Fakty i opinie

Ludzie i duchy starego dworu w Matarni

artykuł historyczny
Dwór Matarnia - powstał ok 1890 roku. Na terenie folwarku prawdopodobnie wcześniej znajdował się inny dwór. Niestety dziś prawie nic o nim nie wiemy, podobnie jak o pierwszych właścicielach obecnego dworu. Najlepiej udało się poznać dzieje przedwojennych właścicieli majątku - rodziny Roemerów.
Dwór Matarnia - powstał ok 1890 roku. Na terenie folwarku prawdopodobnie wcześniej znajdował się inny dwór. Niestety dziś prawie nic o nim nie wiemy, podobnie jak o pierwszych właścicielach obecnego dworu. Najlepiej udało się poznać dzieje przedwojennych właścicieli majątku - rodziny Roemerów. fot. Marek Gotard/trojmiasto.pl

Dziś Matarnia jest centrum handlowym dla połowy Gdańska. Między magazyn, sklepy i osiedla mieszkaniowe wciśnięty jest stary park ze swoim dworem. Mają swoją historię, swoje tajemnice i swoje duchy.



Dwór od frontu.
Dwór od frontu. fot. Marek Gotard/trojmiasto.pl
Pieczęć policji z Matarni znaleziona podczas remontu na terenie dworu (zdjęcie w lustrzanym odbiciu).
Pieczęć policji z Matarni znaleziona podczas remontu na terenie dworu (zdjęcie w lustrzanym odbiciu).
Brukowana droga oplata Dwór Matarnia zobacz na mapie Gdańska ze wszystkich stron. Kto zapuści się w te okolice samochodem, przeklnie wyżłobione w drodze dziury, szczerzące się do kierowców spomiędzy kocich łbów. Przez chwilę pojedzie starym traktem, równoległym do obwodnicy i dworskiego parku, by za chwilę skręcić w uliczkę Jesienną zobacz na mapie Gdańskaz przylepionymi do niej stuletnimi budyneczkami i prowadzącą bezpośrednio do kościoła św. Walentego.

Magię tych okolic wykreowała historia, którą pewnie pamiętaliby tylko pasjonaci, gdyby w sukurs nie przyszła jej literatura. To właśnie górnym odcinkiem ulicy Słowackiego, nazywanym niegdyś Kaschubischer Weg (Drogą Kaszubską), w "Szczurzycy" Güntera Grassa na rodzinne spotkanie w Matarni podążał Oskar Matzerath, znany głównie jako bohater "Blaszanego bębenka". Jadąc na Matarnię Oskar nie mógł nie minąć cmentarza w Brętowie i starego wiaduktu kolejowego przy którym zniknął Dawid Weiser, bohater powieści Pawła Huelle.

W drodze do Matarni mijamy jeszcze Złotą Karczmę (niegdyś Golden Krug), gdzie jeszcze prawie przylepione do nowej części ulicy Słowackiego stoją ostatnie stare domki. Te, w których za czasów Wolnego Miasta Gdańska znajdowało się przejście graniczne z Polską, zburzono podczas rozbudowy ulicy.

Samą wieś Matarnia po raz pierwszy wzmiankowano już w 1283 roku, gdy prawdopodobnie należała do klasztoru Cystersów w Oliwie. Tradycje samego folwarku w Matarni sięgają XVII wieku. W roku 1783 dobra klasztorne zsekularyzowano i oddano w dzierżawę wieczystą Kazimierzowi Kczewskiemu.

Obecny dwór i zabudowania gospodarcze powstały ok. 1890 roku. Najbardziej znanymi właścicielami dworu była rodzina Roemerów, którzy gospodarowali tu do 1945 roku.

O samych Roemerach wiadomo stosunkowo niewiele. Wspomnienia z nimi związane zachowali w pamięci najstarsi mieszkańcy wsi. Swego czasu podzielili się nimi z gdańskim poetą Wojciechem Wencelem, śledzącym losy zarówno wsi, jak i lokalnej parafii. Z tych wspomnień zamieszczonych m.in. w artykule "Kaszubska droga" w "Rzeczpospolitej" wyłania się głównie postać Maxa Roemera, syna Ottona, zagorzałego przeciwnika nazizmu.

- Młody Roemer był w porządku, nikt tu złego słowa o nim nie powie. Gdy przyszli Niemcy i chcieli zburzyć kapliczkę przy cmentarzu, to im powiedział, że dopóki ta ziemia należy do niego, dopóty kapliczki ruszyć nie pozwoli. Tak samo było z krzyżem na Anstalcie (jeden z domów we wsi - przyp. MG). Czwórkę dzieci miał - biegały tu z nami. A jak mu SS aresztowało kilku robotników, to nawet do Gdańska pojechał się kłócić. I przywiózł ich z powrotem - przytacza wspomnienia Wojciech Wencel.

W 1939 roku w dworze Roemerów schronienie mieli znaleźć polscy żołnierze z rozbitych przez Niemców oddziałów. Max miał im załatwić cywilne ubrania, a także dokumenty.

Za wrogość do ustroju III Rzeszy, Max Roemer zapłacił najwyższą cenę. Naziści wcieli go do Wehrmachtu i wysłali na front wschodni, z którego już nie wrócił. We dworze z jego dziećmi został tylko Otto.

Pod koniec marca 1945 roku przez Złotą Karczmę przetaczał się front. Rosjanie co chwilę szturmowali niemieckie umocnienia, by otworzyć sobie drogę do Wrzeszcza. W dworze znajdował się przez jakiś czas niemiecki sztab. Gdy Wehrmacht się wycofał, do folwarku natychmiast wkroczyli Rosjanie urządzając w nim szpital polowy.

Legenda głosi, że niedługo przed wejściem Rosjan, Otto Romer wziął furmankę, zapakował na nią najważniejsze dokumenty z dworu. Nie pozwolił nikomu ze sobą pojechać. Nie zważając na nieustanny ostrzał, zniknął w okolicznych lasach. Gdzie ukrył dokumenty? Czy ktoś je później odnalazł?

Roemer senior umarł niedługo później. Podobno szedł drogą pod lipami i się przewrócił. - Ale furmani z cegielni, jeszcze po wojnie opowiadali, że widzą go czasem, jak jedzie na koniu przez swój majątek. Takie ludowe opowieści - pisze Wojciech Wencel.

Dziś w Niemczech, w okolicach Essen, żyje ostatnia potomkini rodziny Roemerów.

Zaraz po wojnie majątek w Matarni przejęła Marynarka Wojenna. W 1949 roku urządzono w nim PGR, który funkcjonował do 1989 roku. Dziś we dworze funkcjonuje Ośrodek Rehabilitacyjny i Readaptacyjny dla dzieci i młodzieży "Monar".

- Podczas prac w ogrodzie czy starych zabudowaniach często natykaliśmy się na pamiątki po dawnych właścicielach dworu - opowiada Radosław Nowak, terapeuta pracujący w Ośrodku. - Wszystkie pieczołowicie zbieramy. Być może kiedyś uda się napisać pełną historię zapomnianej nieco rodziny Roemerów...

Opinie (120) ponad 10 zablokowanych

  • (30)

    wiedziałem, że coś tam straszy...zwłaszcza w weekendy wieczorami..uważajcie tam ;/ ja się strasznie balem jak tam przechodziłem nocą...

    • 21 6

    • (25)

      Jak nazwać człowieka który ma niewidzialnych przyjaciół? Każdy psychiatra odpowie, że schizofrenik. Tak będzie dopóki ktoś nie powie, że tym przyjacielem jest bóg...

      • 11 14

      • (14)

        zapomniałeś napisać, że ludzie wierzący najczęściej się boją różnych przesądów i duchów

        • 9 4

        • Właśnie ludzie wierzący nie boją się przesądów i duchów (13)

          odetnijmy się od fałszywej wiary, gdzie ludzie chodzą do kościoła-budynku, bo trzeba, często odwalając w sobotę ten obowiązek, bo w niedziele już nie trzeba iść na Mszę i jest wolne na galerię. A tu horoskopik, albo lektura Wróżki, chiromancja, bo to takie niewinne, zabawa tarotem itp.

          • 8 6

          • (1)

            nic nie rozumiem z tego bełkotu

            • 7 4

            • kwestia zdolności intelektualnych

              • 7 7

          • boją się, boją (10)

            a najbardziej tego żeby się nie okazało że ich główny przesąd czyli pan bozia nie okazał się blefem ;>

            • 6 7

            • Troll - rokenroll (6)

              • 6 4

              • ty się nawet podpisac nie potrafisz (5)

                nieudaczniku

                • 1 8

              • "ty" się za mnie podpisałeś - "nieudaczniku" (4)

                mam ludzi od tego widać - awansowałeś na referenta

                • 5 1

              • słabe tak jak twoje libido ;-) (3)

                nieudaczniku

                • 1 7

              • może słabe to libido ale nie muszę jak "ty" stymulować go farmakologią (2)

                • 6 1

              • bo cię nie stać ;D (1)

                • 0 6

              • sami wróżbici na forum - do polityki, między posły hajda Waćpanny i Waćpanowie

                • 3 0

            • (2)

              A ja się nie boję. Chodzę prawie codziennie do Kościoła i wierzę że Duch Św. uchroni mnie od wszelkiego niebezpieczeństwa typu napady, gwałty, rozboje itp.

              • 6 2

              • szkoda ze od gupoty cie nie uchronił (1)

                • 2 2

              • zadrościsz ludziom wierzącym ?

                • 1 1

      • (4)

        Bóg istnieje, miliony ludzie nie może się mylić. Nic nie wiesz i gdybyś wierzył w boga to byś wiedział że istnieje. Porozmawiaj z księdzem to też Ci powie, że bóg jest. Będziesz się smażył w piekle razem z diabłem satanisto.

        • 8 15

        • Opinia została zablokowana przez moderatora

          • Zaden katol tylko prowokator.

            • 2 3

        • czy istnieje czy nie

          kto to wie....ale wiem jedno piszę się ''Bóg''. taki wierzący a o tym nie wiesz...ojo joj.Dyrektor bedzie niezadowolony ...

          • 1 4

        • Opinia została zablokowana przez moderatora

      • (4)

        napisz cos o duchach zaraz cie posadza o choroby albo co gorsze zes katolik i wierzysz w boga, ludzie do czego doszlo? czy w tym kraju wszystko musi sie rozbijac o wiare? zajmijcie sie kurna czyms pozytecznym, albo przynajmniej mysleniem

        • 3 3

        • (3)

          Po co myśleć jak robi to za mnie spikerka w TV

          • 5 3

          • (2)

            i ksiądz na ambonie

            • 4 4

            • (1)

              albo w radiu

              • 4 2

              • i internecie

                • 5 1

    • Opinia została zablokowana przez moderatora

      • A auto TDI, to jakaś specjalna marka na potrzeby zakompleksionych użytkowników forum? (2)

        Mnie straszą, jak już pisałem, a Moderator "łaskawie" wymoderował, prześmiewczą wersję z Wiedźmina, mnie straszą tatarskie hordy mieszkańców 3miasta zdążające w kierunku Kaszub, Wieżycy, jezior lasów etc. mijające Matarni i jej "Straszny Dwór"

        • 1 3

        • To.... (1)

          ...dokup jeszcze parę TDI i szczelniej się oflankuj w swoim podżukowskim dworku, KRUS-farmerze :)

          • 0 1

          • Dzięki - dobre rady, zawsze w cenie ;)

            Jutro pojadę do Galerii Bałtyckiej, może u Kruka znajdę jakieś gustowneTDI, jak kupię to zamknę w sejfie w oflankowanym, podżukowskim dworku, jakem ZUS-farmer

            • 0 1

  • Legendy, baśnie i historia (4)

    A dzieci w szkołach głodne siedzą, a na ulicach dziury, a na osiedlach przestępczość. Polska. Nic dodać, nic ująć.

    • 5 103

    • nakarm dzieci, załataj dziury i goń przestępców (2)

      zamiast na forum pisać!

      • 34 2

      • (1)

        Typowe podejście malkontenta, co to siedzi w domu przed komputerem, nic nie jest w stanie z siebie wykrzesać i wiecznie mędzi. Zwracam jedynie uwagę na to, że są sprawy bardziej palące, o których trzeba pisać, mówić i nad którymi trzeba pracować. Ja, drogi kolego, robię swoje i nie narzekam. Tobie również sugeruję, byś wziął się za siebie

        • 7 19

        • Dokładnie, taki Rychu to nic tylko siedzi w domu przed komputerem, nic nie jest w stanie z siebie wykrzesać i wiecznie mędzi :)
          Są sprawy palące i są sprawy ciekawe. O palących wiemy, o ciekawych chcę się dowiedzieć. Widać Rychu to taki typ, który pochodzi z kraju, gdzie dwieście lat temu zły król zakazał się uśmiechać.

          • 18 2

    • Głowa do góry Ryśku!:)

      • 1 0

  • Ciekawy artykuł (2)

    Tylko mało o duchach;)

    • 34 1

    • wlasnei...

      • 1 1

    • Wyraz folwark zawsze kojarze z niewolnictwem i banka pryska.

      • 0 1

  • (3)

    Na kościele Św. Walentego co roku mają gniazdo bociany. Widok bajkowy...ponad dzwonami. Tamtędy przechodzi szlak turystyczny. Zachęcam do wycieczki rowerowej, gdyż okolica naprawdę godna zobaczenia.

    • 44 1

    • (1)

      Ja się zastanawiam gdzie są spadkobiercy roamerów? Czy zgłoszą się po latach żeby odzyskać utraconą nieruchomość?

      • 1 0

      • Z Artykulu wynika ze

        w Niemczech ostatnia potomkini zyje..

        • 1 0

    • Oleńka

      To jeszcze tam bociany są uchowały? Przy takiej ekspansji człowieka w okolicy?

      • 1 1

  • piekny zakatek (8)

    ukryty pomiedzy obwodnica, ul. slowackiego i ul. budowlanych, trzeba checi aby dostrzec zabudowania kosciola, cmentarz i dwor.
    codziennie przejezdzaja obok setki osob i nie zauwazaja tego pieknego miejsca.
    Milo poczytac o takich klimatycznych zakatkach Gdanska, zawsze ciekawila mnie historia dworu na Matarni
    taka sugestia - fajnie byloby poczytac na trojmiescie o zabudowaniach sopockiego zespolu parkowego (dom z klimatyczna wiezyczka widoczny z skmki po prawej stronie podczas podrozy do gdyni) i pieknym mlynie z ogromnym mlynskim kolem (srednica miala ponad 5m) ktory umiejscowiony byl nieopodal - z mlyna zostaly tylko fundamenty :/

    • 40 1

    • chcialabym o tym poczytac (7)

      zanim zabierze sie za te rejony karnol ze swoja ekipa i zapanuje tam beton i szklo :/ jak w domu zdrojowym :/
      trzeba promowac takie zapomniane miejsca aby nie ulegly niszczeniu lub nie zostaly wyparte przez cos na ksztalt nowego centrum sopotu, z ktorego karnowski jest niezmiernie dumny, a na wszystkich portalach architektonicznych opisuja je jako architektoniczna makabre ktora zniszczyla klimat dolnego monciaka.

      • 4 1

      • (5)

        barania głowo
        to teren po dawnym szpitalu przeciwgruźliczym i jest własnością urzędu marszałkowskiego, gdyby był własnością sopotu to by tak nie niszczał
        obok jest hospicjum wybudowane we współpracy z sopotem, a teren nazywa się stawowie

        • 0 1

        • ?? (4)

          o co chodzi ze stawowiem ?
          ten teren zostal za plecami sopocian opylony przez ekipe karnola prywatnemu inwestorowi - zmaiast udostepnic piekny palac wraz z zespolem parkowym do dyspozycji mieszkancow miasta karnol sprzedal go jakiejs niewiadomoskad firemce ktora teraz czeka az palac popardnie w taka ruine ze bedzie go mozna wyburzyc i postawi tam pewnie bloki :/
          glosujcie odpowiednio w wyborach samorzadowych sopocianie

          • 2 0

          • (3)

            durniu nie pisz bzdur tylko jeszcze raz przeczytaj
            skutkiem reformy administracyjnej część majątku gmin przejeły urzędy marszałkowskie!!!
            przeczytaj to ze trzy razy może coś ci w ten pusty łeb wpadnie
            teren szpitala należy do urzędu marszałkowskiego, którym zarządza peło
            zajarzył?? twoje kochane PełO i twój do niedawna uwielbiany kozłowski

            • 2 1

            • teren szpitala stawowie (2)

              nie nalezy do urzedu marszalkowskiego juz od 3 wrzesnia 2008 roku - kiedy to licytacje tego terenu wygrala firma Baltic Apartments ze Świecia, powstala kilka miechow wczesniej wydmuszka na potrzeby kupna tego zespolu...
              firma informowala o cudach na kiju ktore tam beda, ale po dzien dzisiejszy nie zauwazylam aby jakiekolwiek prace budowlano remontowo renowacyjne byly w palacyku prowadzone...

              • 2 0

              • no i co Karnowski i sopot mają do tego barania głowo?? (1)

                mieli to wykupić od marszałkuńcia??
                kto sprzedał, ten niech teraz rozlicza

                zastanów się czemu zlikwidowano szpital, jeden z niewielu który nie był zadłużony i chyba jedyny przeciwgruźliczy w okolicy
                ty i twój marszałek jesteście po jednym blacie

                • 2 1

              • g:-) chraznisz od czapy czlowieku

                a o stawowiu i walce o jego przywrocenie dla mieszkancow sopotu gowno za przeproszeniem wiesz.
                zespol parkowy o ktorym pisalam w swoim pierwszym poscie to nie stawowie cieciu ale trzeba znac sopot aby o tym wiedziec
                dom ktory widac z kolejki skm podczas jazdy do gdyni (tu kluczowe slowo gdynia) po prawej miesci sie w kwadracie wyznaczanym przez ulice winieckiego goyki i linie kolejowa na wysokosci kortow tenisowych i SP7, otoczony jest starym kompleksem parkowym w ktorym np jako zjawisko rosnie milorzab japonski.
                nigdy nie bylo tam szpitala gruzliczego ale skad masz to wiedziec skoro nie masz pojecia o czym piszesz :D
                stawowie to zupelnie drugi koniec miasta a z inicjatywa sopocian w sprawie wykupu tego kompleksu od marszalkuncia jak go nazywasz przez miasto sopot i udostepnienie go mieszkancom mialam troche wspolnego. niestety wygralo kolesiostwo i zyje sie lepiej kolesiom, a palac w stawowiu niszczeje

                i nie jestem wyborca platformy jestli cie to uspokoi :P

                • 1 1

      • Ho-ho!

        Beton i szkło to na Karnosia za dobry budulec. On preferuje siding plastikowy i takież okna. Vide jego (+kolesi) popisowy koszmar prowincjonalnego polobaroku a'la wczesne lata 90'te - czyli Plac Zdrojowy vel "koniec Monciaka".... teraz to już faktycznie, JEST koniec...

        • 2 1

  • (8)

    budynek jak budynek, ale patrząc na fote nr 2 i prawe skrzydło to ja tam widzę grzyba
    w ogóle jak się przyjrzeć bliżej, to płaty farby niczym strupy wiszą smętnie, niezbyt dobrze świadcząc o właścicielu
    a bociany na kościele faktycznie są super

    • 4 9

    • gallux (5)

      wlascicielem jest monar :)
      pewnie finansowo nie sa w stanie dokonac wszelkich oniecznych napraw i modernizacji budynku. takie stare domy wymagaja potwornych nakladow finansowych od osuszania fundamentow i scian po dachy, w zasadzie latwiej byloby zburzyc i postawic od nowa niz remontowac, ale to zabytek, cos za cos, z drugiej strony dziwi tak jak piszesz ze zle to swiadczy o wlascicielu; ze miasto przekazalo tak piekny obiekt (bo mniemam ze zrobilo to miasto) monarowi pewnie bez konkretnyc dotacji na remonty i tym podobne...

      • 4 2

      • (3)

        a zastanowiłeś się po co monarowi taki park i budynek??
        tak przy okazji, to bude przejeła na chama obecna szefowa monaru, zapłaciła kolegium i wsio:-)
        miasto dotuje te śmieszną organizacje, a także państwo czyli my wszyscy
        to nie jest temat na ten artykuł, ale uważam, że formuła monaru w dzisiejszych realiach się wyczerpała
        znam ten temat z życia

        • 4 4

        • byłes w srodku widziałes co? (1)

          Widziałes dzieci zpatologicznych rodzin , ktore wychowala ulica, ktore są uzaleznione od swiństw! g...o wiesz

          • 4 2

          • wyłącz telewizję i zacznij myśleć

            • 2 1

        • Ojojoj

          gallux! Nie widziałeś tego budynku przed przejęciem przez Monar; wtedy to była ruina... Monarowcy go odnowili, uporządkowali teren, rozpirzyli stojąca nieopodal ruinę stodoły, która lata całe straszyła dziurawymi ścianami i dachem. Teraz widocznie powstała "dziura budżetowa" i nie ma kasy na bieżące remonty, a szkoda. W przeciwieństwie do panujących opinii, ci, którzy tam przebywają, niczego nie niszczą (a przecież nieopodal jest również stary cmentarzyk) i nikogo nie okradają. Dobrze, że dzieciaki i młodzież mają tu swoje miejsce. Wielu to pomogło, też znam takie osoby...

          • 3 1

      • z uporem maniaka

        tytulujesz mnie mezczyzna, wstyd przyznac sie ze kobiete nazywasz barania glowa cieciu :)

        • 0 1

    • nie podszywaj się idioto (1)

      pod g@lluxa !
      on takich bredni nie pisze!

      • 0 2

      • To Ty się pode

        mnie nie podszywaj

        • 0 2

  • Dziękuję za koleny ciekawy artykuł

    Jak widać, nie trzeba wiernie chodzić z przewodnikiem, bo ciekawych miejsc jest u nas wiele. Trzeba się rozglądać.

    • 26 1

  • nic nie straszy (1)

    a kiedys w strym drzewie znależli szkielet zolnierza

    • 5 0

    • oczywiscie starym miało być

      • 0 0

  • aż miło się czyta opowieści o swojej dzielnicy :) (1)

    Z samą Matarnią wiąże się spora historia szczególnie związaną z Kościołem Św. Walentego jak i okolic. Ważne żeby ludzie rozróżniali dzielnice Złota Karczma i Matarnia. Mylne nazwanie centrum handlowego "Park Matarnia" które jest na Złotej Karczmie. Prawdziwa Matarnia zaczyna się za obwodnicą

    • 26 0

    • Słusznie prawisz

      Dobrze mówisz .Fuj ,żeby centrum handlowe nazywa Matarnia .Raz ,ze nie prawda dwa ,mając tak adekwatna nazwę Złota Karczma ,aż głupio i bez sensu.

      • 3 1

  • (3)

    piekna okolica

    • 9 0

    • podział ...

      DZIK ma rację ...
      Złota Karczma też ma żal , że w Budyniowie nie rozróżniają dzielnic :)

      • 2 1

    • Piękna okolica? (1)

      Chyba coś Ci się pomyliła. Kiedyś to była piękna, ale dziś? No chyba, że dla Ciebie synonimem piękna jest beton, szkło, aluminium, blaszaki, hurtownie, obwodnica i sznur samochodów. Wtedy to rzeczywiście może być „piękne”

      • 2 1

      • Chyba tam nie byłeś:)

        Poza tym jak za parę lat przypomnisz sobie co tutaj wypisujesz, to się będziesz wstydził:) Dojrzewanie...

        • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.