieopodal Matemblewa.

- Zaczął się modlić do Matki Bożej o pomoc dla żony i dziecka. Wtedy ukazała mu się brzemienna Matka Boża. Powiedziała, aby się nie martwił i aby wracał do domu, bo jego żona szczęśliwie urodziła dziecko i oboje czują się dobrze. Mężczyzna przekonał się o tym naocznie, kiedy powrócił do swojej wioski - przytacza historię objawienia w Matemblewie ks. Jarosław Ropel, proboszcz Parafii Rzymskokatolickiej p.w. św. Walentego w Gdańsku Matarni.

Stolarz opowiedział o wszystkim cystersom. Po czym w drugiej połowie XVIII wieku postanowiono wznieść w Matemblewie kaplicę z figurą Matki Bożej Brzemiennej. Z kolei w kościółku na terenie wsi Matarnia stanął ołtarz boczny z obrazem Matki Bożej Brzemiennej. Ołtarz, podobnie jak większość elementów wystroju świątyni, wykonano w stylu barokowym. Fundamenty budynku kościoła są jednak o kilka wieków starsze. Pierwsza świątynia powstała w czasach, kiedy wioska nie nosiła nazwy Matarnia, ani nawet Sant Matherna, tylko... Chojno Wielkie.

Książę i cysterska wioska

Czy byłe(a)ś kiedykolwiek w kościele św. Walentego w Gdańsku Matarni?

tak, bo należę do tamtejszej parafii

15%

tak, na mszy św., nabożeństwie lub u spowiedzi

24%

tak, miałe(a)m okazję zwiedzić tę świątynię

16%

nie, ale zamierzam się tam wybrać

26%

nie potrzebuję zwiedzać tej świątyni

9%

nie, z innych powodów

10%
Znani byli jako nowocześni rolnicy i budowniczowie. Europejscy władcy często zabiegali, aby cystersi zakładali klasztory na ich ziemiach. Także książę Sambor w XII wieku nadał zakonnikom ziemie. W 1186 r. w Oliwie założono opactwo. Cysterski ośrodek z roku na rok działał coraz prężniej. Zakładano nowe wsie, budowano drogi, mosty i kościoły.

W czasach średniowiecza oliwscy cystersi zarządzali już kilkudziesięcioma wsiami. Jedną z nich było Chojno Wielkie. Klasztor otrzymał je od księcia Mściwoja II w 1283 r. Poza budynkami gospodarskimi, we wsi powstał też niewielki kościół zobacz na mapie Gdańska. Wierni gromadzili się w nim aż do czasu pożogi.

Część historyków twierdzi, że wieś ucierpiała podczas najazdu husytów w 1433 r. Część, że stało się to podczas wojny trzynastoletniej między Kazimierzem JagiellończykiemKrzyżakami. Po tym jak Chojno Wielkie uległo zniszczeniu, cystersi postanowili jednak odbudować wieś.

Wzniesiono nowe budynki, w tym również murowany kościół. Wieś zyskała nową nazwę: Sant Matherna. Zawdzięczała ją świętemu, którego imię wzywali wierni proszący o oddalenie chorób zakaźnych i gorączki.

Również kościół zyskał jako patrona św. Materna. Święty biskup Kolonii do dziś spogląda z malowidła umieszczonego w górnej części głównego ołtarza. Barokowy obraz pochodzi jednak dopiero z XVIII wieku.

Wcześniejszy wystrój kościoła nie zachował się z powodu zniszczeń, jakie niosły ze sobą kolejne wojny toczone wokół Gdańska. - Kościół nie raz był odbudowywany, czego dowodem są jego mury. Dolna część to kamienie, a wyżej mamy cegły - pokazuje ks. Jarosław Ropel.

Kolejne odbudowy cysterskiej świątyni podejmowano między innymi z powodu jej położenia. Była cysterskim kościołem parafialnym dla mieszkańców kilkunastu okolicznych wsi. Sytuacja zmieniła się w okresie zaborów, kiedy w Prusach doszło do likwidacji zakonu cystersów.

Kościół oddano w użytkowanie diecezji chełmińskiej, a wieś Matarnia przeszła pod zarząd pruskich urzędników. Mimo zmiany właścicieli, w połowie XIX wieku wykonano remont świątyni. Prawdopodobnie wtedy w zewnętrzną ścianę świątyni wmurowano sześć nietypowych ozdób.

Gotyckie kafle i św. Walenty od epilepsji

Gotyckie kafle pierwotnie znajdowały się w zewnętrznej ścianie kościoła. Na zdjęciu widoczny kafel z wizerunkiem św. Jerzego.
Gotyckie kafle pierwotnie znajdowały się w zewnętrznej ścianie kościoła. Na zdjęciu widoczny kafel z wizerunkiem św. Jerzego. repr. zdj. ze zbiorów fotomemoria.pl
Na jednym widać św. Jerzego, który dosiada konia i mieczem poskramia smoka. Na kolejnym umieszczono wizerunek Najświętszej Marii Panny. Razem z czterema innymi gotyckimi kaflami przez lata widoczne były w zewnętrznej ścianie kościoła.

- Nie wiadomo skąd się tam wzięły. Są jednak na tyle unikalne, że aby je chronić, postanowiliśmy poddać je renowacji i przenieść do wnętrza kościoła. Wkomponowane zostały w nowy ołtarz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, który wykonano w stylu nawiązującym do baroku - opowiada proboszcz.

Maryjny ołtarz stylizowany na starszy stoi we wnęce prawej ściany kościoła. Z kolei trzy pozostałe ołtarze znajdują się w prezbiterium. To zabytki pochodzące z XVIII wieku. Jeden z bocznych ołtarzy poświęcony jest Matce Bożej Brzemiennej, drugi św. Michałowi Archaniołowi.

Z kolei w głównym ołtarzu umieszczono malowidła z wizerunkami św. Materna i św. Walentego. Ostatniego z nich nie otaczają jednak zakochani. Na obrazie widać świętego, który z mieczem w jednej dłoni i gałązką palmową w drugiej, stoi wśród chorych proszących o uzdrowienie.

W Europie Środkowej i Wschodniej św. Walenty od stuleci znany był bowiem jako patron osób cierpiących na epilepsję i nerwice. Tradycja patronowania zakochanym parom była zaś rozpowszechniona głównie krajach anglosaskich.

Poza ołtarzami wizerunki świętych znajdują się również na zabytkowej drewnianej ambonie. - Mamy tu figury apostołów - wskazuje proboszcz i cieszy się z widoku kazalnicy. Barokowa ambona razem z ołtarzami, chrzcielnicą i organami przetrwała II wojnę światową. Wikary tutejszej parafii i właściciel pobliskiego dworu nie mieli tyle szczęścia...

Egzekucja wikarego i obrona kapliczki

Dwór w Matarni, który do 1945 r. był własnością rodziny Roemerów .
Dwór w Matarni, który do 1945 r. był własnością rodziny Roemerów . fot. Marek Gotard/trojmiasto.pl
Po zakończeniu I wojny światowej Matarnia stała się miejscowością nadgraniczną. Znalazła się bowiem po stronie polskiej, a Złota Karczma po stronie Wolnego Miasta Gdańska. Sytuacja zmieniła się wraz z wybuchem kolejnej wojny.

Do Matarni wkroczyły niemieckie oddziały. Wśród aresztowanych znalazł się wikary ks. Feliks Klonowski. Trafił, podobnie jak wielu Polaków mieszkających na Pomorzu, do lasu w pobliżu Egiertowa. Tu członkowie Volksdeutscher Selbstschutz przygotowali masowy grób.

- Polacy musieli biec w kierunku wykopanego dołu, a wszyscy Niemcy strzelali do nich jak do zajęcy i to w ten sposób, że każdy Polak po otrzymaniu postrzału wpadał do dołu - opowiadał o egzekucji SS-man.

Hitlerowcy zabili księdza z Matarni, nie udało im się jednak pozbyć przycmentarnej kapliczki. Przeciwstawił im się Max Roemer, do którego rodziny należał pobliski dwór i cegielnia. Za swój kolejny już objaw wrogości wobec nazistowskiej władzy został surowo ukarany. Wcielono go do Wehrmachtu i wysłano na front wschodni, z którego nie wrócił.

Po sukcesach armii hitlerowskich na Wschodzie, Rosjanie zdołali opanować sytuację i rozpoczęli marsz na Berlin. W marcu 1945 r. przez pobliską Złotą Karczmę przetaczał się front. W dworze nieopodal kościoła ulokowano niemiecki sztab, a później w tym samym budynku czerwonoarmiści urządzili polowy szpital. Mimo działań wojennych kościół św. Walentego przetrwał jednak wojnę. Ocalało również zabytkowe wyposażenie świątyni. Po latach doczekało się też kompleksowej renowacji.

Cenne malowidła odkryte, ponad 700 piszczałek czeka na drugie życie

- Teraz na przykład można bez obaw wejść na ambonę. Korzystamy z niej w większe święta, a ponadto w razie awarii prądu można stąd głosić homilie, bo słyszalność jest bardzo dobra - przekonuje proboszcz stojąc na kazalnicy, aby potwierdzić swoje słowa.

Podczas prac konserwatorskich na kościelnym chórze odkryto barokowe malowidła z wizerunkami świętych.
Podczas prac konserwatorskich na kościelnym chórze odkryto barokowe malowidła z wizerunkami świętych. zdj. ze zbiorów dr Przemysława Lewko
Obecnie trwają prace przy zabytkowych organach, które lata świetności mają już dawno za sobą. Zbudowane zostały około 1850 roku, przetrwały dwie wojny światowe i niesprzyjający zabytkom sakralnym okres PRL-u.

Z czasem drewniane mechanizmy straciły jednak swoją sprawność. Teraz dwunastogłosowe organy dysponujące ponad 700 piszczałkami czekają na drugie życie. Ratunek przynieść ma im doświadczony organmistrz dr Przemysław Lewko.

Zespół specjalistów zajął się również prospektem organowym oraz balustradą chóru. Na tej ostatniej konserwator Jadwiga Wilga-Steyer niespodziewanie odkryła barokowe malowidła z wizerunkami świętych. Wśród nich są m.in. św. Benedykt oraz św. Mikołaj.

Być może w połowie przyszłego roku organy odzyskają dawną świetność, a wierni przychodzący do kościoła zaśpiewają przy ich akompaniamencie podczas mszy.

- A muszę przyznać, że w niedziele przychodzi do naszego kościoła naprawdę sporo osób. Na terenie parafii mieszka trzy tysiące ludzi, a 51 procent z nich regularnie uczestniczy w niedzielnych mszach świętych - wylicza z radością proboszcz.

Na terenie parafii działają również wspólnoty. Dla rodzin jest NeokatechumenatDomowy Kościół, a dla młodzieży Ambasada Lednicka. Na dalszy rozwój parafii być może w przyszłości wpłynie także powstanie Pomorskiej Kolei Metropolitalnej.

Zobacz, jak prawosławni wierni z Trójmiasta obchodzą Wielkanoc i obejrzyj wnętrza cerkwi św. Mikołaja Cudotwórcy w Gdańsku Wrzeszczu.

Zobacz, jak prawosławni wierni z Trójmiasta obchodzą Wielkanoc i obejrzyj wnętrza cerkwi św. Mikołaja Cudotwórcy w Gdańsku Wrzeszczu.

Była tu ujeżdżalnia koni, centrum Polonii gdańskiej, a nawet magazyn Luftwaffe. Zobacz kościół św. Stanisława Biskupa Męczennika we Wrzeszczu.

Była tu ujeżdżalnia koni, centrum Polonii gdańskiej, a nawet magazyn Luftwaffe. Zobacz kościół św. Stanisława Biskupa Męczennika we Wrzeszczu.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (74)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.