Podczas kłótni z mężem wzięła należące do niego oszczędności i cisnęła nimi z balkonu zlokalizowanego na 6. piętrze. Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że przed budynkiem rozsypano banknoty o łącznej wartości 200 tys. zł. Policjantom udało się odzyskać większość pieniędzy i zwrócić je właścicielowi.
Przeczytaj kontynuację tej historii: Pieniądze z Przymorza fruwały dwa razy
ulokowałe(a)m je, np. w nieruchomościach
8%
W poniedziałkowe popołudnie oficer dyżurny gdańskiej policji odebrał zgłoszenie o znacznej sumie pieniędzy, które zostały wyrzucone z balkonu falowca przy
ul. Jagiellońskiej
na Przymorzu.
Wbrew pozorom nie chodziło o oszustwo metodą na wnuczka czy na policjanta, kiedy to oszuści "przekonują" starszą osobę do przekazania im oszczędności.
Zazwyczaj proszą właśnie o schowanie pieniędzy do reklamówki i wyrzucenie jej przez okno na ulicę, gdzie odbierze je "zaufana" osoba.
Założył konto w banku i wpłacił odnalezioną sumę
Gdy policjanci udali się na miejsce, przed budynkiem leżało mnóstwo rozrzuconych banknotów o wysokich nominałach. Świadek zdarzenia relacjonował, że mowa o nominałach 200 i 500 zł. Okazało się, że banknoty zostały rozrzucone przez pewną kobietę po... kłótni z mężem. Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, z balkonu zostało wyrzuconych 200 tys. zł.
- Policjanci ustalili, że pomiędzy małżonkami doszło do kłótni, podczas której kobieta wyrzuciła banknoty z 6. piętra. Podczas przeszukania terenu przed budynkiem odnaleziono i zabezpieczono większość z tych pieniędzy, po czym przekazano je 53-letniemu właścicielowi. Mężczyzna w obecności policjantów założył konto w banku i wpłacił całą odnalezioną kwotę - informuje nadkom. Magdalena Ciska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.Kobiecie grożą konsekwencje, ale...
Czy kobiecie grożą sankcje karnoprawne za rozsypanie pieniędzy jej męża? Tak, o ile mężczyzna wyrazi taką wolę. Zdarzenie zostało bowiem wstępnie zakwalifikowane jako przestępstwo z art. 284 Kodeksu karnego. Jeśli zostało ono popełnione na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje tylko na wniosek pokrzywdzonego.
- Policjanci sporządzili dokumentację i prowadzą postępowanie sprawdzające. Wstępnie można by to zakwalifikować jako przywłaszczenie pieniędzy. Dotąd zawiadomienie w tej sprawie nie zostało jednak złożone - uzupełnia nadkom. Ciska.