Fakty i opinie

stat

Dyrektor gdańskiego ZOO o żyrafie z Kopenhagi

Zobacz fragment sekcji żyrafy w kopenhaskim ogrodzie zoologicznym i posłuchaj komentarza dyrektora ZOO w Gdańsku.


- Jestem przeciwny takim działaniom. Tu, w Gdańsku, nie zrobilibyśmy tego - zapewnia dyrektor gdańskiego ZOO Michał Targowski komentując wydarzenia w Kopenhadze. W duńskim ogrodzie zoologicznym najpierw na oczach dzieci przeprowadzono sekcję zwłok żyrafy. Następnie poszatkowano ciało zwierzęcia i kawałki mięsa rzucono na pożarcie lwom.



Czy pozwolił(a)byś swojemu dziecku na udział w pokazie takim jak ten w Kopenhadze?

tak, wprawdzie to brutalna, ale też cenna lekcja 7%
tak, choć najpierw odpowiednio przygotował(a)bym dziecko do takiej lekcji 7%
tak, choć musiałoby być w odpowiednim wieku 11%
nie jestem pewien/pewna czy zgodził(a)bym się 3%
nie, to mogłoby fatalnie wpłynąć na psychikę dziecka 9%
nie, sam(a) nie chciał(a)bym oglądać tego, a co dopiero pozwolić na to dziecku 38%
nie, bo są lepsze sposoby na wyjaśnienie dziecku praw natury 25%
zakończona Łącznie głosów: 832
Przypomnijmy: niespełna dwuletnia żyrafa, która pochodziła z kazirodczego związku została uśmiercona w kopenhaskim ZOO z powodów hodowlano-genetycznych. Oburzenie europejskiej opinii publicznej i mediów wywołał nie tylko sam fakt selekcji, ale przede wszystkim okoliczności. W ramach lekcji dydaktycznej zorganizowano bowiem sekcję zwłok zwierzęcia, którą obserwowały dziesiątki dzieci. O skomentowanie wydarzeń, które miały miejsce w Kopenhadze, poprosiliśmy Michała Targowskiego, dyrektora gdańskiego ZOO.

O sprawie w mediach: Takie rzeczy muszą szokować i nie dziwię się, że spowodowały wielką lawinę protestów. Tyle że przekazy medialne nie do końca były prawdziwe. Żyrafa nie została zastrzelona na oczach dzieci, tylko uśpiona na zapleczu. Oczywiście, sekcja była pokazana dzieciom, ale nie było tak, że strzałem w tył głowy pozbawiono zwierzę życia, a dzieci musiały na to patrzeć. A ja w wielu polskich mediach przeczytałem, że tak było. A tak nie było. W tej chwili trzeba postarać się odrzucić emocje i spróbować dyskutować merytorycznie.

O sekcji zwłok, której świadkami były dzieci: Ogród zoologiczny w Kopenhadze jest jednym z najlepszych ogrodów w Europie. Rocznie odwiedza go około milion osób. To ogród, który wiedzie prym pod względem osiągnięć hodowlanych i edukacji. Mają wiele pomysłów i niedawno wpadli na kolejny. Myślę, że jednak przesadzili i to bardzo. Dla mnie to jest naprawdę niewyobrażalne robić zajęcia dydaktyczne z sekcji zwierzęcia. Oni uważają inaczej i trudno mi dyskutować z nimi, bo to jest różnica wynikająca być może z innego pojmowania świata.

Skandynawowie mają inne pojęcie o życiu, o moralności, o wrażliwości. W tym, co się stało, nie widzą szokujących elementów dla dzieci. Tym bardziej, że dzieci są podobno zapoznawane na przykład z procesem eliminowania zwierząt w rzeźniach - aby wiedziały, że mięso, które spożywają czy to w formie kiełbasy czy w puszkach, że to kiedyś żyło. Szefostwo kopenhaskiego ZOO uważa więc, że nic się nie stało - zwłaszcza, że dzieci, które obserwowały sekcję zwierzęcia, a później poszatkowanie ciała i oddanie lwom, przyszły za zgodą rodziców, przyszły z opiekunami. Ja jednak jestem przeciwny takim działaniom. Tu, w Gdańsku, nie zrobiliśmy tego.


Zobacz, jak pracownica gdańskiego ZOO wychowywała kangurzątko odrzucone przez biologiczną matkę.

Zobacz, jak pracownica gdańskiego ZOO wychowywała kangurzątko odrzucone przez biologiczną matkę.

O selekcji zwierząt: To jest rzecz, która musi być wkalkulowana w działalność każdego ośrodka hodowlanego i każdego ogrodu zoologicznego. Czasami zwierzęta chorują. Jeśli leczenie daje pozytywne efekty, to nie ma mowy o żadnej selekcji. Jeśli natomiast zdiagnozujemy nowotwór i jest to choroba nieuleczalna, to trzeba tą ostateczną, przykrą decyzję podjąć, bo zwierzę się męczy. Także w przypadku choroby zakaźnej - gdyby odpukać się pojawiła - z urzędu należałoby dokonać selekcji, i to nawet prewencyjnej. Dlatego ważne jest monitorowanie i diagnostyka. Bardzo dużo czasu i pieniędzy przeznaczamy więc na badania prewencyjne. Kilka razy w roku pobieramy od zwierząt krew i kał do badań, aby mieć pewność, że zwierzęta są zdrowe.

Zdarza się też sporadycznie, że biologiczna matka odrzuca swoje młode. W takich sytuacjach staramy się wychować małe. Często udaje nam się ta niełatwa sztuka, ale czasami nie. Takie sytuacje to również stres dla nas - pracowników - bo jesteśmy zżyci z naszymi zwierzętami. Na przykład z żyrafami.


O traktowaniu żyraf: Prawie przez całą historię naszego ogrodu żyraf nie było. Pojawiły się dopiero pięć lat temu i są dla nas szczególnymi zwierzętami. Codziennie na przykład prowadzimy trening medyczny, który przynosi fantastyczne efekty. Dzięki niemu zdobyliśmy zaufanie żyraf i oswoiliśmy je na tyle, aby pozwoliły na pobieranie krwi do badań. Jeśli zdarzyłaby się trudna sytuacja, nie trzeba ich łapać, nie trzepa podawać środków usypiających, aby je zbadać. Dzięki temu oszczędzamy żyrafom stresu. Do naszego ZOO przyjeżdżają specjaliści z Polski i z Europy, aby uczyć się naszych metod pracy z żyrafami. Poświęcamy tym zwierzętom dużo czasu i serca, bo traktujemy je jak partnerów.

Zobacz, jak wygląda pieszczotliwy trening żyraf w gdańskim ZOO.

Opinie (147) 4 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.