Czy Trójmiasto potrzebuje podwodnego rezerwatu?
Fani skuterów wodnych nie będą mogli pływać wzdłuż całego gdyńskiego brzegu?
Jeszcze nie umilkły echa ograniczeń, jakie mają być wprowadzone na Zatoce Puckiej, a szykuje się nam kolejna, równie gorąca debata. Do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku właśnie trafił wniosek o utworzenie podwodnego rezerwatu w Orłowie
.
W Orłowie spotkać można m.in. kraby.
Na Rafie Kamiennej żyje ok. 100 gatunków zwierząt.
To teren ok. kilometra wzdłuż brzegu po lewej stronie molo (patrząc w stronę morza). Rozciąga się od ostrogi Bulwaru Nadmorskiego
Zobacz efekty inwentaryzacji dna w Orłowie.
- Rafa Kamienna u podnóża klifu jest jak akwarium, w którym na małym obszarze mamy ogromną liczbę organizmów. Przy tym łatwych do ochrony przy niewielkich środkach. Wystarczy, że nie będzie tam działalności przemysłowej, np. sztucznego wzmacniania brzegów czy budowy różnych instalacji - mówi prof. Jan Marcin Węsławski z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk.
Ograniczenia mogą jednak być największym problemem. Wprawdzie o ostatecznym kształcie rezerwatu zdecyduje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku, która otrzymała już wniosek w sprawie jego utworzenia, ale jego pomysłodawcy przyznają, że ograniczenia - choć niewielkie - są wskazane.
- Nie będzie problemów dla żeglarzy, wędkarzy, rybaków, czy kąpiących się tam letników, a nawet nurków, którzy chętnie odwiedzają ten bogaty w skarby przyrody teren. Ale sporty motorowodne, czyli m.in. skutery wodne, powinny przenieść się na drugą stronę molo, bliżej Sopotu - przyznaje Magdalena Figura, koordynatorka kampanii "Morza i oceany" w Greenpeace Polska.
Nie wiadomo jednak na razie, kto i w jaki sposób miałby ten zakaz egzekwować, bo w całej Polsce nigdy nie było i dotąd nie ma żadnego rezerwatu morskiego. Trudno też spodziewać się, że pomysł jego stworzenia spodoba się entuzjastom sportów wodnych. Podczas rozmów na temat ograniczeń na Zatoce Puckiej protesty były ogromne. Dyskusje i prace nad ostatecznym zakresem ewentualnych zakazów trwają do dziś - głównie za sprawą aktywności przeciwników jakichkolwiek zmian.
- One są jednak nieuniknione, jeśli nie chcemy mieć za 10 lat pustynnego dna w całym Bałtyku, który teraz jest morzem płytkim, niezbyt słonym i już gdzieniegdzie beztlenowym i pustynnym - podkreśla Magdalena Figura.
Będzie jednak okazja podyskutować z tym poglądem, bo 29 października w siedzibie Instytutu Oceanologii PAN
-
Lubię to
-
Super
-
Trzymaj się
-
Ha ha
-
Wow
-
Przykro mi
-
Wrr
- Wszystkie 0
Zobacz początki tworzena rezerwatu lądowego Kępa Redłowska.
