fot. Krzysztof MystkowskiKFP
Komisja Europejska powiedziała "tak" Stoczni Gdańskiej: zakład więc przetrwa, choć w okrojonej postaci.
Bruksela zapaliła zielone światło dla Stoczni Gdańsk. Komisja Europejska właśnie zaakceptowała pomoc publiczną przyznaną zakładowi od czasu wejścia Polski do UE i planowaną w przyszłości, w wysokości 251 mln euro. Przyjęła również plan restrukturyzacji stoczni.
Gdyby negocjacje się nie powiodły, Stocznia Gdańsk znalazłaby się w sytuacji takiej, jak stocznie w Szczecinie i Gdyni. W praktyce więc musiałaby zbankrutować. Pozytywna decyzja KE oznacza, że pomoc została uznana za legalną, stocznia Gdańsk nie będzie musiała jej zwracać i nie grozi jej upadłość. Negocjacje KE z polskim rządem trwały pięć lat.
- Była to jedna z najdłuższych i najtrudniejszych spraw, z jakimi przyszło mi się zetknąć, ale jestem bardzo zadowolona, że udało nam się znaleźć konstruktywne rozwiązanie dla tego wyjątkowego miejsca i ludzi, którzy tam pracują. Rzeczywista restrukturyzacja jest jedynym sposobem na zapewnienie stoczniowcom stabilnych miejsc pracy - powiedziała unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes.
Bruksela zatwierdziła pomoc, na którą składają się przyznane już 94 mln euro, dalsze 35 mln euro na finansowanie restrukturyzacji stoczni oraz gwarancje na produkcję udzielone przez Korporację Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych o nominalnej wartości 122 mln euro (80 mln euro już przekazane i 42 mln euro na lata 2009-2012).
Decyzja nie obejmuje pomocy państwa w wysokości 36 mln euro, jaką stocznia otrzymała przed przystąpieniem Polski do UE. W ramach rekompensaty przyznanej pomocy stocznia będzie musiała ograniczyć moce produkcyjne.
Do końca roku zostanie zamknięta druga z trzech pochylni (jedna już jest wyłączona). Maksymalna wielkość rocznej produkcji nie może przekroczyć 100 tys. skompensowanego tonażu brutto. Oprócz statków gdańska stocznia będzie budowała duże konstrukcje stalowe i wieże dla elektrowni wiatrowych, ale i tak w konsekwencji będzie musiała zredukować zatrudnienie. Pracę w może stracić do 250 do ponad 400 osób.
O północy upłynął termin, w którym tajemniczy inwestor - zarejestrowana na Antylach Holenderskich spółka Stichtung Particulier Fonds Greenrights miała zapłacić za majątek Stoczni Gdynia i Stoczni Szczecińskiej Nowej. Do tej pory pieniądze nie wpłynęły. Majątek obu stoczni został wystawiony zgodnie z wytycznymi Komisji Europejskiej na przetarg. Firma Stichtung Particulier Fonds Greenrights, która kupiła kluczowe składniki majątku do północy miała za nie zapłacić około 300 mln zł.




















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.