Odgruzowywanie Gdańska przez okrągły rok

Jarosław Kus
23 września 2025
Opinie (46)
  • Przez lata po wojnie trwało odgruzowywanie Gdańska i budowa nowych budynków.
  • Przez lata po wojnie trwało odgruzowywanie Gdańska i budowa nowych budynków.
  • Przez lata po wojnie trwało odgruzowywanie Gdańska i budowa nowych budynków.

W 1950 r. akcja odgruzowywania Gdańska trwała przez okrągły rok. Plan zakładał usunięcie 150 tys. m sześc. budulca. Dzięki niemu będzie można wybudować nowe budynki w mieście.



W 1950 r. koniec lata nie należy do najbardziej łagodnych - zwłaszcza nad morzem. Okazuje się bowiem, że "kapryśna przez całe lato pogoda rozciąga swoje kaprysy również i na wrzesień", który w przeszłości - i to nie tylko na Półwyspie Helskim - "zwykle bywał (...) ciepły i miły".

Więc gdy "z ostatnim tygodniem sierpnia rozpoczęła się "emigracja" letników" i "młodzież szkolna, zgrupowana na koloniach, powróciła do swych szkół, opróżniły się wille i prywatne mieszkania letników", a "w domach wczasowych pozostały tylko resztki "niedobitków", którzy przetrwali do końca pierwszej połowy września". Lecz gdy na Helu mieszkańcy "po trzymiesięcznym "święcie" wracają do powszedniości "martwego" sezonu" ("oprócz oczywiście rybaków", którzy znikąd nie muszą wracać, gdyż na ich "pracę napływ gości nie ma żadnego wpływu"), w Gdańsku, "po przeszło 2-miesięcznej przerwie wakacyjnej", Filharmonia Bałtycka rozpoczyna właśnie nowy sezon koncertowy.

I chociaż "na ogół wrzesień cechuje na obszarze całej Wisły znaczne wzmożenie ruchu holowniczo-towarowego, rozpoczynających się już przewozów jesiennych", to "z powodu zmniejszenia się ruchu pasażerskiego" Żegluga Śródlądowa dokonuje "zamknięcia kilku linii żeglugowych". Wprawdzie czas jesiennych sztormów jeszcze nie nadszedł, to w gotowości jest już... "Sztorm", a na jego pokładzie "w pogotowiu bojowym trwa przeszkolona i sprawna załoga".

Czas najwyższy, by pomyśleć też o nadejściu chłodów: mimo że "do zimy jeszcze daleko, jedną z najważniejszych pozycji w budżecie domowym zajmuje węgiel". Trudno się więc dziwić, że "przewidujący mieszkańcy Gdyni, pamiętając o mroźnych i obfitujących w sztormy zimach na Wybrzeżu, zapełniają swe piwnice węglem i koksem". Gdyby tylko jeszcze udało się tę nieszczęsną dystrybucję węgla "usprawnić przed zimą"...

Jednak pewnego wrześniowego dzionka nad morze powraca lato i "nieoczekiwanie piękna pogoda przypomina amatorom kąpieli morskiej, że właściwie sezon przecież wcale jeszcze się nie skończył", o czym najdobitniej świadczą "przodownice letniskowe" na gdyńskich ulicach. Ciekawe, czy ten niespodziewany powrót lata to efekt mierzenia temperatury dużymi "termometrami"...

Nad morzem nie brakuje więc gości nie tylko z dalekiej Czechosłowacji: w samym tylko Gdańsku stacja kolejowa "wysyła i przyjmuje w ciągu doby ok. 160 pociągów pasażerskich". Gdyby tak "obliczyć ilość ludzi, przewijających się w tym czasie przez dworzec, otrzymalibyśmy z pewnością liczbę najmniej 6-cyfrową".

Bo jest w Gdańsku co zwiedzać, tym bardziej że miasto wytrwale dźwiga się z ruin i pięknieje z dnia na dzień: już nie tylko "mieszkańcy Wybrzeża śledzą z wielkim zainteresowaniem akcję odbudowy i odgruzowania Gdańska, która we wrześniu nabiera szczególnego rozmachu." A że "akcja obecnie trwa cały rok bez względu na okres zimowy", jest spora szansa na to, że gdańszczanie, "tak mocno związani ze swoim miastem, dopełnią tego zaszczytnego, obywatelskiego obowiązku" i "do końca br. z terenu Gdańska zostanie usunięte 150 tys. mtr. sześc. gruzu". Zaś "na miejscu ruin powstaną nowe, piękne budynki nowego Gdańska".

I chociaż "w tym wielkim dziele odbudowy nie może zabraknąć wysiłku mieszkańców całego trójmiasta", to z kolei gdynianie znajdują też czas na to, by "łańcuchowym sposobem" wziąć "udział w budowie i urządzaniu parku". I gdyby tak jeszcze dało się zadbać o takie szczegóły, jak "pułapka przy Długiej", faktycznie można by "czuć się tu jak w domu"...  

A gdyby tak dało się też poprawić handel i zaopatrzenie... Cóż bowiem z tego, że w sklepach dla dzieci są już "zamiast jarmarcznej tandety artystyczne zabawki", zaś "wystawiony w oknie "Motozbytu" w Gdyni przy ul. Starowiejskiej 17 motocykl wciąga jak magnes młodszych mężczyzn w gościnnie otwarte drzwi nowootwartej placówki"? Ale niestety, "Motozbyt" na raty nie sprzedaje rowerów...

A w wielu innych sklepach klienci "tracą czas nieraz na stanie w kolejkach, a nieraz przepychają się w tłoku kupujących, by przeszkodziwszy sprzedawcy w normalnej obsłudze klientów, dowiedzieć się", że... "żadnego wystawionego w oknie towaru nie ma w sprzedaży"! Cóż stoi na przeszkodzie, by "nasze sklepy zmieniły styl swoich wystaw i reklam, by wystawiały w oknach tylko te towary, które mogą w danej chwili sprzedać, by nie wprowadzały codziennie w błąd tysięcy ludzi pracy"?

A skoro już jesteśmy przy pomysłach na polepszenie trójmiejskiego życia codziennego, może dałoby się zrobić, by "w przyszłości zabawy odbywały się w spokojnej atmosferze przy dobrej orkiestrze, aby MO wypraszała bezceremonialnie zawianych gości oraz aby słoiki od musztardy zwrócono f-mie "Nagórski" i zaopatrzono w oryginalne szklanki"? A także żeby na drugie danie podawano nie tylko książkę zażaleń? Bo - sami przyznacie - nie jest to dla klienta za bardzo wygodne....

W temacie: Dawne gazety - Historia Trójmiasta

Opinie wybrane

Wszystkie opinie (46)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze